Logo źródła: WAM Jordan Śliwiński OFMCap
Pokuta ma nas otwierać na Boga i na drugiego człowieka. Próbowaliśmy wcześniej zatrzymać się na tym pierwszym elemencie, ale tak jak belki krzyża są ze sobą złączone, tak otwarcie wertykalne na Boga musi się wiązać z otwarciem horyzontalnym, a więc na drugiego człowieka. Nie można jednego od drugiego odłączyć. Trudno więc wyobrazić sobie pokutę chrześcijańską, która będzie wysiłkiem otwarcia się na Boga przy braku wysiłku otwarcia się na drugiego człowieka. To byłaby bez wątpienia jakaś jej karykatura – pisze o. Jordan Śliwiński OFMCap w książce "Radość z powrotu. O pokucie chrześcijańskiej", której fragment publikujemy.
Pokuta ma nas otwierać na Boga i na drugiego człowieka. Próbowaliśmy wcześniej zatrzymać się na tym pierwszym elemencie, ale tak jak belki krzyża są ze sobą złączone, tak otwarcie wertykalne na Boga musi się wiązać z otwarciem horyzontalnym, a więc na drugiego człowieka. Nie można jednego od drugiego odłączyć. Trudno więc wyobrazić sobie pokutę chrześcijańską, która będzie wysiłkiem otwarcia się na Boga przy braku wysiłku otwarcia się na drugiego człowieka. To byłaby bez wątpienia jakaś jej karykatura – pisze o. Jordan Śliwiński OFMCap w książce "Radość z powrotu. O pokucie chrześcijańskiej", której fragment publikujemy.
deon.pl / pzk
Żal za grzechy bywa mylony z emocjonalnym wzruszeniem lub chwilowym poczuciem winy, tymczasem w nauczaniu Kościoła – wyrażonym między innymi w Katechizm Kościoła Katolickiego – jest on przede wszystkim świadomą decyzją serca i woli: uznaniem zła oraz pragnieniem zerwania z nim. Może wypływać z miłości do Boga (żal doskonały) albo z lęku przed karą (niedoskonały), ale zawsze otwiera drogę do miłosierdzia. Jego autentyczność zależy nie od siły uczuć, lecz od gotowości nawrócenia i powrotu do Boga, szczególnie w sakramencie pojednania.
Żal za grzechy bywa mylony z emocjonalnym wzruszeniem lub chwilowym poczuciem winy, tymczasem w nauczaniu Kościoła – wyrażonym między innymi w Katechizm Kościoła Katolickiego – jest on przede wszystkim świadomą decyzją serca i woli: uznaniem zła oraz pragnieniem zerwania z nim. Może wypływać z miłości do Boga (żal doskonały) albo z lęku przed karą (niedoskonały), ale zawsze otwiera drogę do miłosierdzia. Jego autentyczność zależy nie od siły uczuć, lecz od gotowości nawrócenia i powrotu do Boga, szczególnie w sakramencie pojednania.
Kilka tygodni temu mój nastoletni syn podszedł do mnie ze słowami: „mamo, ogarnąłem sobie spowiedź. Idę do kościoła, wracając wejdę do sklepu, będę za godzinę”. Słuchałam lekko zadziwiona, bo w pierwszym momencie nie do końca załapałam o co chodzi. Syn po prostu chciał wyspowiadać się wtedy, gdy jest w kościele cicho, bez pośpiechu i u kapłana, którego sobie wybrał. I tak jak powiedział, „ogarnął” to sobie tak, żeby było dokładnie, jak zaplanował.
Kilka tygodni temu mój nastoletni syn podszedł do mnie ze słowami: „mamo, ogarnąłem sobie spowiedź. Idę do kościoła, wracając wejdę do sklepu, będę za godzinę”. Słuchałam lekko zadziwiona, bo w pierwszym momencie nie do końca załapałam o co chodzi. Syn po prostu chciał wyspowiadać się wtedy, gdy jest w kościele cicho, bez pośpiechu i u kapłana, którego sobie wybrał. I tak jak powiedział, „ogarnął” to sobie tak, żeby było dokładnie, jak zaplanował.
Jeśli prawdziwa skrucha uwalnia nas od grzechów, to po co jeszcze spowiedź? Skoro „tylko Bóg przebacza grzechy” (KKK 1442), dlaczego musimy je wypowiedzieć przed człowiekiem, w dodatku nierzadko nam nieznanym? Czy nie wystarczy pojednanie z Bogiem w sercu? Czy Kościół, jak zarzucają mu niektórzy, wymyślił sobie narzędzie opresji i kontroli, by trzymać w ryzach własnych członków? – pisze o. Dariusz Piórkowski SJ w książce "Po co nam spowiedź?", której fragment publikujemy.
Jeśli prawdziwa skrucha uwalnia nas od grzechów, to po co jeszcze spowiedź? Skoro „tylko Bóg przebacza grzechy” (KKK 1442), dlaczego musimy je wypowiedzieć przed człowiekiem, w dodatku nierzadko nam nieznanym? Czy nie wystarczy pojednanie z Bogiem w sercu? Czy Kościół, jak zarzucają mu niektórzy, wymyślił sobie narzędzie opresji i kontroli, by trzymać w ryzach własnych członków? – pisze o. Dariusz Piórkowski SJ w książce "Po co nam spowiedź?", której fragment publikujemy.
osvnews.com / tk
Ojciec Geoffroy Génin ma 69 lat i pochodzi z Francji. Przypomina raczej sportowca niż osobę duchowną – jest wysoki, szczupły i kojarzy się raczej z osobą aktywną fizycznie. Co tydzień pojawia się na alpejskich stokach, w otoczeniu zaśnieżonej doliny. W narciarskim stroju i goglach, ubrany w czerwoną koszulkę lub niebieski plastron z nadrukowanym imieniem oraz adresem parafialnej strony internetowej, pełni tam swoją posługę. Zdecydował się spowiadać wiernych podczas wjazdu wyciągiem krzesełkowym, którym narciarze docierają na szczyt.
Ojciec Geoffroy Génin ma 69 lat i pochodzi z Francji. Przypomina raczej sportowca niż osobę duchowną – jest wysoki, szczupły i kojarzy się raczej z osobą aktywną fizycznie. Co tydzień pojawia się na alpejskich stokach, w otoczeniu zaśnieżonej doliny. W narciarskim stroju i goglach, ubrany w czerwoną koszulkę lub niebieski plastron z nadrukowanym imieniem oraz adresem parafialnej strony internetowej, pełni tam swoją posługę. Zdecydował się spowiadać wiernych podczas wjazdu wyciągiem krzesełkowym, którym narciarze docierają na szczyt.
Aleteia.org / red.
W Europie Zachodniej, gdzie sekularyzacja od dekad wydaje się dominującym trendem, pojawiają się zaskakujące sygnały ożywienia religijnego. Jednym z nich jest rosnące zainteresowanie sakramentem pokuty wśród młodych Belgów. O zjawisku tym napisał francuski tygodnik "Famille Chrétienne", przyglądając się sytuacji w diecezji Tournai.
W Europie Zachodniej, gdzie sekularyzacja od dekad wydaje się dominującym trendem, pojawiają się zaskakujące sygnały ożywienia religijnego. Jednym z nich jest rosnące zainteresowanie sakramentem pokuty wśród młodych Belgów. O zjawisku tym napisał francuski tygodnik "Famille Chrétienne", przyglądając się sytuacji w diecezji Tournai.
YouTube / Fomo Pødcast. / jh
Czy ksiądz, który w konfesjonale słyszy wyznanie zabójstwa, powinien milczeć bez względu na wszystko? Tajemnica spowiedzi jest w Kościele katolickim absolutna – jej złamanie oznacza natychmiastową ekskomunikę. Ale co dzieje się wtedy, gdy w grę wchodzi ludzkie życie, odpowiedzialność karna i realne zagrożenie dla innych? Rozmowa z duchownym odsłania moralny paradoks, w którym prawo państwowe, sumienie kapłana i nienaruszalność sakramentu zderzają się bez prostych odpowiedzi.
Czy ksiądz, który w konfesjonale słyszy wyznanie zabójstwa, powinien milczeć bez względu na wszystko? Tajemnica spowiedzi jest w Kościele katolickim absolutna – jej złamanie oznacza natychmiastową ekskomunikę. Ale co dzieje się wtedy, gdy w grę wchodzi ludzkie życie, odpowiedzialność karna i realne zagrożenie dla innych? Rozmowa z duchownym odsłania moralny paradoks, w którym prawo państwowe, sumienie kapłana i nienaruszalność sakramentu zderzają się bez prostych odpowiedzi.
Aleteia / jh
Powrót do spowiedzi po długiej przerwie bywa trudny, pełen obaw i wstydu. Wiele osób odkłada go latami, nie dlatego, że nie wierzy, ale dlatego, że boi się pierwszego kroku. Tymczasem sakrament pojednania nie jest egzaminem ani sądem, lecz spotkaniem z Bogiem, który chce odbudować relację i dać nowy początek.
Powrót do spowiedzi po długiej przerwie bywa trudny, pełen obaw i wstydu. Wiele osób odkłada go latami, nie dlatego, że nie wierzy, ale dlatego, że boi się pierwszego kroku. Tymczasem sakrament pojednania nie jest egzaminem ani sądem, lecz spotkaniem z Bogiem, który chce odbudować relację i dać nowy początek.
wPolityce.pl / fronda.pl / red.
Jeden z najbardziej znanych dziennikarzy w Polsce i twórca Kanału Zero Krzysztof Stanowski podczas niedawnej rozmowy z prezydentem przyznał, że udał się do spowiedzi. Miał to zrobić, jeżeli Karol Nawrocki wygra wybory.
Jeden z najbardziej znanych dziennikarzy w Polsce i twórca Kanału Zero Krzysztof Stanowski podczas niedawnej rozmowy z prezydentem przyznał, że udał się do spowiedzi. Miał to zrobić, jeżeli Karol Nawrocki wygra wybory.
wnet.fm / red.
W wypowiedziach ks. Sebastiana Picura o sakramencie spowiedzi wybrzmiewa niepokojąca diagnoza: wielu wiernych korzysta z niego od lat, ale coraz częściej robi to w sposób mechaniczny i powierzchowny. Duchowny nie mówi o odchodzeniu ludzi od spowiedzi, lecz o jej wypłukiwaniu z głębi. Jego refleksja dotyka sedna współczesnego problemu duchowości – formalnej religijności bez wewnętrznego przeżycia.
W wypowiedziach ks. Sebastiana Picura o sakramencie spowiedzi wybrzmiewa niepokojąca diagnoza: wielu wiernych korzysta z niego od lat, ale coraz częściej robi to w sposób mechaniczny i powierzchowny. Duchowny nie mówi o odchodzeniu ludzi od spowiedzi, lecz o jej wypłukiwaniu z głębi. Jego refleksja dotyka sedna współczesnego problemu duchowości – formalnej religijności bez wewnętrznego przeżycia.
Logo źródła: 2ryby Ks. Krzysztof Grzywocz
"Nasze serca zamieniają się w piekło pełne płomieni, nienasycenia, apatii i zniechęcenia. Grzechu nie można bagatelizować, bo on odbiera nam dobre stosunki z innymi. Jeżeli człowiek żyje w grzechu, nie wyznaje go, zaczyna uważać, że jego przyjaźnie i serdeczne więzi nie mają sensu. Sądzi, że nikt mu nie zaufa i sam nie chce już nikomu ufać" - uważał ks. Krzysztof Grzywocz. Przeczytaj fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza i ks. Piotra Pawlukiewicza "Droga".
"Nasze serca zamieniają się w piekło pełne płomieni, nienasycenia, apatii i zniechęcenia. Grzechu nie można bagatelizować, bo on odbiera nam dobre stosunki z innymi. Jeżeli człowiek żyje w grzechu, nie wyznaje go, zaczyna uważać, że jego przyjaźnie i serdeczne więzi nie mają sensu. Sądzi, że nikt mu nie zaufa i sam nie chce już nikomu ufać" - uważał ks. Krzysztof Grzywocz. Przeczytaj fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza i ks. Piotra Pawlukiewicza "Droga".
Instagram.com / Onet.pl / tk
21 września 1953 roku był dla papieża Franciszka dniem przełomowym. To właśnie wtedy, będąc jeszcze nastolatkiem, poczuł silną potrzebę wyspowiadania się. Wszedł do swojego kościoła parafialnego i udał się do spowiedzi, która na zawsze zmieniła jego życie. Dziś konfesjonał wygląda zupełnie inaczej niż w tamtych czasach. Zasypany jest listami, które Argentyńczycy piszą do swojego papieża.
21 września 1953 roku był dla papieża Franciszka dniem przełomowym. To właśnie wtedy, będąc jeszcze nastolatkiem, poczuł silną potrzebę wyspowiadania się. Wszedł do swojego kościoła parafialnego i udał się do spowiedzi, która na zawsze zmieniła jego życie. Dziś konfesjonał wygląda zupełnie inaczej niż w tamtych czasach. Zasypany jest listami, które Argentyńczycy piszą do swojego papieża.
W miniony wtorek obchodziliśmy w Kościele wspomnienie św. ojca Pio. Kapucyna znanego z głębokiego przeżywania Mszy i modlitwy, ze stygmatów i daru bilokacji, choć jego największa „sława” opierała się o konfesjonał. Ludzie stali do niego w długich kolejkach. Często przychodzili ci, którzy nie spowiadali się od lat, a po spotkaniu z kapucynem wracali do domu z odnowionym spojrzeniem, siłą i z nawróceniem, które było rewolucyjne oraz trwałe. Jednocześnie wiele osób odsyłał bez rozgrzeszenia, miał dar czytania w ludzkich sercach, więc nie patyczkował się z tymi, którzy podczas spowiedzi coś ukrywali, czy próbowali go okłamać. Przez swoją surowość w sakramencie spowiedzi do dziś może budzić w nas pewien rodzaj lęku. Gdy pozna się jednak bliżej samego świętego oraz to co i dlaczego robił – ten lęk okazuje się być zupełnie bezpodstawny.
W miniony wtorek obchodziliśmy w Kościele wspomnienie św. ojca Pio. Kapucyna znanego z głębokiego przeżywania Mszy i modlitwy, ze stygmatów i daru bilokacji, choć jego największa „sława” opierała się o konfesjonał. Ludzie stali do niego w długich kolejkach. Często przychodzili ci, którzy nie spowiadali się od lat, a po spotkaniu z kapucynem wracali do domu z odnowionym spojrzeniem, siłą i z nawróceniem, które było rewolucyjne oraz trwałe. Jednocześnie wiele osób odsyłał bez rozgrzeszenia, miał dar czytania w ludzkich sercach, więc nie patyczkował się z tymi, którzy podczas spowiedzi coś ukrywali, czy próbowali go okłamać. Przez swoją surowość w sakramencie spowiedzi do dziś może budzić w nas pewien rodzaj lęku. Gdy pozna się jednak bliżej samego świętego oraz to co i dlaczego robił – ten lęk okazuje się być zupełnie bezpodstawny.
Fundacja Św. Józefa/dm
Kiedy sumienie jest pewne? Jak podejmować decyzje? Czy warto korzystać z gotowych rachunków sumienia? Na te pytania odpowie ks. Dariusz Piórkowski SJ, jezuita. Jest on jednym z ekspertów kursu „Sumienie z odzysku. Jak zaufać samemu sobie”, który Fundacja Świętego Józefa przygotowała razem z Pogłębiarką.
Kiedy sumienie jest pewne? Jak podejmować decyzje? Czy warto korzystać z gotowych rachunków sumienia? Na te pytania odpowie ks. Dariusz Piórkowski SJ, jezuita. Jest on jednym z ekspertów kursu „Sumienie z odzysku. Jak zaufać samemu sobie”, który Fundacja Świętego Józefa przygotowała razem z Pogłębiarką.
Często słyszę wśród zaangażowanych i szczerze pobożnych katolików, że przeżywają różne trudności w relacji z Bogiem i nie bardzo wiedzą co z nimi zrobić.Pierwsze pytanie, które mi się wtedy nasuwa, brzmi: a jak wygląda twoja spowiedź i przeżywanie Mszy? To, jak ważne są sakramenty, mocno pokazała swoim życiem choćby siostra Faustyna.
Często słyszę wśród zaangażowanych i szczerze pobożnych katolików, że przeżywają różne trudności w relacji z Bogiem i nie bardzo wiedzą co z nimi zrobić.Pierwsze pytanie, które mi się wtedy nasuwa, brzmi: a jak wygląda twoja spowiedź i przeżywanie Mszy? To, jak ważne są sakramenty, mocno pokazała swoim życiem choćby siostra Faustyna.
wp.pl / jh
Wielu katolików, szczególnie w okresie świąt, decyduje się na sakrament pojednania. Dla części wiernych spowiedź po latach staje się jednak źródłem niepokoju. Obawa przed krytyką ze strony kapłana sprawia, że odwlekają decyzję o powrocie do konfesjonału. Czy naprawdę jest się czego bać?
Wielu katolików, szczególnie w okresie świąt, decyduje się na sakrament pojednania. Dla części wiernych spowiedź po latach staje się jednak źródłem niepokoju. Obawa przed krytyką ze strony kapłana sprawia, że odwlekają decyzję o powrocie do konfesjonału. Czy naprawdę jest się czego bać?
Pogłębiarka / YouTube / pk
W nowym odcinku Pogłębiarka Podcast Mateusz Filipowski OCD i Daniel Wojda rozmawiają o patologiach w konfesjonale. Po co się spowiadać? Czy spowiedź może krzywdzić? Kim jest dobry spowiednik i dlaczego czasem lepiej poczekać, niż mówić byle komu?
W nowym odcinku Pogłębiarka Podcast Mateusz Filipowski OCD i Daniel Wojda rozmawiają o patologiach w konfesjonale. Po co się spowiadać? Czy spowiedź może krzywdzić? Kim jest dobry spowiednik i dlaczego czasem lepiej poczekać, niż mówić byle komu?
Vatican News / pk
"Zaplanuj tak ten dzień, abyś mógł go przeżyć, łącząc się i jednając na nowo z Bogiem, z drugim człowiekiem, ale i z samym sobą" - zachęcają księża, którzy towarzyszą pielgrzymom podczas Jubileuszu Młodzieży w Rzymie. Bowiem jutro młodzi ludzie będą szczególnie zaproszeni do skorzystania z sakramentu pojednania, m.in. na terenie Circo Massimo.
"Zaplanuj tak ten dzień, abyś mógł go przeżyć, łącząc się i jednając na nowo z Bogiem, z drugim człowiekiem, ale i z samym sobą" - zachęcają księża, którzy towarzyszą pielgrzymom podczas Jubileuszu Młodzieży w Rzymie. Bowiem jutro młodzi ludzie będą szczególnie zaproszeni do skorzystania z sakramentu pojednania, m.in. na terenie Circo Massimo.
KAI / jh
O tym jak ważne są dla niego sakramenty, przede wszystkim spowiedź – mówił do młodzieży zgromadzonej na 38. Franciszkańskim Spotkaniu Młodych Muniek Staszczyk, lider zespołu T.Love. Do Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla przyjechało ok. 700 osób z całej Polski, które przez tydzień wspólnie modlą się, słuchają konferencji, biorą udział w warsztatach, nabożeństwach i koncertach.
O tym jak ważne są dla niego sakramenty, przede wszystkim spowiedź – mówił do młodzieży zgromadzonej na 38. Franciszkańskim Spotkaniu Młodych Muniek Staszczyk, lider zespołu T.Love. Do Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla przyjechało ok. 700 osób z całej Polski, które przez tydzień wspólnie modlą się, słuchają konferencji, biorą udział w warsztatach, nabożeństwach i koncertach.
Mija prawie pięć lat od pierwszego wpisu na Instagramie, w którym powiedziałam, że świętuję spowiedź. Pięć lat, które bardzo mocno mnie zaskoczyły i pozwoliły poznać wiele ludzkich historii. Gdy zaproponowałam innym w mediach społecznościowych używanie hasztagu #świętujęspowiedź, nie spodziewałam się nie tyle tak dużego odzewu, co usłyszenia wielu trudnych i bolesnych opowieści.
Mija prawie pięć lat od pierwszego wpisu na Instagramie, w którym powiedziałam, że świętuję spowiedź. Pięć lat, które bardzo mocno mnie zaskoczyły i pozwoliły poznać wiele ludzkich historii. Gdy zaproponowałam innym w mediach społecznościowych używanie hasztagu #świętujęspowiedź, nie spodziewałam się nie tyle tak dużego odzewu, co usłyszenia wielu trudnych i bolesnych opowieści.