Ekolodzy zablokowali drogę do Morskiego Oka

(fot. PAP/Grzegorz Momot)
PAP / pk

Kilkudziesięciu obrońców praw zwierząt blokowało w niedzielę przejazd wozów konnych wożących turystów do Morskiego Oka. Na Palenicy Białczańskiej doszło do przepychanek pomiędzy ekologami a fiakrami; interweniowała policja.

Do przepychanek doszło, gdy ekolodzy, którzy domagają się całkowitego usunięcia transportu konnego ze szlaku, nie chcieli wpuścić na drogę wozu wypełnionego turystami.

DEON.PL POLECA

 

 

Pikieta obrońców zwierząt była zgłoszona i uzyskała zgodę władz samorządowych, jednak nie było zgody na blokadę drogi. Dlatego, gdy ekolodzy zaczęli blokować trasę, przedstawiciel gminy Bukowina Tatrzańska ogłosił, że protest jest nielegalny. Ekolodzy opuścili Palenicę Białczańską przed godz. 11.

"Nasz protest polegał na siedzeniu na drodze, ponieważ nie chcieliśmy dopuścić do popełnienia przestępstwa polegającego na znęcaniu się nad zwierzętami" - powiedziała PAP Anna Plaszczyk z fundacji Viva. Dodała, że protestujący zeszli z drogi, gdy chciał w nich wjechać zaprzęg. Jak mówiła, obrońcy zwierząt zostali poturbowani, a jeden z nich z obrażeniami głowy został zabrany karetką do szpitala.

Zapowiedziała, ze najbliższym czasie do prokuratury trafią zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstw dotyczących m.in. narażenia na utratę zdrowia lub życia poprzez wjechanie w tłum zaprzęgiem konnym.

Policja wylegitymowała najbardziej aktywnych uczestników - część z nich była wcześniej notowana przez policję. Jak zaznaczył rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek, te osoby nie reprezentowały żadnej ze stron - ani fiakrów, ani obrońców praw zwierząt. "Dysponujemy nagraniami protestu. Niewykluczone, że niektórym osobom zostaną przedstawione zarzuty" - powiedział PAP rzecznik zakopiańskiej policji.

DEON.PL POLECA


Ekolodzy twierdzą, że wozy do Morskiego Oka wypełnione turystami są przeciążone. Swoją teorię opierają na wykonanej przez siebie ekspertyzie. Zgodnie z nią wóz należy odciążyć o 926 kg, czyli trzeba by zdjąć z wozu blisko 11 pasażerów. W takim wypadku na wozie mógłby pozostać jeden pasażer i woźnica. Zdaniem ekologów konie pracujące przy transporcie turystów są zmuszane do pracy ponad ich siły, a to jest przestępstwo znęcania się nad zwierzętami.

Z tą ekspertyzą nie zgadza się hipolog z Katedry Hodowli i Użytkowania Koni Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Prof. Ryszard Kolstrung w swojej ekspertyzie wykazał, że konie pracujące na trasie do Morskiego Oka nie są zbytnio przeciążane, a ustalone przerwy w pracy pozwalają zwierzętom dostatecznie zregenerować siły.

Władze Tatrzańskiego Parku Narodowego rozważają opracowanie jeszcze jednej ekspertyzy przez niezależnego fachowca z dziedziny hipologii, która ma rozwiać wszelkie wątpliwości.

"Wożenie turystów to jest nasza codzienna praca. Konie wszędzie pracują zgodnie ze swoją naturą. Za działaniami ekologów działa lobby biznesowe, które chce nas stąd wyprzeć" - powiedział prezes fiakrów wożących turystów do Morskiego Oka Stanisław Chowaniec.

Obrońcy praw zwierząt domagają się całkowitej likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka. Przeciwni są m.in. hipolodzy, środowiska akademickie, Związek Hodowców Koni oraz Główny Lekarz Weterynarii.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ekolodzy zablokowali drogę do Morskiego Oka
Komentarze (4)
UZ
Urzędnik z UE
9 listopada 2014, 23:45
o bacy wypasającego owieczki przyjeżdża pobliską drogą nowoczesnym samochodem ubrany w garnitur człowiek w średnim wieku. Po wyjściu z samochodu pyta: - Baco, co tu robicie? Wypasacie owce? - Tak, panocku. - A baco, jak wam powiem ile macie tych owiec dokładnie, to dacie mi taką jedną, do upieczenia? - Dobrze, panocku, domy. Przyjezdny wrócił do samochodu, wziął laptopa, telefon satelitarny, połączył się z siecią, ciągnął dane z satelity, przetworzył, popracował chwile nad programem, który mu to policzył i mówi: - Baco, macie tu na tej łące 347 owieczek. - Dobrze panocku, to wybierzcie sobie jedną. Przybysz wybrał sobie jedną, ładną, białą, a baca mówi: - Panocku, a jak ja wom powim, kim wy jesteście, to oddacie mi ją? - Dobrze, oddam. - No panocku, to wy jesteście konsultant Unii Europejskiej do spraw rolnictwa i ekologii. - A skąd to wiecie, baco? - Ano tak: jeździcie drogimi samochodami, pchacie się gdzie was nikt nie prosi, zabieracie biedniejsym od wos i nic wiecie o mojej pracy! Oddajcie mi mojego psa!
T
Tadeusz
9 listopada 2014, 20:48
Jak ci "ekolodzy" twierdzą, że koń uciągnie tylko woźnicę z jednym pasażerem, to już widać jacy z nich "eksperci", pożałowania godni. Oglądalem relację w TV wcale tak chętnie nie schodzili z drogi, a blokada drogi byla jak najbardziej nielegalna. Jak tak im szkoda koni to dlaczego nie zajmą się koniami, ktore są głodzone, naprawdę wycieńczone. Tam gdzie jest konkretna robota, tam ich nie ma!
T
Tadeusz
9 listopada 2014, 20:36
Jacy ekolodzy? To ekoprymitywy i ekoterroryści. Gdzie sa ci co blokowali autostrade A4? Dlaczego TV nie pokazała szkody jakie wyrządzili w lasach pod pretekstem obrony natury? Co dobrego zrobili dla zwierząt? Kto z nich wspiera choćby schroniska dka psów czy kotów? To propagandziści jednej akcji. I to - jak się okazalo przy "ekologach" z A4 za kasę. Swoją drogą dziwi mnie wpływ lobby tzw. ekologów nawet w urzędach państwowych. By ściąć jedno drzewo trzeba wielu zabiegów i jeszcze trzeba to opłacić. Jeżeli zetnie się na swoim gruncie dziko wyrosłe drzewo kara jest nieludzka. I komu trzeba zapłacić? Komuś, kto TEGO DRZEWA NIE POSADZIŁ, NIM SIĘ NIE OPIEKOWAŁ, NAWET NIE WIE JAK SIĘ UPRAWIA DRZEWA. Niestety eko terroryzm jest w naszych urzędach wielkim lobby. Trzeba to po prostu nazwać po imieniu skok na kasę, zwykle złodziejstwo na cudzej ziemi i z cudzego mienia.
P
pracownik
9 listopada 2014, 14:34
Jak ci ekolodzy tacy mądrzy, to niech tym góralom, co tam wożą ludzi załatwią inną pracę albo niech im płacą za niejeżdżenie. Ale widać ekolodzy tylko protestować umią. Do roboty by się wzięli! A że ci górale mają rodziny i dzieci do wyżywienia ekologów to nie obchodzi. Widać, że oni raczej nie promują rodziny. Zamiast dzieci promują zwierzęta. Do roboty darmozjady!