Kontrowersje wokół pogrzebu prof. Dębskiego

(fot. PAP/Piotr Nowak)

Po śmierci prof. Dębskiego te właśnie środowiska podniosły alarm i publicznie wyraziły wątpliwości w sprawie katolickiego pochówku lekarza. Przywoływano argument, że pogrzeb taki będzie zgorszeniem dla wielu katolików.

Duże kontrowersje - przynajmniej w sferze medialnej - wywołuje decyzja władz Archidiecezji Warszawskiej dotycząca katolickiego pochówku prof. Romualda Dębskiego, który zmarł 20 grudnia 2018 roku. Po śmierci profesora pojawiły się w tej sprawie wątpliwości. A jako główny argument przywoływano jego poglądy dotyczące aborcji. Profesor podkreślał, że jest zwolennikiem wyboru kobiet w tej sprawie. Przyznawał też, że dobrze byłoby gdyby obowiązywał w Polsce zakaz aborcji, ale dodawał też, że dopóki go nie ma to on takie zabiegi wykonywał będzie.

Te - i szereg innych wypowiedzi - nie podobały się dużej części środowisk prolife, które pod warszawskim szpitalem na Bielanach gdzie pracował profesor, organizowały antyaborcyjne pikiety. Po śmierci prof. Dębskiego te właśnie środowiska podniosły alarm i publicznie wyraziły wątpliwości w sprawie katolickiego pochówku lekarza. Przywoływano argument, że pogrzeb taki będzie zgorszeniem dla wielu katolików.

Spekulacje miał przeciąć komunikat rzecznika prasowego archidiecezji warszawskiej. Poinformował on, że profesor był ochrzczonym katolikiem, przed śmiercią przyjął ostatnie namaszczenie. Nie został także ukarany żadną karą przewidzianą w prawie kościelnym. Nie ma zatem żadnych przesłanek, żeby zabronić takiego pochówku. W komunikacie przyznano, że choć poglądy profesora w kwestii aborcji mogą budzić wątpliwości, to jednak nie można zapominać o "wdzięczności licznego grona kobiet w zagrożonych ciążach, którym zmarły pomógł w urodzeniu ich dzieci". "Pamiętajmy o tym, że zmarły nie podlega już ludzkiemu osądowi. Podlega już tylko trybunałowi Miłosiernego Boga" - napisał ks. Przemysław Śliwiński.

DEON.PL POLECA

Teoretycznie, jasny i klarowny komunikat powinien uciąć wątpliwości i spekulacje. Ale tak się nie dzieje. Wiele osób wciąż stoi na stanowisku, że profesor nie powinien być chowany po katolicku, a jeden z moich kolegów stwierdził, że komunikat archidiecezji go nie przekonuje.

Cóż, wydaje się, że ci którzy mają w tej sprawie jakiekolwiek wątpliwości nie wierzą po prostu w bezmiar Bożego Miłosierdzia. A przecież wystarczy sobie przypomnieć opisywaną przez św. Łukasza scenę z Golgoty: "Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»".

Owego złoczyńcę Kościół uznał za pierwszego chrześcijańskiego świętego, w kalendarzu liturgicznym wspomnienie Dobrego Łotra umieszczono 26 marca, a archidiecezja przemyska ma go nawet w gronie swoich patronów. Jego przykład tłumaczy się nadzieją na to, że nawet w godzinie śmierci człowiek może zostać zbawiony, jeśli wyrazi szczerą skruchę. W 2012 roku podczas jednej z audiencji generalnych Benedykt XVI komentując ten fragment ewangelii mówił: "Jezus jest świadomy, że wchodzi bezpośrednio w komunię z Ojcem i otwiera człowiekowi drogę do raju Boga. Poprzez tę odpowiedź daje niezłomną nadzieję, że dobroć Boga może nas dosięgnąć również w ostatnim momencie życia i szczera modlitwa, nawet po życiu pełnym błędów, znajduje otwarte ramiona dobrego Ojca, który czeka na powrót syna".

Tajemnica śmierci jest nieogarniona. Nikt z nas nie wie co dzieje się w głowie i sercu umierającego człowieka. Nikt nie zna jego osobistej relacji z Bogiem. Niemniej bardzo łatwo przychodzi nam osądzanie. Zbyt łatwo…

Tomasz Krzyżak - autor jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kontrowersje wokół pogrzebu prof. Dębskiego
Komentarze (54)
8 stycznia 2019, 13:27
A skąd konterowersje? W sieci same laurki: "Realistka Profesor który pomógł niejednej kobiecie w usunięciu niechcianej ciąży. Jako świadoma kobieta chciałabym aby takich lekarzy było więcej niż chorych dzieci, które urodziły się tylko dlatego że państwo tak chciało, a kobieta nie mogła zdecydować o swoim ciele."
WDR .
6 stycznia 2019, 20:00
Ja myślę, że sprawa jest oczywista: należy natychmiast znieść przepis o możliwości odmowu katolickiego pochówku. Bo wychodzi na to, że dotyczy on tylko tych nie dość znanych, bogatych, z odpowiednimi znajomościami. A to już jawna dyskryminacja, którą widzimy na naszych oczach.
5 stycznia 2019, 22:01
To była ironia, dodaję na wszelki wypadek gdyby ktoś nie zrozumiał
5 stycznia 2019, 22:00
Dochodzę właśnie do wniosku,że byłam głupia przez lata bo zmagalismy się z mężem z niepłodnością a cały czas byliśmy wierni nauczaniu Kościoła. Tyle łez, modlitw, leczenia, lekarzy. I po co? Zaraz w poniedziałek zapisuję sie do kliniki in vitro i może wreszcie doczekamy się dziecka.Już kiedyś jeden jezuita nam to sugerował ale my nie chcieliśmy. Niepotrzebnie, jest przeciez miłosierdzie, nikt nie wie co się dzieje w naszym najgłębszym sumieniu czy jak to tam tam było w oświadczeniu kurii.Skoro można dokonać takiej ekwilibrystyki i wszystko wytłumaczyć.Jeszcze poobrażać innych ,ze uważają,że za dobre postępowanie należy im się nagroda. No oczywiście, można grzeszyć na prawo i lewo byle mieć w sobie radość z obecności Boga. Super. To my taką radość mamy i dokonujemy zmian w naszym życiu.
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 22:09
 A nie uważają? Niech Pani zrobi sondę w swojej parafii, to się dowie. Ja za to nikogo nie winię. Ale niestety ten problem był już w czasach Pana Jezusa. Nazywa się mentalnością legalistyczną. A Pani sprowadza rzecz do absurdu. Kto mówi, że można grzeszyć na lewo i na prawo? Jeśli tak Pani odbiera Dobrego Łotra i udzielanie pogrzebów, to właśnie dokładnie zdradza, że myśli iż postępowanie dobre jest z powodu nagrody. No i zakłada Pani takimi słowami, że tych wielu nawróconych specjalnie grzeszyło, mając "Boga w sercu", bo i tak przebaczy. Ale to jest pycha, a nie wiara w Boga.
MK
Marcin Kordaszewski
7 stycznia 2019, 10:12
Co ma do tego Dobry Łotr? Gdyby Kuria oficjalnie powiedziała, że pan prof. odbył spowiedź, publicznie przyznał, że jego opinie na temat aborcji były błędne to można by się doszukiwać analogi z dobrym łotrem. Ale rozumiem, że jezuicka logika chodzi innymi ścieżkami. Być może jednak tuż przed śmiercią prof. doznał łaski żalu doskonałego. Ale to już zupełnie inna historia bo tu jest mowa o katolickim pogrzebie, a nie o relacji Bóg-Dębski. pozdr.
11 stycznia 2019, 11:40
Dobry Łotr wyznał publicznie: "My ponosimy słuszną karę". Tylko tyle i aż tyle. Stąd publicznie Jezus mógł ogłosić: idziesz do raju. ------------------------------------------------------- A jeśli chodzi o legalizm to albo katolicki pogrzeb jest dla spełnających pełne warunki albo dla każdego. Że nie wspmnę o sakramentach, też króluje metalnośc legalistyczna np. do ślubu trzeba przynieść zaświadczenie... a można by tak z biegu.
SK
Sofia Kowalik
5 stycznia 2019, 19:21
Nie wiem czy Jezus dałby radę przejść przez sito niektórych obecnych katolików :D
5 stycznia 2019, 21:44
Myślę,że byłby bez szans.Gdzie by mu było do prawdziwków?
5 stycznia 2019, 21:47
Ty swoim sitem też odsiewasz sporo ludzi, np zwolenników Radia Maryja... nie jesteś zatem lepsza
SK
Sofia Kowalik
5 stycznia 2019, 21:58
nie odswiewam i nie zabraniam pogrzebu katolickiego mimo że w mojej opinii RM jest na dalekich obrzeżach chrześcijaństwa nie stawiam się w roli Sędziego, to On decyduje
MR
Maciej Roszkowski
5 stycznia 2019, 18:36
Jak to bylo z tymi robotnikami w winnicy? Jedni przepracowali cały dzień, inni pół, a jeszcze inni godzinę. Co im powiedzial Włodarz?
Andrzej Ak
6 stycznia 2019, 15:46
Myślę iż taką obiektywną godziną życia człowieka może być np 10 lat pracy w winnycy Boga. Trzeba jednak wcześniej zerwać ze swoją grzeszną przeszłością i otwarcie głosić Wolę Pana i czynić ją w swoim życiu. Taką osobą jest np Anna Golędzinowska [url]https://www.youtube.com/watch?v=3G_52xJhpcQ[/url] Pośród kobiet protestujących przed klinikami aborcyjnymi jest wiele byłych aborcjonistek. Czynią to jako wynagrodzenie Bogu za swoje upadki, ale również z poczucia obowiązku głoszenia Prawdy. Takie kobiety ratują się przed piekłem po tym życiu. Ich droga do Nieba czasem jest trochę tam dłuższa, ale one w końcu tam kiedyś dotrą. Jest jednak tak wielu ludzi co po tym życiu trafiają do piekła i tam zostają. Oni nie wiedzą że tam trafią, bo nie słyszeli o Prawdzie i Sprawiedliwości Boga, albo zostali zwiedzeni przez wątpiących w Boga lub boga przeciwników.
MR
Maciej Roszkowski
6 stycznia 2019, 15:47
Z tak wielkiej liczby minusów wnioskować należy, że Włodarz się mylił?
SK
Sofia Kowalik
6 stycznia 2019, 21:53
no raczej, prawdziwi wiedzą lepiej ;)
MK
Marcin Kordaszewski
7 stycznia 2019, 10:17
Minusy są dla tego, że ten komentarz jest bez sensu. Przypowieść o Włodarzu nie ma tu zastosowania.
MR
Maciej Roszkowski
8 stycznia 2019, 10:40
Włodarz mówił o autonomii swoich decyzji, a pośrednio o milosierdziu. Ci którzy potępiali katolicki pogrzeb zdają się wiedzieć lepiej i o tym był mój komentarz.
Andrzej Ak
5 stycznia 2019, 15:39
Ze skrajności w skrajność. Tutaj: [url]https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,36892,franciszkanie-rozdawali-roze-pod-klinika-aborcyjna-potem-zostali-aresztowani.html[/url] czytamy o franciszkanach protestujących w obronie dzieci przeznaczonych do aborcji. Tutaj w tym artukule jednak bierzemy w obronę jednego z członków zespołu abortującego (mordującego) dzieci. Wmawiamy wielu ludziom że holohaust XXI wieku jaki wciąż istnieje trzeba tolerować tak samo jak i ludzi promujących ten holokaust oraz ludzi biorących czynny udział w zagładzie bezbronnych. Czy taka postawa jest godna świadka Chrystusa?
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 14:37
Panie Tomaszu, jeśli rzeczywiście przed śmiercią profesor przyjął sakramenty, to rzeczywiście nie nam sądzić. Skąd jednak opór? Tak jesteśmy wychowywani w Kościele. Po pelagiańsku. Życie wieczne jest w nagrodę. I dlatego jeśli zachowuję przykazania, to przecież się należy zapłata, a nie dlatego, że spotkałem Boga i chcę mu w ten sposób okazać miłość, i to jeszcze Jego mocą. Jeśli ktoś, kto starał sie tylko dla nagrody a widzi, że inni którzy sie nie starali i czynili zło otrzymują to samo, rodzi się specyficzne poczucie straty. Przecież mogłem sobie poużywać... To wciąż jest wiara niedojrzała, chociaż z zewnątrz poprawna. Dlaczego ten, kto nie zachowuje ma dostać to samo? Jeśli w centrum jest mój wysiłek, a nie dar Boży, wtedy tacy "last minute" grzesznicy oburzają. Bo jak Bóg może mu dawać to samo? No i o tym jest nie tylko opowieść o Dobrym Łotrze, ale też o starszym synu w przypowieści o miłosiernym ojcu i o robotnikach ostatniej godziny, i pszenicy i chwaście. Fajnie się je czyta, dopóki nas nie dotyczą.
WK
Wiktor Kowal
5 stycznia 2019, 15:20
Pretensje zamiast do <nowych pelagian> najlepiej skierować do twórców Kodeksu Prawa Kanonicznego, zatwierdzonego przez JPII.  To KPK reguluje tego typu sprawy. Przenoszenie tych regulacji na poziom ducha przypowieści o Dobrym Łotrze jest zabiegiem dramatycznie słabym. Na ten poziom wszystko można przenieść. Po tej decyzji warszawskiej kurii, nie można już sobie wyobrazić sytuacji,  w której można odmówić katolickiego pogrzebu. Wszystkie odmowy pogrzebu z powodów: nie chodził do kościoła, nie przyjmował księdza czy ciagle pił, są w tym świetle po prostu skandaliczne.
L
lecuk
5 stycznia 2019, 16:54
Nie zgadzam się z Księdza analizą, bo nie widzę żadnych przesłanek do takiej interpretacji. Jeśli podnoszone są wątpliwości odnośnie stanowiska kurii warszawskiej to wynikają one z zagubienia wiernych w materii tego co doktryna mówi o ekskomunice za aborcję i skutkach ekskomuniki. Przecież ekskomunika jest tylko dowodem na istniejący stan duchowy - oddzielenia od Boga i widzenia miłości Bożej. Skutki ekskomuniki tylko legitymizują stan faktyczny i tak też to widzą wierni: skoro ktoś nie jest katolikiem, to nie może mieć pogrzebu katolickiego. Ale przecież nie tego dotyczy problem i nie na ten fakt zwraca uwagę kuria: pytanie dotyczy,czy prof. Dębski zaciągnął ekskomunikę z kan. 1398, czy nie zaciągnął. Kuria odpowiada,że nie wie, nie badano tego, nie ma też żadnych informacji od spowiednika (dawniej penitencjarze mieli obowiązek zgłoszenia przypadków zniesienia ekskomuniki za aborcję i nawet, kiedy w XI 2016 papież Franciszek na wszystkich kapłanów-spowiedników rozciągnął przywilej absolucyjny, to i tak dla celów statystycznych te informacje się zbiera), a więc wydaje się, że w odróżnieniu od przypadku prof. Deca nie stwierdzono ekskomuniki prof. Dębskiego i nie trzeba było go uwalniać z niej,czyli przywracać na łono Kościoła. Moim zdaniem zaciągnął grzech ciężkiej wagi swoimi czynami i wypowiedziami dotyczącymi problemu aborcji, wyspowiadał się, otrzymał wiatyk i sakrament namaszczenia chorych. Kuria powinna bardziej jasno i precyzyjnie swoje stanowisko wiernym przedstawić,bo to służy nie tylko tej sprawie,ale świadomości i wagi doktryny wśród wiernych
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 17:02
Właściwie to człowiek nie powinien się odzywać, bo rozmawia z widmami. Ale przynajmniej dla tych, którzy czytają.  A na jaki poziom przenosić sprawę jak nie na Ewangelię? Jeśli nie na Ewangelię, to mamy ludzką naturalną sprawiedliwość. Po pierwsze, Kodeks Prawa Kanonicznego nie jest ponad Ewangelią i nie reguluje wszystkiego. Po drugie, proszę najpierw tam zajrzeć, zanim zacznie Pan się oburzać. Rozumiem, że prof. Dębski został przez niektórych uznany za jawnego grzesznika. KPK określa, że "jawni grzesznicy to ci, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych (por. KPK, kan. 1184 § 1). Inne powody do odmowy mu pogrzebu chyba jego nie dotyczą: publicznie nie wyrzekał się wiary i nie chciał spalenia ciała z powodu niewiary. Nie wiemy jednak, czy prof. Dębski wykonywał zabiegi aborcji a z myślenia, że to by zrobił, mógł się wycofać nawet kilka minut przed śmiercią. I o tym, że się wyspowiadał zaświadcza ten, kto go spowiadał. Ten sam kanon określa bowiem, że odmawia się pogrzebu tylko wtedy, gdy dana osoba nie wyraziła przed śmiercią żadnych oznak pokuty. Sytuacja zmienia się zasadniczo, gdy ktoś przed śmiercią wyspowiadał się i otrzymał rozgrzeszenie. Nota bene, gdy czytałem komentarz jednego z kanonistów, to on grzechy publiczne widzi głównie w konkubinatach. Osobliwe. To, że ktoś kradnie, pomiata ludźmi, oszukuje, obmawia, rzuca oszczerstwa, jest chciwy, już nie jest takim strasznym grzechem. To tak nie gorszy jak konkubinat. Nie sądzę więc, aby można było odmówić pogrzebu temu, kto nie przyjmował księdza po kolędzie, a nawet temu, kto nie chodził do kościoła, chyba że zarzekał się, że nie chce pogrzebu. Niedługo trzeba będzie odmawiać pochówku połowie ochrzczonych, bo sporo już ich nie chodzi do kościoła. Trzeba będzie opracować jakieś statystyki, zeszyty z podpisami, bo jak to potem sprawdzić. Może nie chodził do parafii, a chodził gdzie indziej? Najczęściej jednak pogrzebu oczekuje rodzina. 
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 17:09
Ekskomunika to zawsze czasowe (do momentu przyznania się do grzechu i odbycia pokuty) wyłączenie z komunii sakramentalnej, nawet nie z Kościoła. Bo zgodnie z nauczaniem np. św. Tomasza z Akwinu grzech pozbawia łaski, ale nie niszczy wiary. Ekskomunikę zaciąga się, gdy sie popełnia czyn, a nie przez samo mówienie czy myślenie o czynie. Być może tego nie wiedzą ci, którzy krytykują. 
KJ
Katarzyna Jarkiewicz
5 stycznia 2019, 18:00
W tym przypadku się zgodzę,że rzeczywiście absurdalne jest analizowanie wypowiedzi medialnych prof. Dębskiego- nie dość,że sprzeczne, to nie wpływają na fakt zaciągniecia ekskomuniki. Ale prof. Dębski był lekarzem i wykonywał zabiegi ginekologiczne.Oczywiście dziś w odróżnieniu od okresu przedsoborowego kapelan szpitalny nie jest członkiem zespołu medycznego i nie ma wpływu na decyzje podejmowane przez lekarzy,niemniej Kościół winien zwłaszcza do szpitali klinicznych, ginekologicznych i położniczych kierować kapelanów bioetyków, bo to zwłaszcza w sytuacjach etycznie wątpliwych może wpływać na decyzje lekarzy,a tych wątpliwych etycznie przypadków przybywa. Właśnie takie przypadki prowadzą do zaciągnięcia ekskomuniki z aborcji i wątpliwości wiernych w tym obszarze, jeśli takie przypadki sa analizowane medialnie (moim zdaniem nie powinny być publicznie omawiane, zwłaszcza że media "spłaszczają" problemy). Z drugiej jednak strony jak podaje W. Czarnota obowiązkiem ekspiantów aborcyjnych jest udział w debatach i wystąpieniach publicznych celem prezentacji problematyki pro life- to może prowadzić do wniosku,że wypowiedzi pro choice mogą prowadzić do czynów aborcyjnych lub im sprzyjać. Nie należy więc lekceważyć tych medialnych wypowiedzi prof. Dębskiego, o ile oddają one rzeczywiste stanowisko lekarza w materii konkretnych sytuacji medycznych
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 18:54
Ale tego, że wypowiedzi prof. Dębskiego dotyczące aborcji, były niezgodne z Ewangelią, nikt tutaj nie podważa. Nie o tym dyskusja, tylko, czy powinien był mieć pogrzeb katolicki. Czasem też odnoszę wrażenie, że niektórzy sądzą, iż ludzie, którzy wyspowiadali się przed śmiercią, to wcześniej z góry to zaplanowali. Bliskość śmierci i umieranie czasem (nie zawsze) stawia człowieka w zupełnie nowej sytuacji, zdziera zasłony (albo jeszcze bardziej spowija ciemnością).  Peter Singer był za eutanazją, zwłaszcza chorych i "nieużytecznych", ale gdy jego matka ciężko zachorowała i była w stanie terminalnym, to nie był za eutanazją. 
W
wiktorkowal
5 stycznia 2019, 19:04
W praxis polskiego Kościoła spotyka się  odmowy pogrzebów z powodów przeze mnie wymienionych: pije, nie chodzi do kościoła, nie przyjmuje księdza. Nie odmówiono natomiast człowiekowi, który niejako przewodził aborcjonistom w Polsce. To nie była anonimowa postać. Jego sława zrodziła się wtedy, gdy  w TVN wieszał  psy na Chazanie, że nie zabił w porę dziecka. W nagonce medialnej  Chazanowi  zarzucano nieludzkie traktowanie matki i dziecka, Dębskiego wynoszono pod niebiosa za jego miłosierdzie. W obronie Chazana kościół warszawski nie stanął choćby symbolicznie. Proszę się nie dziwić zgorszeniu wielu osób z takiego stanu rzeczy, zwłaszcza tych działających w ruchach pro life. 
5 stycznia 2019, 21:09
Ma ojciec racje, że użytkownicy są anonimowi trochę jak widma, ale zapewniam, że każdy z nas jest realną osobą. Mnie ojca postawa bardzo buduje, pozostała część redakcji permanentnie chowa głowę w piasek, nie podejmuje dyskusji, za to regularnie banuje osoby z odmiennymi poglądami. Czasami mam wrażenie, że redekcja deona jest oderwana od rzeczywistości i nie wie co myślą zwykli ludzie. Ojciec to wrażenie zmienia. Dziękuję.
5 stycznia 2019, 21:12
strzał w 10!
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 21:42
Ale ja tu nie bronię zażarcie prof. Dębskiego, tylko pewnego ewangelicznego podejścia. Jeśli księża tak czynią, że odmawiają pogrzebu w takich sytuacjach, to postępują wbrew Prawu Kanonicznemu. Kuria warszawska nie powiedziała, że prof. Dębski dobrze myślał i robił. 
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 21:45
Nie jestem częścią redakcji, ale uważam, że z każdym należy rozmawiać, jeśli dzieje się to bez obrażania i z kulturą. Bo najwięcej tej biedy naszej bierze się stąd, że nie rozmawiamy albo z góry wiemy, co kto myśli. Ale przyznam, że wolałbym widzieć twarz człowieka, z którym rozmawiam. 
5 stycznia 2019, 22:16
Pan Dębski wierzył, że prawo pozytywne (dopuszczające w Polsce aborcje) jest ponad prawem Bożym. Nie był więc katolikiem, nie wyznawał wiary katolickiej, lecz wierzył w swoje własne opinie i dawał temu świadectwo przez wiele lat. Był mordercą dzieci nienarodzonych, podzielał potępione przez Kościół poglądy eugeniczne, nie wyraził skruchy publicznej (bo grzechy były publiczne), nie odpokutował publicznie za swoje grzechy. Dlatego nie należał mu się pogrzeb katolicki. 
KJ
Katarzyna Jarkiewicz
5 stycznia 2019, 13:22
Nie ma co się oszukiwać - od lat zarówno media katolickie, jak i Kościół hierarchiczny w sprawie aborcji nie wykazują należytej troski. Gdy się porówna to z czasami Wielkiej Nowenny to można jedynie oczy spuścić- a przecież to były czasy komuny, środek Gomułkowskiej ateizacji, gdy obowiązywała restrykcyjna ustawa aborcyjna. Dziś ze świecą szukać artykułów prezentujących całość katolickiej doktryny w kwestii ochrony życia, nie ma kazań na ten temat w kościołach. Oprócz ogólnych nawoływań zero konkretów: gdyby ktoś chciał badać własne sumienie pod tym kątem, to nie ma dosłownie, gdzie znaleźć informacji: w jakich okolicznościach ekskomunika z delicti contra vitam zachodzi, a kiedy nie, do kogo trzeba się udać, aby ściągnąć ekskomunikę z delicti contra vitam, jak przebiega proces indulgencyjny, jak odbywa się pokutę za aborcję i inne przestępstwa przeciwko życiu nienarodzonych, itp. Tragiczna sytuacja jest w nauce: w Polsce jest dosłownie kilku specjalistów od katolickiej doktryny w sprawie delicti contra vitam, bioetyków nie ma wśród kapelanów szpitalnych (kapelan Szpitala Praskiego,gdzie pracował prof. Dębski, pallotyn ks. Zdzisław Zdziekoński jest znanym poetą, a nie etykiem). Gdzie konferencje specjalistyczne, szkolenia dla spowiedników, parafialne odczyty dla świeckich? Ubolewam,że zamiast realnej debaty na temat pro life: jak rozwijać, umacniać przekonania pro life w społeczeństwie i jak rozwiązywać problemy naruszeń etycznych w tym względzie mamy walenie cepem przez kontrowersyjne kampanie bilbordowe. Jeśli ktoś myśli,że dzięki tym plakatom wzrośnie świadomość pro life w Polsce to wykazuje sie daleko idącą naiwnością i ignorancją tematu.
Ewa Zawadzka
5 stycznia 2019, 13:14
Ciekawe że te same środowiska nie protestowały przed pogrzebem abp. Wesołowskiego w sakrze biskupiej mimo iż był on sprawcą seksualnego wykorzystywania nieletnich na Dominikanie w czasie gdy był on nuncjuszem apostolskim. Te same środowiska nie protestowały również gdy abp Juliusz Paetz molestujący seksualnie kleryków brał czynny udział w życiu religijnym siejąc zgorszenie. Prolife interesują tylko dzieci nienarodzone ale te krzywdzone już nie. A co z pogrzebami duchownych oskrżonych o pedofilię? W Irlandii nie mogą mieć uroczystych pogrzebów katolickich.  [url]https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,36463,kontrowersyjna-decyzja-w-irlandii-ksiezom-oskarzonym-o-pedofilie-odmowi-sie-publicznego-pogrzebu.html[/url]
MM
Marco M
5 stycznia 2019, 14:26
Molestowanie dzieci, jakkolwiek jest obrzydliwym grzechem, nie wiąże się z zaciągnięciem ekskomuniki. Na tym polega różnica. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że czyn ten wiąże się z odpowiedzialnością karną. Jeśli gwałciciel dzieci przystąpi do spowiedzi, to jego rozgrzeszenie będzie warunkowane przez poddanie się odpowiedzialności karnej. W przypadku lekarza abortującego dzieci ze względu na ich chorobę, nie istnieje odpowiedzialność karna. Taki człowiek wciąż może uzyskać rozgrzeszenie, ale jego pokuta musi być adekwatna do czynu zabójstwa (więc być równoważna wieloletniej, lub dożywotniej odsiadce w więzieniu). Taką ekskomunikę może zdjąć tylko biskup. Dlatego nawet morderstwo nie zaciąga ekskomuniki, a aborcja tak. Morderca, która spędzi resztę życia w więzieniu odpokutuje za swoje czyny, a aborter nie. Czego nie potrafisz tutaj zrozumieć?
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 14:31
Czyli brak katolickiego pogrzebu to pokuta? Dobrze, że Dobry Łotr trafił na Jezusa, a syn marnotrawny najpierw na ojca, nie na starszego brata. Obaj mieli by przechlapane, gdyby ludzie zabrali się za ich sądzenie.
Ewa Zawadzka
5 stycznia 2019, 15:16
Przeczytaj jeszcze raz ale tym razem uważnie - wtedy zrozumiesz, że dyskutujesz nie z moim wpisem ale ze swoją jego interpretacją.
Ewa Zawadzka
5 stycznia 2019, 15:18
Faktycznie prościej tego wytłumaczyć się nie da. 
AB
Aleksander Borowski
5 stycznia 2019, 18:34
Ale komendant niemieciego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu R.H nawrócił się,wyspowiadał i przyjal komunię świętą(zapewne będzie zbawiony).Dlaczego lelarz oborcjonista ma być gorszy ,jezeli wyspowiadał się, przyjął komunię itp? I tak, sami nie jesteśmy zadosuczynić za nasze grzechy.gdyby tak nie było ,to ofiara Jezusa nie byłaby potrzebna. A to z punktu widzenia katolików ,protestantów i prawosławnych jest herezją(pelagianizm. Do zbawienia potrzebna jest wiara,łaska Boga.Jest ona potrzena koniecznie.Protestanci podkreślają- " tylko wiara", prawosławni -"nikt nie jest wolny od grzechu" i my katolicy tez uznajemu ,że łasko Boża jest do zbawienia konieczna.Jeżeli sie mylę to proszę o sprostowanie,gdyż nie studiowałem teologii.
WK
Wiktor Kowal
5 stycznia 2019, 20:45
Ale nawrócony komendant pogrzebu katolickiego chyba nie miał. Dyskusja nie doryczy kwestii zbawienia tylko zwykłego pogrzebu.
AB
Aleksander Borowski
5 stycznia 2019, 22:53
Tego jaki miał pogrzeb nie wiem.Jego prochy rozsypano ,więc grobu nie ma.Podobnie jak nie mają grobu naziści skazani w Norymberdze(spalono ich zwłoki i wrzucono do rzeki,natomiast szczątki hitlera znalezione prze Rosjan w1945- rozsypano z samolotu nad  Niemcami).Ale jednak z tym co napisałem a prawem do pochówku jest pewien związek logiczny. Bo niby dlaczego ktoś, kto jest ochrzczony,a przed śmiercią się nawrócił na katolicyzm,przyjął ponadto NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT miałby być pozbawiony prawa do chrześcijańskiego, ,a dla katolika katolickiego, pochówku.W sakramencie pokuty grzesznik wyznaje żal za grzechy,a nie ma przecież takiego grzechu,który nie byłby odpuszczony.Nie jest w takim wypadku potrzebny żal doskonały.Katolicy uważają,że grzesznik odpokutuje zaswoje grzechy w czyścu,prawosławni uważają,że modlitwy mogą wydobyć grzesznika z czyśca.U protestantów nie ma koncepcji czyśca ani wydobycia z piekła. Dla chrześcijanina pozostaje nadzieja ,że mimo ciężkich grzechów może liczyć na miłosierdie Boga,czyli na to co mu się nie należy w świetle jego podłego życia, ale może to otrzymać-ZBAWIENIE.
AB
Aleksander Borowski
5 stycznia 2019, 23:01
AUTOPOPRAWKA-u prawosławnych nie ma czyśca,istnieje możliwość wydostania się z przedsionka piekłaza sprawą modlitw . informacje o komendancie KL Auschwitz i jego nawróceniu pochodzą z książki "Bóg a zło".Pozdrawiam.
KB
Kasia Brzez
5 stycznia 2019, 12:48
Moim zdaniem ten artykuł jest niepotrzebny. Może powinien być opublikowany na innych katolickich i "ultrakatolickich" portalach. Deon zasadniczo skierowany jest do ludzi myślących, tak go odbieram. Wyjaśnianie, dlaczego komuś się należy katolicki pochówek, nie jest potrzebne ludziom myślącym, i do tego wierzącym Chrystusowi. Jezus mówi do każdego z nas: "pójdź za mną". Zostaw niepotrzebne sprawy. Zostaw nieważne sprawy. Po prostu chodź.
MR
Maciej Roszkowski
5 stycznia 2019, 18:33
Jak widać z komentarzy artykuł jest potrzebny i to pewnie nie jeden.
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 18:55
Nie, lepiej nie rozmawiać o niczym, bo wszystko jest jasne....
MR
Maciej Roszkowski
5 stycznia 2019, 20:01
No właśnie. Pięknie być częścią narodu w którym tak wielu wie wszystko o wszystkim najlepiej.
KB
Kasia Brzez
7 stycznia 2019, 13:35
Z ilości komentarzy można by było wnioskować, że najwięcej artykułów jest potrzebnych o seksualności plus trochę o pedofilii księży ;-) W szkołach, na lekcji religii księża nie powinni w zasadzie poruszać innych tematów, niż antykoncepcja, in vitro i aborcja, bo tylko wtedy młodzież zaczyna dyskutować:-) A gdzie prawdy wiary i inne tematy??? To byłaby porażka edukacyjna...
KB
Kasia Brzez
7 stycznia 2019, 13:54
Oczywiście, przesadziłam. Pewnie, że nie ma tematów niepotrzebnych. Myślę jednak, że brakuje katolikom pewnych podstaw wiary, by odpowiednio reagować na takie doniesienia, jak w komentowanym artykule. Ta dyskusja zdradza duże problemy z rozumieniem nauczania Jezusa. Wydaje mi się, że dobra formacja katolicka uniemożliwia wskazywanie palcem, że komuś nie należy się pogrzeb, ślub, chrzest dziecka. Chrześcijanin nie ocenia łatwo i szybko, stara się zachować czyste swoje własne serce. Jeśli ocenia, to nie przekreśla żadnego człowieka, tylko w pierwszej kolejności tłumaczy go i usprawiedliwia, bo przecież jest uczniem nie kogo innego, tylko Jezusa. Oczywiście, zło nazywa złem, ale wystrzega się krytykowania ludzi, bo w uszach dźwięczą mu słowa: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem"....
A
anghelos1978
5 stycznia 2019, 11:38
Nie wiem po co w ogóle wchodzę w tę dyskusję, bo przecież wszystkowiedzący, tak otwarci, że aż zamknięci na jakąkolwiek "inność" poglądów i racje, postępowi katolicy (swoją drogą to niezywykły paradoks), w swojej pysze i tak wiedzą lepiej. Więc nie do nich, tylko do zdezorientowanych: publiczne odstępstwo od Kościoła wymaga publicznego powrotu. Jeśli Profesor nawrócił się przed śmiercią, to wystarczyło, choćby przez rodzinę, odwołać, powiedzieć - żałuję tego co robiłem i tego co głosiłem. Dokładnie tego wymaga prawo kościelne, które nie jest ciałem obcym w Kościele, ale  jest częścią jego nauczania zakorzenioną w Ewangelii (co często podkreślał śp. bp. Pieronek, chyba tutaj autorytet). To jest równiez natura chrześcijańskiego miłosierdzia, która nigdy nie wyłącza, ale jest szczytem sprawiedliwości (to z kolei JP II w Dives in misericordia, mam nadzieję, że tutaj jeszcze autorytet). Może jednak na koniec do nadredaktorów, rzeczników Kurii, kościelnych mędrców, intelektualistów, kato-celebrytów. Przestańcie już ten biedny Kościół reformować, bo im bardziej reformujecie tym bardziej się sypie.  Po prostu pozwólcie mu być sobą, a to znaczy na przykład respektować własne prawo.  O, już to słyszę: faryzejski legalista. A nie mówiłem! Szkoda gadać.
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 17:54
Proszę sobie jeszcze postawić pytanie, jak Pan chciałby być potraktowany w ostatnich chwilach przez Kościół i Boga, gdyby się pogubił i z różnych powodów trwał w niewiedzy, ale w ostatniej chwili może coś "drgnęło"? Miłosierdzie nie widzi najpierw w człowieku złej woli, lecz biedę, nieświadomość, chorobę. 
WK
Wiktor Kowal
5 stycznia 2019, 11:10
Ten pan, o czym warto pamiętać, miał nie tylko poglądy proaborcyjne, ale był czynnym aborterem, w pewnym sensie był ikoną całego ruchu aborcyjnego w Polsce.
6 stycznia 2019, 00:12
Niezłą ikoną i czynnym aborterem był również prof. Chazan (sam przyznał się do 500 aborcji, a ile było naprawdę?), tak uwielbiany przez "prawdziwków"....
KK
Ks. Krzysztof Ciebien
5 stycznia 2019, 10:18
Co sądzić o tych "teologicznych" argumentach? Odpowiem tak: Urodziłem się, wychowywałem, jestem i (daj Boże!) chciałbym umrzeć jako katolik. Mam taką prośbę: potraktujcie mnie po śmierci poważnie i uszanujcie mój wybór. Nawet jeśli wszyscy wkoło będą, z jakiegoś powodu, uważać, że lepiej będzie mnie pochować w tradycji buddyjskiej? muzłumańskiej? hinduskiej? a może tradycji ateistycznej? czy jakiejkolwiek innej - proszę: po prostu uszanujcie mój życiowy wybór. Odkładam na bok wszystkie inne argumenty, niech zostanie ten jeden: proszę o poważne potraktowanie po śmierci tego, kim - ze świadomego wyboru - byłem przez całe życie. Myślę, że tego zykłego szacunku zabrakło. Ps. Oczywiście, że każdy, nawet na krótko przed śmiercią może poglądy zmienić; w tym konkretnym wypadku nie ma jednak na ten temat żadnych informacji.
Dariusz Piórkowski SJ
5 stycznia 2019, 14:29
Naszego poczęcia i narodzenia też nie wybieramy w wolności.
5 stycznia 2019, 09:28
To czy profesor miał katolicki pogrzeb czy też nie dla Boga nie ma najmniejszego znaczenia. On będzie wiedział co zrobić z jego duszą.