Ból jako dowód na istnienie człowieka?

(fot. Foter.com)
Blogerzy - Żelazna Logika

Odczuwanie bólu i świadomość istnienia. Co to za dziwne zestawienie? Otóż zadałem sobie pytanie, kiedy zdaniem zwolenników aborcji, wolno jej dokonać? Okazuje się że wystarczającym kryterium dopuszczającym aborcję są ból oraz świadomość, a raczej ich brak. Czy takie kryterium może być wystarczające?

Nie jest to już, jak jeszcze do niedawna, pełne troski wyrażanie obawy o zgwałcone kobiety i dzieci poczęte w wyniku tego czynu, gdyż jak pokazują statystyki jest to zaledwie promil dokonywanych zabiegów usunięcia ciąży.

Teraz jako najważniejsze powody do umożliwiania aborcji podaje się to, że "przecież płód nie czuje bólu" oraz "nie jest świadomy swojego istnienia i ma niewykształcony układ nerwowy". Jest to fantastyczny przykład na to, jak dzisiejsza lewica stara się odwrócić uwagę od sedna sprawy i spłyca problem sprowadzając go do jedynego miejsca, w ramach którego może się poruszać i prowadzić dyskusję ideologiczną. No bo jak tu się upierać czy płód odczuwa ból czy też nie? Zapytać go i poprosić żeby zapukał w brzuch mamy dwa razy jeśli czuje ból i raz jeśli nie czuje?
Niektóre ruchy lewicowe próbują wciąż nas zwodzić i starają się przekonać, że "skoro nie czuje i nie ma rozumu to można usunąć bo to dopiero zygota". Przy czym nawet gwiazda ostatnich dni, pani od specjalnego uczczenia Wigilii, sama nazywa swój zarodek "przyszłym dzieckiem". I to jest właśnie istota sprawy. Bez względu na to czy zarodek czuje czy też nie, jest to PRZYSZŁY CZŁOWIEK.
To jest tak niezaprzeczalne, że nawet czołowa polska aborcjonistka zdaje sobie z tego sprawę i jedynie z własnej wygody albo próżności wmawia sobie i wszystkim dookoła, że "owszem może to i byłby człowiek ale jeszcze nie czuje bólu, więc mogę go zabić". Nazwanie takiej postawy hipokryzją byłoby zbyt proste, to musi być jakiś głębszy problem związany z wyparciem z własnej głowy rzeczy oczywistych i wypada jedynie tej pani współczuć.
Dobrze, na potrzeby wytłumaczenia aborcjonistom jak daleko zbaczają ze swoją argumentacją, przyjmijmy ich założenia - tak, płód nie czuje bólu oraz tak, nie ma wykształconego układu nerwowego. 
No i co z tego? Bólu nie odczuwa też każdy z nas podczas wizyty u dentysty, a ludzie sparaliżowani nie odczuwają go stale. Świadomości tego co się dzieje dookoła nie mają osoby w śpiączce, a bardzo często także osoby starsze cierpiące na demencję.
Inny równie wybitny argument zwolenników tzw. pro-choice, ostatnio z pompą zaprezentowany przez Kazimierę Szczukę w TVN-ie, brzmi następująco: "taki płód sam by nie przeżył po wyjęciu z organizmu matki zatem nie można mówić że to jest już nowy człowiek, a jak pani uważa że to człowiek to niech pani ten płód wyjmie i z nim porozmawia (sic!). Brawo, moje najszczersze gratulacje za tą niezmierzoną przenikliwość w pojmowaniu świata i doborze argumentów. Proponuję takim ludziom wycieczkę do parku i rozmowę z młodymi matkami. Spytajcie ich czy mogłyby zostawić swoje 4-miesięczne dziecko na kilka dni samo. Jeśli przeżyje znaczy że człowiek, jeśli nie, cóż, nazwijcie to aborcją z opóźnionym zapłonem. No i koniecznie potem pochwalcie te matki, które zdecydowały się na eksperyment za postęp i zabrońcie im pogrzebu, no bo jak można chować kogoś, kto jeszcze "nie był człowiekiem"?
Jaki tam jeszcze argument mają ci kabareciarze. Ach tak "moje ciało - mój wybór". Egoizm w najczystszej postaci, brak odpowiedzialności za czyny i skrajna niedojrzałość. Ale ok., zostawmy epitety. Twoje ciało - twój wybór? To może pomyśl nad tym zanim wybierzesz seks bez zabezpieczenia? Twój wybór, w porządku wybieraj ale miej świadomość tego że zabijasz własne dziecko. Bez eufemizmów i usprawiedliwiania siebie stań przed lustrem i powiedz "wybieram zabicie swojego dziecka, bo tak chcę". Najlepiej przed zabiegiem. Spójrz na siebie, wypowiedz te słowa, a jeśli to nie spowoduje że się załamiesz - idź. Twarda i pewna siebie, zadufana w sobie egoistko, myśląca jedynie o własnej przyjemności. Dla świata to lepiej żeby taki człowiek nie miał dzieci.
Wróćmy jeszcze raz do pytania: Nie czuje bólu, no i co z tego? To jest cały czas człowiek, który powstaje w momencie połączenia się dwóch komórek a forma zygoty czy też płodu jest jedynie etapem życia. Uwaga powtórzę drukowanymi literami, etapem ŻYCIA. Czasem trzeba napisać rzeczy takie jakimi są, nawet jeśli mogą zabrzmieć jak banał, zatem: Usuwając ciąże eliminujesz życie i tu naprawdę nie ma miejsca na żadną polemikę bo jak i z czym? "Nie ma jeszcze rdzenia kręgowego to znaczy że nie żyje i można usunąć", większego absurdu nie widziała ta planeta od czasu nadania Magdalenie Środzie tytułu naukowego.
A propos pani Magdy. Skoro ból jest kryterium odnośnie tego co wolno a czego nie, to czy ból uszu i głowy jaki sprawia mi jej bełkot jest wystarczającym powodem aby domagać się jej usunięcia ze strefy publicznej?
Żelazna Logika to dwóch anonimowych publicystów, którzy w bezkompromisowy sposób tropią absurdy tego świata. Są autorami popularnego fanpage'a na Facebooku. Jak sami piszą o tym co ich otacza: "Wszystko na świecie jest logiczne, a jeśli logiczne nie jest to ktoś nam logicznie wytłumaczy że jednak jest".
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ból jako dowód na istnienie człowieka?
Komentarze (7)
MM
M M G R
24 grudnia 2013, 12:46
Logicznie i na temat, brawa autorom ;). A co do bólu, to już widzę rozprawę sądową: - Wysoki sądzie, zabiłem tego człowieka, ale najpierw go ogłuszyłem, dlatego nic nie czuł i był nieświadomy. - Oczyszczony z zarzutów! Koniec rozprawy! :P P.S. Zacząłem niedawno pisać blog, o otaczającym mnie świecie z perspektywy Katolika-Racjonalisty. Zapraszam serdecznie wszystkich i zachęcam do dyskusji - ostrzegam jednak, że komentarze wulgarne i prostackie będą usuwane. http://malywielkiblog.blogspot.com/
P
Pro
24 grudnia 2013, 12:04
Dodam więcej. Argument mówiący o tym że życie ludzie zaczyna się gdy jest ból, albo gdy coś tam jest ideologią, gdyż nie jest to kryterium naukowe. Zarówno biologicznie, psychologicznie jak i prawnie rzecz biorąc życie człowieka zaczyna się od poczęcia. Cała reszta to różnego rodzaju ideologie, które - pragnę zauważyć - nie mogą stanowić w demokratycznym państwie podstawy do tworzenia prawa, bo ma być ono odcięte od ideologii i religii. Szkoda tylko, że feministki i inni działacze pro-choice zdają się zapominać o tym fakcie, choć w innych sytuacjach argumentują nim dlaczego trzeba coś gdzieś zmienić w prawie.
B
BioZ
24 grudnia 2013, 11:56
@ay: człowiek w brzuchu to nie jest fragment ciała kobiety, która go nosi. Wesołych Świąt. :)
MAŁGORZATA PAWŁOWSKA
24 grudnia 2013, 11:51
80% publicystów jest przeciw aborcji, 100% z nich nigdzie nie zajdzie wciąże, w ta zachodzą tylko publicystki. Nie ma to jak fiuty zabierajs się za gospodarowanie nie swoim ciałem. A dlaczego "nie-fiuty" przypominają sobie o gospodarowaniu swoim ciałem dopiero po skutecznym akcie, a nie przed. I czy w tym akcie nnie łączą się z ciałem osoby (nie tylko z fiutem), która ma naturalne prawo przyjąć odpowiedzialność za życie nowego, osobnego człowieka, choćby rozwijał się on w swoim naturalnym (czasowym) środowisku.
A
ay
24 grudnia 2013, 11:29
80% publicystów jest przeciw aborcji, 100% z nich nigdzie nie zajdzie wciąże, w ta zachodzą tylko publicystki. Nie ma to jak fiuty zabierajs się za gospodarowanie nie swoim ciałem.
A
AP
24 grudnia 2013, 10:58
Żelazna Logika czyli w Wigilię deon.pl przemówił ludzkim głosem! :-)
W
winegre
24 grudnia 2013, 10:50
Zelazna tutaj? WTF