Za kilka dni obchodzić będziemy Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Święto, za które jestem Kościołowi ogromnie wdzięczna. W tym roku patrzę na nie nieco głębiej, przyglądając się śp. papieżowi Franciszkowi, który wiele razy zwracał nam uwagę na to, byśmy to miłosierdzie rozdawali hojnie, nie zatrzymywali go tylko dla siebie.
Za kilka dni obchodzić będziemy Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Święto, za które jestem Kościołowi ogromnie wdzięczna. W tym roku patrzę na nie nieco głębiej, przyglądając się śp. papieżowi Franciszkowi, który wiele razy zwracał nam uwagę na to, byśmy to miłosierdzie rozdawali hojnie, nie zatrzymywali go tylko dla siebie.
Pierwszy dzień Triduum, czyli Wielki Czwartek, spłyciliśmy do granic bólu, wpatrując się tego dnia wyłącznie w kapłaństwo. Dostrzeganie wagi sakramentu kapłaństwa jest dobre. Ważne jednak by towarzyszyło nam na co dzień – wszak bez katolickich księży nie będziemy mieli dostępu do sakramentów.
Pierwszy dzień Triduum, czyli Wielki Czwartek, spłyciliśmy do granic bólu, wpatrując się tego dnia wyłącznie w kapłaństwo. Dostrzeganie wagi sakramentu kapłaństwa jest dobre. Ważne jednak by towarzyszyło nam na co dzień – wszak bez katolickich księży nie będziemy mieli dostępu do sakramentów.
Co robić, gdy w małżeństwie każde z was ma inny pomysł na wychowanie dziecka i jego wiarę? Każde z was chce inaczej wychować dziecko? Jak sobie radzić, gdy jako mama jesteś kompletnie osamotniona w byciu wierzącą? Jak reagować, gdy druga połówka odchodzi z Kościoła i boisz się, że pociągnie za sobą dzieci? O tym w ostatnim odcinku serii "O matko, jesteś wystarczająca" rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Co robić, gdy w małżeństwie każde z was ma inny pomysł na wychowanie dziecka i jego wiarę? Każde z was chce inaczej wychować dziecko? Jak sobie radzić, gdy jako mama jesteś kompletnie osamotniona w byciu wierzącą? Jak reagować, gdy druga połówka odchodzi z Kościoła i boisz się, że pociągnie za sobą dzieci? O tym w ostatnim odcinku serii "O matko, jesteś wystarczająca" rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Rekolekcje wielkopostne w parafii. Czekałam na nie, ustawiałam więc plan zajęć tak, by móc się na nie wyrwać, co wymagało sporej gimnastyki. Choć treści, które się na nich pojawiły mocno i głęboko we mnie rezonują, dziś chciałabym skupić wzrok nie na „moim świecie”, ale na życiu naszych nastolatków.
Rekolekcje wielkopostne w parafii. Czekałam na nie, ustawiałam więc plan zajęć tak, by móc się na nie wyrwać, co wymagało sporej gimnastyki. Choć treści, które się na nich pojawiły mocno i głęboko we mnie rezonują, dziś chciałabym skupić wzrok nie na „moim świecie”, ale na życiu naszych nastolatków.
Jak rozeznawać swoje macierzyństwo? Dlaczego tak często nie umiemy sobie przebaczać swoich macierzyńskich niedociągnięć? Co jest najlepszym ratunkiem, gdy jesteśmy zagubione w milionie porad i wskazówek, przebodźcowane, pełne lęku?
Jak rozeznawać swoje macierzyństwo? Dlaczego tak często nie umiemy sobie przebaczać swoich macierzyńskich niedociągnięć? Co jest najlepszym ratunkiem, gdy jesteśmy zagubione w milionie porad i wskazówek, przebodźcowane, pełne lęku?
Katolickie portale od kilku dni donoszą o bardzo smutnym wydarzeniu zza oceanu. Podczas "czarnej mszy", bluźnierczego wydarzenia zorganizowanego przez satanistów przed Kapitolem w Kansas City, ich lider zrzucił na ziemię konsekrowaną hostię, z zamiarem dalszej profanacji. Jeden z obecnych tam mężczyzn podbiegł i spożył Najświętszy Sakrament, za co został pobity. O wydarzeniu informował również portal deon.pl (tutaj).
Katolickie portale od kilku dni donoszą o bardzo smutnym wydarzeniu zza oceanu. Podczas "czarnej mszy", bluźnierczego wydarzenia zorganizowanego przez satanistów przed Kapitolem w Kansas City, ich lider zrzucił na ziemię konsekrowaną hostię, z zamiarem dalszej profanacji. Jeden z obecnych tam mężczyzn podbiegł i spożył Najświętszy Sakrament, za co został pobity. O wydarzeniu informował również portal deon.pl (tutaj).
Jak znaleźć czas na życie duchowe, żeby ono w ogóle istniało? Trudna prawda jest taka: w rodzicielstwie nie da się wszystkiego ze sobą pogodzić. Ale gdy nie można znaleźć dłuższej chwili na modlitwę, są inne sposoby, które ratują naszą duchowość, wiarę, relację z Bogiem. Nawet, gdy na niedzielnej mszy biegamy za maluchem i nie możemy się za nic skupić.
Jak znaleźć czas na życie duchowe, żeby ono w ogóle istniało? Trudna prawda jest taka: w rodzicielstwie nie da się wszystkiego ze sobą pogodzić. Ale gdy nie można znaleźć dłuższej chwili na modlitwę, są inne sposoby, które ratują naszą duchowość, wiarę, relację z Bogiem. Nawet, gdy na niedzielnej mszy biegamy za maluchem i nie możemy się za nic skupić.
Zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy pragną czegoś więcej w swoim życiu duchowym, a nie bardzo wiedzą co z tym pragnieniem zrobić. Dbają o podstawy: mszę świętą, codzienną modlitwę (w tym modlitwę Słowem Bożym), regularną spowiedź. Czują jednak głęboki, niezaspokojony i nienazwany głód. Czym on jest, jak do niego podejść, co jeszcze zrobić? – pytają, jakby odpowiedź była na wyciągnięcie ręki, ale tak naprawdę nie jest. Bynajmniej nie ludzkiej ręki.
Zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy pragną czegoś więcej w swoim życiu duchowym, a nie bardzo wiedzą co z tym pragnieniem zrobić. Dbają o podstawy: mszę świętą, codzienną modlitwę (w tym modlitwę Słowem Bożym), regularną spowiedź. Czują jednak głęboki, niezaspokojony i nienazwany głód. Czym on jest, jak do niego podejść, co jeszcze zrobić? – pytają, jakby odpowiedź była na wyciągnięcie ręki, ale tak naprawdę nie jest. Bynajmniej nie ludzkiej ręki.
Co robić, gdy dzieci rosną i pojawia się coraz więcej zmartwień? Gdy zaczynają same wybierać, a te wybory są całkiem inne niż to, czego uczyłaś? Poczucie porażki i utraty wpływu na życie własnego dziecka nie jest łatwym doświadczeniem. Jak wtedy o siebie i dziecko zadbać?
Co robić, gdy dzieci rosną i pojawia się coraz więcej zmartwień? Gdy zaczynają same wybierać, a te wybory są całkiem inne niż to, czego uczyłaś? Poczucie porażki i utraty wpływu na życie własnego dziecka nie jest łatwym doświadczeniem. Jak wtedy o siebie i dziecko zadbać?
W niedzielnej Ewangelii (Łk 9, 28b-36) bardzo poruszył mnie pewien szczegół… Czytaliśmy w niej, już na samym początku, że gdy Jezus się modlił „wygląd Jego twarzy się odmienił”. Tak proste słowa, a mówiące wiele…
W niedzielnej Ewangelii (Łk 9, 28b-36) bardzo poruszył mnie pewien szczegół… Czytaliśmy w niej, już na samym początku, że gdy Jezus się modlił „wygląd Jego twarzy się odmienił”. Tak proste słowa, a mówiące wiele…
Co robić, gdy w macierzyństwie pojawia się dobijająca samotność? Gdy życie duchowe po prostu przestaje istnieć? Jak o siebie zawalczyć, gdy dopada cię poczucie opuszczenia? We wtorki Wielkiego Postu na macierzyńsko-duchowy cykl tekstów zapraszają nasze publicystki: Magdalena Urbańska i Agata Rusek.
Co robić, gdy w macierzyństwie pojawia się dobijająca samotność? Gdy życie duchowe po prostu przestaje istnieć? Jak o siebie zawalczyć, gdy dopada cię poczucie opuszczenia? We wtorki Wielkiego Postu na macierzyńsko-duchowy cykl tekstów zapraszają nasze publicystki: Magdalena Urbańska i Agata Rusek.
Wielki Post nierozłącznie kojarzony jest z nawróceniem, a więc i spowiedzią, długimi kolejkami do konfesjonałów. Z jednej strony to dobrze. Jeśli dla kogoś Wielki Post jest motywacją, by powrócić do sakramentów, warto za nią pójść. Z drugiej zostaje pewien niedosyt. Czy jedna spowiedź w roku „wystarczy”?
Wielki Post nierozłącznie kojarzony jest z nawróceniem, a więc i spowiedzią, długimi kolejkami do konfesjonałów. Z jednej strony to dobrze. Jeśli dla kogoś Wielki Post jest motywacją, by powrócić do sakramentów, warto za nią pójść. Z drugiej zostaje pewien niedosyt. Czy jedna spowiedź w roku „wystarczy”?
Jakie wyzwania duchowe wiążą się z macierzyństwem? Nie jest ich mało, a bycie matką to wiele pytań, rozczarowań i trudności, które pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie. Jednym z nich jest zwykłe, przytłaczające zmęczenie. I o nim dzisiaj.
Jakie wyzwania duchowe wiążą się z macierzyństwem? Nie jest ich mało, a bycie matką to wiele pytań, rozczarowań i trudności, które pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie. Jednym z nich jest zwykłe, przytłaczające zmęczenie. I o nim dzisiaj.
Mam wokół siebie kilkoro bliskich mi osób, które nadużywają alkoholu. Gdy poznaję bliżej ich historię, zmagania i walkę o to, co mnie przychodzi dziś bez większego wysiłku, czuję do nich ogromny szacunek.
Mam wokół siebie kilkoro bliskich mi osób, które nadużywają alkoholu. Gdy poznaję bliżej ich historię, zmagania i walkę o to, co mnie przychodzi dziś bez większego wysiłku, czuję do nich ogromny szacunek.
Za kilka dni rozpocznie się Wielki Post. Jedni jeszcze o tym nie myślą, bo tyle razy już go przeżywali, że przestał ich ten czas zatrzymywać, zastanawiać. Drudzy wręcz przeciwnie, od tygodni chodzą i dokładają sobie duchowych lektur, wyrzeczeń, postanowień i rekolekcji. Gdyby tak w tym roku spróbować do Wielkiego Postu podejść inaczej i zacząć od zaproszenia do tego czasu Pana Jezusa?
Za kilka dni rozpocznie się Wielki Post. Jedni jeszcze o tym nie myślą, bo tyle razy już go przeżywali, że przestał ich ten czas zatrzymywać, zastanawiać. Drudzy wręcz przeciwnie, od tygodni chodzą i dokładają sobie duchowych lektur, wyrzeczeń, postanowień i rekolekcji. Gdyby tak w tym roku spróbować do Wielkiego Postu podejść inaczej i zacząć od zaproszenia do tego czasu Pana Jezusa?
Kilka dni temu w ramach codziennego czytania Słowa, o którym pisaliśmy już tutaj, trafiłam na fragment z Pierwszego Czytania, z Księgi Rodzaju, który bardzo mocno we mnie pracuje od wielu dni. „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną” – mówi Bóg do Kaina, chwilę przed tym, gdy ten zabił swojego brata… Od razu pojawiła się we mnie trochę buntownicza myśl – czy chrześcijanin musi być zawsze człowiekiem radosnym? Co to ma znaczyć?
Kilka dni temu w ramach codziennego czytania Słowa, o którym pisaliśmy już tutaj, trafiłam na fragment z Pierwszego Czytania, z Księgi Rodzaju, który bardzo mocno we mnie pracuje od wielu dni. „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną” – mówi Bóg do Kaina, chwilę przed tym, gdy ten zabił swojego brata… Od razu pojawiła się we mnie trochę buntownicza myśl – czy chrześcijanin musi być zawsze człowiekiem radosnym? Co to ma znaczyć?
"Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty" - jak śpiewał Happysad w utworze dość starym, bo z 2004 roku, pt. "Zanim pójdę". Nucę tę piosenkę od kilku dni, wprosiła się w moje myśli razem z początkiem Tygodnia Małżeństw i nie chce sobie pójść. Wraz z nią przychodzi też pewna refleksja.
"Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty" - jak śpiewał Happysad w utworze dość starym, bo z 2004 roku, pt. "Zanim pójdę". Nucę tę piosenkę od kilku dni, wprosiła się w moje myśli razem z początkiem Tygodnia Małżeństw i nie chce sobie pójść. Wraz z nią przychodzi też pewna refleksja.
Od wielu dni słucham znajomych, że któreś z ich dzieci choruje przez wszędobylskie wirusy. Jeden z moich synów ostatni tydzień spędził w domu z grypą, podobnie jak większość jego kolegów z klasy. Okoliczne przedszkola świecą pustkami. Gdy nasze dzieciaki dojdą do siebie, na Pomorzu zaczną się ferie. W tym wszystkim widzę rodziców, którzy pracują, ogarniają, często nie mając już sił. Choć pragną więcej niż tylko przetrwać.
Od wielu dni słucham znajomych, że któreś z ich dzieci choruje przez wszędobylskie wirusy. Jeden z moich synów ostatni tydzień spędził w domu z grypą, podobnie jak większość jego kolegów z klasy. Okoliczne przedszkola świecą pustkami. Gdy nasze dzieciaki dojdą do siebie, na Pomorzu zaczną się ferie. W tym wszystkim widzę rodziców, którzy pracują, ogarniają, często nie mając już sił. Choć pragną więcej niż tylko przetrwać.
Kilka dni temu obchodziliśmy Niedzielę Słowa Bożego i przyznaję, że po Mszy, w której brałam udział, czułam duży niedosyt. Owszem, padła podczas ogłoszeń parafialnych ogólnikowa informacja o niedzieli biblijnej, jedna ze wspólnot przygotowała cytaty z Pisma do wylosowania dla uczestników Mszy. Jednak nie pojawiło się ani jedno słowo zachęty byśmy samodzielnie sięgali do Biblii. Gdy przyjrzałam się swoim odczuciom, zobaczyłam w nich coś więcej…
Kilka dni temu obchodziliśmy Niedzielę Słowa Bożego i przyznaję, że po Mszy, w której brałam udział, czułam duży niedosyt. Owszem, padła podczas ogłoszeń parafialnych ogólnikowa informacja o niedzieli biblijnej, jedna ze wspólnot przygotowała cytaty z Pisma do wylosowania dla uczestników Mszy. Jednak nie pojawiło się ani jedno słowo zachęty byśmy samodzielnie sięgali do Biblii. Gdy przyjrzałam się swoim odczuciom, zobaczyłam w nich coś więcej…
Długo zastanawiałam się czy stać mnie na napisanie tego tekstu. Każdy kto choć trochę mnie zna, wie zapewne, że nie mam problemu z mówieniem o tym, ile dobra otrzymuję w Kościele, w tym w sakramentach, które przyjmuję. Wiem też jednak jak wiele osób uważa, że nie mam racji i nie omieszka mi oznajmić wszelkimi możliwymi kanałami jaka jestem głupia. Zbierałam się więc chwilę, żeby mieć siłę na puszczenie w świat tego, co widzę, wiem i czuję, ponosząc tego pełne konsekwencje, w tym hejt. Temat jednak warty jest tego, byśmy nie milczeli zbyt długo. Szczególnie jeśli jesteśmy rodzicami.
Długo zastanawiałam się czy stać mnie na napisanie tego tekstu. Każdy kto choć trochę mnie zna, wie zapewne, że nie mam problemu z mówieniem o tym, ile dobra otrzymuję w Kościele, w tym w sakramentach, które przyjmuję. Wiem też jednak jak wiele osób uważa, że nie mam racji i nie omieszka mi oznajmić wszelkimi możliwymi kanałami jaka jestem głupia. Zbierałam się więc chwilę, żeby mieć siłę na puszczenie w świat tego, co widzę, wiem i czuję, ponosząc tego pełne konsekwencje, w tym hejt. Temat jednak warty jest tego, byśmy nie milczeli zbyt długo. Szczególnie jeśli jesteśmy rodzicami.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}