Kleryk na 48 godzin

(fot. Lawrence OP/flickr.com)
Jarosław Stróżyk „Rzeczpospolita” / "Przewodnik Katolicki"

Coraz więcej seminariów i zakonów decyduje się na akcje promocyjne, które mają zachęcić młodych ludzi do wstępowania na drogę powołania. Część duchownych ma jednak wątpliwości, czy to dobry pomysł.

W Polsce liczba kleryków będących na pierwszym roku studiów spadła o ponad jedną trzecią w ostatnich pięciu latach. W niektórych seminariach, zwłaszcza zakonnych, nie przyjęto ani jednego kandydata. W ubiegłym roku zanotowano kolejny spadek powołań.

- Widoczny jest znaczący spadek, zwłaszcza w porównaniu z 2006 r., kiedy na pierwszym roku w seminariach diecezjalnych było aż 1029 kleryków, a w seminariach zakonnych 351 nowych alumnów - mówi ks. Marek Dziewiecki, krajowy duszpasterz powołań. - Tak liczne powołania to był jednak w dużej mierze efekt przeżywania śmierci Jana Pawła II. To był wielki dar, ale jednorazowy.

Jego zdaniem Kościół musi się pogodzić z tym, że liczba powołań nie będzie w najbliższym czasie rosnąć. - Musimy za to zrobić wszystko, żeby do seminariów trafiały osoby bardziej świadome i przygotowane do tego - dodaje ks. Dziewiecki.

DEON.PL POLECA

Na plakacie i w internecie

Jednak rektorzy seminariów duchownych szukają sposobów, by powołań było więcej. Część z nich sięga po pomysły znane wcześniej z kampanii reklamowych. Pojawiają się plakaty, na których młodzi księża i klerycy zachęcają do wstępowania do seminarium i filmiki reklamowe w internecie.

Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi podjęło nawet inicjatywę "Zostań klerykiem na... 48 godzin". Pojawiły się plakaty z takim hasłem. Spogląda z nich młody chłopak w sutannie, który siedzi na ławce z otwartym lekcjonarzem w ręku. O co chodzi? To reklama nietypowych rekolekcji organizowanych przez seminarium. "Chcemy otworzyć nasze drzwi dla studentów, oczywiście wchodzi w grę tylko płeć męska, którym nieobojętny jest temat kapłaństwa i seminarium, i zaprosić do przeżycia dwóch dni razem z nami. Jako że chodzi o pokazanie seminaryjnej codzienności, program spotkania nie będzie znacznie odbiegał od tego, który na co dzień obowiązuje kleryków. Przeżyć w seminarium zwyczajne piątkowe popołudnie i wieczór, sobotę oraz część niedzieli - oto prosty cel naszego przedsięwzięcia" - można przeczytać o akcji na stronie seminarium.

- Chcieliśmy zrobić coś w rodzaju rekolekcji, niekoniecznie po to, by namawiać do wstępowania do seminarium - tłumaczy ks. dr Mariusz Rucki, prefekt seminarium. - Choć może ktoś po cichu myśli, by zostać księdzem - dodaje.

To nie pierwsza tego typu akcja w Polsce. "Gramy o najwyższą stawkę. Dołącz do nas" - plakaty z takim hasłem zachęcały do udziału w rekolekcjach powołaniowych w Świdnicy. Na plakacie widać kilku alumnów tamtejszego Wyższego Seminarium Duchownego, stojących na piłkarskim boisku, czekających na skompletowanie drużyny piłkarskiej. - Nie robiliśmy tych zdjęć na prawdziwym stadionie. Wszystko działo się w kaplicy, pozowaliśmy na tle białej ściany - opowiada Łukasz Czaniecki, jeden z pomysłodawców nietypowego plakatu. - Plakat skierowany jest do tych, którzy chcą poznać życie w seminarium, i podkreśla, że klerycy to normalni ludzie, choć wybrali szczególną drogę, która wcale nie wiąże się z rezygnacją z osobistych zainteresowań - dodaje. Akcja, jak mówi, odniosła sukces. Na rekolekcje zgłosiło się 120 osób.

Z kolei seminarium w Legnicy reklamowało swoje rekolekcje powołaniowe pod hasłem "Tylko dla prawdziwych mężczyzn". Ks. Mirosław Makowski, jeden z prowadzących rekolekcje i ich współorganizator, podkreślał, że w obecnych czasach ksiądz musi być prawdziwym mężczyzną, a prawdziwy mężczyzna to oczywiście twardziel. Ale taki, który potrafi stanąć w obronie swojej żony, dziecka, matki, ojczyzny i ich bronić. - Chodzi o wymaganie czegoś od siebie. Dlatego ksiądz musi być rzeczywiście twardy. I nie może bać się przeszkód - wyjaśniał przesłanie akcji ks. Makowski.

Reklamę powołaniową od dawna prowadzi też zakon jezuitów. W internecie można znaleźć liczne oryginalne plakaty oraz filmiki, na których zakonnicy zachęcają do pójścia ich drogą. "Nie jesteśmy aniołami. Wykonujemy tylko ich robotę. Jezuici" - głosi podpis pod jednym z plakatów.

Mój szef to Jezus

Polskie seminaria biorą przykład ze swoich zachodnich odpowiedników, które od lat borykają się z olbrzymim kryzysem powołań i również na różne sposoby starają się zachęcić młodych ludzi do wstępowania na drogę kapłańską czy zakonną.

W ubiegłym roku rozpoczęła się oryginalna kampania we Francji. Na jednym ze zdjęć reklamowych młody "wyluzowany" ksiądz zachęca swoich rówieśników do stanu kapłańskiego hasłem "Mój szef to Jezus". Jak zaznacza na swojej stronie internetowej francuski episkopat, to pierwsza kościelna profesjonalna "kampania reklamowa" w tym kraju. Na potrzeby akcji wydrukowano 70 tys. kart pocztowych, skierowanych przede wszystkim do młodzieży w wieku 16-22 lat. Mają one być dostępne w wielu kafejkach, barach, restauracjach, kinach w całym kraju. Kampania obejmuje też duże ogłoszenia na łamach największych dzienników. W ramach tej kampanii francuski Kościół uruchomił też specjalną stronę internetową pod nazwą "Dlaczego nie ja?". Można na niej zobaczyć klipy wideo, które naśladują popularny we Francji show dla kandydatów na przyszłe gwiazdy muzyki "Star Academy" (Akademia Gwiazd). Akcja ma też swój profil na Facebooku. W wersji "kościelnej" ów show zmienił nazwę na "Akademia Księży", a na filmie widać trzech młodych duchownych, podrygujących w rytm muzyki pop. Na innych, już poważniejszych klipach, młodzi księża opowiadają, dlaczego wybrali tę drogę życiową i na czym polega ich praca w parafii.

Plakaty zachęcające do refleksji nad wstąpieniem do seminarium pojawiły się także w Irlandii. Na jednym z nich widać uśmiechniętego młodego człowieka i wielki napis "Czy kiedykolwiek myślałeś…?", pod którym pojawia się cały szereg wątpliwości: nie jestem wystarczająco święty, by być księdzem, obawiam się, że zawiodę, kiedy spróbuję, popełniałem błędy w przeszłości, nie jestem wystarczająco utalentowany, obawiam się publicznych wystąpień oraz obawiam się być sam. Każdej z nich towarzyszą cytaty z Pisma Świętego, które mają pomóc je rozwiać. Całość wieńczy napis "Teraz jest czas!".

Za pomocą reklamy próbują także zachęcić do wstępowania w swoje szeregi francuskie zakonnice. Ich spot reklamowy jest wyjątkowo oryginalny. Najpierw na tle dynamicznej muzyki pojawia się pytanie: "Nie wiesz, co na siebie włożyć?". Następnie przez ekran w coraz szybszym tempie przewijają się damskie ubrania: sukienki, bluzki, spodnie, spódnice i dodatki: buty, torebki, biżuteria. Ekran się rozjaśnia, pojawia się chorał gregoriański śpiewany przez żeńskie głosy, wyłania się postać zakonnicy w habicie: fragment tułowia, ręce z różańcem. Równolegle ze zmianą obrazu pojawia się tekst: "Jeden z 287 powodów, aby zostać zakonnicą". Kamera się podnosi i widać napis: "Rebeliantki mody / od około AD 382 / ponieważ styl jest wieczny".

Reklama i modlitwa

Czy reklama powołaniowa ma sens? Zdania księży są w tej sprawie podzielone. - Nie znam nikogo, kto wstąpił do seminarium czy klasztoru powodowany spotem reklamowym. Wątpię więc, by można było mówić o bezpośredniej i wymiernej skuteczności. Ale reklama powołaniowa ma moim zdaniem inną rolę do spełnienia. Działa wizerunkowo. Kształtuje medialny obraz powołania zakonnego czy kapłańskiego - komentuje na swoim blogu ks. Andrzej Draguła.

- Nie uważam, aby potrzebne było specjalne zabieganie o kandydatów do seminarium. Powołanie to jest zawsze sprawa Pana Boga - uważa ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii katedralnej w Warszawie i wieloletni duszpasterz akademicki. - Ważną rzeczą jest za to przykład i wzór życia kapłanów, którzy są wśród młodych. To dzięki ich postawie najłatwiej zachęcić do pójścia drogą Chrystusa - dodaje.

Ks. Jan Sikorski, wieloletni ojciec duchowny warszawskiego seminarium, zwraca jednak uwagę: - Nigdy nie wiadomo, czy nie jest to sposób Pana Boga na dotarcie do młodych, którzy mają pójść za Nim. Ścieżki prowadzące do powołania są skomplikowane. Niewykluczone, że ktoś zachęcony takimi reklamami trafi na rekolekcje i tam odkryje swoje powołanie, a później zostanie wspaniałym kapłanem - podkreśla. - Nie można jednak tego traktować jako zwykłą akcję marketingową, jak zachęcanie do zakupu proszku do prania czy samochodu. Robiący takie akcje muszą pamiętać, że mamy do czynienia z czymś absolutnie wyjątkowym. Dlatego tak ważne jest, by obok nawet najlepszych reklam nigdy nie zabrakło modlitwy o święte powołania kapłańskie i zakonne - dodaje ks. Sikorski.

Czy kiedykolwiek myślałeś…

nie jestem wystarczająco święty,
by być księdzem?

Pociesz się! Iz 6, 1-9; Łk 5, 1-11

obawiam się, że zawiodę, kiedy spróbuję?

Pociesz się! Wj 14, 10-31; Łk 15

popełniałem błędy w przeszłości?

Pociesz się! J 21, 15-23

nie jestem wystarczająco utalentowany?

Pociesz się! 1 Sm 17, 32-51

obawiam się publicznych wystąpień?

Pociesz się! Wj 14, 10-17; Jer 1, 4-10

obawiam się być sam?

Pociesz się! Wj 3, 4-22; Łk 1, 28-38; Mt 28, 20

Teraz jest czas!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Kleryk na 48 godzin
Komentarze (13)
F
franek
30 grudnia 2011, 22:08
Jezus posługiwał się cudami (... i wielu uwierzyło ...) Co Wy na to?
P
Patrykk
30 grudnia 2011, 21:32
 Taka reklama jest zgoła zła! Bo pokazuje, że autorzy reklam wierzą nie w Ducha Świętego, tylko w siłę argumentów zywcem ze świata konsumpcji: "to jest świetne, musisz to mieć"! Ludzie młodzi poszukują Boga, poszukują miłości, cierpią z powodu kryzysów małżeńskich ich rodziców, mają materialistyczne i hedonistyczne podejście do rzeczywistości. Takim ludziom trzeba pokazać inne życie we wspólnotach ewangelizacyjnych. Młodzi trafiają do seminariów i co tam jest? Stare metody, brak rodzinności, regulamin jako najważniejszy "gość". Reklamy to okłamywanie się i łudzenie.
STANISŁAW SZCZEPANEK
30 grudnia 2011, 20:44
Elementem kursu powinna być obowiązkowa pogadanka o Smoleńsku i wykład na temat historii narodu polskiego jako narodu wybranego. W końcu czym innym jest dziś polski katolicyzm? Bracie robocie, przyznaj się bez bicia, kiedy oglądałeś ostatni raz kościół od środka (oczywiście w casie Mszy Świętej)?
STANISŁAW SZCZEPANEK
30 grudnia 2011, 20:43
 Wydaje mi się, że przede wszystkim  z reklamą pokazującą pozytywny obraz życia konsekrowanego powinno się trafić do rodziców. Ilu to uważa wstąpienie syna do seminarium albo córki do zakonu za katastrofę?!!!
C
Czarek
30 grudnia 2011, 19:42
 Taka reklama jest skierowana przede wszystkim do osób, które nie mają bezpośrednioego kontaktu z życiem osób konsekrowanych (nie mają ich wśród swoich znajomych), nie kształtowali się w rodzinach o głębokim, zaangażowanym życiu religijnym, dla których "powołanie" jest czymś nieznanym, obcym, egzotycznym, "nienormalnym". Taka reklama może spełnić swoją rolę, może być impulsem, dzięki któremu człowiek poszukujący swojego miejsca w świecie zainteresuje się takim sposobem życia i odkryje u siebie Boże wezwanie. 
8 listopada 2011, 23:40
Elementem kursu powinna być obowiązkowa pogadanka o Smoleńsku i wykład na temat historii narodu polskiego jako narodu wybranego. W końcu czym innym jest dziś polski katolicyzm?
Maryla
6 listopada 2011, 08:52
Pokażcie im życie na parafii, niech tam spędzą 48 godzin i się przekonają, albo lepiej miesiąc, bo 48 godzin można poudawać. Wówczas seminaria byłyby puste. Faktycznie, coś w tym jest. Księża w aktywnej parafii są bardzo zapracowani. Ale w końcu klerycy mają praktyki i widząjak wygląda życie na codzień. Ale myślę, że prawdziwemu powołaniu nic nie stanie na przeeszkodzie
A
Arkadiusz
5 listopada 2011, 19:22
 Jestem zwolennikiem pozostawienia kwestii powołania tradycyjnym metodom, kiedy przyszły ksiądz formował się najpierw w rodzinie, potem w parafii. Pan przemawia w ciszy, modlitwa to jednak zupełnie coś innego niż reklama. Powołanie rodzi sie z modlitwy i na modlitwie. Reklama nie wyklucza odnalezienia w sobie ukrytego powołania do kapłaństwa, czy życia zakonnego, ale rodzi prawdopodobieństwo pomylenia Jedynego głosu powołania z tysiącami innych przypraw ... Obyśmy potem mieli księży szczerze oddanych Bogu i ludziom, nierzadko w cierpieniu, bo częściej tak bywa...
K
Krynka
5 listopada 2011, 13:47
W końcu to powołanie czy łapanka? Nie zgadzam się z tym pytaniem, uważam że jest  nieprzymyślane i nieuzasadnione. Pan Bóg działa na wiele sposobów, w różny sposób puka do serca człowieka! Może dla niektórych osób cieżko jest usłyszeć w soeim sercu Boży głos, zamykają się na niego i tylko  akcje zewnętrzne tego typu jak plakaty, akcje powołaniowe pomagają otworzyć się młodemu na Boze wołanie do jego serca!
BO
Bartosz OMI
5 listopada 2011, 13:24
Akcje tego typu sa wskazane. Gratuluje pomyslow. Warto zwrocic uwage jednak na to, ze najlepszym "promowaniem" kaplanstwa jest przyklad zycia. Gdy mlodzi zobacza kaplanow oddanych calym sercem swojemu zajeciu, gdy beda dla innych, a nie dla wygody i swoich ambicji, nie bedzie nam brakowalo "robotnikow na niwie Pana". Skonczyly sie czasy kaplanow stojacych na wysokiej ambonie i wyglaszajacych wzniosle kazania, w ktorych czesto po prostu straszylo sie Panem Bogiem. Teraz trzeba wyjsc do  ludzi. Byc jednym z nich. W Polsce musi zatracic sie obraz ksiedza odleglego, tajemniczego. Tego sobie i Wam zycze. Serdecznie pozdrowenia z Malagi, gdzie pracuje dla uswiecenia wlasnego i innych. <><
L
lol
5 listopada 2011, 13:02
 Najlepsza zachęta to kasa.
BN
bo nie wiem
5 listopada 2011, 13:00
 W końcu to powołanie czy łapanka?
T
teresa
5 listopada 2011, 11:54
Talentów trzeba szukać w szkole,w kościele motywować, w zgromadzeniach wskazywać na przeciwności.Co nie zabija -wzmacnia.