Kard. Ryś: ostatnie słowo należy do Boga, a nie do nienawiści
Ostatnie słowo w dziejach należy do Boga, życia i miłości, a nie do nienawiści i śmierci – mówił metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w intencji osób zmarłych i poszkodowanych w tragicznych wydarzeniach w Krakowie oraz ich bliskich. Msza święta celebrowana była w Uniwersyteckiej Kolegiacie św. Anny.
W homilii metropolita krakowski przyznał, że w takich chwilach brakuje słów. „Nasze ludzkie możliwości w takich momentach sprowadzają się do tego, żeby być” – powiedział. Zaznaczył, że przeprowadzić przez taki czas może tylko Słowo Boże, a niektóre zdania dzisiejszej liturgii brzmiały tak, jakby były adresowane do Krakowa.
Odwołując się do drugiego czytania z Pierwszego Listu do Tesaloniczan, kardynał Ryś wskazał, że chrześcijanin ma prawo do smutku, ale nie takiego jak ci, którzy nie mają nadziei. Zwrócił uwagę, że w greckim oryginale o zmarłych mowa jest jako o uśpionych. „Ktoś może powiedzieć, że próbujemy bagatelizować dramat albo śmierć. Nie. My tylko wyrażamy głęboką wiarę i głęboką nadzieję, że wczoraj kto inny strzelał do naszych braci i sióstr, a kto inny układał ich do snu. Jezus jest szybszy niż kule. Jezus ich wszystkich ukołysał do snu” – podkreślił.
Kardynał wymienił trzy nadzieje płynące z tego tekstu: zmarli są prowadzeni z Jezusem ku Bogu, śmierć nie zrywa więzi, a wszyscy „na zawsze będziemy z Panem”. „Ostatnie słowo należy do Boga, ostatnie słowo należy do życia, ostatnie słowo należy do miłości, nie należy do nienawiści, do śmierci, do dramatów” – powiedział hierarcha.
Odnosząc się do Ewangelii o dziesięciu pannach, przyznał, że bywa poczucie, iż Pan się spóźnia, zwłaszcza gdy w społeczeństwie narastają agresja, przemoc, nienawiść i zły język. Przypomniał jednak słowa św. Pawła, że nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża jest rozlana w sercach. Wezwał, by nie pozwolić odebrać sobie miłości przez agresję i zło, bo wraz z nią ginie nadzieja.
Na zakończenie wskazał, jak czuwać: skupiając się na chwili obecnej, a nie na niewiadomej przyszłości. „Boicie się, nie wiecie co robić, popatrzcie w swój kalendarz, co macie jutro do zrobienia i zróbcie to najlepiej, jak potraficie i zróbcie to po Bożemu” – powiedział kardynał Ryś.
Skomentuj artykuł