Dlaczego tak wiele małżeństw się rozpada? Dominikanin: Dążymy do dziecięcego pragnienia

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos
Onet / red

Coraz więcej par decyduje się na rozstanie, nawet po wielu latach wspólnego życia. Ojciec Tomasz Franc, dominikanin i doświadczony psychoterapeuta, tłumaczy, co stoi za tym zjawiskiem. Jak wskazuje, główną jego przyczyną jest lęk przed prawdziwym zaangażowaniem i koniecznością zaakceptowania rzeczywistości, która odbiega od wyobrażeń.

Psychoterapeuta zwraca uwagę, że wiele osób boi się podjąć decyzję o trwałym związku, ponieważ wymaga to rezygnacji z poszukiwania idealnego partnera i pogodzenia się z rzeczywistością. Według niego zakochanie się jest formą idealizacji, która z czasem powinna ustąpić miejsca akceptacji różnic i trudności, a także pracy nad budowaniem intymności i troską o rozwój partnera - podaje Onet.

DEON.PL POLECA


O. Franc zauważa, że współczesna kultura promuje fałszywy obraz wiecznej młodości i nieustannej nowości. Jego zdaniem, wiele osób ulega przekonaniu, że wymiana partnera na "nowy model" pozwoli uniknąć konfrontacji z upływem czasu i zmianami, jakie zachodzą w relacji. Psychoterapeuta podkreśla, że takie podejście prowadzi do zaprzeczania rzeczywistości i utrudnia budowanie trwałych więzi.

Według dominikanina, nieustanne dążenie do spełnienia dziecięcego pragnienia idealizacji sprawia, że ludzie często mają poczucie, iż "trawa u sąsiada jest bardziej zielona". W efekcie wiele osób nie potrafi zaakceptować, że z biegiem lat zmienia się zarówno partner, jak i jakość związku.

Źródło: Onet / red

DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dlaczego tak wiele małżeństw się rozpada? Dominikanin: Dążymy do dziecięcego pragnienia
Komentarze (9)
JP
~Jacek P
18 lipca 2026, 07:28
Niestety to efekt demoralizacji społeczeństwa - zamiast prawdy poszukiwanie własnej wygody i przyjemności, zamiast wzajemnej pomocy oczekiwanie względem innych, i jeszcze brak świadomości trwałości zobowiązań i zasad. Na takiej glebie nie wyrośnie nic trwałego.
BD
~Bo D
10 lipca 2026, 20:32
Rozwiązanie nie jest proste. Zawsze "dobrze " radzić innym jak maja żyć. Myślę, ze żyje w udanym związku, ale nie wszyscy tak mają, niestety.
DM
~Daria M.
7 lipca 2026, 22:56
Wszystkie kobiety, które znam (wiem nie są to badania naukowe) rozwiodła się, o wola być same niż z mężem w martwej relacji. Mówię o rozwodach po wielu latach małżeństwa. Małżeństw, które nie polegały na wymianie. To są ciche rozwody. Po prostu po latach sprawdzania czy mąż dołączy do nich w zmianie i stanie się partnerem odpowiedzialnym za dom, relacje, trudne rozmowy, szukania rozwiązań konfliktów mówią ostateczne: "Nie". Tego "nie" nie jest już w stanie nic powstrzymać. Ono jest zbudowane z np. 15 lat próśb i radykalnych odmów dojrzewania. Osobiście popieram rozwody. Gdy ktoś nie chce dołączyć do dojrzewania czyli dąży do martwego małżeństwa. Osoba która odchodzi po prostu nazywa to po imieniu. Nie zgadza się tworzyć iluzji.
PN
~Patrol Niemy
9 lipca 2026, 14:52
Kogo i jak wybierały te Panie do wspólnego życia?
NK
~Nie Katolik
10 lipca 2026, 08:44
Bo idealny jest tylko Bóg. A człowiek, choćby stanął na głowie, nie jest w stanie. Jest tylko słabym, ułomnym człowiekiem. Ale jakoś dziwnie, też pragnie być kochany. Pomimo tych swoich wad. To jest sprawa tego, czy patrzę na kogoś jako na tego, któremu pragnę coś dać, czy przez pryzmat swoich oczekiwań. Ja ze swojej strony wiem, że gdybym nie był zakochany w Bogu, to wszystko by mi się rozleciało.
ES
~Ewa Słota
7 lipca 2026, 09:06
Dążymy do doskonałości - ale tej, która tak naprawdę " na zawsze" nie istnieje. Doskonałości swojej i u innych. Doskonałości; fizycznej ( wygląd, sylwetka), seksualnej ( chcemy fascynacji, atrakcji, doznań), psychicznej; muszę być na topie, błyszczeć inteligencją itp. To prawda wszystko tak naprawdę trwa kilka chwil, ... Miłość prawdziwa, to zmarszczki na twarzy, brak sił, choroba ta fizyczna i psychiczna, ... i, jeśli Wtedy Kochamy i jesteśmy, towarzyszymy Umiłowanej, Umiłowanemu, to To jest Miłość. Czy chcemy dążyć do Tej Miłość doskonałej, która nie szuka swego, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje? To jest trudne - bardzo trudne - ale Kto kocha, miłuje prawdziwie - Wytrwa.
ZG
~zwykły Gość
6 lipca 2026, 14:42
Ojciec ma rację ale to tylko część tortu przyczyn .Wystarczy przeanalizować nawet pobieżnie zmiany kulturowo - społeczne i narrację medialną z jednej strony i brak odpowiedniej nazwijmy to reklamy i obrony małżeństwa i trwałości związków z innej strony( przez ostatnie 25-30 lat ) i mam to co dzieje się dziś . Jest to bardzo szeroki temat szkoda tylko że często w tym temacie ( dotyczy to innych spraw także )często wypowiadają się tzw."spece" prawdziwi SPECE od tematu ,a pomija się zupełnie punkt widzenia zwykłego obserwatora bez tytułów, a którego serce boli jak widzi rozpad małżeństw i narracji prorodzinnych a który często widzi więcej niż się wielu wydaje . Pozdrawiam
JJ
~Just Just
6 lipca 2026, 14:33
W naszych czasach panuje podejście, także w Kościele, że im mniej będzie małżeństw, tym będzie mniej rozwodów, a tymczasem jest odwrotnie.
JJ
~Just Just
9 lipca 2026, 07:44
Zachęca się do niepodejmowania życia w małżeństwie, tylko w samotności stąd tyle m.in.samotnych matek albo w konkubinacie, bo rozwód to najgorsza rzecz, nawet gorsza od życia w grzechu. Lepiej poczekać na kogoś lepszego, dojrzalszego, po czym okazuje się, że tych lepszych, dojrzalszych z upływem czasu nie ma wcale więcej. Samotnych przybywa. Liczba małżeństw spada, a liczba rozwodów rośnie- to stały trend od jakiegoś czasu. Jak kiedyś była Eucharystia sakramentem dla wybranych, tak teraz małżeństwo jest sakramentem dla nielicznych dla uniknięcia rozwodu. A św. Paweł radził, żeby żyć lepiej w małżeństwie niż w grzechu.