Obraz Boga, który karci i chłoszcze – o przemocy religijnej

Fot. Depositphotos.com (409556820)

Gdy dziecko wróciło ze szkoły, wyznało rodzicom, że nie chce iść do nieba. Na pytanie dlaczego, zacytowało księdza, który powiedział, że ludzie żyjący bez ślubu nie trafią do nieba. „Nie chcę iść tam, gdzie was nie będzie” – dodało. Bóg jest sędzią, który za zło karze. Tak nauczono go na lekcji religii.

Od dawna wpaja się Polskim dzieciom, że w Kościele katolickim istnieje sześć głównych prawd wiary. W tym kuriozalnym wykazie nie ma prawdy o Zmartwychwstaniu ani o Bogu kochającym człowieka. Dziecko przygotowywane do pierwszej Komunii świętej musi nauczyć się na pamięć, jak podają instrukcje wydziałów katechetycznych, że jest jeden Bóg, który karze za zło i nagradza za dobro, że stał się człowiekiem i umarł, a dusza ludzka jest nieśmiertelna, aby mogła w zaświatach zapłacić za czyny człowieka, który tę duszę posiadał za życia na ziemi. To nic innego jak język przemocy. Nic dziwnego, że niektórzy w wyniku takiej edukacji uważają, że to nie Jezus Chrystus zbawia, lecz uległość wobec języka przemocy religijnej.

DEON.PL POLECA

Mamy zmuszają dzieci, by szły na Mszę św., bo nie pójść to przecież grzech ciężki. Takie zaniedbanie grozi ogniem piekielnym. Bóg może ukarać nawet za zjedzenie mięsa w piątek, nie mówiąc już o ciekawości prowadzącej do nieskromnych zabaw własnym ciałem. Wiadomo przecież, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Podczas promocji książki o. Mieczysława Łusiaka SJ „W Bogu nie ma przemocy”, która odbyła się w ostatnią niedzielę w Warszawie, Autor powiedział, że „przemoc nigdy nie działała. Nie można powiedzieć, że jeśli kiedyś dzieci chodziły do kościoła pod groźbą kary, to było ok. Chyba nikt z nas, a już na pewno Pan Bóg, nie chce, żebyśmy uczestniczyli w niedzielnej Mszy świętej, wiernie i regularnie, z lęku przed karą. Trudno mi sobie wyobrazić, aby Panu Bogu to się podobało”. I spuentował mówiąc, że teraz już nikt nie wierzy w karzącego Boga. „Ludzie już w te bajki nie wierzą i coraz bardziej dzieci też nie wierzą. Dlatego zmuszanie dzieci do chodzenia na Mszę nie ma absolutnie żadnego sensu. Wręcz odnosi odwrotny skutek”. Gdy dorosną, pożegnają się raz na zawsze z praktykami religijnymi.

Podał też przykład komentarza pewnej pani, jaki pojawił się pod jedną z jego wypowiedzi na YouTube, w której argumentował, że Bóg nie jest Bogiem karzącym. Tak mniej więcej brzmiał jej komentarz: „Przesłałam ten film mojemu znajomemu księdzu, żeby się wypowiedział, co o tym myśli. I powiedział tak: To co mówi ten ksiądz to jest prawda, ale nie możemy tak ludziom mówić, bo jeśli my będziemy ludziom tak mówić, to się pozabijają”. O. Mieczysław stwierdził, że „niestety ten ksiądz żyje w przekonaniu, że zbawienie nie przychodzi przez Chrystusa, lecz przez przemoc, również religijną. Mogę tylko powiedzieć, że jest mi cholernie smutno – kontynuował – że tak dużo ludzi w Kościele, również księży, wierzy w to, że zbawicielem nie jest Chrystus, lecz przemoc religijna”.

Nie mniej smutne bywają kulisy indywidualnego kierownictwa duchowego, podczas którego zdarza się, że kierownik duchowy zamiast pomagać w rozeznawaniu, posługuje się kategorycznymi sformułowaniami typu: „Bóg tego od ciebie oczekuje”, „Jeśli tego nie zrobisz, Bóg odsunie się od ciebie”. Pogłębianie poczucia winy i naciski na kluczowe decyzje życiowe wiernych, dotyczące małżeństwa, pracy czy wstąpienia do zakonu, są czystą formą przemocy. Szczególnie okrutne jest wykorzystywanie przez kierownika czy towarzysza duchowego wiedzy o słabościach osoby po to, by budować przewagę, oceniać i manipulować. Gdy słyszymy w kierownictwie duchowym, że mamy nikomu o czymś nie mówić – powinna zapalić się w naszej głowie czerwona lampka.

DEON.PL POLECA

Język przemocy religijnej jest obecny w relacjach przełożonych z podwładnymi, proboszcza z parafianami, katechety z dziećmi, duszpasterzy z członkami grup duszpasterskich, w szkołach i w rodzinach. Jest obecny nawet w niektórych modlitwach i pieśniach religijnych: „Zasłużyliśmy, to prawda, przez złości, / By nas Bóg karał rózgą surowości; / Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, / Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze.”

Najwyższy czas, aby odejść od straszenia Bogiem, porzucić obraz karzącego Stwórcy i uwolnić ludzi od lęku, jako motywacji do wierności praktykom religijnym. Jezus chce mieć w nas przyjaciół, a nie niewolników. A jeśli ktoś, chcąc usprawiedliwić obraz karzącego Boga, powołuje się na słowa z Listu do Hebrajczyków: „Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje” (Hbr 12, 6), odsyłam do tekstu greckiego, nieudolnie przetłumaczonego. Nie ma tu mowy o karaniu, lecz o wychowywaniu (paideia). I nikogo nasz Pan nie chłoszcze, lecz tego, kogo kocha, skutecznie trenuje, podobnie jak dobry trener, który przygotowuje zawodnika do zwycięstwa.

Radujmy się, że mamy udział w zwycięstwie Chrystusa i bądźmy ludźmi przyzwoitymi, nie ze strachu przed karą, nie dla nagrody, lecz z wdzięczności Bogu za Jego bezinteresowną miłość do człowieka i do całego świata. Zbawienie jest nie tylko dla grzecznych i posłusznych dzieci. To prezent, za który nie musimy płacić dobrymi uczynkami, a tym bardziej takimi, które są wymuszone strachem przed karą.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Obraz Boga, który karci i chłoszcze – o przemocy religijnej
Komentarze (29)
AS
~Antoni Szwed
20 października 2026, 15:11
Zatrzymywanie "niewygodnych" postów nie służy prawdzie. To forma cenzury, która blokuje wspólne dochodzenie do prawdy. Tym bardziej, gdy się ktoś odnosi do zarzutów sformułowanych pod jego adresem, wtedy ma prawo się do nich odnieść. Czemu redaktorzy Deonu stosują taką cenzurę? Czemu to służy?
ES
~Ewa Słota
20 października 2026, 09:54
Bywają inne zdarzenia np. w byłej Parafii Ksiądz z Ambony krytykował Papieża Franciszka ( za życia). Krytykował i wyśmiewał się z tego, że Papież wszystkich ogarnia miłością tak jak Dobry Ojciec. Prości ludzie często wierzyli Proboszczowi, a nie Ojcu Świętemu Franciszkowi, któremu należy się szacunek i miłość, a nie krytyka z Ambony. Nie mam szacunku do Proboszcza ( nawet potrafił głośno wyznać, że czekają na śmierć Papieża Franciszka). Oczywiście ja z moją "porywczością broniłam Papieża. Kapłan, który w umysłach prostych ludzi wprowadza niechęć, zamęt, to jego upadek. Prawdą jest, że nie można narzucać bożemu ludowi Własnej Wizji Obrazu Boga Papież Franciszek był jak Dobry Miłosierny Ojciec - zaś - ów Proboszcz- Ambonę zrobił narzędziem do głoszenia własnych poglądów, wizji ot taki mały władca i król - (Napoleon), który wciąga w swoją grę prosty lud. (Ale obrażać Papieża z Ambony?). Upadli kapłani myślą, że w małych wioskach wszystko im wolno - no NIE. Czy KS. Biskupi zareagują?
KP
~katolik pomniejszego płazu
19 października 2026, 10:03
Film "Kalwaria" rozpoczyna się sentencją ze św. Augustyna: „Nie rozpaczaj: jeden z łotrów został zbawiony. Nie bądź zuchwały: jeden z łotrów został potępiony”. To jest opis katolickiej relacji względem Boga (ujęty zresztą jako grzechy przeciw Duchowi Świętemu), która nie potrzebuje rewidowania głównych prawd wiary. "Kalwaria" nie jest filmem biblijno-historycznym; traktuje o księdzu, który pije i ma córkę. Synodalnym katolikom powinien się spodobać.
AS
~Antoni Szwed
18 października 2026, 21:31
„Obraz Boga, który karci i chłoszcze – o przemocy religijnej” – to tytuł tekstu Żmudzińskiego. Czy jego autor zna ten fragment z Listu do Hebrajczyków św. Pawła? „Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się w wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?” [Hbr 12, 7]. Czy jezuita Żmudziński czytał kiedyś te słowa? I co? Nie zgadza się ze św. Pawłem? Uważa się za mądrzejszego od Apostoła Narodów?
KP
~katolik pomniejszego płazu
20 października 2026, 17:37
Oczywiście, że czytał, ale wmawia nam, że są "nieudolnie przetłumaczone"
AS
~Antoni Szwed
18 października 2026, 09:50
W Psalmie 11 czytamy: "Pan bada sprawiedliwego i występnego, nie cierpi Jego dusza tego, kto kocha nieprawość. On sprawi, że węgle ogniste i siarka będą padać na grzeszników; palący podmuch wiatru będzie udziałem ich kielicha. Bo Pan jest sprawiedliwy, miłuje sprawiedliwość; ludzie prawi zobaczą Jego oblicze." [Ps 11, 5-7].
WB
~Waldek Bateria
17 października 2026, 19:26
Księża kiwają się jak ortodoksyjni żydzi w synagodze, bardzo miłe i zabawne.
ES
~Ewa Słota
17 października 2026, 19:06
Myślę, że ten Artykuł jest Ks. Łukasza S. ( sporo o Spowiedzi Świętej i Kierownictwie duchowym).
MN
Marek Nowak
17 października 2026, 14:15
Zacznijmy od tego, że tych 6 prawd wiary zna tylko polski kościół. Katechizm ich nie zna, ani współczesny ani dawniejszy. Jak smutne, że XIX-wieczna praktyka z jakiejś lokalnej diecezji rozpowszechniła się na całą Polskę i ma się świetnie do dzisiaj. Przez całe życie bałem się "karzącego" Boga co zakończyło się nerwicą religijną u nastolatka i później młodego człowieka. Komu podziękować za tę religijną traumę? Ciężko odwrócić w sobie to przekonanie, jeśli jesteś bardzo wierzący i ciągle widzisz czyny za które skazujesz się na piekło. To odbiera szczęście, niszczy psychikę i nie pozwala żyć w radości - żyje się w obsesyjnym lęku i pod ciągłą karą przed piekłem. Jak ktoś kto wie że za chwilę straci życie. Jeśli jesteś wierzącym chłopakiem który nie spełnia jakiejś religijnej normy to żyjesz w ogromnej presji psychicznej. To napięcie jest nie do udźwignięcia.
PR
~PppRrr Rrr
17 października 2026, 08:13
Bardzo słusznie. Problem w tym, że wielu NIE UMIE wymyślić sensownego uzasadnienia dla swoich wymagań i forsuje je przez przemoc. A potem się dziwią, że nikt ich nie lubi, nie szanuje, a wszyscy unikają. Pozdrawiam.
AS
~Antoni Szwed
16 października 2026, 23:09
„Mamy zmuszają dzieci, by szły na Mszę św., bo nie pójść to przecież grzech ciężki.” Tak, to jest grzech ciężki jeśli się dziecku nie tłumaczy i nie wymaga tego, by uczestniczyło w Ofierze Chrystusa w niedzielę i święta. W Katechizmie czytamy: „nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim”. Jeśli ktoś nie poucza swoich dzieci o tym obowiązku, ten być może w przyszłości bezradnie rozłoży ręce, gdy jego dziecko wychowane „na luzie” i bez szacunku do Boga, popełni jakieś straszliwe przestępstwo. Ostatnio wielu rozkładało ręce wobec morderczych „wyczynów” młodocianych nożowników. Wychowanie „bezstresowe” wydało owoc.
AS
~Antoni Szwed
16 października 2026, 22:57
„Dziecko przygotowywane do pierwszej Komunii świętej musi nauczyć się na pamięć, jak podają instrukcje wydziałów katechetycznych, że jest jeden Bóg, który karze za zło i nagradza za dobro, że stał się człowiekiem i umarł, a dusza ludzka jest nieśmiertelna, aby mogła w zaświatach zapłacić za czyny człowieka, który tę duszę posiadał za życia na ziemi. To nic innego jak język przemocy.” Żmudziński jest mistrzem teologicznej karykatury, wyśmiewając i tym samym zniechęcając młodych do podstawowych prawd wiary. Tak! Dusza ludzka jest nieśmiertelna, w przeciwnym wypadku życie wieczne nie miałoby sensu, gdyby człowiek przestał istnieć zaraz po śmierci. I ta dusza może być zbawiona (łaska Boża jest koniecznie do zbawienia potrzebna) lub potępiona. Nie ma innej możliwości. O tym trzeba dzieciom mówić WPROST, a nie sugerować, że wszyscy zostaną zbawieni, bo Pan Jezus wszystkich weźmie do nieba. Nie, tak nie będzie. Jednego łotra wziął do nieba, drugiego nie [Łk 23, 39-43]. Warto czytać Ewangelię.
AS
~Antoni Szwed
16 października 2026, 22:55
Bóg za dobre wynagradza i za złe karze. To proste sformułowanie nie jest żadnym twierdzeniem „przemocowym”!!! Cóż za bzdury głosi jezuita! Jezus Chrystus jest Sędzią i takim będzie w Dniu Ostatecznym. Wtedy „oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej stronie, a kozły po lewej stronie.” Owce nagrodzi szczęściem wiecznym, kozły ukarze wiecznym nieszczęściem. Jednych nagrodzi za dobre uczynki, drugich ukarze za złe uczynki [Mt 25, 31-46]. Ci, którzy źle czynili ODRZUCILI miłość Boga, więc karą dla nich będzie potępienie. Co tu jest niezrozumiałe? Co wymaga korekty?
NK
~Nie Katolik
18 października 2026, 09:23
Ale zwrócił pan uwagę za co dobrzy ludzie idą do nieba, a źli do piekła? Bóg w tym wszystkim w ogóle nie myśli o sobie. On się utożsamia ze mną, z panem, z ludźmi którzy doświadczają różnego rodzaju zła, i przychodzą do Niego. Bo my jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi. Bóg jest Bogiem który widzi, i nie jest obojętny na zło, które nas dotyka.
AS
~Antoni Szwed
18 października 2026, 21:07
Napisałem: "Chrystus do końca walczy o każdego człowieka, aby był zbawiony. Tak, oczywiście, ale czyni to dopóki człowiek żyje." Nieustannie daje mu szansę. Bóg każdego chce zbawić, ale nie każdy przyjmuje Boską ofertę zbawienia. Wielu jest takich, którzy w swojej głupocie i pysze odrzucają Boga. Drwią z Niego, mają Go w nosie, i ...lądują w piekle, oczywiście za życia nie wierząc w jego istnienie. Taki jest stan sporej części dzisiejszego świata. Niestety dobroć Boga nie wystarczy, jeśli człowiek korzystając ze swojej wolności tę dobroć odrzuca. Wtedy Bóg naprawdę jest bezsilny wobec kogoś takiego.
AS
~Antoni Szwed
16 października 2026, 22:53
Bóg w Trójcy nie kieruje się predestynacją. Nie jest tak, że wedle swojego widzimisię jednych posyła do piekła, a drugim daje niebo. Bóg nie jest despotą, nie stosuje przemocy wobec ludzi, korzystając ze swojej nieskończonej przewagi nad człowiekiem. Cóż za bzdura! Bóg jest Miłością, ale zarazem Sprawiedliwością. Ci, którzy odmawiają Mu bycia sprawiedliwym, wykrzywiają naukę Pisma Świętego i ortodoksyjną naukę katolicką. Tworzą karykaturę Boga – jakiegoś trzęsącego się, nieudolnego starca, który już nad niczym nie panuje. I tymi swoimi opiniami zatruwają umysły młodych ludzi. Sprawiedliwy sędzia orzeka o nagrodzie i orzeka o karze. Co tu jest nie tak?
AS
~Antoni Szwed
16 października 2026, 22:52
Ktoś może powiedzieć (słusznie), że Chrystus do końca walczy o każdego człowieka, aby był zbawiony. Tak, oczywiście, ale czyni to dopóki człowiek żyje. Potem jest sąd i jest Sędzia. Katechizm Kk mówi wprost: „zaraz po śmierci każdego nastąpi zapłata stosownie do jego czynów i wiary” (kanon 1021). Tu Katechizm odwołuje się do przypowieści o ubogim Łazarzu [Łk 16, 22], także o „dobrym łotrze” [Łk 23, 43]. Z czym tu polemizować?
AS
~Antoni Szwed
16 października 2026, 22:50
Sformułowanie sześciu prawd wiary, których uczy się dzieci przystępujące do pierwszej komunii, jest proste i lakoniczne, ale NIE JEST FAŁSZYWE!!! Musi być proste i skrótowe, bo kilkuletnie dzieci nie są w stanie pojąć bardziej rozbudowanych uzasadnień teologicznych. Nie można im serwować wywodów, jak klerykom w seminariach. Walka z sześcioma prawdami wiary jest jakąś horrendalną pomyłką, która niczemu dobremu nie służy, a jedynie wprowadza zamęt w głowach tych, którzy nie mogą się przed nim obronić.
NK
~Nie Katolik
18 października 2026, 12:36
Śmiem twierdzić że jest fałszywe. Bo to nie jest główna prawda o Bogu. Najważniejszą cechą Boga jest to, że jest Miłością. To, że jest sprawiedliwy wynika z tego że jest Miłością.
AS
~Antoni Szwed
18 października 2026, 21:15
Miłość Boga nie osłabia ani tym bardziej nie przekreśla Jego sprawiedliwości. Pojęcie "miłości" jest bardzo wieloznaczne, ma wiele różnych znaczeń. Dziś w Kościele katolickim wielu ludziom kojarzy się ono z pobłażliwością: z takim przeświadczeniem, że cokolwiek bym złego zrobił Bóg mi i tak przebaczy, nie muszę niczego żałować, nie muszę się nawracać, Bóg niejako z definicji ma obowiązek mi przebaczyć. No bo jest Bogiem. To jest skrajna bezczelność tego pokolenia zahaczająca o grzech przeciw Duchowi Świętemu.
NK
~Nie Katolik
21 października 2026, 08:38
Co za głęboka analiza. A może widzą powierzchowność tego wszystkiego co podaje im Kościół Katolicki? Ludzie potzebują być kochani, a pustymi gestami nie zaspokoi się głodu miłości. Więc szukają gdzie indziej.
MK
~Marian Kiepski
16 października 2026, 22:29
Straszenie to podstawa w KK.
KP
~katolik pomniejszego płazu
16 października 2026, 18:17
te spiżowe myśli mogą należeć tylko do o. Żmudzińskiego, choć się nie podpisał
KP
~katolik pomniejszego płazu
16 października 2026, 18:12
i co to za pokrętna egzegeza - paideuō jak najbardziej może oznaczać karanie, bo pojawia się też w scenie kary biczowania Pana Jezusa orzeczonej przez Piłata. Z kontekstu tego "niudolnie przetłumaczonego" dwuwiersza wynika, że chodzi o karę, bo zaraz jest mowa o chłoście. Ale wg autora nie chodzi o chłostę, bo... mu się nie podoba i już.
NK
~Nie Katolik
16 października 2026, 18:01
Gdy ktoś takie rzeczy mówi, że ktoś inny trafi do piekła, to znaczy że czuje się od niego lepszy. To jest czystej wody faryzeizm. Tak naprawdę my wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Nikt o własnych siłach się nie zbawi. Wszystko jest sprawą niezglębionego Bożego miłosierdzia, które jest dla każdego. Jezus powiedział "tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę". Właśnie ci którzy mają spaprane życie przychodzą do Jezusa. Dla pobożnych ludzi współczesnych Jezusowi to był skandal, i jeden z powodów dla których odrzucili Jezusa.
EM
~Enzo Molinari
19 października 2026, 20:10
Nie masz wglądu w niczyje myślenie i nie wiesz, czy ktoś się czuje lepszy czy gorszy. Przestań przypisywać innym własnych fantazji umysłowych. Poczytaj jakichś elementarnych książek o komunikacji. Poducz się troche o mechanizmie projekcji, w którym przypisujemy innym ludziom własne m,yśli
NK
~Nie Katolik
22 października 2026, 10:53
Ja zakładam że ktoś mówi to, co myśli. Też mam świadomość że jedynie Bóg jest źródłem wszelkiego dobra, Jak powiedział Jezus, "beze Mnie nic uczynić nie możecie". Początkiem wszystkiego jest przyjście do Jezusa, i to jest moje zmartwienie, że ludzie nie przychodzą do Jezusa. Gdy przyjdą, Bóg jest jest w mocy uczynić w ich życiu cuda, i nie skończą w piekle. To ja mogę skończyć w piekle gdy uważam że jestem wystarczająco dobry bo nie robię X, Y, Z. To nie jest żadna moja zasługa.
KP
~katolik pomniejszego płazu
16 października 2026, 17:16
to jakby przekonywać, że prawa fizyki są przemocowe, bo jak wyskoczysz z okna to czeka cię krzywda
AT
~Arysto Teles
16 października 2026, 17:05
Chyba wam się coś w głowie miesza. Pan Bóg miłuje, ale również wymaga. Otwiera miliony dróg dobra, ale zło ukarze i wymaże z powierzchni ziemi. Tylko ludzie ograniczeni widzą w Bogu paradoks i sprzeczność, a nie potrafią przeskoczyć tego i zaakceptować że On może być jednocześnie czarny i biały, męski i kobiety, wybaczający i sprawiedliwy. Bóg jest miliard razy inny niż wy i wasze ograniczone dwufunkcyjne myślenie.