Tradycja z aromatem pomarańczy

(arch. Ewa Wachowicz)
Jolanta Bugajska / DTS / slo

Rozmowa z Ewą Wachowicz - Miss Świata i kulinarna mistrzyni zdradza, jakie świąteczne smaki królują na jej wigilijnym stole.

Jolanta Bugajska: Jakie jest pierwsze Pani skojarzenie ze świętami Bożego Narodzenia?

Ewa Wachowicz: Zapach pomarańczy. Byłam wychowywana w czasach, kiedy cytrusy były rzucane do sklepów dwa razy do roku. Zawsze pod choinkę mój dziadziuś przynosił pomarańcze i ich piękny aromat roznosił się w domu. Teraz ten zapach towarzyszy mi nadal - robię piękne ozdoby na stół z orzechów i pomarańczy, w które wbijam goździki, tworząc różne wzorki.

Spędza Pani czasem Boże Narodzenie w rodzinnym domu?

Od 1995 r. na święta cała rodzina zjeżdża do mnie do Krakowa.

Jak wygląda Wigilia?

Właściwie tak samo jak w Klęczanach, bardzo tradycyjnie. Wszyscy goście oczekują, aby na stole pojawiło się to, co robiła mama, ponieważ są to potrawy specjalnie gotowane na wieczerzę wigilijną. W ubiegłym roku śmialiśmy się, bo starsza córka brata - Karolina była przez półtora roku w Anglii na studiach i gdy wróciła na święta, przyznała: "Ciociu, tak mi się marzyło, żeby była ta kasza i barszcz, i karp po żydowsku, takie jak ty robisz, żeby było to, co zawsze". Rzeczywiście u mnie zawsze jest to samo.  Jedyne nowości kulinarne pojawiają się w przystawkach: śledź jest raz w śmietanie, raz po grecku - na słodko z marchewką i rodzynkami, raz z suszonymi śliwkami po kaszubsku.

Zawsze to samo, czyli co musi być u Pani na wigilijnym stole?

Zawsze na przystawkę jest śledź i karp po żydowsku, przy czym karp jest już tradycją krakowską, bo moja mama robiła tylko śledzie. Zapoczątkowałam tego karpia po żydowsku i teraz nikt nie wyobraża sobie wigilii bez tego. Później tradycyjnie: barszcz z uszkami, karp lekko oprószony mąką wcześniej marynowany w cebuli, smażony na świeżo tuż przed podaniem, ziemniaczki gotowane w mleku z czosnkiem, do tego kapusta z grzybami, potem kasza z grzybami i masłem, groch ze śliwami, łazanki z makiem, krokiety z kapustą, później pierogi z kapustą i grzybami oraz pierogi na słodko z serem, bo to lubi moja córka Ola i bratanice. Oczywiście do tego wszystkiego jest kompot z suszu. Pielęgnujemy starą tradycję i wszystkie potrawy są postne.

Sama przygotowuje Pani wieczerzę, czy angażuje do tego innych?

Wszystko sama przyrządzam, choć córka trochę pomaga. Wigilia wbrew pozorom nie jest trudna do przygotowania. Poza tym organizuję ją od kilkunastu lat, więc mam dobrze opracowaną ergonomię. Na przykład dwa tygodnie wcześniej lepię pierogi oraz uszka i je zamrażam. Podobnie krokiety, czyli robię naleśniki na słono z farszem, zamrażam, natomiast w Wigilię obtaczam je w jajku oraz bułce tartej i smażę. Najwięcej pracy tak naprawdę jest przy karpiu po żydowsku. Trzeba go przygotować dzień przed Wigilią, musi być obgotowany, przyprawiony, żeby galareta zastygła.

Czego w święta brakuje Pani w krakowskim domu, a było to w Klęczanach?

Dawniej święta były jakieś takie… śnieżne, a ostatnio niestety te krakowskie nie były zbyt zimowe, brakowało białego puchu.

To w Wigilie w Klęczanach stawiała Pani pierwsze kroki kulinarne?

Klęczany są miejscem, gdzie się wychowałam. Tam chodziłam do Koła Gospodyń Wiejskich i skończyłam kurs gotowania, pieczenia, szydełkowania, robienia na drutach. To było prężnie działające koło, a moja mama była w nie zaangażowana. U mnie w domu była bardzo mocno zakorzeniona tradycja stołu, i tego, co się wiąże z gotowaniem i świętowaniem. To sprawiło, że zaszczepiona została we mnie pasja gotowania.

Właśnie ukazała się kolejna książka kulinarna Pani autorstwa. Można w niej znaleźć przepisy wigilijne?

Książka zawiera jedne z bardziej lubianych przez mnie receptur, aczkolwiek apetyt na smaki bardzo mi się zmienia. Jak przyjadę z Tajlandii to najbardziej lubię kuchnię tajską, jak przyjadę z Włoch to kuchnię włoską. Jest tam jednak kanon kilku potraw. Są tam również przepisy, które można przygotować na świąteczny stół.

Czego na Boże Narodzenie życzyłaby Pani czytelnikom?

- Przede wszystkim, żeby święta były pogodne, śnieżne, smaczne, zdrowe, spędzone w gronie najbliższych.

***

Ewa Wachowicz poleca na wigilię danie, którym zaraziła krakowskich przyjaciół  to kasza z grzybami.

Składniki:

  • ½ kg kaszy jęczmiennej mazurskiej
  • 10-15 dag suszonych grzybów
  • 2-3 łyżki masła
  • Sól

Sposób przygotowania:

  • Grzyby zalać wrzątkiem i odstawić na noc.
  • Namoczone grzyby wyłowić i włożyć do kaszy.
  • Delikatnie zlać wodę spod grzybów (tak, by cały osad pozostał w garnku) i zalać nią kaszę.
  • Dodać masło. Uzupełnić wodą do poziomu 2 cm powyżej kaszy. Posolić do smaku.
  • Gotować na małym ogniu, aż kasza wchłonie cały płyn (ok. 20 minut). Uważać, by się nie przypaliła. W razie potrzeby dolać wodę.
  • Podawać z wiórkami chłodnego masła.

Ewa Wachowicz - urodziła się w Klęczanach k. Gorlic. W 1992 r. zdobyła tytuł Miss Polonia. W wyborach na najpiękniejszą kobietę świata została III wicemiss, a rok później Miss Świata Studentek. W 1993 r. została rzeczniczką rządu Waldemara Pawlaka. Później założyła własną firmę PROMISS, stając się producentką telewizyjną programów o tematyce poradnikowo-kulinarnej. Jest autorką książek: "Słodki świat", "Ewa gotuje", "Ewa gotuje szybko" i "Ewa gotuje ulubione".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tradycja z aromatem pomarańczy
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.