Ucieszyłabym się, gdyby nasi księża czy publicyści katoliccy częściej podejmowali tematy związane z całokształtem naszego cyklu życia (a nie tylko z prokreacją), które uwrażliwiałyby nasze serca do małych, prozaicznych, ale szalenie istotnych dla budowania społecznych więzi gestów (np. do rozmów czy spędzania czasu z naszymi babciami, dziadkami, rodzicami czy starszymi sąsiadami).
Ucieszyłabym się, gdyby nasi księża czy publicyści katoliccy częściej podejmowali tematy związane z całokształtem naszego cyklu życia (a nie tylko z prokreacją), które uwrażliwiałyby nasze serca do małych, prozaicznych, ale szalenie istotnych dla budowania społecznych więzi gestów (np. do rozmów czy spędzania czasu z naszymi babciami, dziadkami, rodzicami czy starszymi sąsiadami).
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że internet uwodzi mnie niepostrzeżenie. Zaczyna się od nałogowego zerkania w smartfona, przeżywania emocji wywołanych tym czy innym artykułem, potem przychodzi pokusa porównywania się z innym i próbowanie bycia ze wszystkim na bieżąco, a kończy na frustracjach i ogólnym zniechęceniu.
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że internet uwodzi mnie niepostrzeżenie. Zaczyna się od nałogowego zerkania w smartfona, przeżywania emocji wywołanych tym czy innym artykułem, potem przychodzi pokusa porównywania się z innym i próbowanie bycia ze wszystkim na bieżąco, a kończy na frustracjach i ogólnym zniechęceniu.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}