Kasper Mariusz Kaproń OFM/Facebook/łs
W ostatnich latach niezwykłą popularność zdobyły wiadomości o tak zwanych cudach eucharystycznych. Krążą zdjęcia zakrwawionych hostii, informacje o badaniach laboratoryjnych, tkance mięśnia sercowego, grupie krwi, leukocytach czy DNA. Intencja jest zazwyczaj dobra: pokazać ludziom, że Eucharystia jest czymś rzeczywistym, że Chrystus naprawdę jest obecny pod postaciami chleba i wina. „Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy próbując bronić wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa, zaczynamy niepostrzeżenie zmieniać jej znaczenie. Jak gdyby „rzeczywisty” znaczyło po prostu „fizyczny”, a najlepszym dowodem na prawdziwość Eucharystii było to, że konsekrowana hostia zacznie przypominać kawałek ludzkiego mięsa. Tymczasem chrześcijańska wiara mówi coś znacznie głębszego” – pisze na Facebooku o. Kasper Mariusz Kaproń OFM.
W ostatnich latach niezwykłą popularność zdobyły wiadomości o tak zwanych cudach eucharystycznych. Krążą zdjęcia zakrwawionych hostii, informacje o badaniach laboratoryjnych, tkance mięśnia sercowego, grupie krwi, leukocytach czy DNA. Intencja jest zazwyczaj dobra: pokazać ludziom, że Eucharystia jest czymś rzeczywistym, że Chrystus naprawdę jest obecny pod postaciami chleba i wina. „Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy próbując bronić wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa, zaczynamy niepostrzeżenie zmieniać jej znaczenie. Jak gdyby „rzeczywisty” znaczyło po prostu „fizyczny”, a najlepszym dowodem na prawdziwość Eucharystii było to, że konsekrowana hostia zacznie przypominać kawałek ludzkiego mięsa. Tymczasem chrześcijańska wiara mówi coś znacznie głębszego” – pisze na Facebooku o. Kasper Mariusz Kaproń OFM.