10-kilometrowy korek na autostradzie A4

(fot. kevin dooley / flickr.com / CC BY)
PAP / drr

Na autostradzie A4 z Opola do Wrocławia kierowcy muszą stać w olbrzymim korku, który ma ponad 10 kilometrów długości. Zator tworzy się przed punktem poboru opłat na 156 kilometrze tej drogi.

Jak poinformował PAP w niedzielę dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, zalecany jest objazd tego zatoru przez południową część Wrocławia.

"Na zjeździe Wrocław-Wschód należy zjechać w kierunku Bielan Wrocławskich lub nawet na wcześniejszym rozwidleniu Strzelin-Oława warto opuścić A4. Trudno ocenić, jak długo potrwają te problemy na autostradzie, gdzie notujemy rekordowy ruch od strony Katowic w kierunku granicy kraju" - dodał oficer dyżurny.

Przejazd przez południową część Wrocławia pozwala powrócić na autostradę A4 w Bielanach Wrocławskich lub na węźle autostradowym z A8. W drugim kierunku na A4 ruch odbywa się bez problemów.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

10-kilometrowy korek na autostradzie A4
Komentarze (2)
H
hohoho
4 listopada 2013, 06:46
Otóż to. Trochę pojeździłem po różnych autostradach i bezsprzecznie najlepszym rozwiązaniem są winietki. Nie wiem, co przeważyło, że u nas wybrano - jak zwykle - najmniej optymalne rozwiązanie (nie sugeruję od razu korupcji ;)). W każdym razie za ten wybór będziemy płacić (dosłownie i w przenośni, bo winietki są tańszym rozwązaniem, zarówno dla kierowców, jak i dla państwa - nie musi stawiać bramek itp.). Niby mamy jakies autostrady, ale Polak nie byłby sobą, jakby czegoś nie spieprzył...
G
Guslarz
3 listopada 2013, 18:33
To jest efekt beznadziejnego systemu poboru opłat na polskich autostradach. Gdyby trzeba było kupować viniety jak np. na Węgrzech czy na Słowacji to żadnych korków by nie było. Problem tylko w tym, że tam ufa się obywatelowi i kontroluje tylko wyrywkowo, a u nas właściciele dróg płatnych (zarówno państwowych jak i prywatnych) umierają ze strachu, że ktoś mógłby przejechać po kawałku płatnym i nie zapłacić 18zł. No i mamy korki. Proste! Zachęcam do omijania płatnych odcinków polskich dróg, nie ze względu na cenę, ale na to, że stojąc w korku przed placem poboru opłat tracimy czas i paliwo, które niby mieliśmy zaoszczędzić na autostradzie. O nerwach już nie mówię! W piątki po południu godzina czekania w podkrakowskich Balicach to standard!