Duszpasterz służby zdrowia: lekarz, który ma właściwie ukształtowane sumienie, nie musi rezygnować ze swojego zawodu
– Lekarz, który ma właściwie ukształtowane sumienie i pragnie najgłębszego dobra pacjenta, nie musi rezygnować ze swojego zawodu – podkreślił ks. prof. Antoni Bartoszek podczas Mszy św. w intencji pracowników służby zdrowia.
Na wspólnej modlitwie zgromadzili się lekarze, pielęgniarki, ratownicy i opiekunowie medyczni, a także kapelani placówek leczniczych. Mszy św. przewodniczył ks. Marcin Niesporek, archidiecezjalny duszpasterz służby zdrowia. Oprawę muzyczną liturgii zapewnił chór „Cantus Medici ex Silesia” Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach.
– Gromadzimy się dziś, aby w sposób szczególny uczcić św. Łukasza Ewangelistę, patrona lekarzy i wszystkich pracowników służby zdrowia. Pragnę przywitać wszystkich lekarzy, pielęgniarki, pielęgniarzy, opiekunów medycznych, ratowników, laborantów, diagnostów laboratoryjnych, farmaceutów, pracowników medycznych oraz personel pomocniczy, a także kapelanów szpitalnych oraz tych wszystkich, dla których troska o chorego człowieka jest misją – mówił ks. Niesporek.
W homilii ks. prof. Antoni Bartoszek przypomniał, że chrześcijanie są zobowiązani do przestrzegania prawa państwowego, jednak nie mogą oddzielać życia zawodowego od swojej wiary. Punktem wyjścia do rozważań stały się słowa Jezusa z odczytywanej tego dnia Ewangelii: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Jak zaznaczył kaznodzieja, człowiek nie funkcjonuje wyłącznie w wymiarze doczesnym, a jego godności i dobra nie można sprowadzić jedynie do tego, co da się zbadać za pomocą medycyny czy psychologii. – W człowieku jest duchowość, czyli wymiar transcendentny, otwierający na Boga – przypomniał i zwrócił uwagę, że dostrzeganie tego wymiaru jest szczególnie istotne w misji pracowników służby zdrowia.
Kiedy prawo staje przeciwko sumieniu
Kaznodzieja przestrzegał przed traktowaniem wiary jako rzeczywistości, która nie powinna mieć wpływu na podejmowane decyzje zawodowe. Przywołał przy tym znane powiedzenie: „Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek”. Jak zauważył, niestety wielu katolików właśnie w taki sposób postrzega swoją aktywność zawodową. – Przestrzeganie prawa Bożego obowiązuje nas zawsze. Zasadniczo nie mamy z tym problemów wówczas, gdy prawo ludzkie jest zgodne z prawem Bożym. Jednak problem pojawia się wówczas, gdy prawo ludzkie dopuszcza dokonywanie czynów niezgodnych z prawem Bożym, na przykład aborcję czy eutanazję. Wówczas potrzebny jest sprzeciw sumienia – zaznaczył.
Ks. prof. Bartoszek odniósł się również do wypowiedzi jednej z urzędniczek państwowych, z zawodu lekarki, która postulowała, aby osoby niemogące wykonywać określonych świadczeń ze względu na sumienie wybierały inny zawód. Kaznodzieja nie zgodził się z tym stanowiskiem i podkreślił, że właściwie ukształtowane sumienie nie stoi w sprzeczności z autentyczną troską o dobro człowieka.
– Lekarz, który ma właściwie ukształtowane sumienie i pragnie najgłębszego dobra pacjenta, nie musi rezygnować ze swojego zawodu – przekonywał. Zaznaczył, że możliwe są sytuacje, w których oczekiwania pacjenta – choć dopuszczone przez prawo– pozostają w sprzeczności z całościowo rozumianym dobrem człowieka. W takich przypadkach konieczne jest wówczas odwołanie się do sumienia. – Po prostu stoi na straży całościowo rozumianego dobra pacjenta, nawet jeśli pacjent rozumie to inaczej – mówił o pracowniku służby zdrowia odmawiającym wykonania określonego działania z przyczyn moralnych. Duchowny podkreślił też konieczność właściwej komunikacji, która pozwala przekazywać prawdę o dobru z miłością.
Miłość nie zawsze jest łatwa
W dalszej części homilii kaznodzieja odwołał się do słów św. Pawła z Pierwszego Listu do Tesaloniczan. Apostoł wskazuje w nim trzy fundamenty życia chrześcijańskiego: „dzieło wiary, trud miłości oraz wytrwałą nadzieję”. Ks. prof. Bartoszek zauważył, że są one szczególnie ważne dla osób, które na co dzień spotykają się z ludzkim cierpieniem.
Wyjaśniając znaczenie „dzieła wiary”, przypomniał duchowość Apostolstwa Chorych i nauczanie jego założyciela, ks. Wawrzyńca Willenborga. Podkreślił, że chorzy, jednocząc swoje cierpienia z Chrystusem, uczestniczą w Jego dziele zbawienia. Ich życie duchowe nie jest więc czymś biernym, ale może stawać się wielkim dziełem wiary.
Z kolei rozważając słowa o „trudzie miłości”, zwrócił uwagę, że prawdziwa miłość nie ogranicza się do pozytywnych emocji czy przyjemnych doświadczeń. – Miłość agape oznacza trwałą postawę odpowiedzialności, która często związana jest z wyrzeczeniem, ofiarowaniem siebie – po prostu „trudem” – wyjaśniał. Tak rozumiana miłość znajduje swoje urzeczywistnienie zarówno w życiu rodzinnym, jak i w codziennej pracy na rzecz chorych.
Jako trzeci filar chrześcijańskiego życia ukazał „wytrwałą nadzieję” i zaznaczył, że pozwala ona patrzeć w przyszłość mimo lęku przed chorobą, cierpieniem, wojną czy śmiercią. Nie jest jedynie chwilowym optymizmem, lecz trwałą postawą człowieka, który pokłada ufność w Chrystusie.
„Bogu na chwałę, ludziom na zdrowie”
Na zakończenie ks. prof. Bartoszek przypomniał, że choć zdrowie jest wielką wartością, nie stanowi najważniejszego dobra w życiu człowieka. – Tak, to prawda: zdrowie jest ważne i często się o nie modlimy. Jednak wiara, nadzieja i miłość są jeszcze ważniejsze. Są podstawą naszego życia duchowego – podkreślił i zaznaczył, że bogactwo życia duchowego może być źródłem siły dla pracowników służby zdrowia, szczególnie w sytuacjach wymagających podejmowania trudnych decyzji moralnych.
Homilię zakończył parafrazą znanej sentencji, odnosząc ją bezpośrednio do powołania osób pracujących w ochronie zdrowia: – Bogu na chwałę, ludziom na zdrowie, sobie ku zbawieniu.
Źródło: Archidiecezja katowicka / red
Skomentuj artykuł