1+1=3. Ciało ogłasza nadejście nowego

fot. depositphotos.com

Ciąża na początku nie wymaga zgody. Ta ostatnia pojawia się dopiero na późniejszym etapie – uświadomienie sobie ciąży domaga się odpowiedzi. Odpowiedź ta przybiera formę wyrażenia zgody na bieg rzeczy (laisser-faire): jeśli chcesz, aby ciąża była kontynuowana, po prostu pozwól ciału wykonywać jego pracę.

Ta odpowiedź nie jest zwykłą biernością; ma aktywny wymiar, przybierając przede wszystkim formę troski o własne ciało, jak zobaczymy niżej. Jeśli ciąża trwa nadal, dzieje się tak dlatego, że istniała zgoda, choćby milcząca, na wydarzenie, które nastąpiło. Nawet jeśli ta decyzja zapada a posteriori.

DEON.PL POLECA


Dziś kwestia pragnienia dziecka nabrała wielkiego znaczenia – w czasach, gdy możemy podjąć decyzję, by nie kontynuować ciąży. Kontynuacja jej jednak niekoniecznie oznacza, że już na początku była chciana. Wiele ciąż jest dobrowolnych w tym sensie, że wprawdzie nie wynikają z wcześniejszego planu, ale kiedy już się rozpoczną, są akceptowane, a nie blokowane. A pragnienie ciąży może przyjść później.

Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem, pamiętam, jak niekomfortowo się poczułam, gdy mój ginekolog na początku zapytał mnie: „Czy to ciąża chciana?”. Zawsze chciałam być matką, ale ta ciąża, która przyszła tak szybko, była dla mnie i mojego partnera pewnym zaskoczeniem. Jeśli to pytanie może sprawić, że można poczuć się tak nieswojo, to dlatego, że pragnienie posiadania dziecka jest czymś bardzo złożonym i nigdy nie jest jednoznaczne. Nawet jeśli ciąża jest akceptowana, nie wiemy, na co się zgadzamy.

Ciąża – podobnie jak w ogóle rodzicielstwo – zawsze zawiera element nieoczekiwanego. Możemy chcieć dziecka, ale nie wiemy, kim będzie to dziecko. Możemy marzyć o byciu spełnioną matką, nie wiedząc tak naprawdę, w jaki sposób będziemy matkami. Każda ciąża jest otoczona „aureolą iluzji” (halo illusoire), co oznacza, że nie jesteśmy w stanie w pełni przewidzieć wstrząsów, jakie przyniesie życie rodzicielskie.

Podejmując decyzję lub wyrażając zgodę na to, co zaczęło się w jej wnętrzu, kobieta w ciąży „tylko fantazjuje o miłości i szczęściu. Nie zdaje sobie sprawy z drugiej strony macierzyństwa, na którą składają się: wyczerpanie, frustracja, samotność, a nawet wyobcowanie, wraz z towarzyszącym im poczuciem winy”.

DEON.PL POLECA

 

 

Mówienie o ciąży jako wynikającej z pragnienia dziecka rodzi zatem pytania, ponieważ pragnienie to jest często niejasne i pełne ambiwalencji. Temat „matczynego żalu” zyskał obecnie większe znaczenie i podkreśla trudność w ustaleniu, czy dziecko, które ma się urodzić, jest naprawdę chciane czy nie. Z definicji nie wiemy, na co tak naprawdę wyrażamy zgodę, akceptując naszą ciążę, dlatego decyzja ta nigdy nie jest do końca jasna. Zamiast mówić o „ciąży chcianej”, Caroline Lundquist proponuje mówić o „ciąży zaakceptowanej”.

Ciąże – wskazuje filozofka – poza bardzo specyficznymi i rzadkimi przypadkami wyparcia, można podzielić na dwie kategorie: „odrzucone” i „zaakceptowane”. Ciąże zaakceptowane to te, które nawet jeśli początkowo niekoniecznie były pożądane lub poszukiwane, to jednak ostatecznie są pozytywnie przyjęte. Ciąże odrzucone to te, które nie były chciane i są sprzeczne z życzeniami kobiet, niezależnie od tego, czy zostały donoszone, czy były terminowane. To odrzucenie lub akceptacja ciąży warunkuje sposób, w jaki jest ona doświadczana. Możliwość jej niekontynuowania znacznie zmieniła podejście do niej. Dziś nie wszystkie ciąże są chciane, ale znacznie częściej są akceptowane, ponieważ kobiety mają teraz możliwość ich przerwania.

Pozwolenie na to, by ciąża rozwijała się, jest równoznaczne z cichą zgodą na nią. Przypadek wyparcia ciąży jest bardziej problematyczny pod względem zgody, niezależnie od tego, czy wyparcie jest częściowe (uświadomienie sobie ciąży po pierwszym trymestrze, zwykle około piątego lub szóstego miesiąca), czy całkowite (uświadomienie sobie ciąży w momencie porodu).

Jeśli uświadomienie sobie ciąży jest zbyt późne, ciężarna kobieta nie ma wyboru i musi ją kontynuować.

1 + 1 = 3

Uświadomienie sobie ciąży zwiastuje obecność innego, nowej istoty we mnie. Nie mamy tu jednak tylko diady, ponieważ ten inny, którego noszę w sobie, jest znakiem trzeciej osoby: ojca. Krągły brzuch kobiety ciężarnej uwidacznia to, że był jakiś związek z jeszcze jednym innym, z jakimś mężczyzną. Jej ciało jest drogowskazem kierującym do dwóch innych: tego wewnątrz, rosnącego i budzącego się powoli do świata w matczynym ciele, i tego poza nim, ojca, który zdeponował w kobiecym ciele coś z siebie, co kontynuuje jego historię w ciele innej, z którą jest teraz cieleśnie związany.

Nie można być matką w pojedynkę – niezależnie od tego, czy ta trzecia osoba jest przyszłym ojcem, czy dawcą, zawsze istnieje triada. Nowoczesne technologie produkcyjne mogą mieć tendencję do wymazywania go, tak jakby ojciec nie był już potrzebny. Przy narodzinach nie zawsze noworodkowi towarzyszy para. Zawsze jednak istnieje pierwotna triada, niezbędna do pojawienia się nowej istoty, a rosnący brzuch jest znakiem tej historii.

U źródła każdej ciąży leży związek, przenikanie się dwóch istot – niezależnie od tego, czy ma ono charakter seksualny, czy odbywa się w probówce. Nie jesteśmy pszczołami ani waranami z Komodo, które są zdolne do partenogenezy, czyli rozmnażania się przez jednego rodzica. Każda ciąża wskazuje zatem na jakąś odmienność i na jakiś związek z innym, potencjalnie seksualny.

Mdłości

Dla wielu kobiet pierwsze objawy ciąży są dość nieprzyjemne, przez co czują się po prostu źle, jakby były chore. Mdłości i wymioty dotykają nawet 50 procent ciężarnych w pierwszym trymestrze. A w 2–5 procent przypadków wymioty są tak silne, że niebezpiecznie osłabiają kobietę, prowadząc nawet do hospitalizacji (mówi się wtedy o hyperemesis gravidarum, niepowściągliwych wymiotach ciężarnych).

Mdłości i wymioty mogą czasami wystąpić nawet przed zauważeniem, że miesiączka się opóźnia. Tak naprawdę więc mogą funkcjonować jako zwiastuny życia, które już w nas zaistniało. To bardzo dziwne, że w momencie, gdy nie zdążyłaś jeszcze zaakceptować lub przetrawić nowiny, a już żołądek wywraca ci się na drugą stronę i lądujesz nad muszlą klozetową.

Mdłości te, czasami gwałtowne, mogą trwale tłumić apetyt, sprawiać, że każdy zapach staje się nie do zniesienia, rozbijać sen na kawałki i powodować wymioty niemal wszystkim, co ośmieli się dostać do ust. U większości kobiet nudności te występują tylko rano i zanikają w ciągu dnia, ustając całkowicie w trzecim miesiącu. W rzadkich przypadkach mogą utrzymywać się przez całą ciążę, z różnym nasileniem.

Dla trzech tysięcy kobiet we Francji, które każdego roku cierpią z powodu silnych wymiotów w pierwszym trymestrze ciąży lub przez cały okres jej trwania, bycie ciężarną jest prawdziwą fizyczną udręką. Pewna młoda kobieta, która cierpiała na niepowściągliwe wymioty ciężarnych (hyperemesis gravidarum), opisuje, jakim koszmarem stała się jej ciąża: Naprawdę chciałam to wszystko przerwać, myślałam o skończeniu z życiem. Wymiotowałam do trzydziestu razy dziennie. Zwracałam wszystko, co zjadłam lub wypiłam. To działo się cały czas, bez przerwy, nawet w nocy. […] Płakałam, bo chciałam napić się wody, a nie mogłam, ponieważ wiedziałam, że potem będzie jeszcze gorzej.

Nie tylko ciało staje się wrogie, ale także cały świat. W najbardziej ekstremalnych przypadkach ciąża prowadzi do wycofania i izolacji oraz może jej towarzyszyć cierpienie emocjonalne, takie jak depresja, co z kolei może prowadzić do przerwania ciąży, nawet jeśli była „chciana”. Ciało „zamyka się w sobie wraz z mdłościami i złym samopoczuciem”, jak to ujęła Simone de Beauvoir. Dopiero w 2023 r. przedstawiono wstępne fizjologiczne wyjaśnienie tego objawu, chociaż nadal nie rozumiemy dokładnie, jak to wszystko działa.

Przez długi czas uważano, że mdłości mają przyczynę psychologiczną: wymioty były postrzegane jako oznaka odrzucenia płodu przez matkę. Wobec braku zrozumienia działającego w nich mechanizmu fizjologicznego obarczano ciężarne odpowiedzialnością i wzbudzano w nich poczucie winy. „Nie chcesz swojego dziecka” – to uwagi, które kobiety słyszą w szpitalu, gdy nieprzerwanie wymiotują przez cały dzień.

W niektórych szpitalach pacjentki z silnymi mdłościami są nadal izolowane w całkowitej ciemności, bez kontaktu ze światem zewnętrznym: „Celem tych praktyk jest zmuszenie nas do zastanowienia się nad naszą ciążą, aby dowiedzieć się, czy naprawdę jej chcemy”.

Jednak nie wszystkie ciężarne cierpią na nudności, więc początek ciąży może być łagodniejszy, a ten, który zapowiada swoje przyjście, wydaje się mniej wrogi. Objaw ten ma to do siebie, że dla kobiet, u których występuje, jest pierwszą widoczną oznaką ciąży. I nie ma nic przyjemnego w tym pierwszym znaku. „Ta obecność ogłasza się nie poprzez pokazywanie się, ale poprzez zmuszanie nas do zmiany” – wywraca mi żołądek, zanim wywróci moje życie.

Od czasów Jeana-Paula Sartre’a mdłości (la nausée) w filozofii oznaczają uczucie, które może mnie ogarnąć, gdy uświadamiam sobie absurdalność mojego życia, jego przypadkowość, to, że mogło mnie nie być. Mdłości to uczucie, że istnieję, ale wszystko mnie obrzydza, całe życie jako takie ukazuje mi się w swej jałowości (inutilité). Dla Sartre’a mdłości to doświadczenie tego, że moje życie bierze się znikąd i nie ma najmniejszego sensu.

(...) Mdłościom ciążowym jednak można nadać inną interpretację. Nie zamykają nas tylko w nas samych. Otwierają nas na innego. Mdłości w ciąży są „zwiastowaniem”, „ponieważ zwiastują nadejście innego”. To „zwiastowanie” (annonciation) zaś nie pochodzi od niebiańskiego posłańca, ale od samego ciała.

Pomimo więc obrzydzenia, dyskomfortu, zmęczenia i wymiotów, tym, co sprawia, że mdłości w ciąży niekoniecznie są doświadczeniem mdłości w sensie sartre’owskim, jest ich znaczenie. Jest to ucieleśnona zapowiedź (annonce incarnée), zapowiedź podana przez samo ciało. W ten sposób mdłości wyrażają „otwarcie na świat”, które wyrywa nas z immanencji: z tego, co zamyka nas w nas samych, aby otworzyć nas na transcendencję, na coś poza naszym „ja”.

W ten sposób nudności są doświadczeniem ek scendencji, o której mówi Lévinas, a w której byt wychodzi z siebie samego, wyrywa się z siebie samego, by spotkać się z innym. Mdłości wyrywają mnie z mojego ciała, sprawiając, że przeżywam je jako wrogie, zwiększając mój dystans do niego, aby zapowiedzieć coś, co mnie przekracza: innego.

***
Fragment pochodzi z książki "Dwa światy w jednym. O niezwykłej mocy kobiecego ciała" autorki Marie Leborgne Lucas

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

1+1=3. Ciało ogłasza nadejście nowego
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.