New York Post/łs
Miał 33 lata, był diakonem rzymskokatolickim i doświadczonym wędrowcem, który kochał góry i dziką przyrodę. Anthony Pollio zginął w Parku Narodowym Glacier w Montanie, prawdopodobnie zaatakowany przez niedźwiedzia grizzly podczas samotnej wyprawy. Służby odnalazły jego ciało kilka dni po tym, jak wysłał ojcu ostatnią, pełną czułości wiadomość.
Miał 33 lata, był diakonem rzymskokatolickim i doświadczonym wędrowcem, który kochał góry i dziką przyrodę. Anthony Pollio zginął w Parku Narodowym Glacier w Montanie, prawdopodobnie zaatakowany przez niedźwiedzia grizzly podczas samotnej wyprawy. Służby odnalazły jego ciało kilka dni po tym, jak wysłał ojcu ostatnią, pełną czułości wiadomość.