Jezus nie jest nudny

(fot. shutterstock.com)
William J. O'Malley SJ

Trzeba przyznać ludziom, którzy ukrzyżowali Jezusa, iż nigdy nie zarzucali mu, że jest nudny; przeciwnie, uważali, że jest zbyt dynamiczny, by pozostawić go przy życiu.

Nauka o wcieleniu jest kluczowym elementem doktryny chrześcijańskiej. Bez niej Jezus byłby jednym z nas co najwyżej w tym sensie, w jakim człowiekiem jest hinduski awatar, miłosiernie zniżający się do obcowania z ludźmi. Bez niej Jezus nie miałby wiele do zaoferowania targanym wątpliwościami ludziom, uginającym się pod brzemieniem winy. Bez niej mielibyśmy do czynienia tylko z fikcyjnym "ciałem", z czymś w rodzaju maski lub przebrania, użytego i zwróconego do wypożyczalni, niedającym żadnej nadziei tym z nas, których całkowicie pochłonęły sprawy realnego ciała.

W jakiś sposób (któż śmiałby wyjaśnić, jak?) wszechmogący Stwórca, który niegdyś przemienił nicość we wszystko, co istnieje, który szczodrze napełnił wszechświat zdumiewającą różnorodnością galaktyk, który zapalił na Ziemi iskrę życia, inteligencji i ducha — ów niczym nieograniczony Bóg dobrowolnie zawarł się w granicach człowieczeństwa, znosząc zwątpienie, samotność, szyderstwa i śmierć. Stał się najsłabszą istotą, jaką znamy — ludzkim niemowlęciem.

On, istniejąc w postaci Bożej,
nie skorzystał ze sposobności,
aby na równi być z Bogiem,
lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
uniżył samego siebie,
stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej. (FLP 2, 6-8)

DEON.PL POLECA

Bycie chrześcijaninem oznacza przyjęcie do wiadomości faktu, że niepojęty, transcendentny Byt, kiedyś miał brudne pieluchy, które ktoś inny musiał mu zmieniać.

Syn — Słowo, "przez które wszystko się stało" — "ogołocił samego siebie", zrezygnował z boskiej wszechwiedzy, którą w dobrej wierze tak bardzo chciałoby Mu zwrócić wielu kaznodziejów, tak jakby Bóg, stawszy się człowiekiem, od początku wiedział, jak skończy się Jego misja ("O, bracia i siostry, nasz drogi Zbawiciel zawsze widział przed sobą krzyż, na którym miał skonać!"). Ta bezsensowna szczodrobliwość kwestionuje pełnię człowieczeństwa Jezusa, ludzie bowiem są tylko stworzeniami, które muszą dźwigać ciężar niepewności i zwątpienia. Ewangelia mówi nam, że "Jezus (...) czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi" (Łk 2, 52). Przypisywanie mu boskiej pewności oznaczałoby, że konanie w Ogrójcu i nieomal całkowita rozpacz na krzyżu były pretensjonalnymi imitacjami ludzkich przeżyć. Byłoby przecież dla Niego oczywiste, że "wszystko będzie dobrze". W mniej dramatycznych sytuacjach boska wszechwiedza Jezusa sprowadzałaby do absurdu Jego rzeczywistą irytację z powodu zatwardziałości i niepojętności uczniów (w czym bez wątpienia jesteśmy do nich podobni); kwestionowałaby też autentyczność Jego bezmiernej cierpliwości (którą możemy jedynie starać się naśladować).

Człowiek Jezus, którego znamy z ewangelii, nie poddaje się też próbom uczynienia zeń łagodnego baranka, który jest "cichy i pokorny sercem" (Mt 11, 29). Tę upraszczającą kastrację najlepiej ze znanych mi autorów demaskuje pisarka i mediewistka Dorothy Sayers. Poniżej przytaczam dłuższy fragment jej książki "Credo lub chaos", w którym autorka ta rozlicza się z obrazem Jezusa — sympatycznego luzaka, zbawiciela dla dzieci, nieznających jeszcze prawdziwych pokus ani tragedii:

Trzeba przyznać ludziom, którzy ukrzyżowali Jezusa, iż nigdy nie zarzucali mu, że jest nudny; przeciwnie, uważali, że jest zbyt dynamiczny, by pozostawić go przy życiu. Dziełem kolejnych pokoleń było stłumienie wyrazistych cech tej wstrząsającej osobowości i otoczenie jej atmosferą nijakości i nudy. Bardzo skutecznie stępiliśmy Lwu Judy zęby, głosząc, że jest "cichy i pokorny" i uznając go za niegroźnego ulubieńca umiarkowanie gorliwych kaznodziejów i pobożnych starszych pań.

Tym, którzy go znali, Jezus jednak nigdy nie wydawał się niegroźny i pokorny; przeciwnie, uważali go za niebezpiecznego wichrzyciela. Był wprawdzie dobry dla nieszczęśliwców, cierpliwy dla grzeszników szczerze szukających Boga i pokorny wobec nieba; jednak potrafił też urągać duchownym, nazywając ich hipokrytami. Króla Heroda nazwał "lisem". Bywał na ucztach w podejrzanym towarzystwie; nazywano go "żarłokiem i pijakiem, przyjacielem celników i grzeszników" (Mt 11, 19). Złorzeczył przekupniom i wyrzucił ich wraz z ich towarami ze świątyni. Uzdrawiając, nie zważał na straty, jakie ponosili właściciele świń. Nie kierował się nigdy względami zamożności czy pozycji społecznej. Wciągany w słowne pułapki, wykazywał paradoksalne poczucie humoru, rażące ludzi rozsądnych i statecznych; odpowiadał nieprzyjemnie wnikliwymi pytaniami, na które nie sposób było znaleźć łatwej odpowiedzi. Swe ludzkie życie przeżył jako człowiek bystry, śmiały i pełen energii; jeśli był Bogiem, to widocznie Bogu również trudno byłoby zarzucić brak tych cech.
Piękno jego postaci nazbyt odsłaniało jednak naszą brzydotę; przedstawiciele władz uznali zatem, że burzy istniejący porządek. Pozbyli się więc Boga w imię martwego ładu i świętego spokoju.

Zdumienie i zachwyt rzadko nam dziś towarzyszą. Natomiast w dzieciństwie - motylek, tęcza, łagodny dotyk mamy, pierwsza łza - wszystko, czego doświadczaliśmy zdumiewało i zachwycało. Jest to tzw. efekt "wow", bez którego trudno naprawdę wierzyć. Książka traktuje o wierze. I nie jest nudna. Twórczo niepokoi i pomaga jeszcze raz zachwycić się katolicką wiarą.

Chcę przeczytać tę książkę >>

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jezus nie jest nudny
Komentarze (11)
PN
posoborowe nudy
14 grudnia 2013, 23:42
Jezus nie jest nudny. Jezus nie ! Walka i zwycięstwo prawdy nad kłamstwem, dobra nad złem - są bardzo frapujące. Tak bardzo, że 2 tys. lat zajmowało to serca i umysły ludzi, aż do śmierci włącznie. Tylko dzisiejsi kapłani z tymi ciągłymi dialogami bez skutku, z tą całą międloną tolerancją zamazywania nauki Chrystusa stali się już zupełnie niestrawni i właśnie zwyczajnie nudni... do bólu!
MR
Maciej Roszkowski
14 grudnia 2013, 19:18
Tyułowe pytanie to jednak trochę pseudoproblem. Wiele rzeczy zarzucają Jeusowi jego przeciwnicy, ale akura o  tym, że jest nudny nie słyszałem.
K
Kris
13 grudnia 2013, 18:11
AdRem Możliwe, że "jeśli" zostało użyte w znaczeniu jako "skoro". Nie mniej jednak zmyliło mnie to :) Pozdrawiam
13 grudnia 2013, 18:04
@Kris Myślę, że sformułowanie "jeśli" mogło zostać użyte w domyśle jako "skoro"...  :) :) Ale, rzecz jasna, pewności nie mam...  :) :) Co zaś do Jana... Potrzeba Tobie wiedzieć, iż ma on dość "specyficzne" pojęcie o istocie Trójcy Przenajświętszej, o istocie Ducha Świętego w ogóle... Nie ukrywa także, iż prezentuje w tej kwestii pogląd nieco odmienny względem nauczania Kościoła... Swego czasu miałem ten zaszczyt, pod innym nickiem, polemizować, rozprawiać z Janem na ten i wiele innych tematów...  :) :) :) :) :) Z Panem Bogiem... Pozdrawiam serdecznie :) :)
13 grudnia 2013, 18:03
@Kris Myślę, że sformułowanie "jeśli" mogło zostać użyte w domyśle jako "skoro"...  :) :) Ale, rzecz jasna, pewności nie mam...  :) :) Co zaś do Jana... Potrzeba Tobie wiedzieć, iż ma on dość "specyficzne" pojęcie o istocie Trójcy Przenajświętszej, o istocie Ducha Świętego w ogóle... Nie ukrywa także, iż prezentuje w tej kwestii pogląd nieco odmienny względem nauczania Kościoła... Swego czasu miałem ten zaszczyt, pod innym nickiem, polemizować, rozprawiać z Janem na ten i wiele innych tematów...  :) :) :) :) :) Z Panem Bogiem... Pozdrawiam serdecznie :) :)
K
Kris
13 grudnia 2013, 13:29
Co do osobowości Ducha Świętego zgadzam się z poniższym artykułem opowiadającym sie za tym, że jest On osobą: [url]http://www.niedziela.pl/artykul/88755/nd/Duch-Swiety---Osoba-czy-energia[/url]
K
Kris
13 grudnia 2013, 12:41
Nie wiem Janie czy uznajesz dogmat o Trójcy Świętej. Co do podstaw dogmatu o Trójcy Świętej w ewangelii: "Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich." 1 Kor 12, 4-6 "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego." Mt 28, 19 "Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!" 2 Kor 13, 13 I być może jest ich wiecej, ale nie jestem teologiem.
K
Kris
13 grudnia 2013, 12:15
Jan Przyznam, że na początku źle Ciebie zrozumiałem. Zanim mi odpisałeś zauważyłem jednak że wierzysz, że Jezus jest Bogiem. Przepraszam Cię za nieporozumienie.
K
Kris
13 grudnia 2013, 11:48
Janie ​Ale Jezus powiedział też: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" J 10, 30 Oraz w ewangelii czytamy: "Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie? Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego, i nadchodzącego na obłokach niebieskich. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci". Mt 26, 62-66 więcej na: [url]http://zapytaj.wiara.pl/doc/525317.Czy-Jezus-jest-Bogiem[/url]
K
Kris
13 grudnia 2013, 11:25
Janie Nie palę żadnej trawy. Nie żywię urazy. Po z tekstu "Swe ludzkie życie przeżył jako człowiek bystry, śmiały i pełen energii; jeśli był Bogiem, to widocznie Bogu również trudno byłoby zarzucić brak tych cech." wywnioskowałem to, że autor jedynie przypuszcza, że Jezus był Bogiem, a nie wierzy w to.   A znasz to? Cytuję: "Tajemnica Boga w Trójcy Świętej Jedynego jest w samym centrum rodziny chrześcijańskiej. Rodzice przekazują dzieciom tę podstawową prawdę swojej wiary, krok po kroku, kiedy ją wcielają w życie rodzinne. (...) Dlatego też, jedynie Bóg może udzielić nam właściwego i pełnego poznania swojego bóstwa, objawiając się jako Ojciec, Syn i Duch Święty" źródło: http://www.niedziela.pl/artykul/1479/Druga-katecheza
K
Kris
13 grudnia 2013, 09:54
"jeśli był Bogiem" To my, jako katolicy nie wierzymy już w Boga w Trójcy Świętej jedynego, tylko przypuszczamy że być może Jezus jest Bogiem?