Papież: "Walczmy z kultem pieniądza"

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)
PAP / kn

Papież Franciszek wezwał w niedzielę na Sardynii ludzi świata pracy do walki z kultem pieniądza i "pozbawionym etyki" systemem, który czyni z niego "bożka". Płomienne przemówienie papież wygłosił w Cagliari, po wysłuchaniu słów bezrobotnego.

Pierwszym punktem wizyty papieża na Sardynii było spotkanie z ludźmi pracy na placu w Cagliari. Rozpoczęły je wystąpienia ich reprezentantów, którzy mówili o kryzysie i bezrobociu.
Franciszek odłożył przygotowane przemówienie i powiedział: "Walczmy razem z bożkiem-pieniądzem". Zdaniem papieża obecnie panuje system ekonomiczny, który "ma w swym centrum bożka, nazywającego się pieniądz". "By go bronić skupiają się w centrum, a ci, którzy są na skraju, upadają" - mówił. Wśród ofiar takiego systemu wymienił ludzi starszych. Podkreślił, że "niektórzy mówią wręcz o ukrytej eutanazji".
"Bóg chciał, by w centrum świata nie był bożek, lecz mężczyzna i kobieta" - zaznaczył. Wiele spośród tysięcy osób zgromadzonych na placu płakało, słuchając papieża. Franciszek wskazał, że "brak pracy prowadzi do braku godności".
"Nie pozwólcie się ograbić z nadziei" - nawoływał Franciszek.
Wyjaśnił, że przybył na wyspę nie jako "funkcjonariusz Kościoła", lecz jako syn imigrantów. Nawiązując do historii swej rodziny, która wyemigrowała z Piemontu we Włoszech do Argentyny, papież podkreślił: "Mój ojciec w młodości pojechał do Argentyny pełen złudzeń, przekonany, że znajdzie tam prawdziwą Amerykę, a przeżył cierpienia kryzysu lat 30". "Stracili wszystko, nie było pracy, a ja w dzieciństwie słyszałem, gdy mówiono o tym w domu" - wspominał papież, dodając, że w swym rodzinnym domu słyszał rozmowy o cierpieniu.
"Dobrze to znam i muszę wam powiedzieć: Odwagi! Ale jestem też świadom tego, że muszę też zrobić wszystko, co w mej mocy, by ta +odwaga+ nie była tylko słowem rzuconym na odchodne, by nie było to tylko serdeczne słowo pracownika Kościoła" - powiedział Franciszek. I na koniec wyraził pragnienie, by słowa odwagi nakłoniły do działania. "Muszę to czynić jako pasterz, jako człowiek. Musimy z solidarnością i inteligencją stawić czoło temu historycznemu wyzwaniu" - podkreślił.

Więcej »

Papież apeluje na Sardynii o braterstwo i społeczną solidarność

Papież Franciszek podczas niedzielnej mszy w sanktuarium maryjnym w Cagliari na Sardynii z udziałem ponad 100 tysięcy osób apelował o braterstwo i społeczną solidarność. Wzywał, by nie odwracać się od najbardziej potrzebujących.
W homilii w czasie mszy w sanktuarium Matki Bożej z Bonaria, patronki Sardynii, papież mówił, że konieczna jest "lojalna współpraca" i zaangażowanie rządzących na rzecz budowy bardziej braterskiego i solidarnego społeczeństwa.
Franciszek, nawiązując do trudnej sytuacji ludzi pracy z Sardynii, gdzie zamykane są zakłady i fabryki, ocenił: "Wasz piękny region od dawna cierpi z powodu ubóstwa". "Trzeba zapewnić prawo do pracy, prawo przyniesienia do domu chleba, na który zarobiło się pracą" - wskazywał.
"Są osoby, które instynktownie uważamy za mniej ważne, a tymczasem - zastrzegł Franciszek - to one więcej potrzebują; to ludzie porzuceni, chorzy, ci, którzy nie mają za co żyć, którzy nie znają Jezusa, młodzież, która przeżywa trudności i nie znajduje pracy".
Zwracając się do wiernych, papież dodał: "Nie lękajmy się wyjść i spojrzeć na naszych braci i siostry spojrzeniem Matki Bożej, ona zachęca nas do tego, byśmy byli prawdziwymi braćmi".
Papież odwiedził sanktuarium w Bonaria na Sardynii ze względu na więzy, jakie łączą je z jego rodzinnym Buenos Aires, o czym mówił podczas audiencji generalnej w maju w Watykanie, gdy zapowiadał swą pielgrzymkę na wyspę. Nazwa stolicy Argentyny pochodzi właśnie od nazwy sanktuarium Madonna di Bonaria. Przypomniał o dyskusjach na temat nazwy miasta, do którego przybyli marynarze z Sardynii. Argentyńską stolicę chcieli nazwać właśnie Bonaria. Ostatecznie w drodze kompromisu - mówił papież - wybrano nazwę: "Miasto Najświętszej Trójcy i port Naszej Pani od Dobrego Powietrza".
"Ale nazwa był za długa i zostały tylko dwa ostatnie słowa, buona aria - dobre powietrze, Buenos Aires" - wspomniał papież z Argentyny.
W programie jego całodziennej wizyty na wyspie są jeszcze spotkania z ubogimi, więźniami i młodzieżą.

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Papież: "Walczmy z kultem pieniądza"
Komentarze (4)
jazmig jazmig
22 września 2013, 16:44
@Javer Apel do redakcji Deona: wycinajcie tego jazminga, bo to wyraźnie idiota. Tu nie chodzi o "inne przekonania" ale o debilizm w krystalicznej postaci, o nieuleczalną niezdolność do myślenia. W dobie cyfryzacji mamy wielu takich "intelektualistów" i szkoda by jeszcze Deon zaśmiecał się takimi żenującymi bzdetami jakiegoś agresywnego ćwoka. ... Jak łatwo zauważyć w twojej wypowiedzi, nie masz argumentów, aby obalić moje poglądy, dlatego uciekasz się do inwektyw. Niechcący przyznajesz mi rację w ten sposób.
J
Javer
22 września 2013, 15:40
Apel do redakcji Deona: wycinajcie tego jazminga, bo to wyraźnie idiota. Tu nie chodzi o "inne przekonania" ale o debilizm w krystalicznej postaci, o nieuleczalną niezdolność do myślenia. W dobie cyfryzacji mamy wielu takich "intelektualistów" i szkoda by jeszcze Deon zaśmiecał się takimi żenującymi bzdetami jakiegoś agresywnego ćwoka.
M
MaGietek
22 września 2013, 13:40
tutaj http://www.youtube.com/watch?v=-9zv5x0mEso#t=55
jazmig jazmig
22 września 2013, 13:37
Przyczyną bezrobocia nie jest kult pieniądze, lecz kult państwa, czyli biurokracji i kult polityki, a raczej politycznych dogmatów. Gdyby był kult pieniądza i tylko on, to bezrobocia by nie było, bo na każdej pracy można zarobić. Kiedy jednak politycy zaczynają mieszać się przedsiębiorcom do biznesu, obciążąć ich wysokimi podatkami, narzucać im mnóstwo zbędnych i szkodliwych przepisó oraz nasyłać im różne kontrole - to biznes zaczyna upadać, a w efekcie, powstaje zjawisko bezrobocia.