Egzorcysta ostrzega: wchodzenie w jedność z Wszechświatem i joga kundalini są niebezpieczne

aieinternational.it / misyjne.pl / mł

Wiara w anioły jako "istoty światła" może prowadzić na manowce duchowości. Zanurzanie się w jedności z wszechświatem to ryzykowna praktyka, a przebudzenie Kundalini i joga tantryczna są niebezpieczne i mogą prowadzić do opętania- wyjaśnia egzorcysta, o. Andrés Esteban López Ruiz.

Bezpośredni kontakt z boskością lub absolutem, do którego dochodzi się przez praktyki ezoteryczne, to pseudomistyka, która nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, może za to prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych, a nawet opętania przez demony. Także dialog z "aniołem przewodnikiem" poprzez modlitwy channelingowe czy karty wyroczni nie jest chrześcijański i może być duchowo niebezpieczny - pisze duchowny.

DEON.PL POLECA




O. López, egzorcysta archidiecezji Meksyk i sekretarz Archidiecezjalnej Komisji ds. Egzorcyzmów, przygotował obszerny artykuł opublikowany na stronie internetowej Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów (IAE). Wyjaśnił w nim kilka popularnych zjawisk z pogranicza psychologii i duchowości, jak joga kundalini, reiki czy pseudomistycyzmu powiązanego z kontaktem z "aniolami". POkazał też zagrożenia związane z uprawianiem takich praktyk przez chrześcijan.

Wiara w anioły jako "istoty światła" może prowadzić na manowce duchowości

Ruch New Age Interpretuje na nowo osoby aniołów jako "energie" lub "istoty światła" służące osobistemu rozwojowi duchowemu. Takie podejście popularyzowała m.in. Doreen Virtue, zachęcając do kontaktu z aniołami poprzez medytację, modlitwy channelingowe i karty wyroczni. Dialog z „aniołami stróżami” lub „aniołami przewodnikami” jest promowany jako źródło pokoju, uzdrowienia lub objawienia, łącząc różne wierzenia religijne - pisze o. Lopez, wyjaśniając, że takie przywoływanie aniołów jest niezależne od jakiejkolwiek tradycyjnej doktryny chrześcijańskiej i często powiązane z astrologią.

Zanurzanie się w jedności z wszechświatem to ryzykowna praktyka

Egzorcysta zauważa także, że kluczowy w ruchu New Age jest "mistyczny aspekt duchowości". Jak zaznacza, używamy tutaj terminu „mistycyzm” w szerokim sensie socjologicznym i religijnym, a nie ściśle chrześcijańskim. O co dokładnie chodzi? Według zakonnika o pseudomistycyzm, a więc "każde doświadczenie duchowe, interpretowane jako bezpośredni kontakt z boskością, absolutem lub transcendencją, niezależnie od jego doktrynalnej czy moralnej treści". Chodzi więc o praktyki ezoteryczne, które mają na celu wywołanie doświadczeń boskości lub zanurzenia się w jedności ze wszechświatem, które są definiowane jako "doświadczenia transcendentne, niewyrażalne i ekstatyczne".

Kundalini i joga tantryczna są niebezpieczne i mogą prowadzić do opętania

Skąd się biorą? Jak pisze o. Lopez, często są one wywoływane przez ćwiczenia duchowe, takie jak joga, medytacja, aktywacja energii kundalini lub przywoływanie bytów duchowych, które prowadzą do odmiennych stanów świadomości. "W tych stanach podmiot twierdzi, że nawiązał kontakt z absolutem, „boskim ja” lub kosmicznym źródłem. Francuski ksiądz i duchowny Joseph-Marie Verlinde wyjaśnia, że ​​wiele form wschodniej medytacji i jogi, bezkrytycznie przyjmowanych w kontekstach New Age, to nie proste ćwiczenia fizyczne czy techniki relaksacyjne, lecz praktyki duchowe, których celem jest opróżnienie świadomości i zanurzenie się w „boskiej całości”, zacierając rozróżnienie między Stwórcą a stworzeniem. Ostrzega, że ​​w jodze – zwłaszcza w radża jodze i jodze kundalini – każda pozycja (asana), oddech (pranajama) czy gest (mudra) mają na celu aktywację rzekomych przepływów energii i przygotowanie praktykującego do stanów duchowego transu, które tworzą warunki sprzyjające działaniu nadprzyrodzonych wpływów" - wyjaśnia egzorcysta.

DEON.PL POLECA


Jak pisze, na szczególną uwagę zasługują techniki aktywacji kundalini czy joga tantryczna - technika, która dąży do aktywacji i manipulowania wewnętrznymi energiami okultystycznymi poprzez rytuały, mantry, mudry, wizualizacje oraz ćwiczenia seksualne lub symboliczne. Praktyka ta proponuje stopniowe ubóstwienie jednostki poprzez fuzję z energią kosmiczną i rozpuszczenie indywidualnego ego - wyjaśnia egzorcysta i cytuje ks. Verlinde, który ostrzega, że ​​praktyki te oznaczają niebezpieczne otwarcie się na wpływy nadprzyrodzone. "Przebudzenie Kundalini nie może być interpretowane jako nieszkodliwe doświadczenie energetyczne, lecz jako zjawisko duchowe, które często prowadzi do poważnych zaburzeń psychicznych, a nawet opętania przez demony. Co więcej, wymaga ono zgody, pewnego rodzaju paktu z bytami uznanymi za demoniczne - czytamy w artykule "La New Age: spiritualità anticristiana nella postmodernità", opublikowanym 3 maja 2026 roku.

Źródło: aieinternational.it / misyjne.pl / mł
Tłum. własne

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Egzorcysta ostrzega: wchodzenie w jedność z Wszechświatem i joga kundalini są niebezpieczne
Komentarze (3)
KK
~karol karol
8 maja 2026, 10:26
Historyjka z życia. Mój brat, człowiek wierzący, ale niepraktykujący, dał się namówić na ewangelizację z jakimiś "uzdrawiającymi" katolickimi rytuałami. "Niewinne" rzeczy - jakieś układy rąk, palców, dłoni, ciała. Ot, "zwykła" gimnastyka. Na szczęście, mimo podjęcia tych "leczniczych" praktyk, codziennie rozmawiał ze mną o tym. Po kilku tygodniach był tak przybity, że nie mógł się ruszyć. Psycholodzy nie mogli znaleźć przyczyny, a on nie wstawał z łóżka. Nie mógł podnieść się z kanapy czy przejść dłuższego odcinka, takie miał poczucie winy, że jest "nie dość otwarty na działanie Ducha". Coś mnie tknęło i namówiłem go na apostazję. I co? Bez jakiejkolwiek interwencji lekarskiej, bez rehabilitacji, bez leków, po czasie odzyskał pełną sprawność psychologiczną. Koniec z poczuciem winy, ideą "grzechu", patologicznym posłuszeństwem. Ku przestrodze.
NW
~Nikt Ważny
8 maja 2026, 13:06
No cóż, można i tak. Tylko, że ja w przeciwieństwie do Ciebie opisałem prawdziwą historię, a Ty wymyślony pastisz. I to jest to, co je różni.
NW
~Nikt Ważny
6 maja 2026, 17:06
Historyjka z życia. Mój tata, człowiek pobożny, dał się namówić na książkę z jakimiś "uzdrawiającymi" wschodnimi rytuałami. "Niewinne" rzeczy - jakieś układy rąk, palców, dłoni, ciała. Ot, "zwykła" gimnastyka. Na szczęście, mimo podjęcia tych "leczniczych" praktyk, codziennie chodził na Mszę Św. i do komunii św. Po kilku tygodniach tak go połamało, że nie mógł się ruszyć. Lekarze nie mogli znaleźć przyczyny, a on poruszał się jak sparaliżowany. Nie mógł podnieść się z kanapy czy przejść dłuższego odcinka, takie miał bóle w plecach i stawach. Coś mnie tknęło i zabrałem mu tę książkę, a go namówiłem by zaprzestał tych "czarów". I co? Bez jakiejkolwiek interwencji lekarskiej, bez rehabilitacji, bez leków, odzyskał pełną sprawność. Ku przestrodze.