Z całą pewnością potrzeba służby narodowi znajdzie sposób właściwego przekazu. Słuchałam Radia Vatykan w podkieleckiej wsi w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.Przy wielkim odbiorniku na "lampy", "anody" i"baterie",( które dziadzio mój nakazywał nieść z wielką ostrożnością )siadywaliśmy, często z grupą sąsiadów, z uwagą wybierając z szumu polskie wadomości. Prócz "Wolnej Europy" i Waszyngtonu było to źródło prawdziwych informacji z Polski i przyznaję , że niekiedy wywoływały ostre starcia wśród dorosłych.Sądzę, że radio, które nie służy rządowi nadal może mieć zwolenników oczekujących nie zmanipulowanej informacji. Gratuluję Święta w Redakcji. Stanisława
Skomentuj artykuł