"Nie było żadnej sprawy Barbary Blidy"

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zeznaje przed sejmową komisją śledczą badającą okoliczności śmierci Barbary Blidy (fot. PAP/Paweł Supernak)
PAP / drr

Chcę bardzo mocno podkreślić, żeby to było w protokole, że nie było żadnej sprawy Barbary Blidy - powiedział w środę przed sejmową komisją śledczą badającą okoliczności śmierci byłej posłanki SLD prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Kaczyński dodał, że nazwisko Blidy pojawiło się na marginesie sprawy węglowej i nie było przedmiotem szczególnego zainteresowania. - Krótko mówiąc, gdzieś tam mignęło - zaznaczył świadek i dodał, że w sprawie tej pojawiło się też wiele innych nazwisk.

Były premier dodał, że ze sprawą nieprawidłowości w handlu węglem na Śląsku zetknął się po raz pierwszy w połowie lat 90. - O sprawie nadużyć w sferze handlu węglem usłyszałem w połowie lat 90. od mojego śp. brata, który był wówczas szefem NIK - powiedział Kaczyński. Dodał jednak, że była to wtedy ogólna wiedza - że coś złego się dzieje w tej dziedzinie, ale wiedza ta "nie była skonkretyzowana".

Relacjonując narady z ministrami i szefami służb powiedział, że odbywały się one nieregularnie i dotyczyły np. przestępczości związanej z narkotykami. Na pytanie o merytoryczny cel narad odpowiedział, że miały służyć koordynacji działań służb i ministerstw. Dodał, że odniósł wrażenie, iż służby odpowiedzialne za walkę z przestępczością i bezpieczeństwo państwa działają na zasadzie - "proszę mi wybaczyć to określenie - każdy sobie rzepkę skrobie".

Prezes PiS powiedział także, że nic mu nie wiadomo na temat nacisków w sprawie węglowej. - W moim najgłębszym przekonaniu żadnych takich nacisków nie było - mówił Kaczyński.

O ewentualne naciski pytał Wojciech Szarama (PiS): - U źródeł powstania tej komisji leży teza o rzekomych naciskach wywieranych przez osoby związane ze sprawowaniem władzy publicznej w Polsce na prokuratorów i funkcjonariuszy prowadzących postępowanie, które zakończyło się projektem postawienia zarzutów Blidzie.

Pytania posłów dotyczą narad najważniejszych osób w państwie w czasie, gdy premierem był Kaczyński, m.in. narady w kancelarii premiera, która dotyczyła m.in. dochodzenia ws. afery węglowej. - Uczestnicy narad generalnie mieli swobodę doboru tematów, choć nie wykluczam, że w jakichś momentach mogłem ingerować, jeśli uznałem, że sprawa ma charakter drugo- lub trzeciorzędny - powiedział Kaczyński.

Marek Wójcik (PO) pytał, jaką część narady, na której poruszono temat sprawy węglowej, poświęcono tej kwestii. - Nie potrafię powiedzieć, na pewno nie była to sprawa nieważna, ale była jedną z kilku ważnych - odpowiedział Kaczyński. Dodał, że nazwisko Blidy padło na tej naradzie, ale "jako jedno z wielu". Oprócz tego nazwiska, jak dodał, padły też inne nazwiska polityków - zarówno lewicowych, jak i prawicowych. Świadek odmówił jednak wymienienia tych nazwisk, wskazując na ochronę dóbr osobistych.

Prezes PiS mówił także w czasie przesłuchania, że przed zatrzymaniami w związku z tzw. aferą węglowa sugerował, by kobiet nie zakuwać w kajdanki. - Prosiłem, żeby w stosunku do kobiet nie stosować tego wyprowadzenia w kajdankach, uważałem to za bezzasadne.

Dodał, że jego sugestia, "była związana z jednym niedobrym doświadczeniem" - sposobem zatrzymania Emila Wąsacza. Były premier powiedział, że liczył, iż prośba zostanie przekazana funkcjonariuszom dokonującym przeszukania i zatrzymania.

Podkreślał, że nic nie wiedział, by był plan aresztowania Blidy, znany mu był tylko zamiar zatrzymania.

Według Kaczyńskiego narada w kancelarii premiera dotyczyła dużej operacji - "obejmującej 20-30-40 osób", w tym Barbary Blidy. - Była osobą znaną, należała do damskiej czołówki SLD - powiedział Kaczyński. Powtórzył, że Blida była postacią znaną na Śląsku, lubianą w Sejmie, choć on osobiście jej nie znał.

Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego zakończyło się o godz. 11.30. Przerwa była spowodowana zaplanowanych w południe w Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie spotkaniem prokuratorów zajmujących się badaniem katastrofy smoleńskiej z rodzinami ofiar tragedii i ich pełnomocnikami. Będzie ono dokończone po wakacjach parlamentarnych, na którym chciał być obecny Jarosław Kaczyński. Przesłuchanie zostanie dokończone po wakacjach.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Nie było żadnej sprawy Barbary Blidy"
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.