Mistrz Europy w sutannie. Niezwykła misja księdza Tomasza
Ksiądz Tomasz Winogrodzki to postać, która wymyka się schematom – proboszcz, prezes klubu i dziewięciokrotny mistrz Europy w futsalu. Gdy zakłada sportowe korki, udowadnia, że ambona to nie jedyne miejsce, z którego można docierać do ludzi z Dobrą Nowiną. Jego historia, nagrodzona podczas XXII Gali Piłkarskiej Podkarpacka Nike, to inspirująca opowieść o pasji, która buduje wspólnotę i wychowuje kolejne pokolenia. W świecie, który często chce zamknąć duchownych w murach świątyń, on wybiera „wyjście do człowieka” na zieloną murawę.
Podczas XXII Gali Piłkarskiej Podkarpacka Nike oczy wszystkich zwrócone były na laureata Nagrody Specjalnej. Ksiądz Tomasz Winogrodzki, choć przyzwyczajony do wystąpień publicznych, nie krył stresu, stojąc wśród sportowych osobistości. Kapituła nagrody nie miała jednak wątpliwości – doceniono nie tylko jego wyniki na boisku, ale przede wszystkim postawę, która promuje piłkę nożną w różnych środowiskach. Sam laureat przyznaje, że sport jest dla niego przede wszystkim sposobem dotarcia do młodego człowieka.
Dla księdza Tomasza boisko to przedłużenie parafii, a piłka – narzędzie ewangelizacji. Duchowny otwarcie mówi o sobie, że jest „trochę takim buntownikiem”, który nie zgadza się na ograniczanie posługi kapłańskiej wyłącznie do murów kościelnych. – Tam, gdzie jest człowiek, tam jest Pan Bóg i tam trzeba głosić Ewangelię – podkreśla proboszcz z Krzeszowa w rozmowie z portalem Łączy nas Piłka. Czasem, aby to świadectwo było wiarygodne, trzeba po prostu założyć sportowe obuwie i wejść do gry razem z innymi.
Od szkolnego boiska do europejskich pucharów
Droga księdza Winogrodzkiego do sportowych sukcesów zaczęła się w rodzinnym Tomaszowie Lubelskim. Pasja do futbolu towarzyszyła mu na każdym etapie życia: od dziecięcych zabaw w ogrodzie, przez szkołę, aż po seminarium duchowne. Nawet po święceniach, pracując w kolejnych parafiach, zawsze znajdował czas, by reprezentować lokalne drużyny – od klasy B, przez okręgówkę, aż po występy w IV lidze. Jeden z trenerów powiedział mu nawet, że jest „zmarnowanym talentem piłkarskim”, ale ksiądz Tomasz widzi to inaczej.
Gdyby został zawodowym piłkarzem, być może nie mógłby zrobić tyle dobrego dla społeczności jako kapłan. Jego sportowe CV budzi jednak respekt nawet u profesjonalistów. Od kilkunastu lat jest filarem reprezentacji Polski księży, z którą sięgnął po dziewięć tytułów mistrza Europy w futsalu. Tylko w 2025 roku triumfował z kadrą na Węgrzech, a w bieżącym roku powtórzył ten wyczyn podczas turnieju rozgrywanego w Lublinie. Na swoim koncie ma także indywidualne wyróżnienia dla króla strzelców i najlepszego zawodnika turniejów.
Misja – wychowanie przez sport
Ksiądz Tomasz wierzy, że współczesny Kościół musi „wstać z kanapy”, realizując papieską wizję ewangelizacji, która szuka nowych dróg dotarcia do ludzi. Jego działalność nie ogranicza się do gry w reprezentacji; to przede wszystkim praca u podstaw w lokalnej społeczności. Założył szkółkę piłkarską Gaudium Zamość, a obecnie pełni funkcję prezesa klubu Rotunda Krzeszów, do którego powrócił po 24 latach od jego współzałożenia.
W pracy z młodzieżą nie chodzi mu jedynie o szlifowanie piłkarskich diamentów. – Daj Boże, że wychowamy kiedyś nowego Lewandowskiego, ale może wychowamy dobrego nauczyciela, policjanta czy żołnierza – wyjaśnia duchowny. Sport ma uczyć punktualności, radzenia sobie z emocjami i bycia po prostu dobrym człowiekiem. W Rotundzie Krzeszów życie sportowe przeplata się z duchowym – sezon zaczyna się i kończy Mszą świętą, a zawodnicy angażują się w życie parafii jako ministranci.
Ciche marzenia i nowe wyzwania
Choć ksiądz Winogrodzki myśli powoli o zakończeniu reprezentacyjnej kariery, by odejść „z tarczą” po sukcesie w Lublinie, jego energia do działania w klubie nie gaśnie. Obecnie Rotunda Krzeszów przechodzi proces odbudowy. Po trudniejszym okresie i spadku, drużyna pod wodzą prezesa-proboszcza stała się liderem tabeli i walczy o awans z klasy B do klasy A. Ksiądz Tomasz ma też „ciche marzenie” o powrocie do ligi okręgowej, choć stąpa twardo po ziemi.
Jego pasja do sportu ewoluuje i szuka nowych ujść. Jako miłośnik tenisa stołowego, planuje otworzyć nową sekcję w klubie, angażując do współpracy profesjonalnych trenerów. Wszystko po to, by pokazać, że we wspólnocie jest siła, która integruje ludzi z różnych domów i środowisk – bogatszych i biedniejszych. Sport w jego wydaniu to lekcja wygrywania, ale też godnego znoszenia porażek.
Świadectwo, które zamyka usta krytykom
Nie zawsze sportowa pasja księdza spotykała się ze zrozumieniem. Starsze pokolenia czasem z dystansem patrzą na duchownego w krótkich spodenkach, uważając, że „to się nie godzi”. Jednak skuteczność tej formy duszpasterstwa broni się sama. Widok piłkarzy, którzy po meczu służą do Mszy świętej, jest najlepszym argumentem uciszającym krytyków.
Ksiądz Tomasz Winogrodzki udowadnia, że bycie księdzem nie oznacza rezygnacji z siebie, lecz wykorzystanie własnych talentów dla wyższego celu. Jego historia pokazuje, że „ziemia jest okrągła” – po latach wędrówki wrócił do miejsca, gdzie zaczynał jako młody kapłan, by z nowym doświadczeniem i tą samą pasją dalej głosić Słowo Boże – na boisku i poza nim.


Skomentuj artykuł