Weekendowy przegląd filmowy

Kadr z filmu "Jan Paweł II. Szukałem Was..."
wab

Zanim jeszcze słoneczna wiosenna pogoda skutecznie zniechęci nas do mrocznej sali kinowej, mamy kilka naprawdę dobrych pozycji. Kinomani będą mieli w czym przebierać.

Jan Paweł II. Szukałem Was…

Film "Jan Paweł II. Szukałem Was..." w reżyserii Jarosława Szmidta był realizowany przez niezależną, kilkuosobową ekipę w 12 krajach na czterech kontynentach. Znalazły się w nim nigdzie niepublikowane dotąd archiwalne materiały oraz wypowiedzi przedstawicieli światowych religii, m.in. duchowego przywódcy Tybetańczyków Dalajlamy XIV, Naczelnego Rabina Izraela w latach 1993-2003 Yisraela Meira Laua czy głowy Kościoła Konstantynopola Bartolomeo I.

Celem filmu, według jego realizatorów, jest ukazanie uniwersalizmu przesłania, jakie pozostawił po sobie papież; opowiedzenie o wyjątkowym miejscu, jakie zajął w historii kościoła i oraz jak jego niezwykła osobowość, naturalność, otwartość i poczucie humoru łączyły ludzi na wszystkich kontynentach, niezależnie od ich statusu społecznego, wieku, wyznawanych wartości czy religii.

Film został zrealizowany w technice HD. Autorem scenariusza jest Mariusz Wituski, współscenarzystą i reżyserem - Jarosław Szmidt (ur. 1978), absolwent Wydziału Operatorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej i Telewizyjnej w Łodzi. Muzykę do filmu napisał Michał Lorenc, a narratorem jest Krzysztof Ziemiec.

Poznaj przystojnego bruneta

Najnowsza komedia Wood’ego Allena to kolejna przewrotna historia o miłości. Pożądanie, wielkie ambicje i zaskakujące obsesje wywrócą do góry nogami świat pozornie chłodnych londyńczyków. Sally (Naomi Watts, nominowana do Oscara za "21 gramów") podkochuje się w przystojnym szefie Gregu (Antonio Banderas), jednak ten, nieczuły na jej awanse, próbuje usidlić inną kobietę. Mąż Sally (Josh Brolin, nominowany do Oscara za "Obywatela Milka"), który ima się wszelkich sposobów, żeby spełnić swoje ambicje pisarskie, traci nagle głowę dla tajemniczej piękności z sąsiedztwa (Freida Pinto - znana z nagrodzonego Oscarem "Slumdog. Milioner z ulicy"). Tymczasem spragniony mocnych wrażeń ojciec Sally (Anthony Hopkins) odnajdzie drugą młodość u boku nieprzyzwoicie uroczej call girl (Lucy Punch). W tej błyskotliwej grze z przekornym losem, każde z namiętnych kochanków przekona się, że to właśnie miłość pozwala oszukać przeznaczenie.

Film zaczyna się i kończy cytatem z "Makbeta" Williama Szekspira: "życie to opowieść pełna wrzasku i wściekłości, lecz nic nie znacząca". Zdaniem Allena, sentencja ta dobrze opisuje sytuację nie tylko jego bohaterów, ale wszystkich ludzi na świecie. - Wszyscy Ci bohaterowie pędzą próbując odnaleźć sens życia, zaspokoić swoje ambicje i odnieść sukces w miłości. Pędząc wpadają na siebie i popełniają mnóstwo błędów. To permanentny chaos, który finalnie nie ma najmniejszego znaczenia – tłumaczy sam Allen.

Inside Job

Dokument "Inside job" Charlesa Fergusona to zdobywca tegorocznego Oscara w kategorii Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny. W debiutanckim „Bez końca” reżyser na wylot prześwietlił amerykańską politykę wobec Iraku za czasów prezydentury George’a Busha.

W „Inside Job” podąża śladami przyczyn kryzysu finansowego z 2008 roku, który pogrążył nie tylko amerykańską, ale także światową gospodarkę. Film ukazuje niepokojąco bliskie związki między światem polityki, finansów i nauki, a winą za zapaść obarcza instytucje finansowe. Reżyser tropi ekscesy amerykańskich finansistów i udowadnia, że największego od czasów Wielkiej Depresji kryzysu można było nie tylko uniknąć, ale również można było go przewidzieć.

"Inside Job" imponuje skrupulatnością twórców. Choć przecież nie mówią nic, czego nie powiedziałaby cała masa dokumentalistów przed nimi, to jednak trudno nie być pod wrażeniem wykonanej przez nich pracy. Pieczołowicie rozkładają cały mechanizm współczesnej bankowości na czynniki pierwsze, przekopują się przez niezrozumiałe terminy i żargon ekonomistów.

Zwyczajna historia

Film tajskiej reżyserki Anochy Suwichakornpong to zdobywca Grand Prix dla najlepszego filmu w konkursie głównym festiwalu Era Nowe Horyzonty.

Nieszczęśliwy wypadek zrujnował wszystkie plany Ake - jest przykuty do łóżka, sparaliżowany, przerażony. Jego miejsce w świecie, tak wydawałoby się doskonałe - pochodzi z zamożnej rodziny, rozpoczął studia filmowe – w jednej chwili straciło rację bytu. Z podobnym rozczarowaniem zmagał się wynajęty do opieki nad nim pielęgniarz Pun. Chciał być pisarzem, dziennikarzem, podróżnikiem, ale brak talentu i okoliczności sprawiły, że jego marzenia okazały się nierealne. Pełen rozpaczy bunt Ake spotyka się z pogodnym spokojem Puna, który utratę złudzeń ma już za sobą. Jego współczująca postawa, oparta na wspólnocie doświadczeń okaże się i ratunkiem, i furtką dla refleksji o istocie życia, miłości i wolności.

Matki w mackach Marsa

To historia chłopca o imieniu Milo, którego matka zostaje porwana przez Marsjanki w celu pozyskania od niej macierzyńskiego instynktu. Marsjanki bacznie przyglądają się pokoleniom „bezstresowo wychowywanych” dzieciom i wybierają rodziny, w których zachowała się staroświecka dyscyplina. Porwane mamy mają stać się wzorem genetycznym dla marsjańskich niań – na tej obcej planecie nikt nie ma pojęcia, jak należy wychowywać dzieci i dlaczego ważne jest przytulanie.

Na Czerwonej Planecie, czy też dokładniej: w jej wnętrzu, panuje zinstytucjonalizowany matriarchat, gdzie swobodne wychowanie zastąpiono dyscypliną i ideologią ogólnego dobra. To dobra wizualnie metafora marsjańskiego totalitaryzmu.

Milo, rzecz jasna, nie ma zamiaru zrezygnować z matki (jego mama zostaje porwana tuż po tym, gdy chłopak nieopatrznie mówi, że chciałby się jej pozbyć) i będzie walczył z całym marsjańskim systemem, byle tylko swoją mamę odzyskać.

Dobre familijne kino z wartką akcją, odrobiną absurdalnego humoru i sporą ilością wzruszeń.

Italiani

"Italiani" - określany przez krytyków filmowych, jako podróż w głąb intymnego świata mężczyzny i jego relacji z najbliższymi - to filmowa produkcja, która przez ostatnie cztery lata powstawała w toskańskiej prowincji Grosetto we Włoszech. Reżyser filmu Łukasz Barczyk zaprosił do jego realizacji m.in. twórcę awangardowego teatru, Krzysztofa Warlikowskiego i aktorów Nowego Teatru - Jacka Poniedziałka i Renate Jett.

W fabule filmu Barczyk nawiązuje do "Hamleta" Williama Szekspira oraz do mitu o Edypie. Widzowie poznają żywą w europejskiej kulturze historię, w której kobieta ma zazdrosnego męża i kochanka będącego jego bratem. W gotyckiej scenerii - w wypełnionym cieniami pałacu podczas nocnej burzy - dochodzi między mężczyznami do krwawej konfrontacji, w której mąż ginie. Na pogrzeb do rodzinnego domu wraca syn. Wkrótce pojawia się duch zmarłego ojca, z powodu którego syn nabiera przekonania, iż jego matka i stryj są zabójcami ojca. Po zamordowaniu stryja stopniowo następuje kazirodcze zbliżenie syna z matką.

Warstwa fabularna filmu - w ujęciu Barczyka - to jedynie pretekst do pokazania szeregu scen, które nie są uporządkowane - tak jak w tradycyjnym kinie - według logiki przyczyn i skutków. Na początku filmu na ekranie pojawia się dom-pałac i napis "gli Italiani". Reżyser zwraca uwagę, że pod napisem czas płynie w innym tempie, jest sztucznie przyspieszony, np. drzewo porusza się nienaturalnie. "To jest informacja dla widza, niekoniecznie czytelna, że w tym filmie czasem zarządzamy mechanicznie. Nie usiłujemy naśladować jego organicznego przepływu" - tłumaczył reżyser. Napisom początkowym filmu towarzyszy pieśń "Giovinezza" ("Młodość") - hymn włoskiego faszyzmu (we współczesnych Włoszech publiczne odtwarzanie tego utworu jest zabronione), co obok scenografii filmu, wskazuje na umieszczenie jego akcji w latach 30. faszystowskich Włoch.

Narracji filmu pomagają napisy np. "Lekcja", "Podejrzenie", "Wiosna", "Proces", "3 lata później", "Tego samego popołudnia", "11.15 A.M.". Widzowie obserwują m.in. morderczą konfrontację męża kobiety i jej kochanka, powrót syna do domu, jego retrospekcję do dzieciństwa, poranną gimnastykę na tarasie pałacu, pojawienie się ducha zamordowanego ojca, zemstę syna na stryju, zeznania matki w sądzie i jej spowiedź w kościele, erotyczne zbliżenie w jednym z korytarzy pałacu. Większość scen utrzymana jest w ciemnej tonacji, ale podkreślonej intensywnym błękitem, żółcią i czerwienią, co nawiązuje do kolorystyki hollywoodzkich filmów z pierwszej połowy lat 50. XX wieku.

 

Nie opuszczaj mnie

Ekranizacja bestsellerowej powieści Kazuo Ishiguro, autora ”Okruchów dnia”, wyreżyserowana przez Marka Romanka. Akcja rozgrywa się z zamkniętej szkole z internatem na angielskiej prowincji. Nieco dziwnej, bo uczniowie nigdy jej nie opuszczają, nikt też ich nie odwiedza. Teren szkoły to dla jej wychowanków cały świat. Narratorką jest Kathy, jedna z uczennic. To jej oczami patrzymy na zamknięty wszechświat Hailsham i śledzimy perypetie grupy przyjaciół - najpierw dzieci, potem nastolatków, w końcu dorosłych. Stopniowo dowiadujemy się, czym tak naprawdę jest Hailsham i jaki los czeka mieszkające w szkole dzieci. Gdy już staje się to jasne (w filmie znacznie szybciej i dosadniej odkrywana jest tajemnica), zaczynamy się zastanawiać jak to możliwe, że uczniowie się nie buntują? Że nie próbują uciekać tylko godzą się na to co je czeka?

Potworna praktyka, której poddawane są dzieci przez nikogo nie jest kwestionowana, nie ma najmniejszych śladów bioetycznych dyskusji. Zdaje się, że główne pytanie stawiane jest o granice człowieczeństwa. Czy przekonująco i sprawnie, widzowie ocenią sami.

Skąd wiesz?

Komedia romantyczna wyreżyserowana przez renomowanego twórcę, który ma już na swoim koncie m.in. "Czułe słówka" i "Lepiej być nie może". Film okazał się absolutną klapą w Stanach.

Fabuła sięga do wypróbowanej formuły miłosnego trójkąta. Lisa (Reese Whiterspoon) była gwiazdą soft-balla, ale teraz jej kariera sportowa dobiega końca i 30-latka zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem. Równolegle z rozmyślaniami zaczyna je sobie komplikować. Bo tak: niby jest z Mattym (Owen Wilson), gwiazdą baseballu, wciąż grającą i mającą pokaźny kontrakt w waszyngtońskiej drużynie. Ale Matty to egocentryk i babiarz, więc Lisa nie ma nic przeciwko spotkaniu z George'em (Paul Rudd), człowiekiem miłym i solidnym, finansistą pracującym w firmie swojego ojca (Jack Nicholson). Ale George z kolei zostaje nieoczekiwanie oskarżony o poważne przestępstwo federalne.

Jeż Jerzy

Ekranizacja komiksu „Jeż Jerzy” to niepoprawna politycznie kpina z polskich kompleksów.

Kolczasty zwierzak o wdzięcznym imieniu Jeż Jerzy mieszka w obskurnej kawalerce na warszawskim Powiślu. Nosi bejsbolówkę i jak na wyluzowanego „młodzieńca” przystało, lubi dobrą muzykę, imprezy, nie stroni od alkoholu i śmiga na deskorolce.

Bywa obrzydliwy, dosadny, wyuzdany. Przy okazji możemy się w nim przeglądać, jak w lustrze, bo posiada cały zestaw naszych narodowych przywar. Ale jest wystarczająco inteligentny, błyskotliwy i zdystansowany, by wzbudzić naszą sympatię. Jeż nie wie, co to polityczna poprawność, więc dostaje się wszystkim bez wyjątku: prawicy, lewicy, górze drabiny społecznej i jej dołom, kobietom, mężczyznom, prymitywnym skinom i wysublimowanym intelektualistom. Bez oglądania się na „stróżów moralności czy dobrego smaku”. I tak już od 13 lat, kiedy narodził się na kartce papieru jako bohater komiksu stworzonego przez dwóch warszawskich licealistów - Rafała Skarżyckiego i Tomka Leśniaka. A teraz trafia na ekran – to pierwsza nasza pełnometrażowa animacja dla dorosłych oparta na komiksie.

Głos bohaterom podkładają m.in. Borys Szyc (Jeż Jerzy), Maria Peszek (Yola), Grzegorz Pawlak (Profesor) oraz Jarosław Boberek (Asystent). W filmie zobaczymy także postaci ze świata show-biznesu, które same zdubbingowały swoje animowane wersje - Monikę Olejnik i Włodzimierza Szaranowicza.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Weekendowy przegląd filmowy
Komentarze (1)
D
delf
13 marca 2011, 12:07
to juz wiem, na co isc do kina") polecam pozycje nr 1" - dzieki DEON.pl