Rzeczpospolita/łs
Prawie co czwarty wierny omija niedzielną mszę w swoim kościele parafialnym i wybiera nabożeństwo gdzie indziej. Nie chodzi przy tym wyłącznie o poszukiwanie charyzmatycznych kaznodziejów czy podniosłej oprawy liturgicznej – o zmianie świątyni decydują najczęściej takie prozaiczne kwestie, jak wygodniejsza godzina, cieplejsze ławki, czy parking. Najnowsze badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego pokazują, że zjawisko churchingu na dobre weszło do polskich parafii. Dla jednych to szansa na duchowe ożywienie, dla innych – porażka duszpasterska proboszcza i spory kłopot z parafialnym budżetem.
Prawie co czwarty wierny omija niedzielną mszę w swoim kościele parafialnym i wybiera nabożeństwo gdzie indziej. Nie chodzi przy tym wyłącznie o poszukiwanie charyzmatycznych kaznodziejów czy podniosłej oprawy liturgicznej – o zmianie świątyni decydują najczęściej takie prozaiczne kwestie, jak wygodniejsza godzina, cieplejsze ławki, czy parking. Najnowsze badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego pokazują, że zjawisko churchingu na dobre weszło do polskich parafii. Dla jednych to szansa na duchowe ożywienie, dla innych – porażka duszpasterska proboszcza i spory kłopot z parafialnym budżetem.