Panowie, posuńcie się trochę!

Marta Brzezińska-Waleszczyk

"Kościół ma obsesję na punkcie aborcji, małżeństw, gejów i antykoncepcji" - zawyrokował portal Wyborcza.pl (oraz dziesiątki innych, również zagranicznych mediów), cytując rzekomo wypowiedziane przez Franciszka słowa. Wyrwane z kontekstu (w dodatku nie do końca rzetelnie przetłumaczone) papieskie wypowiedzi szybko stały się pożywką dla medialnych spekulacji. Oto nastąpi rewolucja w Kościele! Wreszcie otworzy się furtka dla aborcji, antykoncepcji, związków homoseksualnych, a może i dla kapłaństwa kobiet - zakrzyknęli radośnie piewcy nowego wspaniałego świata.

Papież (chyba po raz pierwszy w historii!) zasłużył na uznanie Wandy Nowickiej, która uznała go za "przeciwieństwo poprzedników". Jej zdaniem, Franciszek "nie chce, by duchowni narzucali światu swoją wizję moralności, odsądzając przy tym od czci i wiary osoby homoseksualne lub zabiegające o prawo do aborcji". I właściwie, do tego momentu mogłabym się nawet zgodzić z Nowicką - rzeczywiście, Ojciec Święty mówi o homoseksualistach, kobietach, które dopuściły się aborcji czy rozwodnikach z niezwykłą delikatnością, nikogo nie potępia. "Jeśli ktoś jest homoseksualistą, a poszukuje Pana Boga, i ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby go osądzać?" - pytał, w równie "rewolucyjnym" wystąpieniu podczas podróży powrotnej z Brazylii.

Trzeba jednak wiele złej woli, aby papieskie wypowiedzi traktować jako zwiastun jakiejś rewolucji, a tak niestety dzieje się w przypadku ostatnich wywiadów udzielonych przez Ojca Świętego. "Głoszone przez Franciszka poglądy zdają się świadczyć o tym, iż może on planować rozpoczęcie długo oczekiwanej reformy Kościoła Katolickiego" - sądzi Wanda Nowicka. Wicemarszałek chyba nie do końca doczytała rozmowę z Ojcem Świętym, bowiem wyraźnie podkreśla on, że stanowisko Kościoła w kwestii aborcji, antykoncepcji czy małżeństw homoseksualnych jest "znane", On zaś sam "jest synem Kościoła". A więc, ze zmian nici, butelki z szampanem daremnie odkorkowane - wyczekujący rewolucji muszą obejść się smakiem.

W całej medialnej histerii, w jaką popadły media, zarówno nieprzychylne Kościołowi (które "naginały" słowa papieża według własnych potrzeb), jak i katolickie (które próbowały je prostować) bez większego echa przeszły słowa na temat roli kobiet w Kościele. A szkoda, bo były równie (a może nawet bardziej!) rewolucyjne, aniżeli rzekome połajanki za obsesję. Franciszek przyznał, że w Kościele wciąż za dużo jest męskiego pierwiastka. Ojciec Święty postawił pytania o rolę kobiety: "Co czynić, by ta rola stała się bardziej widoczna?". Jego zdaniem, warto poszerzyć tę przestrzeń, by rola kobiet w Kościele była bardziej wyrazista. I tu pojawia się niemały dylemat, bo, z jednej strony, pań w Kościele jest bardzo dużo, a niektórzy twierdzą wręcz, że to one nadają ton przeżywaniu wiary, także męskiemu, niejako czyniąc duchowość zniewieściałą. Z drugiej strony, obecność kobiet ogranicza się do wypełniania raczej podrzędnych ról czy też ról służebnic, które nie zabierają głosu w ważnych dla Kościoła kwestiach. "Kobiety często mają rację, tylko nikt ich o zdanie w Kościele nie pyta" - ocenia s. Małgorzata Chmielewska.

Jak więc uwypuklić rolę kobiet bez wychodzenia poza doktrynalne ramy, które nie pozwalają na wyświęcanie kobiet? "Nie można ograniczać się do tego, że kobieta jest ministrantką czy przewodniczącą Caritas, katechetką... Nie! Musi być czymś więcej" - przekonywał w rozmowie z dziennikarzami Franciszek, jednocześnie przypominając, że Kościół wyraźnie wypowiedział się na temat wyświęcania kobiet i "ta brama jest zamknięta". Pomocnym w znalezieniu konsensusu może być spojrzenie na Matkę Bożą. "Maryja, była ważniejsza niż apostołowie, biskupi, diakoni i kapłani. Kobieta w Kościele jest ważniejsza niż biskupi i kapłani" - podkreślał Franciszek na pokładzie samolotu. Z kolei, w wywiadzie dla "La Civilta Cattolica" papież wyraził obawę przed rozwiązaniem w duchu "maczyzmu w spódnicy". Kobieta różni się od mężczyzny i jej rola nie może być inspirowana ideologią "maczyzmu".

Chociaż Jan Paweł II wiele miejsca w swoim nauczaniu poświęcił płci pięknej (warto pamiętać choćby o Liście Apostolskim o godności i powołaniu kobiety "Mulieris Dignitatem"), to Franciszek ubolewa nad tym, że do tej pory nikt nie stworzył głębokiej teologii kobiety. Być może za jego pontyfikatu pojawią się kolejne wzniosłe dokumenty, listy czy nawet encykliki poświęcone tematyce kobiecej, ale chyba nie w tym rzecz. Papieżowi, który raczej wydaje się człowiekiem czynu, też chyba nie do końca o to chodzi. Wydaje się, że ważniejszym od kilometrów zapisanych słów jest konkretne działanie, zmierzające ku temu, by zrobić kobietom miejsce w Kościele. Gdzie go szukać? Spójrzmy choćby na ważne kościelne instytucje, gdzie rzecznikami prasowymi są przeważnie panowie - na kurie diecezjalne, gdzie dominuje patriarchat, a kobiety mogą co najwyżej parzyć kawę w sekretariacie. Na organizacje charytatywne, w których - owszem, jest wiele kobiet, ale daremnie szukać ich w zarządach czy radach decyzyjnych. Na wspólnoty, którym przewodniczą panowie. Na katolickie uczelnie, gdzie kobiet-wykładowców jest jak na lekarstwo. Przestrzeń jest, tylko trzeba jej poszukać i sprawiedliwie się nią podzielić. Panowie, posuńcie się nieco, robiąc trochę miejsca paniom!

Marta Brzezińska-Waleszczyk - publicystka portalu Fronda.pl, doktorantka w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, publikowała w "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej" i kwartalniku "Fronda". Przygotowuje rozprawę doktorską o social media w Kościele.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Panowie, posuńcie się trochę!
Komentarze (80)
A
Anglia
1 października 2013, 21:28
Hej quavasaki Przykro mi ze moja wypowiedz Cie wkurzyla. Ale za wszystkich moze sie nie wypowiadaj, ok? Daj im szanse ;), szczegolnie ze cierpliwie milczeli przez 4 dni. Nie wiem dlaczego przy okazji atakowania mnie, atakujesz tez kobiety ktore mnie otaczaja. I nie wiem dlaczego przeswietlasz i diagnozujesz mnie po przeczytaniu nawet mniej niz 700 slow spod mojego piora ;) Moze nalezaloby swoje slowa odniesc wpierw do siebie? Podtrzymuje jednak opinie ze wklejanie obcych slow do tytulu doktoratu, jesli istnieje dobry polski odpowiednik, jest przesada. Nie jest to nowy problem dla Polakow, ze wspomne chocby barokowe makaronizmy czy XIX-wieczna francuzczyzne. No i na koniec to o co chodzi. Jesli Autorka ma ambicje zasiadac w radach decyzyjnych czy wykladac na uniwersytetach to czy sadzisz ze doktorat z Facebooka dobrze ja kwalifikuje to takiej pracy? Z pewnoscia za to jest latwiejszy do zrobienia niz powiedzmy doktorat z rachunkowosci organizacji charytatywnych, czyz nie? PS Jestem mezczyzna, zob. PIERWSZE slowo mojej ostatniej wypowiedzi.
Q
quavasaki
1 października 2013, 17:10
@Anglia twoja wypowiedź już daje wystarczające wyobrażnie o tym, jakiego typu kobiety cię otaczają... a te zawsze musza karmić się zawiścią, bo choć to daje im ułudę, że do czegoś sie nadają.  Łączysz jakieś "wspomnienia" z wizyty w katedrze z Autorką artykułu i do tego dodajesz, że nie wiesz po co taki doktorat. A w dodatku przejrzałeś(aś) autorkę na wylot, po przeczytaniu ok. 700 wyrazów. A to z poważną chorobą graniczy. Uwierz, że ludziiom takim jak Autorka w przeciwieństwie do ciebie nawet przez myśl nie przejdzie, że mieliby się czymś dowartościowywać. Pewnie nie masz pojęcia o tym, że istnieje kategoria ludzi, którzy najzwyczajniej w świecie znają swoją wartość i nie muszą się z tym obnosić. pokazujesz na siłę, ze gdzieś coś koniecznie chcesz napisać, bo wtedy komuś coś tym udowodnisz. Wkurzasz tu wszystkich. Ale najważniejsze, że się dowartościowałeś(aś).
A
Anglia
27 września 2013, 23:21
Bylem wczoraj w Katedrze Southwark (pd. czesc centralnego Londynu), wlasnie z jakiegos bocznego wyjscia wyszla kobieta w ornacie ("kaplanka"). Kto nie widzial to moze powinien... Co do roli kobiet - jesli sama autorka musi sie dowartosciowywac wpisywaniem angielskojezycznych terminow do tytulu swojej pracy (social media) to wydaje mi sie jednak ze chodzi tutaj bardziej o ambicje niz o wnoszenie kobiecego pierwiastka do czegokolwiek. Druga rzecz, do jakiej wlasciwie pracy czy poslugi ma przygotowac doktorat z owych mediow spolecznosciowych w Kosciele?
MR
Maciej Roszkowski
27 września 2013, 15:29
         To nie Kościół ma obsesję seksu. To współczesny ("nowoczesny") czlowiek ma taka obsesję. Jeśli oddzielić od audycji telewizyjnych i czasopism treści seksualne, okołoseksualne i aluzje do seksu, to co zostanie? Seksem i kobiecym ciałem reklamuje sie wszystko, począwszy od bielizny , ana kredytach mieszkaniowych kończąc. Jeśli otworzę telewizor, to albo kopulują albo mordują a najczęściej jedno i drugie. Seks sprzedaje się najlepiej. Proszę Państwa  media,  reklama i publicystyka  dostały się ręce hołoty.
K
kobieta
27 września 2013, 13:37
Takich przestrzeni, w których domiują mężczyźni jest dużo więcej: Sejm i Senat i to mimo parytetów, zarządy firm i spółek, firmy budowlane, branża stoczniowa i budowlana, drwale, traktorzyści, mechanicy samochodowi.  Wpychanie tam na siłę kobiet przypomina stare i nowe czasy. Bo kobiety na traktory już było, a kobiety do zarządów spółek jest już np. w Skandynawii.
M
mhpaw
27 września 2013, 12:09
Przykre.
L
leszcz
27 września 2013, 11:48
@mhpaw To nie chamstwo. To przemyślana i uskuteczniana strategia kształtowania relacji męsko-kobiecych. Do tego uzasadniana religijne.
27 września 2013, 11:07
Przyznaję: Nie rozumiem. Janie, może trochę prościej? @mhpaw nie może :-) teologia ~jana to niespisany i unikalny konglomerat wiekszości znanych herezji, które on wytrwale głosi na DEONie. PS. pozdrowienia dla ~jana
M
mhpaw
27 września 2013, 10:54
Przyznaję: Nie rozumiem. Janie, może trochę prościej?
M
mhpaw
27 września 2013, 10:33
Dla mnie kobiety były kimś pełnym ciepła i empatii. Wnosiły ład i porządek w meskie życie. Potrafiły opatrywać rany i po prostu kochać. Dlatego też gdy słyszę o "kobietach na traktory" jestem po prostu nieufny (bo widzę co się dzieje).
M
mhpaw
27 września 2013, 10:30
Po pierwsze, dlaczego jak kobieta ma aspiracje, interpretowane jest to jako walka z mężczyzną? Spotkałem taką sytuację w życiu, min. w wymienionym przeze mnie duszpasterstwie. Zdecydowana była przewaga dziewcząt i nie spowodowało to, że nie było układów i po prostu toksycznych zależności. Tam zawsze dziewczyna musiała pokazać, że jest "lepsza" nawet jeśli to oznaczało, że kogoś zrani czy stłamsi. Jeśli tak ma wyglądać równouprawnienie to jestem za powrotem patriarchatu. Odnośnie kobiet z apiracjami to cenię sobie takie, które mimo inteligencji i wiedzy nie stają się zimne i wyrachowane. Przy których mogę poczuć się, że jestem chciany i potrzebny. Co do Twojej znajomej to jest to przykre, że tak się działo. Jak widać chamstwo działa bez wzgędu na płeć. A odnośnie pytania jak dowartościować jednych by nie krzywdzić drugich, tutaj po prostu wystarczy kochać bliźniego.
L
leszcz
27 września 2013, 10:09
To nie złosliwość z tą męskością na fali. Ot, obserwacja czterdziestolatka, który pamięta bardziej przychylny dla kobiet w Kościele początek lat 90. Nie watpię, że koleżanki z duszpasterstwa mogły być chamskie, w tym akurat mamy równouprawnienie:( Tylko ja mam inne doświadczenia ze swego kościelnego środowiska(nie akademickiego!) Bliska mi kobieta przeszła przez wspólnotę,  w której w ramach uskuteczniania męskiego liderowania i kobiecego poddania wtłaczano jej do głowy, że: -kobieta planująca małżeństwo nie powinna studiować, by nie przytłaczać wykształceniem męża; -w towarzystwie powinna się odzywać jak najmniej, to jej mąż ma błyszczeć; -to mąż ma decydować, kogo zaprosić w gości, ona sama nie może podjąć takiej decyzji; -wymierzanie kar dzieciom to nie jej zadanie, ale przywilej męża, który decyduje o nich po powrocie z pracy; -powinna się do niego zawsze uśmiechać, zwłaszcza, gdy jej się chce płakać; -powinna być dla niego zawsze dostępna w łóżku, nawet jeśli jest akurat płodna, a nie planowali kolejnego dziecka, tylko mu zaufać, że weźmie odpowiedzialność za poczęte życie; -praca zawodowa kobiet jest wymysłem szatana; -powinna chwalić wszystkie jego decyzje, nawet złe, ufna, że Bóg naprawi ewentualne krzywdy. I więcej takich dyrektyw, a wszystko z ust naszych, katolickich księży. Po takiej wieloletniej "formacji" wyszła zmasakrowana psychicznie. Moje rozważania nie są typu myć ręce czy nogi. Pytanie brzmi: jako dowartościować facetów, by nie skrzywdzić kobiet?
L
leszcz
27 września 2013, 10:07
@mhpaw "Czy zawsze kobieta musi walczyć o miejsce z mężczyzną." Po pierwsze, dlaczego jak kobieta ma aspiracje, interpretowane jest to jako walka z mężczyzną? Po drugie, wiekszość pań jest normalnych i nie żąda ani parytetów ani kapłaństwa kobiet, ale chce, aby ich głos był słyszany i rozumiany przez mężczyzn. Czy to naprawdę jest feministyczna zachcianka? Zresztą, gdyby np. w takiej strukturze jaką jest kuria, było kilka kobiet, na pewno instytucja ta dostałaby nieco ludzkiej twarzy. Niedawno jeden ksiadz skarżył mi sie na biurokratyczność i układy kurii. Gdzie są sami mężczyźni, często jest ostra rywalizacja i walka o władzę.
M
mhpaw
27 września 2013, 09:32
Napiszę też, że w większości wypadków "ta męskość na fali" to oddolna inicjatywa zainteresowanych. Słyszałem o podobnych inicjatywach dla kobiet, ale nie są one bardzo popularne wśród płci pięknej.
M
mhpaw
27 września 2013, 09:25
Leszczu, jak zwykle chodzi o konkrety. Gdzie ten "geniusz kobiety"?. W którym miejscu się on przejawia? Jak go wydobyć. Na razie to mowa tylko o parytetach w Kosciele, w porywach kobieta-kardynał lub kapłanka. Czy zawsze kobieta musi walczyć o miejsce z mężczyzną. Piszesz "męskość jest na fali". Moim zdaniem niepotrzebna złośliwość. Inne zadania stoją przed meżczyzną a inne przed kobietą. Ja z własnego dośwaidczenia pamiętam jak ciężko było mi znależć pozytywne przykłady męskości, pamiętam złośliwość i chamstwo koleżanek z duszpasterstwa, które były w najlepszym razie "antyfaceciarskie". Twoje rozważania są typu czy myć ręce czy nogi.
I
Ikar
27 września 2013, 00:57
O, Deon schodzi na psy - zaczęli publikować teksty Brzezińskiej.
L
leszcz
27 września 2013, 00:03
Drogie panie, radzę pozbyć się złudzeń. W najbliższym czasie, przynajmniej w rzeczywistości polskiego Kościoła, nie czekają was pozytywne zmiany( nie zwracam się tu do tych pań, które zadawala ich własna drugorzędność). 25 lat po powstaniu papieskiego listu "Mulieris dignitatem" niewiele się udało zrealizować z jego pięknych idei. Jeszcześmy się nie rozpędzili w dowartościowywaniu kobiety, a tu szykuje się wielki odwrót, bo teraz to męskość jest na fali, przynajmniej w kościelnej publicystyce i nowych inicjatywach duszpasterskich. Chciałyby niektóre panie podkreślić swą podmiotowość we wspólnocie Kościoła, a tymczasem trudno to zrealizować nawet we własnym małżeństwie. Jak grzyby po deszczu mnożą sie nam artykuły o posłuszeństwie żony mężowi i dominującej z woli Boga roli mężczyzny. Nawet dziś natrafiłem na jeden w tym duchu, pisany skądinąd przez kobietę i to na portalu, na którym publikuje autorka komentowanego wpisu: http://www.fronda.pl/blogi/modlitwa-jest-najsilniejsza-mozliwoscia-naszego-dzialania/przez-meza-przemawia-bog,35455.html Skąd taki wysyp artykułów o archaicznej wizji małżeństwa? Parę lat temu nie było jeszcze takiego trendu. Podejrzewam, że to przegięcie w reakcji na inne przegiecie, jakim jest ideologia gender. Tylko, że to jest trochę takie leczenie dżumy cholerą. Obawiam się, że podobnie będzie w praktyce wspólnoty Kościoła. Z lęku przed wprowadzeniem kapłaństwa kobiet, kobiecy pierwiastek bedzie ograniczany i na innych polach. Papież Franciszek może mieć swe piękne wizje o telogii kobiety, ale to na nic wobec oporu materii na niższych piętrach. Może nawet napisać encyklikę na ten temat, ale obawiam się, że podzieli ona los "Mulieris dignitatem' Jana Pawła II. Dlatego, drogie panie, radzę pozbyć się złudzeń. To nie jest raczej wasz czas.
V
Valeria
26 września 2013, 17:51
"Panowie, posuńcie się trochę!" Ale gdzie? Stoimy już na parapecie. ... Żeby być wyżej?
V
Velasques
26 września 2013, 17:07
"Panowie, posuńcie się trochę!" Ale gdzie? Stoimy już na parapecie.
M
mhpaw
26 września 2013, 16:37
Tak czytam te komentarze i przychodzi mi na myśl starcie się dwóch obozów: fascynatów piłki nożnej i zwolenników łowienia ryb. Każdy ma swoje argumenty, każdy usiłuje przekonać drugiego, tyle, że bycie ok, nie oznacza koniecznie bycia piłkarzem czy wędkarzem. Tak do namysłu.
S
SunLight
26 września 2013, 16:03
A ja sie z Toba Anglia calkowicie zgadzam :-) Bo to nie mezczyzna ale kobieta zostala zwiedzona.... I wlasnie wierze ze Twoja zona zostanie zbawiona przez rodzenie dzieci.  ... Największe święte nie zostały jednak święte dzięki rodzeniu dzieci. Jednak widać, że masz jakieś nieskie poczucie własnej wartości, skoro musisz się swoim rodzeniem dzieci chwalić na forum, nie zwracając uwagi na kontekst. ... Sara (fajny nick - swietnie pasuje do rodzenia dzieci ;-)) Kontekst jest, ktos sie na forum zapytal Anglii czy jego zona zostanie zbawiona przez rodzenie dzieci, a zapytal sie dlatego ze akurat taki cytat biblijny zostal uzyty - o zbawieniu przez rodzenie dzieci. A co do wielkosci swietych - moze trzeba wrocic do wypowiedzi o Maryji i jej postawie?
26 września 2013, 16:00
Coś mi nie pasuje w tym artykule. Jakby Pan Jezus chciał, toby z kobiet, które z Nim chodziły zrobił apostołów, przewodników, jakoś je wyróżnił w hierarchii a nie zrobił...o Jakby Jezus chciał, to by potepił niewolnictwo lub chociaż zniósł wśród nalezących do Kościoła, a tego nie zrobił. Bo Jezus nie łamał istniejącego wóczas porządku społecznego.
S
Sara
26 września 2013, 15:46
A ja sie z Toba Anglia calkowicie zgadzam :-) Bo to nie mezczyzna ale kobieta zostala zwiedzona.... I wlasnie wierze ze Twoja zona zostanie zbawiona przez rodzenie dzieci.  ... Największe święte nie zostały jednak święte dzięki rodzeniu dzieci. Jednak widać, że masz jakieś nieskie poczucie własnej wartości, skoro musisz się swoim rodzeniem dzieci chwalić na forum, nie zwracając uwagi na kontekst.
A
Angela
26 września 2013, 15:39
@T7HRR Nie odnosiłam się do wypowiedzi Anglii, tylko do Twojej. Mieszasz, żeby zrobic z kogoś durnia i wmówić, że nie wie o co chodzi. Ale cóż jesli ktoś cierpi na niedowartościowanie, to jakoś mu trzeba pomóc... czyż nie? Tak własnie wygląda "wspieranie" kobiet, wiadomej wartości w kościele. 
S
SunLight
26 września 2013, 15:23
Do wszystkich "katolickich feministek" na tym forum ;) 1.Tymoteusza 2:11-15 "Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci" Kor 14, 34n "Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu." Teraz mozemy w spokoju zamknac watek i wrocic do swoich obowiazkow :) ... A ja sie z Toba Anglia calkowicie zgadzam :-) Bo to nie mezczyzna ale kobieta zostala zwiedzona.... I wlasnie wierze ze Twoja zona zostanie zbawiona przez rodzenie dzieci. I bycie z nimi, trwanie w cichosci i wbrew naciskom spolecznym do robienia kariery, nawet tak 'szczytnej' jak taka w kosciele ;-) I wracam do obowiazkow...
U
udana
26 września 2013, 15:17
Coś mi nie pasuje w tym artykule. Jakby Pan Jezus chciał, toby z kobiet, które z Nim chodziły zrobił apostołów, przewodników, jakoś je wyróżnił w hierarchii a nie zrobił...one mu towarzyszyły, były, trwały, wspierały, ale były w cieniu tak jak Maryja. A przez to nic ze Swojej Godności nie straciły. Maryja niczym nie rządziła, nie doradzała, raz w Kanie zasugerowała Jezusowi, że może już czas… My kobiety mamy inne predyspozycje, inne talenty…inne miejsce w historii zbawienia. 
26 września 2013, 15:07
Odpowiem Ci tak: apostołowie przez cały czas chodzenia za Jezusem, szykowani byli do - powiedzilibyśmy dziś godności biskupów (tu na ziemi). Domagali się, we fragmencie, ktora zapewne wspominasz jeszcze więcej :-) Stanowiska kobiet wymienionych przez Anglie to funkcje pomocniecze wobec biskupów. Stąd porownywanie postawy Maryji i apostołów w stosunku do stanowisk i władzy na ziemi jest nieadekwatne. Oni z wyboru Jezusa dostali władze apostolską. O większe stanowiska w Kościele na ziemi nie mogli się ubiegać.
A
Angela
26 września 2013, 14:44
@~Angela Czego dokładnie? :-) ... Ten sam komentarz pisze się raz. A ja już to napisałam. 
26 września 2013, 14:16
@~Angela Czego dokładnie? :-)
A
Angela
26 września 2013, 14:09
Wymienione przez Anglię stanowska to nie "miejsca po prawej czy lewej stronie" - ale stanowiska ciężkiej pracy z ludźmi! ... Dobra umiejętnośc czytania ze zrozumieniem pomaga w prawidłowej interpretacji wypowiedzi innych. Dobrze też pamiętać, co się wcześniej napisało.
26 września 2013, 14:03
@~Angela :-) Dobra znajomość NT pomaga w zrozumieniu intencji piszącego. A pamiętasz jaka ich spotkała odpowiedź w związku z tymi staraniami? No własnie! Wymienione przez Anglię stanowska to nie "miejsca po prawej czy lewej stronie" - ale stanowiska ciężkiej pracy z ludźmi!
A
Angela
26 września 2013, 13:49
@T7HRR Posuń się. Wojujesz skrajnie i autorytarnie, zabarwiając to żartem, a z tego co ja pamiętam, to tylko apostołowie tylko raz składali taką aplikację. Pamiętam też, że uciekali a w najważniejszych momentach pozostawiali kobiety same. Kiedy przeżywali czas wewnętrznych ciemności, nie wypuszczali kobiet z wieczernika.  Jakaś arabska mentalność Cię nęka.
26 września 2013, 13:22
@Anglia - o ile mi wiadomo Apostołowie również nie pchali się do bycia "Rzecznik prasowy kurii, wykładowca seminaryjny, notariusz kurii, ekonom" @Skalisty Z tego co pamiętam aplikowali o znacznie wyższe stanowiska :-)
D
Dawid
26 września 2013, 13:19
Obsejse na temat aborcji i homoseksualizmu to ja widzę na Frondzie, której Szanowna Autorka, Pani Marta, jest reprezentantką.
A
aik
26 września 2013, 10:09
W kwestii "posuwania się" odnośnie różnych funkcji to rzeczywiście chodzi o zysk, jaki danemu kościelnemu środowisku może dać współpraca mężczyzn i kobiet. Natomiast modlitwa oparta na kontemplacji postawy Maryi jest potrzebna zarówno kobietom, jak i mężczyznom...
M
mhpaw
26 września 2013, 09:49
@Anglia Czy twoja żona zbawi się przez rodzenie dzieci?
A
Anglia
26 września 2013, 00:14
> Myślę, że najlepszym pnktem wyjścia w tej kwestii jest  modlitwa oparta na kontemplacji postawy Maryi. O ile mi wiadomo Maryja nie pchala sie do bycia "Rzecznik prasowy kurii, wykładowca seminaryjny, notariusz kurii, ekonom" ale odpowiadala pokora i "zachowywala wszystkie te sprawy w swoim sercu". ;)
A
ania
25 września 2013, 23:45
Byś może się mylę, ale nie jestem wcale pewna, czy papieżowi chodziło o to właśnie, by "panowie się posunęli" robiąc miejsce paniom w zarządach, radach, redakcjach, na uniwersytetach... Oczywiście, wszędzia tam może być nas - kobiet - więcej i dobrze, żeby tak się działo. Nie o to chyba jednak chodzi, żebyśmy miały więcej władzy, więcej głosu, byśmy zajmowały bardziej prestiżowe stanowiska... Nie o to chodzi z pewnością, byśmy robiły w Kościele to samo i tak samo jak mężczyźni! Wydaje mi się raczej, że papież mówił o tym, że w Kościele brakuje przetzreni dla wsłuchanie się w to, co kobiece a pytania o miejce kobiety w Kościele brzmi, jak to zrobić, by kobieta z całą swoją kobiecością, wrażliwością, z pełnionymi przez siebie rolami społecznymi i rodzinnymi i tym wszystkim, co różni ją od mężczyny  mogła odgrywać w Kośclele ważną rolę . Tylko, czy na to pytanie mają odpowiedzieć mężczyźni? Czy rzeczywiście problem w tym, że się nie chcą przesunąć i zrobić nam miejsca? A może to my - kobiety - nie wychodzimy z właściwą inicjatywą? Może złszcząc się na mężczyzn, próbując im dorównywać lub ich naśladować nie proponujemy tego, czego świat i Kościół od nas potrzebuje i oczekuje...? Myślę, że najlepszym pnktem wyjścia w tej kwestii jest  modlitwa oparta na kontemplacji postawy Maryi.
A
Ala
25 września 2013, 23:12
Ktoś tu wspomniał o parytetach. Boże broń, żadnych parytetów! Nie chodzi o to, by osoby z chromosomem płciowym XX miały w strukturach Kościoła określoną reprezentację, ale o to, by w ogóle brane były pod uwagę. Rzecznik prasowy kurii, wykładowca seminaryjny, notariusz kurii, ekonom-jeśli jest w danym srodowisku specjalistka z tegoż zakresu, nic nie stoi na przeszkodzie, by ją zatrudnić. I wcale nie chodzi o jej awans, ale o zysk, jaki danemu kościelnemu środowisku może dać współpraca mężczyzn i kobiet. Do wielu zajęć w Kościele nie potrzeba święceń i można doń zaangażować świeckich mężczyzn czy kobiety. Zawsze mnie zastanawiało, że tylu księży nie ma czasu np. na służbę innym poprzez kierownictwo duchowe, bo są zajęci sprawami ekonomicznymi czy urzędowymi. Pomysł, by obdarzać kobiety godnością kardynalską niespecjalnie mi się podoba, ale gdyby Kosciół go kiedyś zrealizował, jakoś przeżyję:( Nie mogłaby jednak być to zmiana dotycząca jedynie kobiet. W takiej sytuacji widziałabym też miejsce dla świeckich mężczyzn w gronie elektorów na konklawe. Jedynie z czynnym prawem wyborczym, oczywiście:)
M
Magdalena
25 września 2013, 22:52
Bycie katolikiem to nie zawód, gdzie po szczeblach kariery pniemy się w górę, zdobywamy laury, odznaczenia i marzymy po cichu, że kiedyś w sławie i dostatku odejdziemy na emeryturę… Bycie katolikiem to nie zawody, kto szybciej awansuje, kogo opublikują, kto będzie bogaty i rozpoznawalny... W Kościele właśnie mamy nie być zawodnikami w takich zawodach, mamy być spełnionymi dziećmi Boga szukającym Jego woli, nie własnej....
A
angela
25 września 2013, 22:47
Pytaniem pozostanie czy kobieta sama siebie dostecznie ceni, aby pracować z mężczyzną bez komplesków i poczucia niższosci,zachowując swoją tożsamość,będąc kompetentną bez chęci upodbnienia sie do mężczyzny i zastąpeinia go we wszystkim. ... Z jakiego powodu kobieta ma mieć kompleksy? Z jakiego powodu ma czuć się gorsza? Ja przynajmniej mam odwrotnie:)
A
Anglia
25 września 2013, 22:07
Do wszystkich "katolickich feministek" na tym forum ;) 1.Tymoteusza 2:11-15 "Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci" Kor 14, 34n "Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu." Teraz mozemy w spokoju zamknac watek i wrocic do swoich obowiazkow :)
A
Anglia
25 września 2013, 21:10
Pare tygodni temu - lektorka w naszym kosciele, mini ze ledwo pupe zaslania (zreszta widok dosyc regularny, albo mini albo dekolt), ministrantka wlosy pomalowane na rudo. Tydzien temu Pani z kancelarii zaangazowana w podpisy pod petycja do premiera zeby cos zrobil w sprawie glodu. Na pytanie skad na to pieniadze bo przeciez jak zwykle pojda z kieszeni mojej rodziny, odpowiedz ze nie, bo chodzi o to zeby zabrac skads idziej zeby dac na ten nowy cel. Moj komentarz "to marksism", odpowiedz glosny smiech. Brawo kobiety. Co do propozycji powolania kobiet na rzeczniczki biskupie i takie tam - alez jak najbardziej, najlepiej zeby byly mlode i piekne, bo za malo jeszcze maly skandali. The law of unintended consequences nie kaze na siebie dlugo czekac.
S
Słaba
25 września 2013, 20:06
A co by nie mówić, w decyzyjności Kościoła jest dużo więcej mężczyzn, a wśród wiernych praktykujących dużo więcej kobiet. Ani jedno, ani drugie nie służy równoważeniu zdań, osobowości, spojrzeniu na różne kwestie. Jednorodność i w jednym i drugim wydaniu, nie dość, że jest mniej ciekawa, to hamuje lepszy rozwój Kościoła. Zgadzam się. W subtelniejszych sprawach, np. w kierownictwie duchowym, te różnice są czasami dobrze widoczne. Mojemu kierownikowi duchowemu zdarzyło się powiedzieć w ważnej dla mnie sprawie: "Nie wiem. Szczerze mówiąc ten problem leżał poza kręgiem moich zainteresowań." Ale, w taki sposób, problem zaistniał w jego postrzeganiu świata i w dalszych naszych rozmowach. W drugą stronę też taki proces zachodzi. Nie wiem, czy łatwo to przenieść w bardziej "społeczne" obszary Kościoła...
S
s.Klara
25 września 2013, 19:52
Pytaniem pozostanie czy kobieta sama siebie dostecznie ceni, aby pracować z mężczyzną bez komplesków i poczucia niższosci,zachowując swoją tożsamość,będąc kompetentną bez chęci upodbnienia sie do mężczyzny i zastąpeinia go we wszystkim.
Łukasz Lasocki
25 września 2013, 18:58
Trudno oczekiwać, żeby np. rzecznikiem episkopatu była kobieta, bo to byłby taki trochę sztuczny twór, taki na siłę dowartościowanie kobiety... Trudno, żeby facet segregował ubrania w Caritasie, oceniał, które nadaja się do noszenia itp.  ... Z mojej strony podwójne pytanie DLACZEGO NIE? Do bycia rzecznikiem KEP nie trzeba mieć w brew pozorom święceń ani ślubów zakonnych. To jest funkcja bardzo merytoryczna, wymagająca akurat całkiem konkretnego warsztatu. Ostatnio w łódzkim Caritasie przekazywałem ubrania mężczyźnie. Wyglądało jakby miało sobie poradzić z tą "arcytrudną" rolą. O rolach możliwych do spełniania przez kobiety i mężczyzn można mówić długo, byle wyzpolić się ze schematów.
Grzegorz Kramer SJ
25 września 2013, 17:53
A tak na marginesie, bardziej do Redakcji - czy Pani Marta teraz będzie pisywała na DEON'ie?
R
rafi
25 września 2013, 17:45
Jeśli chodzi o wypowiedziane przez papieża Franciszka słowa: nawet jeśli ktoś opacznie zrozumiał te słowa (a tak naprawdę, ciekaw jestem ilu ludzi zrozumiało te słowa tak do końca, nie przeginając intencji w jedną ani w drugą stronę), można było wykorzystać całą tę sytuację w dobrym kierunku... Nie wiem czy ktoś rozumie moje intencje: kiedy Jezus nakarmił tłumy, to te tłumy chciały potem obwołać Go królem. Te tłumy też nie rozumiały kim jest Jezus, i czego chce. Ale Jezus ich wcale nie potępiał, tylko zaczął do nich mówić: "starajcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o pokarm nieprzemijający...". Ludzkie dążenia są przyziemne, ale ZAWSZE jest dobra okazja, by w takim kontekście mówić ludziom o Jezusie, nie potępiając ich.
jazmig jazmig
25 września 2013, 16:19
Cała ta dyskusja nie ma sensu. Jeżeli ktoś ma potrzebę zaspokajania swoich ambicji, to powinien się zatrudnić w jakiejś firmie, kroporacji itp i tam realizować te potrzeby. Kościół, a dokładniej instytucje kościelne, nie są od zaspokajania niczyich ambicji. Dlatego dyskusja nad rolą kobiet w tych instytucjach ma sens jedynie wtedy, kiedy należy wskazać, co jest zastrzeżone wyłącznie dla męzczyzn. Tym czymś z pewnością jest kapłaństwo. Co do innych funkcji i zadań nie wypowiadam się, bo nie jestem fachowcem, ale z faktu, że na jakichś stanowiskach nie ma kobiet wcale nie wynika, że im się te stanowiska należa, jakby miały na to jakiś przydział. Jeżeli jakaś pani obejmie to stanowisko, to ok. A jeżeli nie obejmie, to świat się nie zawali. Kościół nie jest korporacją, gdzie określony procent określonych stanowisk koniecznie muszą zajmować kobiety. Dlatego panowie nie muszą się posuwać.
K
Kobieta
25 września 2013, 15:29
W czym problem, Pani Redaktor??? To, że nie może byc kapłaństwa kobiet, bo Kościół nie ma nawet władzy ich wyświęcania, to oczywiste. Pozostałe miejsca sa wolne i tylko od kobiet zależy, czy je zajmą. Trudno oczekiwać, żeby np. rzecznikiem episkopatu była kobieta, bo to byłby taki trochę sztuczny twór, taki na siłę dowartościowanie kobiety..... Jesli kobiety zajmuj w Kościele miejsca służebne (praca w Caritasie, zakony żeńskie i różne posługi z tym związane itp) to znaczy, że są niedowartościowane? Wynika to z różnic między kobieta a mężczyzną. Trudno, żeby facet segregował ubrania w Caritasie, oceniał, które nadaja się do noszenia itp. Moje znajome czynią to od lat, sa bardzo zadowolone i spełnione. Nie sądze, by jakis facet na ich miejscu powiedziałby to samo. Jest tyle przestrzeni dla kobiet w Kosciele, Pani znalazła też coś dla siebie i nie jest to rola służebna. Wsyzstko zależy wiec od tego, czy ktoś chce. Jesli kobiety chcą pracować w Caritasie, po co na sile robić z nich rzeczniczki prasowe. A jesli chcą.....niech sie o to ubiegaja. jak o każdą pracę.
A
Ala
25 września 2013, 15:19
O.Grzegorz. Wiem, że Ojciec tego nie powiedział, odniosłam się do klimatu, który towarzyszy często wypowiedziom ludzi Kościoła, którzy chcąc przyciągnąć mężczyzn , zapewne często podświadomie, krytykują styl kobiecej obecności w Kościele. Zgadzam się, dla wszystkich starczy miejsca.
Grzegorz Kramer SJ
25 września 2013, 15:10
Czy naprawdę, by wypromować to, co męskie, musimy deprecjonować to, co kobiece, a żeby wpuścić 12 mężczyzn do kościelnej ławki musimy wypchnąć 12 kobiet? ...Ja tego nie powiedziałem. Miejsca jest sporo. 
A
Ala
25 września 2013, 15:09
T7HRR, rozumiem. Język jest źródlem nieporozumień:)
A
Ala
25 września 2013, 14:57
O.Grzegorz Kramer Zapewniam Ojca, że boli mnie to, że tak mało mężczyzn jest w Kościele. Fizycznie i mentalnie. Tylko ręce mi opadają, gdy remedium na taki stan rzeczy jest propozycja odfeminizowania Kościoła rzekomo sfeminizowanego. Dla mnie to echo słów Adama z raju :"Kobieta, którą postawiłeś przy mnie..." Panowie się uspawiedliwiają, że się nie mogą wykazać w Kościele, bo tam już są panie. Tania wymówka, byle się nie nawrócić.  W dokumentach Kościoła mamy piękne teksty o komplementarności kobiet i mężczyzn. Ale praktyka sobie. Czy naprawdę, by wypromować to, co męskie, musimy deprecjonować to, co kobiece, a żeby wpuścić 12 mężczyzn do kościelnej ławki musimy wypchnąć 12 kobiet?
jazmig jazmig
25 września 2013, 14:55
Pytanie: czemu mężczyzn jest mniej? Bo kobiety ich odstraszają? A może dlatego, że mężczyźni są z natury bardziej niezależni i nie lubią sie podporządkowywać innym np. doktrynie Kościoła, nie lubią przyznawać się do błędu czy słabości, a to zakłada praktykowanie wiary włącznie z Sakramentem Pokuty? ... Prawda jest o wiele bardziej prozaiczna: meżczyźni to lenie! Wróći taki do domu, zje obiad, zdrzemnie się, poogląda tv, ponarzeka na rząd i idzie spać. To jest cała tajemnica małej liczby meżczyzn w Kościele.
25 września 2013, 14:53
...Ala, ja nie użalam się nad tym, że jestem w mniejszości. Bo nie warto ;-) Należy tylko uskarżać się żę większości męczyzn w Kościele (a może tylko w kościele?) nie ma :-)
25 września 2013, 14:50
@Ala Nie jest tak źle ze zrozumieniem :-) Mężczyzn w Kościele jest tak mało bo (w uproszczeniu) sa albo w prezbiterium albo na zewnątrz... a nie dlatego , że Kościoł jest żeńsko-katolicki. A to chyba Twoja opinia :-)
Grzegorz Kramer SJ
25 września 2013, 14:45
Hmm.Papież Franciuszek mówi, że Kościele jest za mało pierwiastka kobiecego, o.Kramer, że za mało męskiego. Który ma rację? Prawdopodobnie obaj po trosze. Bo mężczyźni zdominowali kościelną decyzyjność, a kobiety kościelną pobożność. Choć i z tym ostatnim twierdzeniem bym polemizowała, bo wielu kobietom ta rzekomo "kobieca" pobożność nie odpowiada, a odnajduje się w niej niewielki margines pań. To by wyszło, gdyby ktoś zrobił jakieś rzetelne badania. A patrząc na sprawę z przymrużeniem oka: Kiedy słyszę męskie głosy duchownych i świeckich uskarżających się na zniewieścienie Kościoła, chce mi się śmiać. To jakby panie przedszkolanki uskarżały się na to, że ich miejsce pracy zostało zdominowane przez dzieci, a one, biedne, są w mniejszości... ...Ala, ja nie użalam się nad tym, że jestem w mniejszości. Opisałem dośc nieudolnie i szybko fakt, że w Kościele jest więcej kobiet niż mężczyzn.  Różnimy się K i M bardzo i to jest dobre. Dziś żyjemy w takim świecie, który chce powiedzieć nie ma różnicy między K i M. I to jest błąd.
25 września 2013, 14:42
@mOcna Zapewnw spotka się Pani z zarzutem, że "Ociera się Pani o schematyzm" ;-) A na serio: Zna Pani jakiś wyjątek? :-)
A
Ala
25 września 2013, 14:42
T7HRR, kompletnie nie zrozumiałeś mego wpisu. Nie przeczę, że mężczyzn jest w Kościele mniej niż kobiet. Tylko to wcale nie oznacza, że te siedzące w ławkach kobiety nadają ton duszpasterstwu np. parafialnemu. Pytanie: czemu mężczyzn jest mniej? Bo kobiety ich odstraszają? A może dlatego, że mężczyźni są z natury bardziej niezależni i nie lubią sie podporządkowywać innym np. doktrynie Kościoła, nie lubią przyznawać się do błędu czy słabości, a to zakłada praktykowanie wiary włącznie z Sakramentem Pokuty?
25 września 2013, 14:33
Wg mnie najważniejsza jest współpraca.[...] Mężczyzna i kobieta mogą współpracować, wspólnie podejmować decyzję i korzystać z swóch punktów widzenia. Tu jest chyba pies pogrzebany. Trochę uogólnię, ale takie jest moje doświadczenie - współpraca jest sposobem dzialania kobet. Mężczyźni niechętnie współpracują (nawet jeśli deklarują chęc współpracy, praktyka to weryfikuje negatywnie). Mężczyzna chce podejmować decyzje sam. On może innym pomóc w jakimś działaniu, lub pokierować, ale nie współpracować. Tak wiem, na pewno zdarzają się wyjątki.
25 września 2013, 14:32
@Ala Jest troche inaczej ;-) Mój syn, aktywny i obecny w kościele, nie chciał zostać ministrantem. A proboszcz na to: "I dobrze. Jakiś chłopak musi siedzieć w ławkach poza prezbiterium..."
ZK
zwykła kobieta, szara zakonnica
25 września 2013, 14:30
Dlaczego w Pani wypowiedzi wyczuwam jakąś frustrację? Może to coś innego-złość, żal, zawód? Stawiam te pytania bo właśnie w takim charakterze odbieram powyższy tekst(a właściwie sam jego koniec).Przecież nic się nie zmieni nawet jeżeli do każdej kurii, seminarium, instytucji charytatywnej przydzielimy 20% stanowisk kobietom. Nie chodzi o wtłoczenie kobiety w strukturę, a przekazanie jej tożsamości kobiety. Mam wrażenie, że z kobiet próbuje się zrobić super bohaterki, które ze wszystkim sobie radzą-rodzą dzieci, dbają o dom, robią karierę naukową, prowadzą firmy, zawsze są nienagannie uczesane i wiecznie uśmiechnięte, i broń Boże zmęczone! A przecież każdy zdaje sobie sprawę, że to obraz pachnący tandetą. Tak się nie da żyć, natura na dłuższą metę tego nie zniesie. Więc gdzie jest droga wyjścia? Może w jakimś wzorze do naśladowania, przede wszystkim w tym, który Pani tak niepewnie za wskazaniem papieża Franciszka powtórzyła-w Maryi. Co jest Jej wyznacznikiem i co może stać się drogowskazem dla każdej kobiety? Macierzyństwo Matki Boga. Niezależnie od tego czy będę Ją naśladować w wymiarze tylko duchowym, czy również rodzicielskim to odnajdę swoją tożsamość. I już nie będę zrzędzić, że w tej biednej kurii pracuję sama i robię kawę w sekretariacie, nie awansowałam na kierownicze stanowisko w korporacji,  albo (bardziej z mojego podwórka) cały dzień biegam jedynie ze szmatą. Bo tożsamość mam w sobie a nie szukam jej w wykonywanych pracach.  To owocuje–prosta praca wykonywana z miłością(mogę sobie pozwolić na kochanie bo nie muszę walczyć o tożsamość)zaczyna oddziaływać na moje środowisko. W moim przekonaniu to właśnie do tego nawołuje papież Franciszek, a nie do rewolucji, czy popychania łokciami panów, mówiąc że dla wszystkich miejsce się znajdzie. Jeżeli umiem być prawdziwą kobietą i cieszę się swoją kobiecością to panowie sami się rozstąpią, zdejmą czapki z głów i przepuszczą w drzwiach. W Polsce nadal mamy wielu dżentelmenów (tak, w Kościele wśród księży również).
A
Ala
25 września 2013, 14:26
Hmm.Papież Franciuszek mówi, że Kościele jest za mało pierwiastka kobiecego, o.Kramer, że za mało męskiego. Który ma rację? Prawdopodobnie obaj po trosze. Bo mężczyźni zdominowali kościelną decyzyjność, a kobiety kościelną pobożność. Choć i z tym ostatnim twierdzeniem bym polemizowała, bo wielu kobietom ta rzekomo "kobieca" pobożność nie odpowiada, a odnajduje się w niej niewielki margines pań. To by wyszło, gdyby ktoś zrobił jakieś rzetelne badania. A patrząc na sprawę z przymrużeniem oka: Kiedy słyszę męskie głosy duchownych i świeckich uskarżających się na zniewieścienie Kościoła, chce mi się śmiać. To jakby panie przedszkolanki uskarżały się na to, że ich miejsce pracy zostało zdominowane przez dzieci, a one, biedne, są w mniejszości...
25 września 2013, 13:42
Po prostu papież mówi w katechizmie, zostało powiedziane ludziom dokładnie co jest grzechem. To nauczanie podtzrymujemy. Przypomnijmy ludziom co jest cnotą! Problem polega na tym, że jeśłi papież zrobi coś co potwierdza, nauczanie o grzechu fakty pozostają ukrywane(?), nieprzekazywane(?) przxez media. Gdzie wielki krzyk o ekskomunice papieża Franciszka dla księdza blogosławiocego związki gejów, a gdzie chocby informacj ana DEONie? Nie ma... Przedstawiamy tylko poł nauczania...
WM
Wojciech M
25 września 2013, 13:42
Cóz, stanowisko doktorantki na katolickim ( kiedys) UKSW jakos chyba rekompensuje Pani ta mało wartosciową propozycję "parzenia kawy" ? Nie ? O to własnie lewicowy El Pais wrzucił temat stanowisk kardynalskich dla kobiet . Kto wie może czytali Pani artykuł na deonie....  
E
Ewa
25 września 2013, 13:31
Wg mnie najważniejsza jest współpraca. Nie lubię jako kobieta, kiedy ignoruje się moje zdanie w parafii, ale nie chce też działać sama lub wyłącznie w kobiecym gronie. Mężczyzna i kobieta mogą współpracować, wspólnie podejmować decyzję i korzystać z swóch punktów widzenia. Czy Kościół jako wspólnota jest za mały - i dla mężczyzn i dla kobiet?
M
MBW
25 września 2013, 13:19
Przecież Dorga Pani Marto, to co Pani pisze to też jest "medialna histeria".  To bardzo jest podobne do tego, co gadają politycy o nieszczęsnych parytetach. Zadkretować ileś tam stołków (pytanie, które by to miały być) i wtedy ładnie wszystko wygląda.  W Kościele ciągle brakuje męskiego pierwiastka i taka jest prawda.  ... O. Grzegorzu - to prawda, że w Kościele jest mało mężczyzn, ale mam tu na myśli wiernych. W felietonie zresztą zauważyłam, że przeżywanie religijności jest zdominowane przez kobiety i ta zniewieściała duchowość bynajmniej nie przyciąga panów do kościoła. Ale - właśnie! - jak podkreśliłam, pań w ważnych instytucjach kościelnych zdecydowanie brak! Dlaczegóż mielibyśmy nie zapytać czasem ich o zdanie? I tu wcale nie chodzi o parytety (gdyby Ojciec czytywał moje felietony, to wiedziałby, że jestem gorącą przeciwniczką parytetów, które uważam za głupotę), ale po prostu o to, aby czasem dać się wypowiedzieć paniom, bo ich spojrzenie na pewne sprawy, jakże inne od męskiego, może być inspirujące. Pozdrawiam! 
H
HENRYK
25 września 2013, 13:00
kOCHAM MARTE BRZEZINSKA
Grzegorz Kramer SJ
25 września 2013, 12:55
Przecież Dorga Pani Marto, to co Pani pisze to też jest "medialna histeria".  To bardzo jest podobne do tego, co gadają politycy o nieszczęsnych parytetach. Zadkretować ileś tam stołków (pytanie, które by to miały być) i wtedy ładnie wszystko wygląda.  W Kościele ciągle brakuje męskiego pierwiastka i taka jest prawda. 
K
Kasia
25 września 2013, 12:48
Nie wiem jak w waszych parafiach ale w mojej i tej obecnej i poprzedniej, zawsze przeważały kobiety, we wszystkich wspólnotach, w działaniach, inicjatywach. Wydaje mi się że kobiety były bardziej zaangażowane niż Panowie i to im powinnyśmy zrobić miejsce! bo poza księżmi i ministrantami jest ich w Kościele naprawdę niewielu, nie mówię o samej obecności ale o zaangażowaniu.
R
RZabka
25 września 2013, 12:39
Jakoś dziwnie się za zwyczaj składa, że kobieta ma dużo racji. Fajnie by było, żeby jej ktoś jeszcze posłuchał, albo przynajmniej wysłuchał i jej radę/opinię sam zweryfikował :)
25 września 2013, 12:35
ROTFL! :D Więcej miejsca dla kobiet? Przecież dzisiejszy Kościół jest kościołem kobiet! Wystarczy spojrzeć na postęp, który szybciej dokonuje się na zachodzie ale i u nas krok po kroku zachodzi. Te wszystkie ministrantki, lektorki, asystentki parafialne, kaznodziejki, szafarki, współcelebranski itd. Faceci już dawno odpuścili i wycofali się z działania na tych polach a nawet odpuścili sobie całość zaangażowania w życie Kościoła. To oczywiste - męska psychika jest prosta jak futerał na cepy. Dalej... dzisiejszy przekaz jakim operuj Kościół to wyzute z konkretów komunały nasycone uczuciem, emocjami i mierną (bo pustą) poetyką. Typowa retoryka trafiająca do kobiet (generalizując oczywiście bo pewnie wyjątki są). Zniewieścienie które mężczyzn wypycha z Kościoła. Wybaczcie ale na dictum typu: "modlitwa to obsypywanie pocałunkami stóp Boga" (autentyk) przeciętny mężczyzna ma ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami lub w najlepszym przypadku przechodzi w tryb stand by. Oczywiście takie emocje, takie obrazy jeszcze wypowiadane przez księdza pseudouduchowionym, efemerycznym głosikiem znajdują swoich fanów (a konkretnie fanki), ale czy faktycznie o to chodzi? I żeby nie być gołosłownym znamienny fakt: nie dalej jak 3 dni temu na deon był artykuł w którym zastanawiano się jak przyciągnąć  i zaangażować mężczyzn w Kościele. Bo to faktycznie jest problem nie lada jak do Kościoła kobiet wciągnąć facetów. Jeden z pomysłów to dążenie by w każdej parafii powstał zespół 12 mężczyzn wspierających proboszcza. :-) Utopia! Znaleźć 12 chętnych mężczyzn na parafię - nierealne. :-) 12 kobiet? bez problemu! - tzn. tych 12 które przeżyłyby wojnę wśród 60 chętnych. Pani Marto - pozdrawiam. A miejsce? Miejsce się znajdzie ale nie przez wzgląd na płeć ale przez wzgląd na wartości które człowiek sobą reprezentuje. Nie ulegajmy fobiom!
M
mhpaw
25 września 2013, 12:23
Zabawne, ale podczas rozmowy ze znajomym podkreślał, że w Kościele mężczyzn świeckich jest niewielu (tj. wiernych). Również krytykował "ministrantki". Tak więc co osoba to inne zdanie.
Małgorzata
25 września 2013, 12:23
Też mam, tak jak Pani nadzieję na zmiany w tym zakresie w Kościele prowadzonym przez Franciszka. Moją uwagę zwróciły również słowa papieża: "Geniusz kobiecy jest konieczny w miejscach, w których podejmowane są ważne decyzje. Dzisiejsze wyzwanie jest właśnie takie: zastanowić się nad szczególnym miejscem kobiety, także tam, gdzie sprawowana jest władza w różnych zakresach Kościoła". Jestem wdzięczna Franciszkowi za te słowa "geniusz kobiecy", bo niby w dzisiejszych czasach wszyscy doskonale wiedzą, jak inteligentne, wykształcone, zaradne i poprostu mądre życiowo są również kobiety, to jednak często w Kościele traktowane są pobłażliwie. Nie pyta się ich o zdanie i nie słucha, gdy takie zdanie wyrażają. Oczywiście generalizuję, bo być może są takie kościoły parafialne, takie wspólnoty, gdzie jest inaczej i tylko ja ich nie spotkałam. Na razie u mnie w kościele parafialnym nie ma naboru na ministrantki, przez chwilę były lektorki, ale to też się skończyło, ostała się tylko oraganistka:) Więc jak nawet tego nie ma, to nawet myśl nie wybiega dalej, że może być coś więcej do zrobienia dla kobiety. =12pxNie wiem, może księża boją się nas kobiet i tak na wszelki wypadek wolą trzymać nas na dystans? Pozdrawiam serdecznie
N
Neoreakcja
25 września 2013, 12:15
A nie wystarczyłoby poczytać Św. Pawła?
ZS
Zosia samosia
25 września 2013, 12:11
Czytam, czytam...
C
czytelnik
25 września 2013, 12:01
witam Panią. czy to jednorazowy gościnny występ czy szykuje się dłuższa współpraca z deonem (oby)? pozdrawiam
M
MBW
25 września 2013, 11:41
O. Norbercie - to ja bardzo dziękuję za dobre słowo i również serdecznie pozdrawiam!
ON
o. Norbert
25 września 2013, 11:38
Racja, racja, racja. Np kobiety prowadzące rekolekcje. Dlaczego nie? Czy mężczyźni mają lepszy kontakt z Bogiem? Nie sądzę. Zgadzam się jak najbardziej i sam wdrażam w życie, zapraszając kobiety do współprowadzenia rekolekcji. Pozdrawiam Pani Marto i cieszę się, że Pani znajduje miejsce w Kościele z tak pożyteczną i mądrą publicystyką.