Kto może, a komu nie wolno?

ks. Artur Stopka

"Obłudny klecho sekty katolickiej zajmij się zboczeniami w swojej sekcie, a sprawy państwa zostaw tym, którzy powinni nimi się zajmować...". Tej treści komentarzem opatrzył ktoś na Facebooku mój wpis dotyczący ogromnego zaangażowania jednego z kanałów telewizyjnych w relacjonowanie wizyty w Polsce amerykańskiego sekretarza stanu.

Od razu przyszły mi na myśl wielokrotne dyskusje na temat tego, gdzie kończą się obywatelskie prawa duchownych. Chociaż w mnogich poświęconych temu problemowi dysputach już uczestniczyłem, nadal nie wiem czy i dlaczego miałbym, jako "klecha" (obłudny czy nie) zostawić całkowicie "sprawy państwa tym, którzy powinni nimi się zajmować". Biorąc pod uwagę, z jaką intensywnością wspomniane państwo zajmuje się moją osobą, nie rozróżniając (poza nielicznymi wyjątkami), czy jestem duchownym czy nie, jakoś nie umiem sam siebie przekonać do całkowitego zaniechania i rezygnacji z zajmowania się (choćby w niewielkim stopniu) państwem, w którym przyszło mi żyć.

Oczywiście, pamiętam, że w niedawnym sondażu CBOS za jeden z trzech najważniejszych problemów Kościoła katolickiego w Polsce (z perspektywy ogólnokrajowej) uznane zostało nadmierne zaangażowanie tej instytucji w życie polityczne. Ale co to znaczy "nadmierne"? Zresztą samo użycie tego słowa jasno pokazuje, że nie ma zapotrzebowania na całkowite pomijanie tematu państwa w wypowiedziach przedstawicieli Kościoła. Chodzi jedynie o stopień czy też natężenie zaangażowania instytucjonalnego Kościoła w państwowe sprawy. Z pewnością niejeden duchowny katolicki przekonał się, że istnieje całkiem spore zapotrzebowanie na wypowiedzi dotyczące kwestii państwa. A są sfery, w których zabieranie przez Kościół głosu jest z pewnością jego obowiązkiem. Np. w kwestii prawa do życia, biedy, niesprawiedliwości społecznych, bezrobocia, wolności i godności człowieka itp.

Nie mam wątpliwości, że zakładanie reprezentantom Kościoła knebla we wszystkich sprawach państwa jest ograniczaniem wolności słowa i działaniem na szkodę społeczeństwa.

DEON.PL POLECA

Snując rozważania na temat ograniczania duchownym prawa do wypowiadania się w sprawach państwa, uświadomiłem sobie, że zjawisko wybiórczego traktowania prawa do zabierania głosu pojawia się także w samym Kościele. I to w odniesieniu do jego wewnętrznych spraw. Byłoby niedobrze, gdyby się upowszechniło, zakorzeniło i zostało w jakiś sposób usankcjonowane.

Temat wolności słowa wcale nie jest marginalny, a ograniczanie go tylko do zakazów medialnych dla niektórych duchownych sprowadza rzecz na manowce. Wolność słowa w Kościele jest ważna i niezbędna. Traktowanie jej w kategoriach zagrożenia to nieporozumienie. To wyznaczanie, kto w Kościele może się odzywać, a komu nie wolno, jest niebezpieczne (nie mam oczywiście na myśli głoszenia kazań i homilii czy katechizowania).

Wolność słowa w Kościele nie jest niczym nowym. W IV wieku po Chrystusie o naturze Osób Boskich dyskutowano nawet na straganach. Biskup Grzegorz Ryś przed kilku laty w jednym z wywiadów przypominał: "Trzeba pamiętać, że w starożytności kwestie dogmatyczne budziły o wiele większe emocje niż dziś. Bazylii Wielki opowiada, że człowiek nie może spokojnie przejść przez ulicę: idzie do fryzjera, a ten opowiada, że Syn jest współistotny Ojcu, a idzie się na targ, kupić sobie jajko u przekupki, a ona mówi, że Syn jest tylko podobny do Ojca". Podobno dyskusja była tak zażarta, że dyskutantki na targu w Konstantynopolu obrzucały się sprzedawanymi przez siebie rybami.

Nie namawiam oczywiście do rękoczynów w ramach wewnątrzkościelnych dyskusji. Stanowczo jednak uważam, że wszelkie próby odbierania komukolwiek prawa do wypowiedzi, także w niezwykle istotnych dla całej naszej wspólnoty wiary kwestiach, powinny zakończyć się niepowodzeniem. Niezależnie od tego, kto je podejmuje.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kto może, a komu nie wolno?
Komentarze (19)
10 listopada 2013, 16:24
Dzisiaj w sieci można znaleźć komentarz potwierdzający nawet najbardziej absurdalną teorię.Sam felieton uważam za wartościowy tylko po co za punkt wyjściowy wybrał ksiądz coś tak durnego.Myślę że ze strony tzw.katolików przeciwnicy mogli by również wybrać nie gorsze kawałki.
V
Viki
8 listopada 2013, 19:21
A moim zdaniem zbyt rzadko chrześcijanie dzisiaj zabierają głos w sprawach, gdzie ewidentnie niszczy się jakiś system wartości, działa na szkodę ludzką, a już nie wspominam nawet o bezczeszczeniu wartości dla nas ważnych. Zwalamy to na Kościół i na księży, którzy powinni zabrać głos. Bo my musimy zamknąć się w wierzyczce i ostrzeliwać, bo nas każdy atakuje. A potem nazywa się to pokorą. ... Mnóstwo tu sprzeczności, np. Chrześcijanie mają zabrać głos w sprawach bezczeszczenia wartości DLA WAS ważnych... Czemuż sami nie zabieracie głosu? Czy te wartości nie są na tyle ważne, aby w roztropny i skuteczny sposób zapobiegać niszczeniu? Czy są tylko ewidentnie zakodowane jako ważne i (niestety) niszczone? A obrona polega na ciskaniu gromów? Albo czy na tyle mało intensywnie jesteście pochłonięci "zabieraniem głosu", że macie czas rozglądać się po bokach, kto jeszcze to robi?  Bo ja nie. Skoro Kościół i księża powinni w jakiejś kwestii zabrać głos - to jakim cudem można nazwać to "zwalaniem"? A jak siedzicie zamknięci w wieżyczce i ostrzelacie - to rzeczywiście - jest to przewrotność i dezorientacja w temacie. Powinno się to nazywać defensywą (pytanie czy racjonalną) a nie pokorą. A poza tym, co to znaczy: "to wynika ogólnie"? Ogólnie tak nie jest - być może w większości - pośród ludzi pewnego sortu i poniekąd w ograniczony sposób zaprogramowanej mentalności. Ja nie mam zamiaru nikogo zmieniać - to nie moja sprawa. A w tym temacie "ogólna ludzka postawa" - dla mnie nie istnieje.
Q
quavasaki
8 listopada 2013, 16:22
Ja ci mogę z butami wejść w twoje życie, zwyzywać od grzeszników i heretyków, ale ty ode mnie wara.  ... W takim razie Jezus też wyzywał.
8 listopada 2013, 12:34
Tak mi się wydaje, że to wynika ogólnie z ludzkiej postawy zmieniania wszystkich na około, a nie siebie. Ja ci mogę z butami wejść w twoje życie, zwyzywać od grzeszników i heretyków, ale ty ode mnie wara. Bo autorowi ambitnego komentarza wobec ks. Stopki raczej nie było faktyczne zachęcenie go do "zajęcia się zboczeniami w swojej sekcie". To było na zasadzie "wara ode mnie". A moim zdaniem zbyt rzadko chrześcijanie dzisiaj zabierają głos w sprawach, gdzie ewidentnie niszczy się jakiś system wartości, działa na szkodę ludzką, a już nie wspominam nawet o bezczeszczeniu wartości dla nas ważnych. Zwalamy to na Kościół i na księży, którzy powinni zabrać głos. Bo my musimy zamknąć się w wierzyczce i ostrzeliwać, bo nas każdy atakuje. A potem nazywa się to pokorą. Nie dajmy się zwariować! Każdy z nas i ksiądz też jako obywatel tego kraju ma prawo zabrać głos, a w niektórych sprawach nawet i obowiązek! Tylko, że często ludzie z Kościoła działają na tej samej zasadzie wchodzenia ze swoimi butami do czyjegoś życia i uważają, że wtedy jest inaczej i lepiej...
Q
quavasaki
8 listopada 2013, 08:40
Co to znaczy ks. Stopka milczy? I jeszcze to eM? ... Co to znaczy ks. Stopka milczy? I jeszcze to eM? ... Może to, że Autor "nie chce dobra i przechodzi okres buntowniczy" (cyt.). Powinien wetknąć nos w cudze sprawy, odezwać i napisać, to czego oczekuje nękający. Wszak według teorii niektórych po co w ogóle było pisać artykuł, zamiast "zgodzić się" z "(pseudo)prawdą" i "skruszyć się" - np. z powodu zdenerwowania kogoś swoim wpisem na fb :) a przecież to zło... Zacytowane zdanie było skierowane do mnie ale chodzi tu o ten sam przewrotny schemat myślenia. Zapewne autor cytatu cierpi z powodu jakiejś formacji, herezji, czy choroby i też najlepiej wie, czym kto ma się zająć. A zdanie wypowiedziała właśnie osoba duchowna. Również w sytuacji oburzenia na obrażanie mnie i zarzucanie kłamstwa. Jeśli toleruje się "działanie" tego schematu "wewnątrz", to jakim cudem miałby nie wracać z "zewnątrz"?" Myślę, że i tu leży przyczyna. Zwłaszcza, że konstruktywne przemilczenie niektórych spraw a nabranie wody w usta w sytuacjach, kiedy trzeba odwołać krzywdę - jawi się często jako jedno i to samo.
C
ciekawy
8 listopada 2013, 07:35
Co to znaczy ks. Stopka milczy? I jeszcze to eM?
E
eM
7 listopada 2013, 22:06
Ks. Stopka milczy.
A
Adam
7 listopada 2013, 20:06
Czy jezuita Jacek Prusak nie dostał zakazu wypowiadania sie i czy zajął się nim prokurator za seksualizacje dzieci w CN Kopernik?
MR
Maciej Roszkowski
7 listopada 2013, 19:58
Kościół nie tylko może, ale powinien wyrażać swoje oceny życia publicznego, ale po modlitwie do Ducha Świętego o oświecenie.
7 listopada 2013, 10:23
Czy to prawda że o. Jacek Prusak konsultowl porno-eksponat w Centrum Nauki Kopernik ... http://www.fronda.pl/a/ks-jacek-prusak-konsultowal-porno-eksponat-centrum-nauki-kopernik,31776.html
K
Kinga
7 listopada 2013, 08:18
Czy to prawda że o. Jacek Prusak konsultowl porno-eksponat w Centrum Nauki Kopernik
W
wanda
7 listopada 2013, 07:59
O Kingo.Mało sobie cenisz wiedzę Jana Pawla II o swym narodzie.Wielkość swą  i miłość wykazał w liście po śmierci Świętej Pamięci J.Turowicza.
Jadwiga Krywult
7 listopada 2013, 07:43
Raz wyraził swój ból jako Papież wobec Tygodnika Powszechnego.Wlaśnie tego ,w którym  publikował za komuny swe myśli.Musiał to być wielki ból,skoro go ujawnił.Za swą wolność w wypowiedzi słowa zapłacił zamachem na Jego życie. Piękna manipulacja, gratuluję, Wando. Dziś wiadomo, że w otoczeniu Jana Pawła II byłi ludzie na usługach SB i być może owocem ich działalności był list JPII do TP. Po liście JPII był list Turowicza, a potem był następny list JPII, całkiem inny. O tym jakoś wrogowie TP milczą.
W
wanda
7 listopada 2013, 07:04
Warto prześledzić jak o wolność swego słowa,w kościele starał się Jan PawełII jako Karol Wojtyła.Napewno nie   jękami i skargami .Wchodził z delikatnością w środowiska z którymi się zgadzał i nie zgadzał. Nikogo nie obmawiał.Nie oceniałPrzedstawiał spokojnie swe zdanie,poezję.......Raz wyraził swój ból jako Papież wobec Tygodnika Powszechnego.Wlaśnie tego ,w którym  publikował za komuny swe myśli.Musiał to być wielki ból,skoro go ujawnił.Za swą wolność w wypowiedzi słowa zapłacił zamachem na Jego życie.
R
rafi
7 listopada 2013, 05:52
Jezus zapowiadał różne nieprzyjemne rzeczy? Patrz Łuk 21, 13 Nie wiem czy księdzu wyda się to dziwne, co napiszę, ale: Jezus chce także i tego autora wpisu zbawić. I może właśnie księdza dobre świadectwo jest tu ważne?
R
rześki
6 listopada 2013, 18:35
Przykład  z minionych dni .Pan Mazowiecki który oficjalnie wystepował przeciwko Prymasowi Tysiąclecia inigdy za to nie przeprosił .A co było, wszyscy widzieli. Równieź słyszeli ( Zygmunt ) Przypomniał też, że prawicowa prasa wypomina Mazowieckiemu teksty przeciwko biskupowi Kaczmarkowi, napisane w latach ‘50. – On mi mówił, że spowiadał się u biskupa Kaczmarka i kardynała Wyszyńskiego i od obu dostał rozgrzeszenie – stwierdził Kuczyński. – Kiedy te ataki się pojawiały, on wracał do tych swoich zachowań i bardzo z tego powodu cierpiał. http://ze-swiata.pl/kuczynski-krytykuje-nasz-dziennik-wyszynski-dziekowal-mazowieckiemu-za-jego-role-w-stoczni-a-nd-go-opluwa/ ...I dlatego już jako premier w ramach pokuty i zadośćuczynienia rozwalał dalej KK w Polsce ściśle wypełniając polecenia Michnika (znany podział na Kościół otwarty i zamknięty), czego tragiczne owoce obecnie zbieramy.
Z
zmęczony
6 listopada 2013, 12:32
@Autor Tak sobie myślę, że niektórymi uwagami chyba absolutnie nie wolno się przejmować. To po prostu strata czasu. Dyskusja z głupcem jest zawsze jałowa. Trzeba wytrzeć twarz, tak jak abp. Andre-Joseph Leonard i robić swoje. Nawet najmądrzejsze słowa jeszcze nigdy nie przekonały żadnego głupca. Przykład może zdziałać więcej. @stark Przykład  z minionych dni .Pan Mazowiecki który oficjalnie wystepował przeciwko Prymasowi Tysiąclecia inigdy za to nie przeprosił .A co było, wszyscy widzieli. Równieź słyszeli ( Zygmunt ) Przypomniał też, że prawicowa prasa wypomina Mazowieckiemu teksty przeciwko biskupowi Kaczmarkowi, napisane w latach ‘50. – On mi mówił, że spowiadał się u biskupa Kaczmarka i kardynała Wyszyńskiego i od obu dostał rozgrzeszenie – stwierdził Kuczyński. – Kiedy te ataki się pojawiały, on wracał do tych swoich zachowań i bardzo z tego powodu cierpiał. http://ze-swiata.pl/kuczynski-krytykuje-nasz-dziennik-wyszynski-dziekowal-mazowieckiemu-za-jego-role-w-stoczni-a-nd-go-opluwa/
Z
zmęczony
6 listopada 2013, 12:31
@Autor Tak sobie myślę, że niektórymi uwagami chyba absolutnie nie wolno się przejmować. To po prostu strata czasu. Dyskusja z głupcem jest zawsze jałowa. Trzeba wytrzeć twarz, tak jak abp. Andre-Joseph Leonard i robić swoje. Nawet najmądrzejsze słowa jeszcze nigdy nie przekonały żadnego głupca. Przykład może zdziałać więcej. Przykład  z minionych dni .Pan Mazowiecki który oficjalnie wystepował przeciwko Prymasowi Tysiąclecia inigdy za to nie przeprosił .A co było, wszyscy widzieli. Równieź słyszeli ( Zygmunt ) Przypomniał też, że prawicowa prasa wypomina Mazowieckiemu teksty przeciwko biskupowi Kaczmarkowi, napisane w latach ‘50. – On mi mówił, że spowiadał się u biskupa Kaczmarka i kardynała Wyszyńskiego i od obu dostał rozgrzeszenie – stwierdził Kuczyński. – Kiedy te ataki się pojawiały, on wracał do tych swoich zachowań i bardzo z tego powodu cierpiał. http://ze-swiata.pl/kuczynski-krytykuje-nasz-dziennik-wyszynski-dziekowal-mazowieckiemu-za-jego-role-w-stoczni-a-nd-go-opluwa/
jazmig jazmig
6 listopada 2013, 12:18
Kościół ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek, zajmować stanowisko w sprawach politycznych. Powinien to czynić oceniająć polityczne inicjatywy z punktu widzenia moralności i etyki. Aspekty ekonomiczne powinien sobie darować, ponieważ większość biskupów i innych wyższych duchownych to ekonomiczni analfabeci i plotą duby smalone. Pierwszy z brzegu temat, który KK powinien ocenić, było podniesienie wieku emerytalnego. Hierarchowie nabrali wody w usta, a przecież rząd Tuska bezczelnie złamał umowę społeczną dotyczącą emerytów i emerytur. Kolejnym problemem jest zbyt głęboka ingerencja urzędników w rodziny i prawa rodziców. Rozszerzono kompetencje urzędników, wprowadzono kolejne ciała biurokratyczne i otworzono drogę do odbierania dzieci rodzicom pod byle pretekstem. Nasi hiearchowie milczeli. Następnym problemem będzie, a raczej zaczyna być, sprawa seksualizacji dzieci w przedszkolach i szkołach. Różne propagandowe grupy zajmujące się lansowaniem homoseksualizmu oraz ideologii gender coraz bezczelniej wchodzą do szkół, a dyrekcje wyrażają zgodę na indoktrynację dzieci i młodzieży przez tych ludzi. KK powinien zabierać głos w tych sprawach. Powinien angażować swoich specjalistów do wyrażania opinii w tego rodzaju sprawach, bo jest to już jedyne ciało zdolne do głośnego wyrażania opinii większości ludzi, których nikt nie chce nawet słuchać.