Ostatni dzień Obamy na Bliskim Wschodzie

(fot. PAP/EPA/JAMAL NASRALLAH)
PAP/ ad

Prezydent USA Barack Obama zwiedził w sobotę rano ruiny starożytnego miasta Petra na południu Jordanii, kończąc tym samym swą czterodniową podróż po Bliskim Wschodzie. Oceny rezultatów tej wizyty są podzielone - pisze BBC.

Obama, który w piątek rozmawiał z królem Jordanii Abdullahem II w stolicy kraju Ammanie, do Petry, już na nieoficjalną część wizyty, udał się nazajutrz śmigłowcem.

Agencja Associated Press odnotowuje, że podczas zwiedzania Obama "niezwykłym" nazwał to historyczne miasto, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Petra to skalne miasto Nabatejczyków, okres świetności przeżywające od III w. p.n.e. do I w. n.e., z budowlami wykutymi w skałach.

Po południu prezydent USA odleci z Ammanu do Waszyngtonu.

Przedstawiciele amerykańskich władz, którzy rozmawiali z agencją Reutera, wyrazili satysfakcję z pierwszej zagranicznej wizyty Baracka Obamy w jego drugiej kadencji. Lecz - jak zauważa agencja - doradcy prezydenta tak nisko ustawili poprzeczkę, że nietrudno było uznać tę misję za wypełnioną.

Wszelako wizyta prezydenta USA jest komentowana na Bliskim Wschodzie jako demonstracja poparcia dla Jordanii, głównego sojusznika Ameryki w tym regionie.

W pierwszych dniach Obama odwiedził Izrael (była to jego pierwsza wizyta w tym kraju) oraz Zachodni Brzeg Jordanu. BBC zwraca uwagę, że choć przyczynił się do zbliżenia Izraela i Turcji, to niewiele wskórał w kwestii palestyńskiej.

Obama pomógł w piątek w nawiązaniu przez premierów Izraela i Turcji kontaktu telefonicznego, co ma doprowadzić do przywrócenia między obu państwami normalnych stosunków dyplomatycznych, zerwanych w 2009 r., po ataku izraelskich komandosów na turecki statek płynący w międzynarodowej flotylli wiozącej pomoc humanitarną dla ludności Strefy Gazy. Zginęło wówczas dziewięciu tureckich obywateli.

Według komentatora BBC Marka Mardella amerykański przywódca wyraźnie okazał "ciepły stosunek do Izraela", za to "wiele osób w świecie arabskim może odczuwać zawód".

Choć Obama chce szybkiego postępu w bliskowschodnich rozmowach pokojowych (jego nowy sekretarz stanu John Kerry w sobotę wraca z Jordanii do Izraela, by z premierem Benjaminem Netanjahu oraz prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem rozmawiać o następnych krokach), to źródła w administracji zastrzegają, że nie ma jeszcze konkretnych planów, by ożywić przerwane cztery lata temu rozmowy.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ostatni dzień Obamy na Bliskim Wschodzie
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.