„Nie musisz być dziwny, by być świętym” – świadek wiary inspiruje tysiące
„Nie musisz być dziwny, by być świętym” – przekonywała Maria Middleton. Miała zaledwie 18 lat, gdy przegrała walkę z rakiem mózgu, ale jej świadectwo wiary, radości życia i bezgranicznego zaufania Bogu inspiruje kolejne osoby. Kościół w Filadelfii rozpoczął rozeznanie przed ewentualnym rozpoczęciem procesu kanonizacyjnego.
- Wiara, która dojrzewała od dzieciństwa
- Zwyczajna nastolatka z niezwykłymi priorytetami
- Choroba i spokojne przyjęcie krzyża
- „Nie popadła w rozpacz” – nadzieja silniejsza niż cierpienie
- Świadectwo, które nadal zmienia życie innych
Świadectwo wiary i nadziei Marii Middleton inspiruje tysiące osób. Kościół rozważa jej kanonizację
Sześć lat po śmierci 18-letniej Marii Middleton jej świadectwo wiary, odwagi i nadziei nadal porusza ludzi. W archidiecezji Filadelfii rozpoczęto wstępne rozeznanie dotyczące możliwości wszczęcia jej procesu kanonizacyjnego. Nastolatka z Pensylwanii zmarła na raka mózgu, pozostawiając przykład życia opartego na zaufaniu Bogu i trosce o innych.
5 października w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown abp Nelson Pérez odprawił Mszę św. w rocznicę jej śmierci. W czerwcu otrzymał petycję wzywającą do rozpoczęcia starań o jej kanonizację.
Wiara od najmłodszych lat
Maria urodziła się 10 września 2002 roku. Od dzieciństwa była związana z Kościołem. Jej mama regularnie zabierała ją na adorację eucharystyczną, a dziewczynka rozwijała szczególną miłość do Matki Bożej i modlitwy różańcowej.
Nie była jednak odizolowana od świata rówieśników. Lubiła muzykę, taniec irlandzki, sport i spotkania z przyjaciółmi. Interesowała się także mediami społecznościowymi. Łączyła zwyczajne życie nastolatki z głęboką wiarą i zaangażowaniem w pomoc potrzebującym.
W szkole organizowała zbiórki odzieży dla ubogich i angażowała się w wydarzenia charytatywne na rzecz dzieci chorych na raka. Jak wspominała jej nauczycielka Stephanie Weaver, Maria nie ograniczała się do deklaracji, lecz żyła tym, w co wierzyła.
Choroba i zaufanie Bogu
W styczniu 2019 roku, mając 16 lat, Maria usłyszała diagnozę nieoperacyjnego guza pnia mózgu. Lekarze dawali jej od dziewięciu do dwunastu miesięcy życia. Mimo cierpienia zachowała niezwykły spokój i nadzieję na uzdrowienie, jednocześnie powierzając się woli Boga.
Jej duchowe życie dokumentują dzienniki. Pierwsze zapisane w nich słowa brzmiały: „Bóg jest miłosierny”. Ostatnie, które zdołała napisać, to: „Myśl o nadziei”. Te dwa słowa stały się nazwą fundacji utworzonej ku jej pamięci.
Nawet w czasie choroby Maria myślała przede wszystkim o innych. Podczas podróży do Ugandy poznała dziewczynkę, która prosiła ją o modlitwę za chorego brata. Później wykorzystała możliwość otrzymaną w ramach programu Make-A-Wish, aby pomóc jej rodzinie i szkole.
Nadzieja, która zmienia innych
Maria zmarła 8 października 2020 roku. W ostatnich miesiącach choroby stopniowo traciła sprawność, słuch i możliwość mówienia, jednak – jak wspominała jej mama Susan – nie utraciła nadziei.
Po jej śmierci rodzina zaczęła otrzymywać liczne świadectwa osób, które dzięki Marii powróciły do Kościoła, odkryły na nowo sakramenty lub pogłębiły swoją wiarę. Jej historię opisano również w wydanej w 2025 roku książce Think Hope: Maria Middleton's Life of Unyielding Trust in God.
Arcybiskup Pérez podkreślił, że przykład Marii przypomina młodym ludziom, iż świętość nie jest poza ich zasięgiem. „Wy też możecie być święci. Wy też możecie mieć nadzieję” – powiedział.
Ojciec Griffen Schlaepfer, który poznał jej historię dzięki parafialnej kartce z jednym z jej powiedzeń, przywołał słowa Marii: „Nie musisz być dziwny, by być świętym”. Jak zaznaczył, świętość nie wyklucza radości, przyjaźni ani pełnego życia. Przeciwnie – może nadawać im głębszy sens.
Skomentuj artykuł