Kary zamiast „darowizn”. Czy nowe przepisy w Kościele to rzeczywiście rewolucja?

Kary zamiast „darowizn”. Czy nowe przepisy w Kościele to rzeczywiście rewolucja?
Episkopat Polski na Jasnej Górze (22 XI 2025) - https://www.flickr.com/photos/episkopatnews/54938546242/

Polskie sądy kościelne i biskupi zyskali nowe narzędzie dyscyplinujące – oficjalne kary finansowe, których wysokość może sięgać nawet 96 tys. zł. Choć media okrzyknęły te zmiany rewolucją, w rzeczywistości jest to jedynie uproszczenie procedur, które od lat pozwalały nakładać na duchownych obowiązek wpłat, nazywając to „dobrowolną darowizną”. Nowe przepisy, będące efektem reformy papieża Franciszka, budzą jednak wątpliwości ekspertów: bez instytucji komornika realna egzekucja kar od świeckich czy byłych księży może okazać się niewykonalna.

Od kilku dni kościelne sądy w Polsce, a także biskupi, wymierzający kary w trybie administracyjnym, mogą nakładać na sprawców przestępstw kanonicznych kary finansowe. Można je nakładać zarówno na duchownych, jak i osoby świeckie pełniące w Kościele jakiś urząd lub funkcję. Maksymalna wysokość kary to równowartość dwudziestokrotności minimalnego miesięcznego wynagrodzenia brutto – obecnie ok. 96 tys. zł.

DEON.PL POLECA

 

 

Prace nad tymi regulacjami trwały od kilku lat i są efektem dużej reformy Kodeksu prawa kanonicznego z 2021 r. Papież Franciszek do katalogu kar wpisał wówczas właśnie kary finansowe, które były obecne w prawodawstwie kościelnym od 1917 r., ale w roku 1983 zostały z niego usunięte. Przywrócono je ponownie, ale ustalenie szczegółów – w tym m.in. wysokość kar – pozostawiono Kościołom lokalnym. Chodziło o to, by regulacje dostosować do warunków lokalnych. Polscy biskupi ustalili zatem szczegóły, ich propozycja została zaakceptowana przez Stolicę Apostolską, ogłoszono zatem stosowny dekret.

Wiadomość o tym, że kary takowe zostały ustalone rozeszła się lotem błyskawicy. W mediach można było przeczytać np., że jest to rewolucja. Sęk w tym, że nie do końca, bo kary finansowe można było nakładać także wcześniej – przed reformą papieża Franciszka – tyle tylko, że drogą okrężną i nie nazywać ich karami, lecz… darowiznami.

W 2019 r., gdy polscy biskupi powoływali do istnienia Fundację Świętego Józefa wpisali do w statucie, że jej dochodami „mogą być wpłaty zasądzane przez sądy kościelne lub wyznaczane dekretem przez przełożonych kościelnych”. I tak np. w listopadzie 2020 r. Nuncjatura Apostolska w Polsce poinformowała, że Stolica Apostolska po przeprowadzonym dochodzeniu „w sprawie oskarżeń wysuwanych pod adresem kard. Henryka Gulbinowicza” podjęła w odniesieniu do jego osoby decyzje dyscyplinarne. Hierarsze nakazano wpłacenie „odpowiedniej sumy pieniędzy jako darowizny na działalność Fundacji św. Józefa, powołanej przez Konferencję Episkopatu Polski w celu wspierania działań Kościoła na rzecz ofiar nadużyć seksualnych”. Taki sam obowiązek nałożono później jeszcze na kilku innych polskich biskupów, którym na mocy motu proprio Vos estis lux mundi papieża Franciszka udowodniono zaniedbania przy wyjaśnianiu spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich przez podległych im prezbiterów i większość z obowiązku wpłaty się wywiązała.

Komunikaty Nuncjatury Apostolskiej nie podawały podstawy prawnej obowiązku wpłaty darowizny na rzecz FŚJ, ale nakaz takiej wpłaty wywodzono z przepisu, który wśród środków karnych nakładanych na osobę, która popełniła przestępstwo, wymieniał pokutę i definiował ją jako wykonanie „jakiegoś aktu religijności, pobożności lub miłości”, pozostawiając jej ewentualne nałożenie roztropnej decyzji ordynariusza. Kodeks nie konkretyzował jednak na czym mają polegać uczynki pokutne. A mogą nimi być także dzieła miłości: jałmużna na cele pobożne, troska i opieka wobec osób chorych, biednych lub starszych w podeszłym wieku. W katalogu słów bliskoznacznych dla słowa jałmużna znajdujemy zaś także: „ofiara”, „datek” oraz „darowizna”. Stąd też brał się nakaz wpłaty darowizny. Z tego dość długiego wywodu wynika zatem, że rewolucji – jak to określają media – nie ma. Jest tylko pewnego rodzaju uproszczenie procedury i nazwanie darowizny karą.

DEON.PL POLECA


Ale… Problem w tym, że z realizacją przepisów może być problem. Duchownego unikającego zapłacenia kary można do tego przymusić dokładając mu kolejne. W pewnym momencie – np. gdy biskup ograniczy mu posługę – zapłaci. Księdza usuniętego ze stanu duchownego zmusić do zapłaty się nie da. Osoby świeckiej też nie. Nie mamy bowiem instytucji komornika. Za niezapłacone grzywny nie da się też nikogo umieścić w zakładzie karnym. Pozostaje tylko kwestia sumienia… A z tym bywa różnie.

 

Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Andrzej Zwoliński
Termin demokracja należy do najbardziej popularnych w politycznym słownictwie. Pod jego szyldem pragną występować niemal wszystkie systemy polityczne, bez względu na swe ideowe interpretacje. Używa się go także jako synonimu praw obywatelskich.
Czy uznawany za...

Skomentuj artykuł

Kary zamiast „darowizn”. Czy nowe przepisy w Kościele to rzeczywiście rewolucja?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.