Minęły 4 lata od porwania Gilada Szalita
W Izraelu wspominano w piątek Gilada Szalita - żołnierza, porwanego przed czterema laty przez radykalnych Palestyńczyków.
Organizacja obrońców praw człowieka Human Rights Watch zaapelowała do sprawującej władzę w Strefie Gazy organizacji Hamas, by ta zgodziła się w końcu, żeby Szalita mogła odwiedzić rodzina i przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża.
- Okrutne traktowanie Szalita przysparza tylko niepotrzebnych cierpień jemu i jego rodzinie - napisano w oświadczeniu Human Rights Watch. Hamas nie zgadza się na wizyty, twierdząc, że gdyby strona izraelska poznała miejsce pobytu żołnierza, mogłaby podjąć próbę odbicia go siłą.
Hamas oskarża Izrael o odstąpienie od porozumienia w sprawie wymiany więźniów. W zamian za uwolnienie Szalita, z więzień izraelskich uwolniono by 1000 Palestyńczyków, z których 450 wytypował Hamas. Odsiadują oni kary długoletniego więzienia, niektórzy dożywocia, za bezpośredni i pośredni udział w zamachach terrorystycznych.
Według sondażu, którego wyniki opublikowała w piątek gazeta "Jedijot Achronot", 72 proc. Izraelczyków jest gotowe poprzeć zwolnienie "setek palestyńskich morderców" w zamian za Szalita.
Skomentuj artykuł