Nieoczekiwany krok papieża w stronę luteran

(fot. Grzegorz Gałązka - galazka.deon.pl)

Zrozumienie tego, co jest konieczne, aby mogła zaistnieć interkomunia, jest zadaniem teologów. Ale zadaniem duszpasterskim każdego z nas jest poważne przyjmowanie pytań zadawanych przez naszych rozmówców.

Katolicy i luteranie 500 lat po Wittenberdze

W 1999 roku, będąc w ostatniej klasie państwowego liceum w mocno luterańskim rejonie, uczestniczyłem w mojej parafii w katolicko-luterańskich obchodach podpisania Wspólnej deklaracji o usprawiedliwieniu. W ramach wspólnej modlitwy duchowni obu Kościołów podpisali kopię dokumentu, w którym katolicy i luteranie wyrażali "wspólne rozumienie naszego usprawiedliwienia przez Bożą łaskę w wierze Chrystusa" (par. 5). Był to moment, w którym jeden z największych postrachów reformacji przestał być wreszcie przeszkodą nie do pokonania dla jedności Kościoła.

Ostatnio oba Kościoły znów wystosowały ogromnej wagi dokument pt. Od konfliktu do komunii. Tym razem podniesiono kwestię tego, w jaki sposób katolicy i luteranie mogą wspólnie świętować 500. rocznicę reformacji, która przypada w 2017 roku. Papież Franciszek ogłosił także, że weźmie udział w spotkaniu ekumenicznym upamiętniającym reformację, które odbędzie się w Szwecji 31 października 2016 roku, czyli w dniu rocznicy przybicia przez Marcina Lutra 95 tez na drzwiach kościoła w Wittenberdze. Uczestnictwo papieża Kościoła Rzymskokatolickiego (niegdyś przedstawionego w luterańskiej Biblii jako "nierządnica Babilonu") w obchodach związanych z upamiętnieniem wystąpienia Lutra przeciw kościelnej korupcji to wydarzenie godne uwagi nawet dla tych, którzy mają tylko mgliste pojęcie o historii reformacji.

Ale nie jest to pierwszy nieoczekiwany krok papieża w kwestii ekumenizmu. W Kościele Ewangelicko-Luterańskim w Rzymie pewna kobieta zapytała Franciszka o cierpienie, którego doświadcza, ponieważ nie może przystępować do komunii razem ze swoim mężem, katolikiem. Papież jako duszpasterz odpowiedział, że luteranów i katolików łączy przede wszystkim wspólna świadomość chrztu. Dodatkowo mąż i żona dzielą w małżeństwie życie sakramentalne w taki sposób, że łaski, których doświadczają oboje, każdy w swojej tradycji religijnej, są tak obfite, że rozlewają się na dynamikę życia całej rodziny. Następnie Franciszek odniósł się do problemu obecności eucharystycznej i chociaż sam delikatnie wskazał, że nie ma kompetencji do tego, aby zmieniać doktrynę czy nakazy Kościoła w tej sprawie, doradził kobiecie, aby słuchała swojego sumienia i rozważyła, czy widzi Chrystusa naprawdę obecnego pod eucharystycznymi postaciami. Po tych słowach dodał, że nie odważy się powiedzieć więcej.

Jednym z darów wywiadów duszpasterskich papieża jest to, że Franciszek autentycznie odpowiada na pytania swoich poprzedników. W tym konkretnym przypadku istnieje jednak możliwość zdezorientowania pytającego, a sprawa interkomunii wymaga oceny teologicznej. Czy papież rzeczywiście mówi, że jeśli tylko ktoś wierzy w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, to nie ma żadnych obostrzeń w kwestii interkomunii?

Ważne osobistości Kościoła, jak choćby kardynał Robert Sarah, przewodniczący Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, odrzuciły papieską bezwarunkową otwartość w kwestii interkomunii dla katolików i luteranów. Kardynał Sarah stwierdził, że wśród anglikanów (a co za tym idzie także luteranów) nie może być mowy o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, ponieważ święcenia kapłańskie udzielane przez ten Kościół są nieważne i puste z racji jego odłączenia się od Rzymu. Ten argument, wciąż bardzo popularny wśród katolików, nie jest jednak do końca prawdziwy. Mówiąc o dialogu katolicko-luterańskim, kardynał Ratzinger twierdził, że wśród Kościołów chrześcijańskich istnieje prawdziwa, jednak niepełna koinonia, czy też komunia. Ta niepełna komunia stwarza jednak taką możliwość, że duchowni wyświęceni poza systemem sakramentalnym Kościoła katolickiego wciąż mogą odprawiać Eucharystię, w której doświadczamy zbawczej obecności Chrystusa. Ważność, jak zauważa Ratzinger, nie jest tylko kategorią oceny obecności Bożej łaski.

Od konfliktu do komunii

Ostatni dokument Od konfliktu do komunii kontynuuje to, co rozpoczął Joseph Ratzinger jeszcze jako kardynał: poszukiwanie części wspólnej w rozumieniu Eucharystii dla katolików i luteranów. Dokument jednoznacznie stwierdza, że Marcin Luter nie sprzeciwiał się realnej obecności Chrystusa w celebracji eucharystycznej, ale odrzucał to, w jaki sposób Kościół rozumiał "przemianę" w Wieczerzy Pańskiej (nr 141). Obecne w doktrynie katolickiej przeistoczenie, w którym przymioty (czyli cechy zmysłowe) chleba i wina pozostają bez zmian, jednak istota (to, czym coś jest) zostaje przekształcona w Ciało i Krew Chrystusa, zostało przez Lutra wyjaśnione inaczej. W zamian Luter zaproponował coś, co sam uważał za mniej filozoficzną wersję tego, w jaki sposób Chrystus staje się obecny - Ciało i Krew Chrystusa są obecne "w, z i pod" postaciami chleba i wina (nr 143). W swojej doktrynie, którą nazwał konsubstancjacją, Luter wyjaśniał przemianę, posługując się przykładem żelaza włożonego do ognia. Chleb pozostaje chlebem, ale obecność Chrystusa stworzyła sakramentalną jedność pomiędzy chlebem i Ciałem oraz winem i Krwią.

Od czasów reformacji katolicy i luteranie znacząco zbliżyli się do siebie w kwestii rozumienia obecności Chrystusa w Eucharystii. Mimo że luteranie wciąż nie akceptują terminu "przeistoczenie", obie grupy religijne wyznają, że "wywyższony Pan staje się obecny w Wieczerzy Pańskiej w swoim ofiarowanym Ciele i Krwi, wraz ze swoją boską i ludzką naturą, poprzez słowa obietnicy w darach chleba i wina, dzięki mocy Ducha Świętego, do przyjmowania przez wspólnotę" (nr 154). W miarę jak katoliccy teologowie i filozofowie od nowa odczytują pisma św. Tomasza z Akwinu, wybierają rozumienie przeistoczenia bardziej jako sposobu strzeżenia tajemnicy obecności Boga, która jest w całości dana przez Chrystusa, niż jako filozoficzne wytłumaczenie. Nieocenione dla przyszłego rozwijania dialogu w tej kwestii są prace Herberta McCabe’a OP, Davida Powera OMI czy Jeana-Luca Mariona.

Oczywiście w okresie reformacji sprawa eucharystycznej obecności Chrystusa nie była jednym problemem. Luter występował także przeciwko temu, co uznawał za nieadekwatny obraz ofiary eucharystycznej, w którym podczas każdej mszy świętej odtwarzano jedną i ostateczną ofiarę Chrystusa na Kalwarii. Dla Lutra msza święta była wciąż "ofiarą", ale nie tą, w której Chrystus się ofiarował, ale ofiarą dziękczynienia i uwielbienia. W ten sposób "jest to rzeczywiście ofiara, o ile człowiek w dziękczynieniu uznaje, że potrzebuje tego Bożego daru i że jego sytuacja zmieni się jedynie poprzez jego przyjęcie" (nr 148). W dokumencie Od konfliktu do komunii katolicy przyznają, że brakowało im niezbędnego teologicznego słownictwa, aby móc w sposób zadowalający odpowiedzieć na wątpliwości Lutra. Wciąż jednak "nie chcieli odstąpić od nazywania Eucharystii prawdziwą ofiarą, nawet jeśli trudno było im utożsamić eucharystyczną Ofiarę z jedyną ofiarą Chrystusa" (nr 151). W XX wieku dzięki teologii sakramentalnej i liturgicznej Soboru Watykańskiego II katolicy i luteranie zgodzili się co do tego, że skoro mają do dyspozycji współczesną, rozwiniętą teologię, to "nie tylko skutek wydarzenia na krzyżu, ale i ono samo obecne są w Wieczerzy Pańskiej, przy czym Wieczerza nie jest ani powtórzeniem, ani uzupełnieniem krzyżowej ofiary - ona staje się obecna w sakramentalny sposób" (nr 159). Ofiara eucharystyczna jest obecnością Chrystusowej zbawczej miłości wyrażonej do Kościoła, dlatego luteranie potwierdzili, że Eucharystia jest prawdziwie udziałem w pełnym misterium paschalnym. Mimo tego, że pewne różnice wciąż pozostają, Od konfliktu do komunii postrzega je raczej jako tolerowalne, a nie jako poważne przeszkody dla jedności.

Jak zauważył jednak kardynał Sarah, prawdziwym problemem w dialogu eucharystycznym współcześnie jest sakramentalny status szafarza Eucharystii. Dokument dostrzega tę kwestię, jasno stwierdzając, że "według katolików ordynacjom w Kościele luterańskim brakuje pełni sakramentalnego znaku" (nr 191). Wyświęcenie kapłana w Kościele katolickim odbywa się poprzez sukcesję: kolegium biskupów samo w sobie ma moc wyświęcania kapłanów. W dalszym ciągu jednak ze względu na wspólnotę Kościołów luterańskie liturgie eucharystyczne sprawowane przez osoby, którym brakuje pełni sakramentalnego znaku czy święceń, są uznawane za "instrument zbawienia" (nr 194). Wiele jeszcze pozostaje do zrobienia w kwestii duchowieństwa, jednak dokument daje nadzieję, że jeśli udało nam się zgodzić co do obecności eucharystycznej, z czasem rozwiążemy także problem święceń.

Odpowiedź dla papieża Franciszka

Takie odczytanie dokumentu Od konfliktu do komunii nie jest tylko prostym pominięciem pytania o to, czy bezwarunkowa otwartość Franciszka na komunię dla luteranów w kontekście katolickiej liturgii jest akceptowalna. Zamiast tego jego celem jest po pierwsze wyjaśnienie, że papież Franciszek nie jest w błędzie, gdy mówi, że katolicy i luteranie mają wiele wspólnego w odniesieniu do wiary w Eucharystię. Niezaprzeczalnie istnieje wspólny dla katolików i luteranów korpus słownictwa w kwestii obecności eucharystycznej i ofiary. I ten wspólny korpus był czymś oczywistym nawet w początkowych dniach reformacji, mimo że historyczne wydarzenia uniemożliwiły obu stronom dostrzeżenie tego faktu. Tradycja luterańska rozwinęła ten wspólny dyskurs i z perspektywy Kościoła katolickiego ma on wartość, która musi być dostrzeżona.

To krótkie badanie sytuacji dialogu katolicko-luterańskiego zmusza nas do przyznania, że Franciszek mógł nie być wystarczająco precyzyjny w opisywaniu różnic, które wciąż istnieją pomiędzy wyznaniami, zwłaszcza jeśli chodzi o eklezjologię czy kapłaństwo. Katolickie uczestnictwo w Eucharystii nigdy nie jest tylko prostą sprawą wiary w realną obecność Chrystusa. Chodzi także o głębszą wspólnotę z Kościołem, który jest jednością: "Ci, którzy przyjmują Eucharystię, są ściślej zjednoczeni z Chrystusem, a tym samym Chrystus łączy ich ze wszystkimi wiernymi w jedno Ciało, czyli Kościół. Komunia odnawia, umacnia i pogłębia wszczepienie w Kościół, dokonane już w sakramencie chrztu" (KKK, 1396). Komunia oznacza jedność z całym Kościołem, a efekty rozbicia tej jedności spowodowane przez reformację (czyli spowodowane zarówno przez katolików, jak i protestantów) wciąż są obecne wśród nas. Katechizm zaznacza, że ten brak jedności powinien być źródłem prawdziwego cierpienia dla chrześcijan: "im boleśniej dają się odczuć podziały Kościoła, które uniemożliwiają wspólne uczestnictwo w uczcie Pana, tym bardziej naglące są modlitwy zanoszone do Niego, by nastały dni pełnej jedności wszystkich wierzących" (KKK, 1398). W tym sensie katolicy powinni rozpaczać nad tym, że luteranie, anglikanie, metodyści i katolicy nie mogą wspólnie przyjmować ze stołu eucharystycznego.

W świetle poważnego zjednoczenia, ale także sporów, które wciąż istnieją pomiędzy luteranami i katolikami w sprawie interkomunii, gdybym sam był w sytuacji papieża Franciszka i zadano by mi takie samo pytanie, zaznaczyłbym, jak prawdziwe jest cierpienie przeżywane przez parę, która nie może przyjmować komunii świętej wspólnie przy jednym stole eucharystycznym. Jednak z powodu braku jedności Kościołów ta para służy całemu światu jako eucharystyczny znak wspólnoty, której jeszcze nam brakuje. W tym, co ta para ofiarowuje w ich chrzcie i kapłaństwie przez małżeństwo, jest służba dla obu Kościołów. Nie możemy spocząć w naszym pragnieniu całkowitej jedności, która pozwoliłaby także na interkomunię. Ta para zaprasza nasze Kościoły do przemiany serca, do dostrzeżenia możliwości komunii nawet tam, gdzie wydaje się, że ich nie ma. Od konfliktu do komunii przedstawia obecną sytuację następująco: "Luteranie i katolicy są wezwani do tego, aby myśleć z perspektywy jedności Ciała Chrystusowego, szukać tego, co tę jedność wyraża, oraz służyć wspólnocie jedynego Ciała Chrystusowego. Ten kierunek wymaga nieustannego nawrócenia serca" (nr 239). Mimo że nie możemy spożywać Ciała i Krwi Chrystusa razem, musimy śpiewać lamentacje i wysławiać Boga wspólnie. Musimy tworzyć jedność w naszych domach, przy wspólnych posiłkach. Musimy pokazywać światu eucharystyczne konsekwencje tych naszych małych jedności poprzez uczynki sprawiedliwości i wzajemnej miłości, prowadząc całą ludzkość do miłości Chrystusa. Musimy manifestować tę jedność, którą mamy.

W końcu, należy być ostrożnym w odbieraniu każdego wywiadu duszpasterskiego papieża Franciszka jako zmiany w doktrynie Kościoła. Ta wypowiedź była jego odpowiedzią dla tej konkretnej luterańskiej kobiety, która tęskniła za jednością ze swoim mężem na uczcie eucharystycznej. Nie była to katecheza na temat Eucharystii, ale wyrażenie współczucia dla tęsknoty tej kobiety. Zrozumienie tego, co jest konieczne, aby mogła zaistnieć interkomunia, jest zadaniem teologów. Ale zadaniem duszpasterskim każdego z nas jest poważne przyjmowanie pytań zadawanych przez naszych rozmówców. Widzę wielką potrzebę teologicznego wyjaśnienia odpowiedzi Franciszka. Ale widzę także papieża, który poważnie potraktował pragnienie tej kobiety, który przyjął jej luterańską wiarę jako autentyczny wyraz chrześcijańskiego życia. Widzę papieża, który zaprosił tę kobietę do przemyślenia tego, co jej pragnienie komunii może oznaczać. Dla mnie to właśnie jest dobry sposób na rozpoczęcie wspólnego upamiętniania reformacji.

Timothy O'Malley jest dyrektorem Centrum Liturgicznego Uniwersytetu Notre Dame 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nieoczekiwany krok papieża w stronę luteran
Komentarze (41)
T
Tomasz
18 października 2016, 04:13
Wszystkie problemy wynikają z chorej nauki Kościoła o sakramentach i dogmatach wiary. Czy Jezus podczas ostatniej wieczerzy zaprzeczył sam sobie i powiedział, że tylko godni mają czynić to wszystko na jego pamiątkę? Czy nie było przy stole Judasza, który zdradził? Do tzw. komunii powinni podchodzić wszyscy obecni na mszy, bo wszyscy są ogromnymi grzesznikami bez wyjątku. Spowiedź nic nie zmienia. Spowiedź jest dla spowiadającego się, tak samo jak modlitwa jest dla modlącego się. Do IV wieku oficjalną doktryną chreścijaństwa była reinkarnacja. Jeszcze św. Augustyn o niej wspominał. Handel odpustami ukrucił ten proceder i od tamtej pory wszyscy mają tylko 3 opcje. A przecież Jezus ma powrócić, a przecież umarł na krzyżu i zmartwychwstał. Kolejnym absurdem jest sakrament małżeństwa i wyrok cierpienia, upadku i upodlenia dla tak wielu małżeństw, które muszą się męczyć ze sobą na siłę. Zdrada? A co pisze w piśmie świętym jak nie co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela! A Bóg - czy nie jest miłością? Co miłość złączy, niech księża nie rozdzielają. Głupota, pycha i lenistwo teologów z nóg zwala. Pozdrawiam.
Z
Zbyszek
18 października 2016, 10:29
Pisze Pan o swojej interpretacji Pisma Świętego. Protestanci często zarzucają Kościołowi to że w którymś tam wieku przyjął to i tamto, tak jak Pan o rzekomej oficjalnej doktrynie reinkarnacji (nota bene potępionej nie w VI wieku). Zapominają że nawet Pismo Święte jest efektem takich ustaleń - nie tylko nie spadło ono jako gotowiec z nieba, to jeszcze sam Lutr zaczął zmieniać jego zawartość wyrzucają niepasujące księgi. Pisze Pan o cierpieniu wyrządzanej przez Boga ludziom, którzy muszą żyć ze sobą mimo braku miłości między nimi. Jest to dzisiaj najpoważniejszy argument - uczucia. Zapomina się że uczucia nie są celem, ani nawet miarą celu ale tylko sygnałem ostrzegawczym. Wierzę że po to Pan je nam dał, abyśmy mogli na ich podstawie podejmować właściwe decyzje. I w opisanym przez Pana wypadku cierpienie to sygnał - proszę wniknąć w nauczanie Kościoła na temat miłości. Mi to bardzo pomogło - pokazało czym jest prawdziwe szczęście. Ja traktuje te rzeczy o których Pan mówi jako dar - wszystko to daje mi możliwość odrzucania swego ego i uczenia się prawdziwej miłości  Pozdrawiam
AJ
Ale Jak To
18 października 2016, 16:13
Czy Jezus podczas ostatniej wieczerzy zaprzeczył sam sobie i powiedział, że tylko godni mają czynić to wszystko na jego pamiątkę? 1Kor: 26 Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. 27 Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej.
Agamemnon Agamemnon
7 listopada 2017, 21:49
Sakramenty  pomagają,  może nawet są niezbędne w zbliżeniu się do Pana. Kościól pod tym względem  nie jest chory. Kościół nie potrafi katechizować pod tym względem jest bardzo chory.
A
Alicja
18 października 2016, 00:38
Nie rozumiem sporow o charakter Mszy sw. Skoro dla Boga czas nie istnieje, zyje On w wiecznym "teraz", to tak samo w owym "teraz" trwa wciaz i ofiara Golgoty i zmartwychwstanie i kazda Msza sw, ktora nie jest ani powtorzeniem, ani pamiatka, ale autentycznym ofiarowaniem. ktore dla nas, ludzi mialo miejsce 2000 lat temu. To nasza natura umiejscowiona w czterowymiarowej rzeczywistosci powoduje te spory, ale ze strony Pana Boga wyglada to chyba inaczej. Zamiast kochac, tracimy czas. 
K
Kornel
17 października 2016, 22:36
Prawda o Lutrze: https://gloria.tv/video/ZDbm8CWyCHHJ2gWJeLs7nn7GW
18 października 2016, 00:33
I Ty poważnie słuchasz takich bzdur? Ale skoro już słuchasz takiej propogandy to zainteresuj się biografią Papieży? Wiesz cokolwiek o historii Twojego Kościoła? Wiesz ilu Papieży miało dzieci? Wiesz ilu papieży mordowało? Wiesz ilu Papieży nie byli duchownymi do momentu objęcia papiestwa? 
BC
Barbara Cisakowska
17 października 2016, 21:02
Zadaniem Papieża jest wskazywanie właściwej drogi, która prowadzi do Boga poprzez naśladowanie Chrystusa. Zadaniem Papieża jest dawanie przykładu jak należy szanować człowieka. Zadaniem Papieża jest zachęcanie do szukania prawdziwej wiary, nie narzucanie jej, czyż Bóg nie dał nam wolnej woli ? Czyż w czasach Jezusa istniało pojęcie wiary katolickiej ? Jezus zwracał się do wszystkich ludzi i chciał aby każdy z nas odnalazł miłość do Boga i czuł się Jego dzieckiem. Czyż nie po to zostawił nam w darze modlitwę : " Ojcze nasz" ? Czy dzisiaj mielibyśmy organizować krucjaty bo tak czyniono kiedyś aby krzewić wiarę ? Papież Franciszek pięknie reprezentuje Jezusa na Ziemi i daje nam dobry przykład.
Z
Zbyszek
17 października 2016, 23:24
Pyta się Pani "czy w czasach Chrystusa istniało pojęcie wiary katolickiej". Tak, ustanowił On wtedy Kościół Powszechny. I jest to dziś najlepszy depozytariusz wiary
18 października 2016, 00:34
Gdyby Pan trochę pomyślal, to zrozumiałby Pan, że nie mogło być wiary katolickiej (pewnie ma Pan na myśli chrześcijańskiej) za życia Jezusa.
Z
Zbyszek
18 października 2016, 01:09
Chrześcijańska = katolicka
18 października 2016, 22:05
Nie. Katolicyzm to tylko jedna z interpretacji chrześcijaństwa. Ale czy już zrozumiał Pan, że nie mogło być rekigii chrześcijańskiej za życia Jezusa?
Z
Zbyszek
18 października 2016, 23:01
Naprawdę Pan sądzi że jak powie powie tak odgórnie to coś zmienia? To tylko pokazuje że nie umie Pan rozmawiać. Ja uznaje że chrześcijaństwo CZYLI katolicyzm to jest droga ustanowiono przez Chrystusa. Szanuję Pana wybór - a Pan będzie szanował mój :)
19 października 2016, 07:38
No cóż katolicyzm to tylko jedna z odmian chrześcijaństwa. Apostołowie nie byli katolikami. Wg. zasad katolickich należałoby ich uznać za heretyków. Właściwie trudno określić kiedy powstał kościół katolicki. Ale chodzi mi o coś innego. Napisał Pan: "Pyta się Pani "czy w czasach Chrystusa istniało pojęcie wiary katolickiej". Tak, ustanowił On wtedy Kościół Powszechny." Napisał Pan bzdurę. Bo za życia Jezusa nie mogła istnieć wiara chrześcijańska (dla Pana katolicka). Ciekawi mnie czy Pan to rozumie? Czy wie Pan dlaczego nie mogła istnieć? 
BC
Barbara Cisakowska
20 października 2016, 00:11
Polecam Ewngelię św. Jana , Rozmowa Jezusa z Samarytanką 4,1-42
BC
Barbara Cisakowska
20 października 2016, 00:24
Za Chrześcijan również uznawani są: Protestanci, Ewangelicy,Prawosławni, więc Chrześcijańska niekoniecznie równa się tylko katolickiej.
BC
Barbara Cisakowska
20 października 2016, 00:30
Myślę, że w tych wszystkich sporach najważniejsze jest naśladowanie nauki Jezusa i X Przykazań Bożych, mamy to wszystko co jest nam potrzebne w Biblii. Dziękuję, że Pan jak i Pan Zbyszek zechcieli zabrać głos w tej sprawie bo oznacza to, że sprawy wiary, a może bardziej sam Jezus nie są Panom obojętne. Pozdrawiam serdecznie.
20 października 2016, 13:07
Mnie nie są, ale jednak w sposób zupełnie odmienny niż Pani odniosła wrażenie. 
Andrzej Ak
17 października 2016, 20:55
Po między nami Chrześcijanami nie powinno być podziałów na Protestantów, Prawosławnych, czy Katolików. Prawdziwy i jedyny Kościół Chrystusowy to Kościół Świętych. A więc każdy z odłamów (rozłamów które dokonali upadli) Chrześcijaństwa powinien zmierzać do Kościoła Świętych, drogami poświęcania się dla innych. Niech to będzie nawet bardzo małe poświęcanie się dla innych, ale niech ono będzie częścią naszego życia. Osobiście obawiam się, iż przynależność do którego kolwiek z odłamów Chrześcijaństwa nie gwarantuje Zbawienia, które Jezus obiecał. Natomiast przynależność do Kościoła Świętych jest już pewną polisą dającą o wiele większe możliwości dostąpienia do grona Świętych. W końcu Kościoł Świętych to zgormadzenie sióstr i braci, którzy mogą i często pomagają nam w życiu codziennym. Jeśli nie potrafimy polagać na sobie samych (bo np jesteśmy za słabi) polecajmy się opiece starszych sióstr i braci, którzy nawet chcą nam pomagać i pomagają nawet, gdy my śpimy. Zrozumcie proszę, iż Kościoł Święty (Świętych) jest jedynym Kościołem dzieci Bożych, reszta kościołów to jedynie "przedpokoje" do tego Jedynego Chrystusowego. Porzućmy więc podziały i szukajmy wspólnych dróg do Kościoła Chrystusowego. Korzystajmy z Darów Bożych, które Bóg wciąż rozdaje bardzo wielu wiernym w formie różnych Charyzmatów. Są to znaki czasu, ale również drogowskazy dla nas wszystkich, nie tylko wierzących.
Z
Zbyszek
17 października 2016, 21:11
Szanowny Panie, Pisze Pan, że "Prawdziwy i jedyny Kościół Chrystusowy to Kościół Świętych". Kłopot w tym że to Pan go definiuje. Podobnie zrobli "reformatorzy" - kierowali się dobrymi pewnie intencjami, ale wyszło jak wyszło - większość tych kościołów odeszła już daleko od Boga. Ratują się jedynie ciągłym buntem. Są to instytucje na wzór osób które je tworzą, nie na wzór Chrystusa. Pan tworzy coś podobnego - w deklaracjach piękne, ale z czasem zacznie coraz bardziej się deformować. Bycie w Kościele przypomina mi pielgrzymowanie. Jedni drugich wspieramy (o tym Pan też powiedział), ale także nasi pasterze wskazują jak iść, jak rozwiązywać codzienne problemy by zbliżać siebie i pomóc innym dojść do Jezusa. Nie sądzę by Kościół (katolicki) był wolny od błędów - składa się z ludzi i tacy mają różne pomysły. Identycznie jest z protestantami. Różnica zasadnicza polega jednak na daniu czasu Duchowi Świętemu by poprawił to co ludzkie. Wśród protestantów duch świata ma na to sposób - zamiast szukać rozwiązania buntujący się tworzą nowy twór, często skonfliktowany z poprzednim. Brakuje tam Tradycji (tylko proszę nie mylić jej ze święceniem jajek ani nawet śpiewaniem kolęd - to zwyczaje) by można było się do czego odnieść, którą się szlifuje jak diament.  Pozdrawiam :)
Andrzej Ak
18 października 2016, 21:09
To prawda, iż musimy uczyć się na błędach naszych wszystkich "braci" w wierze. To o czym ja mówię wynika nie z mojej chęci reformowania tego co już jest, lecz uzupełniania o to co być powinno. A co być powinno? Trzeba się wsłuchać w słowa Pana naszego Jezusa Chrystusa, który wielokrotnie powtarzał o zniewagach jakimi my również wierzący go obciążamy (Dzienniczek Siostry Faustyny). Dlatego Eucharystia powinna być przyjmowana jedynie na kolanach i tylko do ust. Kościół Świętych nie jest moim wymysłem, jest fundamentem wciąż budowanym w wymiarze Boga. Wielu Świętych pisało o tym fakcie. Wielu Ochrzczonych w Duchu Świętym doświadcza obecności tego Kościoła w swoim codziennym życiu. Dlatego Chrzest w Duchu Świętym powinien być obowiązkowy dla wszystkich wiernych; 30, 40 i 50 latków. Bóg pragnie bezpośredniego kontaktu z każdym wiernym, każdy pownien dobrowolnie i świadomie przyjąć Jezusa za swego Pana i służyć Mu w swoim życiu. Nasze modlitwy powinny być radosne (nie wesołe) przepełnione miłością do Boga. Nie zasmucajmy naszego Boga smutnymi modlitwami. Nie zasłaniajmy radości naszą fałszywą powagą. Kolejne uzupełnienie to egzorcyzmy, które powinny być odprawiane w każdej parafii co najmniej raz w roku. Potrzebujących wciąż przybywa, a lekarstw za mało jak na potrzeby.
M
Mateusz
17 października 2016, 19:56
Więc po co Jego Świątobliwość jest papieżem? Czyż nie jest zadaniem papieza obrona wiary katolickiej i świętych dogmatów, o świętej Tradycji nie wspominając?
18 października 2016, 00:35
On dostrzega kłamstwa katolicyzmu.
Z
Zbyszek
18 października 2016, 01:12
Agent tajnej siatki - jego prawdziwe imię to Franciszek 07 vel Francisco Ninja! :-D
18 października 2016, 22:06
Może nie chce być zakłamany.
Z
Zbyszek
18 października 2016, 23:03
Albo chciał :) Zabawny jest Pan :)
19 października 2016, 07:42
Bo rozmowa o mitologii i dorosłym facecie, który przebrany w sukienkę uważa, że rozmawia z mitologiczną postacią podbną do Zeusa, Siwy, Ra, Posejdona, i innych 4,5 tys. najprawdziwszych Bogów musi być zabawny.
Agamemnon Agamemnon
6 listopada 2017, 00:33
Tyle że ten "zabawny" w "sukience" jest po stronie cywilizacji życia.  Człowiek swoje człowieczeństwo może zaczerpnąć jedynie od Chrystusa, no chyba nie od ateistycznej cenzury i ateistycznej propagandy.  Czym charakteryzują się ateiści? Jednym słowem, mamy tu do czynienia z jawnie okazywaną pogardą dla człowieka. Wiemy, że ateiści stosują cenzurę i fałszują obraz rzeczywistości. Hasła propagandy ateistycznej nie są oparte na wiedzy naukowej, dlatego są przedmiotem wiary jej wyznawców. Propaganda ateistyczna trafia głównie do analfabetów i karłów moralnych; nią oddychają, nią się żywią, – ona stanowi szczyt ich intelektualnych osiągnięć. W przypadku manii nie wystarczy, by człowiek pragnął prawdy, musi on przede wszystkim chcieć wyzdrowieć. Bazylemu życzę powrotu do zdrowia. 
.A
. Anakin
17 października 2016, 18:07
ale pamiętacie, że te gesty: rozmowa z luteranką i ogłoszenie uczestnictwa w 500-lecia Reformacji to wydarzenia z listopada 2015 i stycznia 2016?
FF
Franciszek2 Franciszek2
17 października 2016, 13:03
Diabeł - drogi Panie Timothy - nie ujął by tego lepiej.
17 października 2016, 11:31
Przez wieki było jasne iż głównym prawem w Kościele było zbawienie dusz.Wiązało się to z jasną i precyzjna doktryną.Doktryna ta znajdowała swe potwierdzenie w potępieniach przez Kościół formułowanych. Dziś, od kiedy Kościół Rzymskokatolicki zrzekł się faktycznie swej Jedyności (SV2) żyjemy w czasach zwariowanych. Doktrynę bowiem prowadzącą ludzi ku zbawieniu poświęca się na ołtarzu iluzorycznego ekumenizmu,albo jak kto chce ołtarzu nowej religii. Trzeba bowiem wiedzieć,iż do SV2 Kościół jednoznacznie definiował ekumenizm jako powrót heretyków i schizmatyków do Jedności z Jedynym Kościołem Chrystusowym-Kościołem Rzymskokatolickim. Modernistyczni hierarchowie relatywizują doktrynę uznając ją za właściwą jedynie czasom w których była formułowana bądź traktując jako efekt walki z herezją czy też objaw zbytniego przejęcia literą prawa. Postawa taka wiedzie ludzi (zarówno katolików jak i heretyków) na zatracenie.Stanowi ona bowiem tamę dla zdrowej nauki do głoszenia której Kościół jest zobowiązany. Matko Boża,pogromczyni wszelkiej herezji ,módla się za nami       
17 października 2016, 10:37
W konkursie na jaja roku wygrał Timothy P.O'Maley następującymi wypowiedziami: "Uczestnictwo papieża Kościoła Rzymskkokatolickiego  w obchodach związanych z upamiętnieniem wystąpienia Lutra przeciw kościelnej korupcji...", "efekty rozbicia tej jedności spowodowane przez reformację (czyli spowodowane zarówno przez katolików, jak i protestantów)" 
Z
Zbyszek
17 października 2016, 11:20
Zajrzałem do tez Lutra ( http://old.luteranie.pl/pl/?D=239 ) i nie znajduje w nich nic źle sformułowanego. Nie wiem jeszcze precyzjnie co się działo dalej, ale prawdopodobnie można przyjąć że za protestantyzm ponosi winę zarówno jedna jak i druga strona...
AJ
Ale Jak To
17 października 2016, 16:56
76.Wprost przeciwnie twierdzimy, że odpust papieski nawet najmniejszego grzechu odpuścić nie może - o ile będziemy pod odpustem rozumieli zmazanie winy tego grzechu. 77.Twierdzenie, że i Piotr św., gdyby był teraz papieżem, nie mógłby światu ogłosić większych łask, jest bluźnierstwem przeciw Piotrowi św. i papieżowi.
Z
Zbyszek
17 października 2016, 17:33
Faktycznie podważa władzę papieża w udzielaniu odpustów. Ma Pan rację. Ciekawie o tym piszą na stonie Vox Domini: "Ostatecznie jednak złagodził swój sprzeciw, krytykując raczej sposób propagowania odpustów. 'Gdyby głoszono je należycie, według ducha i zamysłu papieża, trudności same by się ulotniły'” ( http://www.voxdomini.com.pl/vox_art/odpust.htm ) Myślę więc że stwierdzenie o wspówinie za reformacje jest uprawnione
AJ
Ale Jak To
18 października 2016, 12:20
pkt 76 - podważanie możliwości ogłoszenia łaski odpustu przez papieża pkt 77 - stwierdzenie, że papież może ogłosić jeszcze większe łaski Bóg oceni kto i jaką winę ponosi. Tylko jeśli mnie w małżeństwie zirytuje żona i zamiast próbować naprawić sytuację, ogłoszę w internecie wszystkie błędy jakie popełnia po czym ją ostetacyjnie opuszczę, to będzie zakrawało na zdradę z mojej strony. W dodatku skażę na większe cierpienie nasze dzieci doprowadzając do rozłamu w rodzinie. To właśnie zrobił Luter.
Z
Zbyszek
18 października 2016, 14:39
Moje wnioski są podobne - święci w przeciwieństwie do M.Lutra charakteryzują się miłością do Kościoła: pokazywali błędy, ale jak karano ich (np św. o. Pio, początki działalności św. Loyoli, św. Faustyna) czy nawet kazano milczeć - nie buntowali się. Sądzę że Luter miał prawo do swojego zdania, ba nawet miał prawo to upubliczniać (w sumie skierował to nie do osób postronnych ale właśnie do Kościoła). Można było z nim rozmawiać, ale koniec końców to on uznał że musi szukać szczęścia w związku niesakramentalnym (swoją drogą nie sądzi Pan że porównanie protestantów do "związków nieregularnych" jak to lubią głosić w "kośceiel" otwartym jest dobrym porównaniem? :) )
AJ
Ale Jak To
18 października 2016, 16:43
Można stosować wiele porównań i to użyte przez Pana również wydaje mi się właściwe. Koniec końców dziwne byłoby świętowanie rozwodu rodziców przez dzieci, tym dziwniejsze wydaje się wspólne świętowanie reformacji przez chrześcijańskie kościoły.
Z
Zbyszek
18 października 2016, 20:36
Zgadzam się. Jest to smutna rocznica...
Z
Zbyszek
18 października 2016, 20:38
Doczytane w artykule http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,27876,biskup-sztokholmu-papiez-nadaje-rozglos-500-leciu-reformacji.html : "Przypomniał on, że szwedzcy katolicy i luteranie już wcześniej uzgodnili, że nie będą świętować tej rocznicy, a jedynie ją upamiętniać w duchu pokuty i modlitwy. I Franciszek przystał na taki styl tych obchodów" Jest jeszcze nadzieja :)
Z
Zbyszek
17 października 2016, 10:19
Artykuł w niektórych miejscach trudny, ale wyjątkowy - bardzo merytoryczny. Problem ekumenizmu to nie tylko pytanie o sakramenty, to także pytanie o owoce istnienia protestanckich kościołów. W przypadku luteran są one dramatyczne - odejście od nauki Chrystusa jest ogromne (poczynając od przyjęcia rozwodów a kończąc na "małżeństwach" osób dotkniętych różnymi zboczeniami). Tu pojawia się drugi problem - obawiam się że Papież protestantyzuje Kościół, czyli innymi słowy poprzez dopuszczanie chaosu intepretacyjnego niszczona jest więź człowieka z Bogiem :(. Kryterium staje się uczucie (wspomniane cierpienie kobiety luteranki) a nie to co jest dobre dla człowieka.