Czy można przestać „klepać” różaniec?

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos

Zaczął się październik. To właśnie teraz w Kościele katolickim częściej wyciągamy i odkurzamy swoje różańce. Gdy rozmawiam z innymi katolikami o tym, czym dla nich jest modlitwa różańcowa, odnoszę wrażenie, że to wciąż nieodkryty skarb… Trudno nazwać skarbem modlitwę, którą nie do końca się rozumie i podczas jej odmawiania myśli uciekają gdzieś daleko. Jeśli dołożyć do tego, że nie sięgamy po nią sami z siebie, za to często dostajemy za pokutę, która – nie oszukujmy się – kojarzy się z jakąś formą kary (niestety!), to nie jest to zbyt pociągająca perspektywa, prawda? Tymczasem ta modlitwa może okazać się niezwykle życiodajna, szczególnie dla osób, które nie potrafią się skupić i których myśli biegną jak konie w galopie.

Kilka lat temu zaczęłam odkrywać różaniec na nowo. Miałam ogromne trudności (i nadal je mam!) z każdą powtarzalną modlitwą. Litanie są dla mnie nie do przejścia, wyłączam się po trzecim wezwaniu i po prostu w nich trwam, nie wychodząc z kościoła w ich trakcie. Tyle mogę z siebie dziś dać. Gdy zapragnęłam głębiej modlitwy różańcowej, zaczęłam więc szukać nowych sposobów na to, żeby nie tyle myśli nie uciekały podczas kolejnych Zdrowasiek (staję w prawdzie, wiem, że mam taki tryb życia, że uciekać będą!), co by ta modlitwa nie była bezmyślnym odklepywaniem. Wszak sama nie lubię, gdy ktoś spotyka się ze mną tylko dlatego, że tak wypada… Sięgnęłam więc po coś oczywistego, co mocno wpisuje się dziś w mój sposób przeżywania wiary. Rozważam tajemnice różańca, każdego dnia inną… Gdy w poniedziałki idę na pociąg, który ma mnie dowieść do pracy, myślę o spotkaniu Elżbiety z Maryją. O tym co czuły, wiedząc, że obie noszą pod sercem wyjątkowe Dzieci i o tym, jak to spotkanie mogło wyglądać. Wyobrażam to sobie, stając jakby obok nich, jako cichy obserwator. We wtorek moje wyobrażenie jest przy krzyżu, gdy głowa martwego Jezusa leży na moich kolanach, a ja delikatnie wyciągam z niej ciernie. W środę kolejna tajemnica i tak każdego dnia. Nie spodziewałam się tego, że takie rozważanie, którego w jakiś sposób nauczyłam się na rekolekcjach ignacjańskich, które same z siebie dotyczyły czegoś zupełnie innego, nauczą mnie życia z różańcem w ręku… Przestałam patrzeć na niego jak na klepanie formułek, bo tajemnice różańcowe zaczęły delikatnie wplatać się w moją codzienność. W to, czym żyję dziś, tutaj gdzie jestem. Przestały być rytuałem, zaczęły stawać się spotkaniem. Owszem, odmawiam jedną dziesiątkę różańca w sposób tradycyjny, zobowiązuje mnie do tego przynależność do róży różańcowej, ale i ta modlitwa dziś wygląda inaczej, bo została przeniknięta spojrzeniem, dotykiem, zapachem tego, co pojawiło się w mojej wyobraźni, gdy rozważałam daną tajemnicę. Każda kolejna Zdrowaśka zaczęła mieć swój sens i smak.

DEON.PL POLECA



Zawsze mamy wybór. Nie tylko gdy dostajemy gęsiej skórki, słysząc w konfesjonale: „za pokutę proszę odmówić dziesiątkę różańca”. Możemy wtedy po prostu poprosić o inną pokutę, mówiąc o tym, że różaniec jest na dziś czymś trudnym. Żaden spowiednik nie robił mi z tego powodu wyrzutów, wręcz przeciwnie. Możemy też skorzystać z wielu dostępnych nagrań i aplikacji, słuchając tej modlitwy (i/bądź rozważań do niej) jadąc samochodem, czy obierając ziemniaki na obiad. Tak by po prostu przenikała naszą codzienność, a nie budziła kolejne wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie uklęknąć na dziesięć minut i modlić się w pełnym skupieniu i ciszy. Czasem nie mogę, być może za kilka lat to się zmieni.

To piękna, głęboka i niesamowita modlitwa, ale każdy z nas jest na innym etapie swojej drogi i nie ma sensu porównywać się do świętego Ojca Pio, który tych różańców potrafił odmówić wiele w ciągu doby. Może dla mnie dziś jest „tylko” jedna dziesiątka, odmówiona przy pomocy nagrania z aplikacji. A może dziś moją modlitwą różańcową będzie wyobrażanie sobie kolejnej tajemnicy, albo przeczytanie fragmentu z Biblii, która ją opisuje? Może jeszcze inaczej, gdy nie mam siły modlić się w ogóle, za to w każdą kieszeń włożę sobie różaniec, by czując go w palcach, westchnąć krótkie „Jezu, dziękuję, że jesteś, nawet jeśli tego nie czuję”. Dajmy sobie szansę by nie zamknąć się w jakiś schemat, ale odkryć tę modlitwę na nowo. Ona przemienia codzienność, ale wtedy, gdy nie jest skierowana przeciwko niej…

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czy można przestać „klepać” różaniec?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.