Starzy i młodzi, ramię w ramię, przeciwko korupcji. Szkoda, że nie u nas

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos

Jeśli komuś się wydawało, że korupcja była domeną jedynie poprzedniej władzy, to po ujawnieniu procederu w Szpitalu Południowym w Warszawie, już tak nie myśli. Korupcja jest chorobą, którą może zarazić się każdy, kto ma władzę, bez względu na jego partyjną przynależność. Czy masowy ruch społeczny mógłby to zmienić?

Pospolite ruszenie przeciwko korupcji możemy śledzić tego lata w Albanii. Tysiące ludzi wychodzi na ulice. Albańczycy, kiedyś kojarzeni z izolacją i zacofaniem, stają się dzisiaj awangardą. Protest łączy starych i młodych, robotników, rolników i intelektualistów, niewierzących i wyznawców różnych religii. Zyskał miano Rewolucji Flamingów. Pod koniec czerwca wyległo na ulice Tirany ponad 200 tysięcy osób.

DEON.PL POLECA


Czym jest Rewolucja Flamingów? To ruch, który stanął przede wszystkim w obronie dwóch rezerwatów przyrody: bezludnej wyspy Sazan i mokradeł Laguny Narta w Albanii, gdzie żyją różowe flamingi. Kto tym rezerwatom zagrażał? Otóż rząd w Tiranie zdecydował cofnąć ochronę tych unikatowych terenów, by oddać je w ręce amerykańskiego miliardera Jareda Kushnera - zięcia Donalda Trumpa - który planuje wybudować tam luksusowy megakurort.

Wszystko zaczęło się od lokalnego, ekologicznego protestu przeciwko decyzji rządu. Protestujący aktywiści i starsi ludzie z pobliskich miejscowości zostali dotkliwie pobici przez ochroniarzy. Na taką sytuację społeczeństwo zareagowało zdecydowanym sprzeciwem. Od tej pory, czyli od połowy maja tego roku, niemal codziennie ludzie wychodzą na ulice Tirany i trzymając w dłoniach tekturowe lub pluszowe flamingi krzyczą: „Albania nie jest na sprzedaż!”. Lokalny protest szybko przeobraził się w największy od dekad zryw antykorupcyjny i prodemokratyczny w tym kraju.

Różowy ptak brodzący w bałkańskim błocie stał się symbolem walki maluczkich z bezduszną machiną oligarchii, międzynarodowego kapitału i aroganckiej władzy, a siłą albańskiego zrywu stała się jego międzypokoleniowość. Młodzi aktywiści, którzy zorganizowali opór, zyskali potężne zaplecze intelektualne, gdy do protestu dołączyły autorytety moralne, a wśród nich mój serdeczny przyjaciel Fatos Lubonja - legendarny pisarz, intelektualista i krytyk totalitaryzmu, który w łagrach Envera Hodży spędził 17 lat. Widok sędziwego Lubonji maszerującego ramię w ramię z młodzieżą, trzymającego w ręku różowego flaminga, porywa pełnych nadziei nastolatków, marzących o lepszym świecie.

Nawet jeśli nie położą kresu korupcji, to dobro, jakie już dokonuje się podczas tej społecznej mobilizacji, warte było zachodu. Nawet jeśli nie wygrają, to już zwyciężyli. Jakie dobro mam na myśli? Starzy i młodzi odkryli wspólne marzenia, o które chcą razem zawalczyć. Ludzie zjednoczyli się ponad podziałami, odcinając się od wszelkich partii politycznych. W upalne dni demonstranci częstują policjantów wodą. Aby umożliwić wielopokoleniowym rodzinom udział w demonstracjach, organizują mobilne przedszkola. Po wieczornych protestach wolontariusze z flamingiem na T-shirtach wyręczają służby porządkowe w sprzątaniu. Protesty dalej trwają.

DEON.PL POLECA

 

 

To dobry przykład ilustrujący słowa Jezusa, który apeluje, by nie przeciwstawiać się złu, lecz zło dobrem zwyciężać. Rewolucja Flamingów jest protestem, podczas którego dzieje się wiele dobra. Ludzie odkryli siłę dobrych uczynków i bezinteresowności. Jestem przekonany, że zawsze powinniśmy upominać się o sprawiedliwość w taki sposób, by wykrzesać z ludzi dobro. Niech nawet towarzyszy temu gniew, ale taki, który prowadzi do solidarności z pokrzywdzonymi, a nie do przemocy wobec sprawców. Dobrze, że nam ktoś o tym przypomina.

Gdy Lubonja włączył mnie do grupy dyskusyjnej na WhatsAppie, oniemiałem. Już w ciągu pierwszej godziny przyszło ponad pół tysiąca wiadomości. Wkrótce wybieram się do Tirany, by posłuchać młodych Albańczyków. Ponadto licealiści ze Szkodry przyjadą we wrześniu do jezuickiego liceum w Gdyni. Czy zarażą naszych uczniów entuzjazmem flamingów?

My, Polacy, patrząc na Tiranę, powinniśmy mieć poczucie déja vu, bo czyż nie entuzjazm młodych gniewnych wzmocniony doświadczeniem starych dysydentów doprowadził do zmian w Polsce w 1989 roku? Starzy i młodzi mieli wtedy te same marzenia.

Albański zryw nie jest walką o stołki w parlamencie, lecz słyszalnym głosem o prawo do decydowania o własnym kraju. Czy różowe ptaki przylecą nad Wisłę? Czy Rewolucja Flamingów dotrze do Polski? U nas niestety każdy protest ekologiczny natychmiast otrzymuje łatkę „lewackiego”. Albańczycy tymczasem dokonali czegoś wyjątkowego. Wokół zagrożonego habitatu ptaków zjednoczyli emerytów pamiętających gułagi, młodzież wychowaną na TikToku oraz szeregowych zwolenników lewicy i prawicy.

Aby polskie ruchy społeczne miały podobną siłę rażenia, muszą porzucić partyjną plemienność i przywrócić znaczenie ludzkiej solidarności, która przypomni władzy i opozycji, że państwo należy do obywateli, a nie do deweloperów i polityków. Nie potrzebujemy symbolu flaminga, bo za symbol mamy króla ptaków - Orła Białego - który nie jest własnością ani prezydenta, ani premiera. I z pewnością jest w stanie wznieść się wysoko ponad partykularne interesy.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Starzy i młodzi, ramię w ramię, przeciwko korupcji. Szkoda, że nie u nas
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.