Tłumy, pytania o człowieka i apel o pokój. Podsumowanie wizyty Leona XIV we Francji
W zsekularyzowanej Francji Leon XIV zgromadził tłumy i dodał odwagi odradzającemu się Kościołowi. Zwracając się do Europy, przypomniał jej duchowe dziedzictwo i bronił godności człowieka.
Francja wyszła na ulice
„Léon! Léon! Léon!” – skandowało w piątek 25 września 80 tys. młodych ludzi na Stade de France. Dzień później milionowy tłum wypełnił plac Concorde i Pola Elizejskie, słuchając papieża. W Lourdes gwar ustąpił skupieniu: spotkaniom z chorymi i modlitwie. Z Metz – miasta pojednania – popłynęło przesłanie pokoju zakorzenione w duchowym dziedzictwie Europy. Te cztery dni pokazały różne oblicza Francji, a zarazem siłę Kościoła, który mimo mniejszościowej pozycji potrafi przyciągać także ludzi poszukujących i niewierzących.
Ocalić człowieka w „raju maszyn”
Jednym z najmocniejszych, a zarazem najbardziej uniwersalnych wątków tej pielgrzymki stało się pytanie o przyszłość człowieka w świecie gwałtownego rozwoju technologii, szczególnie sztucznej inteligencji. Papież nie występował jako przeciwnik postępu. Ostrzegał przed „postępującą dehumanizacją”: sprowadzaniem wartości człowieka do jego sprawności, wydajności i użyteczności, z pogwałceniem jego wolności i niezbywalnej godności. Leon XIV mówił o tym już w pierwszym dniu wizyty, spotykając się z Prezydentem, korpusem dyplomatycznym i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego w Pałacu Elizejskim.
Przywołał obraz „raju maszyn”, zaczerpnięty od Georgesa Bernanosa. Przestrzegał, że cywilizacja może stworzyć świat coraz sprawniejszy i wygodniejszy, a zarazem zagubić to, co najbardziej ludzkie. Dlatego – jak mówił – trzeba „na nowo postawić osobę ludzką w centrum wszelkiej refleksji”. „Kiedy nauka i technologia nie są oświecane przez sumienie, mogą proponować doraźne rozwiązania, które zdają się odpowiadać na ludzkie pragnienia i cierpienia, w rzeczywistości jednak mogą poważnie oddalać człowieka od dobra, którego w głębi serca pragnie” – ostrzegał.
Tego samego dnia w UNESCO Leon XIV wskazał na jeden z największych paradoksów współczesnej cywilizacji: „podczas gdy systemom obliczeniowym przypisujemy «inteligencję», z trudem uznajemy niezbywalną godność osób ludzkich, których życie ocenia się według kryterium wydajności, a gdy uznaje się je za nieproduktywne, zostaje ono odrzucone i usunięte na margines”.
Zwrócił uwagę, że sztuczna inteligencja wyostrza ten problem: potrafi korelować dane i generować odpowiedzi, ale nie odpowie na pytanie o sens ludzkiego życia, zakorzeniony w osobistym doświadczeniu. „Istota ludzka zaś nie może żyć pozbawiona sensu. Sens jest tlenem dla umysłu” – mówił papież.
Wystąpienie w UNESCO było antropologicznym manifestem w obronie człowieka, skierowanym do świata przeżywającego głęboki kryzys kulturowy. Leon XIV ostrzegał, że postęp tracący z oczu godność osoby może sprowadzić cywilizację na manowce i pozbawić kulturę europejską tego, co stanowi jej fundament.
Nie wszystko, co legalne, jest moralnie słuszne
Już w Paryżu, zwracając się do Emmanuela Macrona i przedstawicieli władz Francji, Leon XIV ostrzegał przed technologią i medycyną zatracającą wymiar etyczny. Mówił o manipulacjach genetycznych, macierzyństwie zastępczym, handlu organami i „oferowaniu zaplanowanej śmierci”. W kraju, który w sierpniu przyjął ustawę o prawie do pomocy w umieraniu (eutanazji), słowa te zabrzmiały szczególnie mocno. Obronę życia potraktował jako sprawdzian człowieczeństwa współczesnej cywilizacji.
W Lourdes apel ten nabrał szczególnej sił. Leon XIV nazwał Grotę Massabielską „sanktuarium chrześcijańskiej nadziei”. „Tutaj żadna słabość nie zostaje odrzucona” — mówił. Zapewniał chorych, że ich kule, wózki inwalidzkie i ukryte łzy nie są przeszkodą w doświadczeniu miłości Boga.
Podczas spotkania z chorymi i wolontariuszami w Accueil Notre-Dame, jego głos zabrzmiał stanowczo: „Nie można uznać zadawania śmierci za coś normalnego. Nie wszystko, co jest zgodne z prawem, jest moralnie słuszne”. Do chorych zwrócił się słowami: „Nie jesteście ciężarem, lecz bijącym sercem naszego człowieczeństwa”, a pracownikom służby zdrowia przypomniał: „Medycyna nigdy nie może stać się służebnicą zaprogramowanej śmierci!”. Wskazywał na opiekę paliatywną i potrzebę towarzyszenia chorym.
Świeckość, która nie usuwa religii
Leon XIV apelował o świeckość (laïcité), która nie wyklucza religii z debaty publicznej ani z wychowania. W Pałacu Elizejskim przypomniał, że chrześcijanin działający zgodnie z sumieniem nie zagraża republice. Mówił o miejscu szkół katolickich w edukacji i współpracy Kościoła z państwem w służbie potrzebującym. Choć mają odmienne zadania, służą tym samym ludziom.
W Lourdes, zwracając się do biskupów, zachęcał, by Kościół korzystał z przestrzeni, jaką świeckie państwo daje mu, a zarazem czujnie strzegł wolności głoszenia Ewangelii, prowadzenia szkół i publicznego sprawowania kultu. W Metz przeniósł tę myśl na poziom europejski: powołał się na art. 17 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który przewiduje „regularny dialog” instytucji unijnych z Kościołami przy poszanowaniu ich autonomii.
Do młodych: jesteście Kościołem dnia dzisiejszego
Osiemdziesiąt tysięcy wejściówek na Stade de France rozeszło się w godzinę, a transmisję we francuskiej telewizji śledziło 2,4 mln widzów. Młodzi powitali papieża śpiewem i skandowaniem jego imienia. Obejrzeli z nim widowisko o świętych Francji: na murawie pojawiły się konie, nad stadionem rozbłysły fajerwerki. „Leon XIV przestrzegł 80 tys. młodych zgromadzonych na Stade de France przed samotnością ukrytą za tysiącami lajków i przed życiem zdominowanym przez ekrany. Zachęcił ich do ciszy, modlitwy, Słowa Bożego i służby. Przypomniał, że „święci zmieniali bieg dziejów”, ponieważ najpierw pozwolili, aby wiara przemieniła ich własne serca.
Mówił do pokolenia, które pragnie wolności, a zarazem mierzy się z lękiem o przyszłość, kruchością więzi i niepokojem o świat. Zachęcał młodych, by szukali wolności w relacji z Chrystusem i przekładali ją na dar z siebie, służbę oraz odpowiedzialność. Wzywał do głoszenia wiary z miłością dla innych: „Nie można dawać świadectwa o Chrystusie, nie kochając tych, którym pragniemy Go głosić”.
Na koniec zwrócił się do tych, którzy rozważają kapłaństwo lub życie konsekrowane. „Kościół we Francji tak bardzo was potrzebuje! (…) Nie lękajcie się tego wezwania!” — apelował, zapewniając, że Kościół modli się za nich i na nich czeka
Spotkanie z młodzieżą ukazało energię nowych wspólnot i ruchów, które nadają dynamizm francuskiemu Kościołowi. Podobnie jak podczas Światowych Dni Młodzieży w Paryżu w 1997 r. młodzi chrześcijanie mogli zobaczyć, jak wielu ich jest, i zaczerpnąć sił na przyszłość. Socjologowie zwracają uwagę, że młodzi katolicy różnią się pod tym względem od pokolenia swoich rodziców: częściej traktują wiarę jako świadomy wybór i nie wahają się okazywać jej publicznie.
Mapa drogowa dla Kościoła
„Wobec ogromnych wyzwań naszych czasów wzywam was, drodzy bracia, do odwagi, śmiałości i misyjnej kreatywności” – mówił Leon XIV do francuskich biskupów podczas niedzielnego spotkania w Lourdes.
Odbudowana po pożarze Notre-Dame stała się dla Leona XIV obrazem Kościoła we Francji. Papież wezwał duchownych i osoby konsekrowane, aby nie zamykali się przed światem. Podczas nieszporów z duchowieństwem przestrzegł, że wspólnota chrześcijańska „nie jest schronieniem, do którego można się wycofać, aby odgrodzić się od swojej epoki”. Ma być miejscem przyjęcia i sensu, otwartym na ludzi dalekich od wiary. Ma to być Kościół „żywy, różnorodny i bliski ludziom”. Podkreślał, że ograniczone środki materialne nie są przeszkodą dla misji, jeśli wspólnota zachowuje ewangeliczną prostotę i wolność.
Szczególne miejsce w tym modelu zajmują świeccy. Leon XIV nazwał ich w Notre-Dame wręcz „żywą forpocztą Kościoła na rozdrożach codziennego życia”. To oni są obecni tam, gdzie Kościół instytucjonalny często już nie dociera: w miejscach pracy, szkołach, kulturze, mediach, rodzinach i lokalnych społecznościach. Biskupów, księży, diakonów i osoby konsekrowane wezwał, aby byli świadkami i sługami powołania całego Ludu Bożego.
Drugim filarem odnowy jest życie duchowe i liturgia. Papież przestrzegł przed Kościołem będącym jedynie sprawną organizacją społeczną. Nawet małe wspólnoty powinny dbać o piękno liturgii, centrum życia Kościoła.
Trzecim zadaniem jest zapał misyjny, zwłaszcza wobec młodych. Leon XIV widzi w nich ogromny potencjał: choć niepokoją się o przyszłość, chcą angażować się w to, co „piękne, prawdziwe i dobre”. Znakiem szczególnej nadziei jest dla niego gwałtowny rozwój katechumenatu. W 2026 r. we Francji ochrzczono 13 234 dorosłych i ponad 8 tys. nastolatków – łącznie ponad 21 tys. osób. Papież traktuje ten fenomen jako łaskę, którą trzeba umieć przyjąć. Nowych chrześcijan należy włączać w żywe wspólnoty, praktykujące solidarność i miłość, a jednocześnie zapewnić im solidną formację doktrynalną i biblijną.
Kolejnym priorytetem jest edukacja. Leon XIV broni szerokiego otwarcia szkół katolickich także na uczniów niewierzących, ale równocześnie ostrzega przed rozmyciem ich tożsamości.
Leon XIV podkreślił prawo Kościoła do głosu w debacie publicznej we Francji, zwłaszcza w sprawach „fundamentów cywilizacji”, nawet jeśli nie zawsze jest słuchany.
Oczyścić Kościół, rozliczyć przestępstwa
Odzyskanie wiarygodności wymaga słuchania skrzywdzonych, ustalenia prawdy, sprawiedliwości, zadośćuczynienia i zapobiegania przemocy. Po raporcie CIASE z 2021 r. francuscy biskupi uznali instytucjonalną odpowiedzialność Kościoła, uruchomili niezależny mechanizm zadośćuczynienia i powołali krajowy trybunał karny prawa kanonicznego. Papież docenił te działania, ale przestrzegł: „Trzeba konsekwentnie podążać obraną drogą, zachowując najwyższą czujność”.
Tego samego dnia, 27 września, przyjął w Lourdes siedmioro osób skrzywdzonych w Kościele. Spotkanie, zaplanowane na godzinę, trwało niemal dwie. Rozmawiał z każdą z osób osobno, a potem ze wszystkimi wspólnie. Według relacji watykańskiej wysłuchał również historii o milczeniu tych, którzy mogli powstrzymać przemoc. Uczestnicy podkreślali jego empatię i relacjonowali, że dostrzegł instytucjonalne mechanizmy, które umożliwiały i nadal mogą umożliwiać przestępstwa.
Jeden z nich opowiedział „La Croix”, że poprosił papieża o pobłogosławienie zdjęcia babci. „Wziął mnie za obie ręce” – wspominał. Po przemocy, której doświadczył 65 lat wcześniej, stracił wiarę; podczas wspólnego błogosławieństwa po raz pierwszy od dziesięcioleci uczynił znak krzyża.
Przesłanie do Europy
Ostatni dzień pielgrzymki Leona XIV rozpoczął się w Metz od spotkania z przywódcami religii obecnych we Francji. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele katolików, protestantów, prawosławnych, judaizmu, islamu i buddyzmu. W ogłoszonym w obecności papieża „Apelu z Metz” zobowiązali się oni do dalszego dialogu, wychowywania młodych do wzajemnego poznania oraz wspólnego działania na rzecz sprawiedliwości i pokoju. Odrzucili też wszelkie próby usprawiedliwiania przemocy i nienawiści imieniem Boga.
Leon XIV mówił, że zadaniem religii jest rozbrajanie serc i słów, ochrona życia oraz towarzyszenie najbardziej bezbronnym. Dialog – przekonywał – nie osłabia własnej tożsamości, lecz pozwala dostrzec w odmienności drugiego człowieka szansę na spotkanie. Tak odczytał również historię Metz i Mozeli: ziemi, na której dawne wojenne okopy stały się miejscem współpracy.
Z tego doświadczenia wyrastało jego przesłanie do Europy, wygłoszone podczas spotkania „U korzeni Europy – dla pokoju i jedności” w obecności prezydenta Francji Emmanuela Macrona, premiera Luksemburga Luca Friedena, wielkiego księcia Luksemburga Guillaume’a i księcia Monako Alberta II. Wśród słuchaczy byli także byli przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i Romano Prodi. Na ziemi wielokrotnie rozdzieranej konfliktami Ojciec Święty przestrzegł przed logiką zemsty, odwetu i odrzucenia. Przywołał Roberta Schumana, który znał skutki zmieniających się granic i wojen, a mimo to pracował na rzecz pojednania Francuzów i Niemców. Powojenne zbliżenie dawnych przeciwników znalazło trwały wyraz w europejskich instytucjach i we wspólnym gospodarowaniu zasobami. Jedność, o której mówił Leon XIV, powstaje dzięki konkretnym działaniom: cierpliwym rozmowom, dotrzymywaniu zobowiązań i solidarności budowanej krok po kroku.
Papież przypomniał zarazem, że Europy nie da się zrozumieć bez jej chrześcijańskiego dziedzictwa. Współkształtowało ono przekonanie o godności każdej osoby, równości ludzi i odpowiedzialności za najsłabszych. Powrót do tych korzeni połączył z otwarciem na innych, także na migrantów, których przyjęcie wymaga czegoś więcej niż zapewnienia im bezpieczeństwa: wymaga stworzenia możliwości uczestnictwa w życiu wspólnoty.
Macron i Leon XIV zgodnie przywołali Roberta Schumana, pojednanie dawnych wrogów i znaczenie prawa międzynarodowego. Prezydent mówił o potrzebie jednoczenia się Europy także wobec rosyjskiej agresji, potwierdził poparcie dla Ukrainy. Papież – zgodnie z ostrożnością watykańskiej dyplomacji – nie wymienił ani Rosji, ani Ukrainy. Wezwał natomiast do cierpliwej dyplomacji i odwagi w negocjacjach, włącznie z „gotowością do rezygnacji z niektórych stanowisk dla wyższego dobra pokoju”, nie wskazując, kto miałby ustąpić ani w jakiej sprawie. Zastrzegł zarazem, że dążenia do pokoju nie należy mylić z naiwnym irenizmem. Za podstawę pokoju uznał prawo międzynarodowe i równość państw, odrzucając logikę dominacji. Przestrzegł zarazem przed złudzeniem, że sam wzrost wydatków na zbrojenia zapewni Europie pokój.
Podczas Mszy w katedrze św. Szczepana Leon XIV ukazał osobisty wymiar tego zadania. Przypomniał, że pojednanie wymaga siły, zwłaszcza tam, gdzie rany są głębokie. Prawo i sprawiedliwość pozostają konieczne, ale trzeba także odwagi, by przerwać łańcuch uraz i nie przekazywać go następnym pokoleniom. Najbardziej sugestywny obraz przyszłej Europy papież znalazł w katedralnych witrażach, wśród których są dzieła Marca Chagalla: światło nie zaciera ich różnych barw, lecz łączy je w „mozaikę pokoju”. Podobnie jedność kontynentu nie wymaga ujednolicenia narodów i kultur. Wymaga wierności godności człowieka oraz gotowości do wspólnego działania mimo różnic i bolesnej historii.
„Odmładzająca kąpiel dla Francji” – tak Guillaume Tabard opisał w „Le Figaro” atmosferę papieskiej wizyty. Leon XIV dodał francuskim katolikom nadziei i odwagi do publicznego wyrażania wiary. Jak zauważył socjolog Yann Raison du Cleuziou, pielgrzymka pomogła im zobaczyć siebie jako żywą wspólnotę, zdolną przyciągać ludzi i współtworzyć życie społeczne. Ujawniła też oblicze Kościoła, którego na co dzień często nie widać: mniejszościowego, ale przyciągającego młodych, przyjmującego nowych wierzących i przemawiającego także do ludzi spoza swoich szeregów. W tym sensie Francja jawi się jako laboratorium przyszłości Kościoła w zsekularyzowanym społeczeństwie.
Skomentuj artykuł