Grzech nie do przebaczenia

(fot. Mateus Campos Felipe / Unsplash)

Żałującemu przebaczony będzie każdy grzech. Czy zatem jest taki, którego przebaczyć się nie da? Chrystus ostrzega: jest.

Czy jest taki? Chrystus ostrzega: jest. I nazywa go grzechem lub bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu. Przeciw Duchowi Świętemu, to znaczy przeciw trynitarnej, boskiej Miłości, która i nas chce ogarnąć i zagarnąć, ale czeka na nasze przyzwolenie. Nauka o możliwości takiego grzechu, takiego odrzucenia Łaski, została wygłoszona (jak opowiada św. Mateusz w rozdziale 12; por. Mk 3,28-29 i Łk 12,10) w chwili, kiedy faryzeusze, świadkowie cudów Jezusa, żeby odrzucić ten dowód Jego boskiej misji, nazwali je przejawami paktu z szatanem. Inaczej mówiąc, znajdują sobie formułkę, żeby móc odrzucić świadectwo Boże, ponieważ go po prostu nie chcą przyjąć: z góry sobie założyli, że nie przyjmą. I taki właśnie upór, w zastosowaniu do zbawiennej Łaski, nasz Pan nazywa grzechem nie do przebaczenia: to jest, jeśli ktoś przebaczenia nie chce i nie przyjmuje, bo tak się zaciął w swoim uporze.

DEON.PL POLECA


Czy to psychologicznie możliwe? Do końca, nawet w obliczu śmierci? Widocznie jest, skoro zostaliśmy przestrzeżeni; chociaż oczywiście wielu z nas trudno jest sobie to wyobrazić. Sporo jednak ludzi bojaźliwych nęka swoje sumienie zastanawiając się, czy przypadkiem nie wpadli niechcący w „grzech przeciw Duchowi Świętemu”; i na ich użytek katechizm podaje listę możliwych objawów takiego grzechu. Wymienia więc brak ufności w Boże miłosierdzie (rozpacz); a także jej przeciwieństwo, zuchwałą pogardę, która by mogła sprawić, że człowiek grzeszy świadomie, zakładając, że wszystko mu wolno. W tym jest właśnie istota rzeczy: w świadomości grzechu. Jeśli ktoś wie, że Chrystus przyniósł prawdę, a jednak nie chce jej uznać, bo mu to w doczesności niewygodne; jeśli niejako rzuca wyzwanie Bogu, trwa w zatwardziałości serca i nie chce żałować – jeśli wie, że ryzykuje zbawienie, a jednak w swoim uporze się zacina – to nie potrafi przyjąć łaski, przebaczenia, miłości. I niech nie narzeka, że mu ona z rąk się wymknęła. Ale jedno pewne: przeciwko Duchowi Świętemu nie można zgrzeszyć niechcący, nieświadomie.

I sam tylko Bóg wie, czy w konkretnym wypadku działa rzeczywiście świadoma wola, czy też trwająca wciąż burza uczuć albo umysłowa niepoczytalność. Jeśli ktoś na przykład nawet na łożu śmierci odmawia przebaczenia krzywd, ale jest chory psychicznie, to w tym wypadku to jest choroba, nie grzech. Co innego uczucie, a co innego świadoma wola. Bóg jeden zna wszelkie okoliczności, także łagodzące, i Jemu trzeba sąd pozostawić.

Jeśli ktoś na przykład nawet na łożu śmierci odmawia przebaczenia krzywd, ale jest chory psychicznie, to w tym wypadku to jest choroba, nie grzech.

Ale żałującemu przebaczony będzie każdy grzech. I tu mały problem: są ludzie, którzy sądzą, że trzeba żałować także za grzechy swoich dziadków i pradziadków – to się u nich nazywa grzech pokoleniowy – bo (hmm!) powiedziano w Starym Testamencie, że odpowiedzialność (karna!) spada na trzy pokolenia potomstwa grzesznika. Ale przecież w tym samym Starym Testamencie, a konkretnie w proroctwie Ezechiela, napisano, że każdy umrze za swój własny grzech, nie za cudzy:

Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca ani ojciec – za winę swego syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie (Ez 18,20).

Każdy odpowiada za własne decyzje:

Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech (Pwp 24,16).

A w Nowym Testamencie Chrystus ogłasza totalne przebaczenie, które mogłoby nie objąć tych tylko, którzy je odrzucają sami. Pradziadkowie i prababcie stanęli już przed Jego miłosiernym sądem i nie ma obawy, żeby za ich grzechy potępione zostało ich potomstwo. Co innego doczesne skutki grzechu. Jeżeli na przykład mój pradziadek spłodził mojego dziadka w stanie upojenia alkoholowego i to się odbiło na zdrowiu mojego dziadka, pośrednio może i mojego ojca – to w tym sensie skutki grzechu spadają na dalsze pokolenia. Jeżeli mój pradziadek służył w armii carskiej, to nie tylko mój ojciec, ale i ja mogę mieć z tego powodu trudności życiowe, bo ktoś mi tego nie zaniedba wypomnieć. Ale to są właśnie tylko skutki, a nie żadne przedłużenie odpowiedzialności za grzechy.

Fragment pochodzi z książki „Okruchy”

urodziła się w 1939 r. Studiowała polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1964 jest benedyktynką w Żarnowcu. Autorka wielu prac historycznych, m.in. "Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII i XVIII wieku", "Czarna owca", "Oślica Balaama", "Sześć prawd wiary oraz ich skutki", tłumaczka m.in. ojców monastycznych, felietonistka czasopism "Więź" i "Via Consecrata"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Grzech nie do przebaczenia
Komentarze (6)
ZJ
~Zygmunt Jerzy Stanowski
5 lipca 2022, 10:43
Obserwuje się dziś wśród liberalnych chrześcijan mniemanie że w zasadzie nie ma takich grzechów, które by prowadziły człowieka do potępienia. Ludzie, bojąc się o własne zbawienie, próbują zaklinać rzeczywistość i sami siebie próbują przekonać, że wieczne potępienie jest ekstremalnie trudne a w praktyce - prawie niemożliwe. Nie chodzi o to żeby żyć w lęku, ale jednak też o to, by być wiernym nauce Jezusa, który wyraźnie stwierdzał, że zagrożenie potępieniem jest prawdziwe, realne i że będą tacy którzy wejdą w stan wiekuistego cierpienia.
AD
~Anna Drewniak
27 lutego 2021, 00:34
> Nauka o możliwości takiego grzechu, takiego odrzucenia Łaski, została wygłoszona (jak opowiada św. Mateusz w rozdziale 12; por. Mk 3,28-29 i Łk 12,10) w chwili, kiedy faryzeusze, świadkowie cudów Jezusa, żeby odrzucić ten dowód Jego boskiej misji, nazwali je przejawami paktu z szatanem. Proszę mi powiedzieć do czego odnosi się zaimek "je" w powyższym zdaniu. Nie jestem w stanie rozszyfrować tej konstrukcji tak samo jak wielu innych z artykułu.
WC
~Wojciech Chajec
27 lutego 2021, 20:51
Do cudów.
AA
~Anna Anna
28 lutego 2021, 19:50
Zaimek "je" zastępuje rzeczownik cuda, o których mowa wyżej. Tak to rozumiem.
TZ
Tomek Z
26 lutego 2021, 12:30
CD. Nauczanie Jezusa nie zawiera takiego stwierdzenia. Rozpacz nie jest grzechem, a objawen stanu duchowego. Ten stan duchowy może mieć przyczynę w grzechu własnym lub cudzym, na przykład w grzechu przodków, za który osoba w rozpaczy nie ponosi odpowiedzialności. Sam jestem ofiarą tego błędnego rozumienia czym jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Wiele wycierpiałem, ale Bóg mnie ocalił. Jemu chwała.
TZ
Tomek Z
26 lutego 2021, 12:28
Dziękuję, bo to wiele tłumaczy. Jednego tylko jeszcze nie rozumiem. Człowiek już tu na ziemi może doświadczać rozpaczy i byćjakby umarłym, odłączonym od Boga. I cierpieć niesłychanie na duszy. Ale nie dlatego, że świadomie odrzuca boże miłosierdzie, ale dlatego że nie jest świadomy, że nie poznał Boga osobiście, bo właśnie konsekwencje grzechów jego przodków są takie, że nie poprowadzili go do poznania Boga, a wręcz mu to utrudnili, i może nawet uniemożliwili. Więc taki człowiek doświadcza cierpienia niezawinionego. I Bóg pozwala mu na takie niezawinione cierpienie aby tego człowieka ratować, pokazać mu jakąś prawdę, wyzwolić go z niewoli grzechu jego przodków. I właśnie to budzi mój pewiem sprzeciw przeciwko uproszczeniom niestety obecnym w nauczaniu Kościoła. Jak na przykłąd: rozpacz jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Nie jest, a na pewno nie zawsze jest.