Duchowni między amboną a parlamentem – jak pozostać ponad politycznymi podziałami?

Jan Paweł II w polskim Parlamencie (1999) - Public domain, via Wiki. Comm.

Czy bezstronność duszpasterza jest zaletą czy wadą i czy jest możliwa w kontekście wydarzeń politycznych, które rozgrzewają emocje i rodzą skrajne postawy? Coraz trudniej posługiwać ludziom reprezentującym różne opcje polityczne więc katolicy tworzą grupy o jednorodnych sympatiach partyjnych. Duchowni też nie kryją emocji i eskalują podziały. Przyciągają jednych, zniechęcają innych. Czy pasterze mogą oceniać decyzje rządzących i brać udział w kształtowaniu polityki państwa?

Do refleksji nad rolą księży i pastorów w polityce skłoniły mnie zakończone w tych dniach wybory za oceanem. Duchowny metodystyczny Adam Hamilton, reprezentujący amerykańskich demokratów i nazywający siebie liberalnym konserwatystą, zdobył mandat do Senatu USA w tradycyjnie republikańskim stanie Kansas. W Senacie znalazło się jeszcze dwóch duchownych – pastorów kościoła baptystów. Zasiadają po dwóch różnych stronach sceny politycznej. Jak widać chrześcijaństwo w USA nie jest reprezentowane przez jedną tylko opcję polityczną.

DEON.PL POLECA

Prawo Rzeczypospolitej Polskiej nie zabrania księżom startowania w wyborach. Osoba duchowna posiada pełne prawo do kandydowania do Sejmu i do Senatu, a nawet na urząd Prezydenta RP. Ograniczenia tego prawa są wewnętrzną dyscypliną Kościoła katolickiego. Wynikają z przepisów prawa kanonicznego i nie są bezwzględne. Stolica Apostolska może wydać zgodę na odstępstwo od tej zasady.

Państwo nie może również zabronić księdzu działalności w jakiejkolwiek partii politycznej. Podobnie i w tej kwestii decydują wewnętrzne regulacje samego Kościoła, które zostały wprowadzone stosunkowo niedawno, bo w roku 1983. Wcześniej wystarczyła zgoda lokalnego biskupa. W dwudziestoleciu międzywojennym księża należeli do partii politycznych i zasiadali zarówno w Sejmie jak i w Senacie, gdzie reprezentowali różne, często ostro zwalczające się obozy polityczne, od skrajnej narodowej prawicy, przez chadecję i ruchy ludowe, aż po radykalną, lewicującą chłopską opozycję.

Obecne polskie prawo państwowe nie zabrania księżom nawoływania do poparcia określonej partii politycznej podczas mszy świętej lub innych obrzędów religijnych. Choć temat ten budzi duże emocje społeczne, to w polskim porządku prawnym kościoły i miejsca kultu nie zostały włączone do katalogu miejsc objętych ustawowym zakazem agitacji. Ksiądz nie może być za taką agitację ukarany przez państwowe sądy, chyba że odbywa się ona podczas ciszy wyborczej.

Czy konkordat między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską z 1993 roku mówi coś na ten temat? Nie, konkordat nie zawiera żadnych bezpośrednich przepisów dotyczących startowania księży w wyborach, ich członkostwa w partiach czy prowadzenia agitacji politycznej. Tym bardziej nie mówi o tym Konstytucja RP, która podkreśla autonomię organizacji religijnych wobec państwa. Nie znajdziemy w Konstytucji zapisu mówiącego o rozdziale państwa od Kościoła. Określenie „rozdział” to jedynie część narracji obecnej w debatach polityków i publicystyce i nie jest pojęciem wziętym z Konstytucji. Ustawodawca podkreśla bardziej współdziałanie dla dobra wspólnego niż logikę „każdy sobie rzepkę skrobie”.

DEON.PL POLECA

Żeby było jasne, uważam, że duchowni nie powinni kandydować do Sejmu i nie powinni należeć do partii politycznych, a uprawianie agitacji na ambonie uważam za karygodne. Natomiast krew mnie zalewa, gdy osoby nie mające nic wspólnego z Kościołem odmawiają nam tego prawa powołując się na kodeks, którego nie uznają. To nic innego jak hipokryzja i jawna dyskryminacja. Sakrament święceń nie pozbawia człowieka podstawowych praw obywatelskich. Zastanawiam się, jakby to było, gdyby Kościół zmienił swoje wewnętrzne regulacje i zachęcił wszystkich duchownych, by kandydowali do Sejmu i przyjmowali nominacje na członków rządu? Kościół może to zrobić, bo jest autonomiczny.

Mam jednak wątpliwość, czy władze naszego kraju stałyby się przez to bardziej przyzwoite. Lepiej dla Kościoła w Polsce, by duchowni promowali dialog i nie sympatyzowali z żadną partią polityczną. Jakiekolwiek poparcie jednej opcji na scenie politycznej pozbawia Kościół możliwości bycia mediatorem w sporach i rozjemcą w konfliktach.

Episkopat Polski wydał oświadczenie nawołujące do dialogu. Nie staje po żadnej stronie konfliktu i nikogo nie oskarża. Wyraża niepokój i troskę. Apeluje o odpowiedzialność. Czekam na ważniejszy dokument. Stanowczy zakaz, by duchowni opowiadali się po jednej stronie. Nikt inny nie może tego zrobić. Państwo nie ma takich narzędzi. Nawet nie może zabronić księdzu założenia partii politycznej i wprowadzenia jej do Sejmu.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Duchowni między amboną a parlamentem – jak pozostać ponad politycznymi podziałami?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.