"Rz": Jeśli popełniono błąd - konsekwencje

(fot. PAP/EPA/SERGEI CHIRIKOV)
PAP / mh

Osoby odpowiedzialne za ukazanie się artykułu "Trotyl we wraku tupolewa" poniosą daleko idące konsekwencje, jeżeli okaże się, że wprowadziły czytelników w błąd - poinformowali Rada Nadzorcza i właściciel dziennika "Rzeczpospolita" Grzegorz Hajdarowicz.

"Jesteśmy przekonani, że w przypadku potwierdzenia źródeł informacji oraz zasadności publikacji powinniśmy chronić zarówno źródła osobowe, jak i samych dziennikarzy. Jednak jeśli okaże się, że nie dochowano standardów wykonywania zawodu dziennikarza, a tym samym wprowadzono w błąd czytelników +Rzeczpospolitej+, osoby za to odpowiedzialne poniosą daleko idące konsekwencje" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym w piątek na stronie internetowej "Rzeczpospolitej".

We wtorek "Rzeczpospolita" w artykule "Trotyl we wraku tupolewa" napisała, że śledczy na wraku samolotu Tu-154M w Smoleńsku znaleźli ślady trotylu i nitrogliceryny.

Członkowie Rady Nadzorczej i Hajdarowicz poinformowali, że postępowanie wyjaśniające w sprawie publikacji już się rozpoczęło.

Hajdarowicz oraz członkowie Rady Nadzorczej, Dorota Hajdarowicz, Marek Dworak i Jarosław Knap, napisali też, że w ciągu najbliższych dni z najwyższą starannością zbadają wszystkie aspekty związane z publikacją, a wyniki swoich prac przedstawią opinii publicznej.

Po publikacji artykułu prokuratura wojskowa zaprzeczyła ustaleniom dziennika. Wskazała, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wysokoenergetycznych, ale też ślady wielu innych substancji. Według prokuratury dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych.

W związku z kontrowersjami, jakie wywołała publikacja, redaktor naczelny dziennika "Rzeczpospolita" Tomasz Wróblewski oddał się w środę do dyspozycji Rady Nadzorczej. Do jej decyzji będzie na urlopie. Wróblewski przekazał obowiązki szefa redakcji swojemu zastępcy Andrzejowi Taladze.

Grzegorz Hajdarowicz, właściciel spółki Gremi Media, jest właścicielem 100 proc. Presspubliki, która wydaje m.in. dziennik "Rzeczpospolita", tygodnik "Uważam Rze", jest też właścicielem portali internetowych.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Rz": Jeśli popełniono błąd - konsekwencje
Komentarze (8)
3 listopada 2012, 11:35
W/g niektórych właściciele RP którzy zainwestowali w nią swój kapitał powinni naczelnemu powiedzieć .Od dzisiaj w naszej gazecie  obowiązują nowe standardy nieważne czy wiadomości sprawdzone czy nie ważne żeby biły w Tuska, a jeżeli gazeta upadnie to trudno co tam nasze pieniądze ważne że dowaliliśmy Tuskowi. To dopiero są demokratyczne standardy, czyżby niektórzy za takimi tęsknili wszystko możliwe następne wybory za trzy lata
P
PL
3 listopada 2012, 11:10
Komuna pełną gębą. Za Tuska i Komorowskiego wraca PRL w najgorszym wymierze. To bylo do przewidzenia -wszak Prezydent bronek K. sam powiedzial "wszyscy jestesmy ze W.S.I." jaki nasiono - takieplewa i nie ma co sie dziwic
U
Ula
3 listopada 2012, 07:59
Istniejący konflikt interesów w organach Rzeczpospolitej żona Dorota Hajdarowicz, członkini rady nadzorczej kontroluje pracę męża Grzegorza Hajdarowicza, prezesa! Kim są ich rodzice i skad Hajdarowicz miał kapitał poczatkowy na megainwestycje?
D
DNA
3 listopada 2012, 07:26
Komuna pełną gębą. Za Tuska i Komorowskiego wraca PRL w najgorszym wymierze.
S
szczurbiurowy
3 listopada 2012, 01:07
Rzepa - łamanie Konstytucji Dziennikarzom Rzeczpospolitej zakazano się wypowiadać na tematy okołosmoleńskie. Zastępca rednacza Andrzej Talaga powiedział, że to nie od niego – ale jest zakaz. Jak nie od niego to pewnie od właściciela. Mamy tu zmianę jakościową i to skokową, coś czego do tej pory nie było w prasie tzw. III RP – być może jedyne porównywalne wydarzenie to sprawa Listy Wildsteina, która też rozgrywała się w Rzepie. To z czym mamy do czynienia teraz to jest bezpardonowy atak na wolność prasy. Właściciel gazety zakazuje poruszania tematu, który z punktu widzenia społecznego w każdym wymiarze jest pierwszoplanowy – czyli wywiera bezpośredni wpływ na to co dziennikarze napiszą i jak napiszą. Zostało to powiedziane jednoznacznie. Jeśli tak to mamy tu co najmniej do czynienia z pogwałceniem Art. 54 a zwłaszcza p. 2 tego Artykułu: Art. 54. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. (..)
S
Słaba
2 listopada 2012, 21:31
Hajdarowicz oraz członkowie Rady Nadzorczej, Dorota Hajdarowicz, Marek Dworak i Jarosław Knap, napisali też, że w ciągu najbliższych dni z najwyższą starannością zbadają wszystkie aspekty związane z publikacją, a wyniki swoich prac przedstawią opinii publicznej. Mogą sobie badać (choć odradzałabym). Ale nie powinni przedstawiać wyników opinii publicznej. Chyba, że chcą stworzyć żenujący spektakl dla jakichś swoich korzyści.
F
Frarnac
2 listopada 2012, 21:21
Jak tych dziennikarzy wyrzucą, to przestanę czytać Rzepę! Cóż, pozostanie mi Gazeta Polska i Nasz Dziennik....
L
leszek
2 listopada 2012, 20:41
Przecież to czysta żenda, żeby Rada Nadzorcza czy właściciel zajmowali się przestrzeganiem "standardów dziennikarskich". To tak jakby właściciel kliniki medycznej zajmował się przestrzeganiem "standardów lekarskich". Właściciel powinien się zajmowac biznesem. Od standardów dziennikarskich są dziennikarze. Jeśli Grzegorz Hajdarowicz i Dorota Hajdarowicz chcą przeprowadzać dochodzenie w gazecie, to znaczy tylko że stracili zaufanie do Redaktora Naczelnego. Powinni go zwolnić i zatrudnić innego, bo do tego mają święte prawo. Ale sprawy zawodowe powinni zostawić dziennikarzom. To raczej pokazuje, że dziennikarstwo w Polsce toczy jakaś ciężka choroba, o czym często - bardzo słusznie - piszą felietoniści na tym portalu.