Noc konfesjonałów 3.0

To już trzecia edycja. W tym roku do dyspozycji będzie ponad osiemdziesiąt świątyń w całym kraju. A w tych świątyniach będą czekać kapłani, gotowi sprawować sakrament pokuty i pojednania nie tylko w ciągu dnia, ale również w nocy. Bo to "Noc konfesjonałów".

"Kiedy bliżej przyjrzymy się na pozór powierzchownemu hasłu całej akcji, dostrzegamy dość wyraźny komunikat o gotowości kapłanów do poświęceń, o potrzebie spowiedzi wielkanocnej, o tym, że Kościół nie jest nudny i schematyczny..." - wyjaśniają organizatorzy.

Nie kryją również, że od samego początku inicjatywa miała na celu przedarcie się do przestrzenni publicznej, "by zwracać uwagę na duchowy wymiar świąt Wielkiej Nocy".

Jest więc, rzec można, pełny profesjonalizm. Są sprawne działania marketingowe. Są plakaty w kościołach i na przystankach autobusowych, są billboardy i ogromne banery. Są ulotki rozdawane w centrach handlowych, jest kanał na YouTubie i fanpage na Facebooku, nie wspominając o własnym serwisie internetowym całego przedsięwzięcia. Są informacje w prasie, wywiady w telewizji. Jest rachunek sumienia na smartfonie i fotokod do jego pobierania.

DEON.PL POLECA

O "Nocy konfesjonałów" się mówi. Bo ma się mówić. "Wszelkie przytoczone działania marketingowe, rozgłos medialny stanowią ważną cześć akcji, ale wymierzoną wyłącznie w skuteczne propagowanie akcji w przestrzeni publicznej - po przekroczeniu progu świątyni pozostaje już wyłącznie sacrum - nocne spowiedzi, medytacje i czuwania" - czytamy w Internecie.

Przede wszystkim, są tysiące ludzi, którzy skorzystali z okazji w poprzednich latach i do spowiedzi przystąpili. A rozwój inicjatywy i przyłączanie się do niej parafii z różnych stron kraju dowodzi, że jest potrzebna i jej wartość dostrzegają coraz liczniejsi księża, niejednokrotnie mobilizowani do tego przez świeckich.

Trzeba jasno powiedzieć, że "Noc konfesjonałów" to dowód, że Kościół katolicki w Polsce się nie poddaje, nie osiada w wygodnych schematach sprzed kilkudziesięciu, a czasami sprzed kilkuset lat. Że potrafi sięgnąć w pracy ewangelizacyjnej po najnowsze środki techniczne i wyjść naprzeciw uwarunkowaniom czasów, w których przyszło nam żyć i głosić Ewangelię. A przede wszystkim, że potrafi nadal być skuteczny. Nie rozkłada bezradnie rąk. Nie obraża się, że ludzie nie przychodzą do spowiedzi przed świętami w wyznaczonych "od zawsze" godzinach, tylko próbuje własne działania dostosować do ich układu nawet nie dnia, ale całej doby. Że nie skupia się tylko na połajankach i wyznaczaniu mniej lub bardziej formalnie "cenników" za posługi duchowne.

Widać już wyraźnie, że choć inicjatywa trwa dopiero od trzech lat, to jest sukcesem. Sukcesem, którego Kościołowi katolickiemu w Polsce bardzo dziś potrzeba. Sukcesem na polu, na którym wydawałoby się jest go szczególnie trudno osiągnąć.

Dlaczego więc, kiedy śledzę rozwój przedsięwzięcia, odczuwam pewien niedosyt, a może nawet niepokój? Być może dlatego, że wiadomości o "Nocy konfesjonałów" zderzyły mi się w ciągu jednego dnia z wyjaśnieniem pewnego wybitnego teologa, skąd się wzięły przykazania kościelne mówiące o tym, że "przynajmniej raz w roku" należy przystąpić do sakramentu pokuty i w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię świętą? A może dlatego, że spowiadając w tym samym dniu dzieci, od co najmniej kilku piątoklasistów usłyszałem, że poprzedni raz klęczeli u kratek konfesjonału rok temu?

Jestem całym sercem za inicjatywą "Nocy konfesjonałów". Problem mam jedynie z jej "akcyjnym" charakterem. Z jej jednorazowością w skali roku. Ponieważ w obecnym kształcie może ona (bez takich intencji ze strony organizatorów oczywiście) utrwalać w kolejnym pokoleniu polskich katolików postawy minimalistyczne w dziedzinie tak wielkiej wagi, jak przystępowanie do sakramentów.

Patrząc jednak na rozwój przedsięwzięcia, mam wrażenie, że rychło rozwinie się ono w działania całoroczne. Wydaje mi się, że właśnie rodzi się nowa metoda pracy formacyjnej nad ważną grupą wiernych w Kościele katolickim w Polsce. Czego jak czego, ale "Polaków nocnych rozmów" bardzo nam trzeba. Systematycznie. Często. I właśnie w konfesjonałach.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Noc konfesjonałów 3.0
Komentarze (5)
P
popieram!!
4 kwietnia 2012, 00:52
wspaniała sprawa Bogu niech będą dzięki za poslugę kapłańską
WM
w mojej archidiecezji
3 kwietnia 2012, 22:36
jest tak: spóźnić sie, opieprzyć penitentów, odprawić, zamknąć kościół na 7 spustów, na plebanię i święty spokój do rana.
Olinka
3 kwietnia 2012, 18:39
 
Olinka
3 kwietnia 2012, 18:39
wyznaczenie kilku innych dat w roku, kiedy organizowane są "Noce Konfesjonałów" i wcale nie muszą one być powiązane z jakimiś świetami. Na hasło "Noc ..." zawsze będzie reagować się jak na coś niezwykłego, jak na akcję, a spowiedź to codzienność. Gdyby udało się w każdym większym mieście zorganizować nocne, codzienne dyżury...?
W
Wojtek
3 kwietnia 2012, 17:10
Wydaję mi się, że najprostrzym rozwiązaniem przedstawionego problemu w artykule jest wyznaczenie kilku innych dat w roku, kiedy organizowane są "Noce Konfesjonałów" i wcale nie muszą one być powiązane z jakimiś świętami. Żeby nie było, że to spowiedź "od wielkiego dzwonu".