Nadzieja, która nie potrzebuje walki: Spotkanie Amazonek w Licheniu

Spotkanie Amazonek w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej - fot. Emanuel Szymański
Lucyna Jaronek / pzk

Amazonki to kobiety, które przeszły przez doświadczenie raka piersi i postanowiły, że nie będą mierzyć się z nim w pojedynkę. Ich ruch to potężna sieć wsparcia, wzajemnej edukacji i wspólnego niesienia ciężaru choroby. Do licheńskiego sanktuarium przyjechały, aby przed obrazem Matki Bożej Bolesnej szukać duchowego umocnienia i „naładować akumulatory” na dalsze życie. Na Mszy św. o godz. 12:00 zgromadziły się tysiące pielgrzymów, by wspólnie przeżywać to wyjątkowe wydarzenie.

Przed wejściem do licheńskiej bazyliki wierni otrzymywali mały, ale wymowny symbol – różowe wstążki przygotowane przez Amazonki z Konina. Ten znak solidarności z osobami zmagającymi się z nowotworem piersi nadał spotkaniu wymowny charakter wspólnoty.
Wspólną modlitwę i liturgię czynnie współtworzyły kluby: Poznańskie Towarzystwo Amazonek, Stowarzyszenie Amazonek im. św. siostry Faustyny z Obornik oraz przedstawicielki klubów z Jarocina, Konina i Łasku. Ich obecność była żywym dowodem na siłę ruchu, który w samej tylko ogólnopolskiej federacji zrzesza aż 200 organizacji.

DEON.PL POLECA



Podczas homilii ks. kustosz Sławomir Homoncik MIC zadał zgromadzonym proste, choć przeszywające serca pytanie o osobiste doświadczenie choroby. Uniesione w górę liczne ręce były widokiem poruszającym, uświadamiającym, jak powszechny i bliski jest to temat. Ksiądz kustosz z wielką pokorą przyznał, że choć trudno mu w pełni poczuć to, co czuje człowiek słyszący diagnozę choroby nowotworowej, chce przynieść chorym słowo-balsam. Przywołał historię kobiety, która w chorobie czuła się opuszczona, by ostatecznie odkryć, że Bóg nie jest odległą ideą, lecz Kimś, kto stał się jej najbliższy. Przypomniał też, że pragnienie ziemskiego życia – bycia dla dzieci i wnuków – jest naturalne i piękne.
Jezus z tego, któremu służyła, do którego się modliła, mnożąc różnego rodzaju akty pobożności, stał się tym, który był przy niej i był z nią. Stał się kimś niesamowicie bliskim.

Spotkanie Amazonek w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej - fot. Emanuel SzymańskiNiezwykle mocno w murach bazyliki wybrzmiało świadectwo Krystyny Wechmann, prezes Poznańskiego Towarzystwa Amazonek. Zwróciła się ona bezpośrednio do rodzin i przyjaciół chorych, dziękując im za dar prostej, cichej obecności, która często znaczy więcej niż tysiące słów.
Jak oni bardzo nieraz są bezradni, kiedy nie wiedzą, jak nam pomóc. Ja wam wszystkim bliskim serdecznie dziękuję za to, że jesteście z nami, bo tu wystarczy być. Być, podać rękę, rękę, która drży jak nasza.

Pani Krystyna odniosła się też do języka, jakim opisuje się chorobę w przestrzeni publicznej. Apelowała do mediów i bliskich, by nie używać stygmatyzującego słowa „przegrał”, gdy ktoś odchodzi w wyniku choroby nowotworowej. Podkreśliła, że rak to biologia, a nie pole bitwy, na którym wartość człowieka mierzy się jedynie siłą woli.
– Tak często używamy słowa walka. Raka się leczy, walka osłabia, wyczerpuje, a my potrzebujemy tego innego zupełnie wsparcia. I jak mówimy o walce w chorobie nowotworowej, to nie pole bitwy, to nie ring, a biologia.

Po zakończeniu Mszy św. odbył się koncert Beaty Bednarz. Artystka dzieliła się między utworami swoim osobistym świadectwem, co sprawiło, że muzyka stała się naturalnym przedłużeniem rozmowy o wierze i trudnych doświadczeniach.

DEON.PL POLECA


Dzień dopełnił konkretny gest miłosierdzia. W ramach akcji Pola Nadziei zbierano ofiary na rzecz hospicjum im. św. o. Papczyńskiego. Było to symboliczne przejście od słów wsparcia do realnego działania na rzecz tych, którzy potrzebują troski w swoich ostatnich dniach. Całe spotkanie pokazało, że choć choroba próbuje izolować, to wspólnota potrafi przywrócić poczucie bezpieczeństwa i sensu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nadzieja, która nie potrzebuje walki: Spotkanie Amazonek w Licheniu
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.