Nikt nie nauczył się miłości z podręcznika

(fot. Danuta Węgiel)

Nie obrażajcie się ludzie, kiedy odmawiam przyjazdu tu czy tam. Od gadania w Kościele są inni. Taki podział ról. Czasem podzielę się tym, czym żyjemy, ale najpierw trzeba żyć, żeby o tym mówić.

Byłam w Krakowie. Najpierw Zupa na Plantach. I powalili mnie! Tłumik z zakasanymi rękawami kroił, pichcił, pakował, książki segregował i generalnie bałagan mają świetnie zorganizowany. Inżynier z Mikim mnie do Krakowa zawieźli, rekolekcje dla studentów i nie tylko odpracowałam, po raz kolejny Kościoła Powszechnego czyli braterstwa doświadczywszy. W dominikańskim refektarzu zachwiałam harmonię białości swoim brązowym habitem. Karmią całkiem dobrze te mnichy i miłe są, a jakże. Niezmordowani Inżynier z Mikim paczkę ze mną odebrali z rąk studentów.

Chłopaki moje kochane w tym czasie remont Artura pokoju zrobiły. Ominęło mnie sprzątanie. Artur patrząc na gołą, choć czyściutką ścianę pokazał paluszkiem i wykrztusił: "ochód Artur prosi", co oznaczyło kilka godzin wspólnego szukania fototapety z "ochodem" w internecie, a teraz oznacza konieczność czekania na przesyłkę. Tu się zaczynają schody, bo my - autystycy- nie znamy pojęcia "później". Poleciałam do sklepu i kupiłam jakiś taniutki plakacik z samochodami na przeczekanie.

Błażej z Medyni wpadł na chwilę z kilkoma mieszkańcami po zimową odzież, którą przygotowała Marta w Jankowicach. Ruszyło tam życie. Jurek-rzymianin kładzie rzeszowskiej Zupie kafelki w kuchni, nasze kobitki robią kanapki. Niestety "dzisiejsza młodzież" nie dotrzymała słowa i Błażejek nie przesłał mi zdjęć, więc musicie uwierzyć na słowo.

DEON.PL POLECA

Kolejne rekolekcje za nami. W Nowym Sączu, w kościele OO. Jezuitów, ponoć nazywa się kolejowy. Na szczęście Inżynier stamtąd pochodzi, więc w przerwie pomiędzy licznymi zajęciami mnie woził. A ks. Jacek bawił w Mariackim w Krakowie.

Biznes się więc kręci, choć doprawdy nie wiemy jakim cudem. Pewnie Boskim. Co myślę na temat Autora tych cudów jest na tej stronie - nagranie z rekolekcji. I przyszło mi do głowy dzisiaj, że mamy niezwykle "klawe życie", co przypominać sobie warto, jak się ma go dosyć.

A jak ja wyjeżdżam, to ktoś musi moje "ja" zastąpić. Janek z Warszawy przyjechał do pilnowania Artura, Tomki dwa, Tamara, Miki, Inżynier- oni zawsze są pomocni, ale każdy ma też swoją robotę. Dlatego też nie mogę być "latającą mniszką". Już św. Benedykt w swojej regule przestrzegał braci przed lataniem po świecie. Nie obrażajcie się zatem ludzie, kiedy odmawiam przyjazdu tu czy tam. Od gadania w Kościele są inni. Taki podział ról. Czasem podzielę się tym, czym żyjemy, ale najpierw trzeba żyć, żeby o tym mówić. Nikt nie nauczył się miłości z podręcznika. Ja jestem drogą, prawdą i życiem. (Jezus Chrystus)

Nad-obowiązkowo:

Podróże kształcą. W krużgankach dominikańskiego klasztoru odkryłam obraz. Nie krzyczcie feministki! To św.Antoni z Florencji 1389-1459. Był tak niskiego wzrostu, że nie chciano go przyjąć do zakonu. Ponoć habit dostał przypadkiem. Nowicjat odbywał razem z Fra Angelico. Słynął z mądrości i miłosierdzia. Pełnił funkcje przełożonego w wielu klasztorach, sam zakładał niektóre. Kiedy wbrew woli został arcybiskupem Florencji, dbał o ubogich, odwiedzał parafie. Ponoć wsparł kiedyś wdowę z córkami, ale odkrył, że kobitki przepuściły kasę na rozrywki. Może to one dostają lanie od malutkiego, ale krewkiego świętego? Razem z mitrą mierzył ponoć 150 cm. Moc ducha robi porządki! Założył przytułek św.Marcina, rozdawał, co miał biedakom, tak, że po jego śmierci w kasie arcybiskupstwa zostało parę dukatów.

* * *

Chcesz wesprzeć działalność siostry Małgorzaty Chmielewskiej i Wspólnoty Chleb Życia? Wszystkie potrzebne informacje znajdziesz na stronie: chlebzycia.org

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu: siostramalgorzata.chlebzycia.org

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nikt nie nauczył się miłości z podręcznika
Komentarze (8)
Agamemnon Agamemnon
25 października 2017, 18:39
 Czy wyznawcy Chrystusa muszą być śmieszni ze swoimi biczami i powiedzmy np. pilnowaniem łóżek małżeńskich przez pasterza owieczek? który jako jedyny wie co to prawdziwa miłość.
Agamemnon Agamemnon
25 października 2017, 18:39
 dbał o ubogich, odwiedzał parafie. Ponoć wsparł kiedyś wdowę z córkami, ale odkrył, że kobitki przepuściły kasę na rozrywki. Pomagał jak widać metodą rozdawnictwa, zarobionych nie przez siebie pieniędzy. Gdyby zbudował miejsca pracy i zatrudnił wdowę, nie musiałby się tak zamartwiać co zrobią z wypracowanymi przez siebie środkami. No ale jak świety, to zaraz musi się biczować bo ma grzeszne ciało i trudnić się rozdawnictwem tego czego się osobiście  nie zarobiło. Oczy oczywście zapewne nosił powywracane do góry. No i chudy, mocno chudy, nie wolno jadać mięsa  jak tylko w dnie wyznaczone. Kilka razy w roku. Czy to nie jest prawdziwy przedsionek nieba? Tydzień temu byłem na wycieczce w Czernej pod Krakowem. Jakiś zakonnik oprowadzał nas po korytarzach. Widziałem tam kilka biczy w gablocie , które istniały jak mniemam nie dla dekoracji.
Agamemnon Agamemnon
26 października 2017, 00:56
Swoją drogą wielebnym tym co uporczywie nie znoszą zasady ustawicznego kształcenia się, bicze takie by się przydały po cenach promocyjnych, oj przydałyby się dla manichejczyków także.
T
tomasz
24 października 2017, 20:47
Bezdomny powiedział s. Chmielewskiej: słuchaj, czy Ty masz mnie w nosie? Robisz to TYLKO dla swojego zbawienia?
T
tomasz
24 października 2017, 20:47
Bezdomny powiedział s. Chmielewskiej: słuchaj, czy Ty masz mnie w nosie? Robisz to TYLKO dla swojego zbawienia?
KJ
k jar
24 października 2017, 10:00
Z tym uczeniem miłości to jest trudna sprawa.Nie nauczy się jej promując samozadowolenie i filantropię. Jak wyważyć - chyba stosować zasadę mniej,a lepiej.Dobrze to widać na przykładach z życia: świecki wolontariusz na misjach pracuje w kolejnym projekcie,gdy jego matka w tym czasie boryka się z chorobą babci i musi opłacać całodobową opiekę pielęgniarską,gdyż nie może sobie pozwolić na czuwanie przy chorej non stop.Czuje się samotna w problemie,z którego wyautował się jej syn realizując swoje rozumienie miłości w Afryce.Łatwiej opiekować się niedołężnym starcem w hospicjum niż podać codziennie kubek kawy na śniadanie własnej matce. Za miłość w rodzinie nikt nie przyznaje orderów.Uznaje się ją za oczywistość,gdy naprawdę oczywista nie jest. Nauczyć się miłości można jedynie idąc pod prąd własnych pragnień i własnego poczucia spełnienia.
T
tomasz
24 października 2017, 20:52
"oczywista nie jest" - święte słowa! O przebaczenie w rodzinie może byc trudniej niż poza nią!!! Ewangelia o trudnych relacjach rodzinnych milczy raczej, wydaje mi się. Jakież tam jest pole dla HEROIZMU CNÓT.
D
deon
24 października 2017, 09:59
Nie obrażajcie się ludzie, kiedy odmawiam przyjazdu tu czy tam. Od gadania w Kościele są inni. Taki podział ról. Czasem podzielę się tym, czym żyjemy, ale najpierw trzeba żyć, żeby o tym mówić. <a href="https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,3025,nikt-nie-nauczyl-sie-milosci-z-podrecznika.html">więcej</a>