Logo źródła: DEON.pl Katholisch.de/Wprost/Gość.pl/Trwajcie w Miłości/łs
Lekarze ogłaszają zgon noworodka po ponad godzinie reanimacji. Zrozpaczeni rodzice modlą się za wstawiennictwem zmarłego dawno temu biskupa. Po chwili chłopiec zaczyna oddychać a jego serce bije. To wydarzenie z 2010 r. otwiera prostą drogę do beatyfikacji człowieka, który za życia gromadził przed ekranami telewizorów 30 milionów Amerykanów. Kościół oficjalnie wynosi dziś na ołtarze arcybiskupa Fultona Sheena, pierwszego prawdziwego gwiazdora mediów w historii Kościoła.
Lekarze ogłaszają zgon noworodka po ponad godzinie reanimacji. Zrozpaczeni rodzice modlą się za wstawiennictwem zmarłego dawno temu biskupa. Po chwili chłopiec zaczyna oddychać a jego serce bije. To wydarzenie z 2010 r. otwiera prostą drogę do beatyfikacji człowieka, który za życia gromadził przed ekranami telewizorów 30 milionów Amerykanów. Kościół oficjalnie wynosi dziś na ołtarze arcybiskupa Fultona Sheena, pierwszego prawdziwego gwiazdora mediów w historii Kościoła.
abpsheen.pl / tk
Ponieważ Kościół wkracza w nową erę, będzie to czas wyzwań dla kapłanów. Dwie skrajności, których należy się wystrzegać, to z jednej strony stanie się dinozaurami, które nie potrafią przystosować się do zmian środowiska lodowcowego, a z drugiej strony stanie się fauną, która utożsamia się z lodem i ulega roztopieniu – pisał abp Fulton J. Sheen w „Those Mysterious Priests” (1978 r.).
Ponieważ Kościół wkracza w nową erę, będzie to czas wyzwań dla kapłanów. Dwie skrajności, których należy się wystrzegać, to z jednej strony stanie się dinozaurami, które nie potrafią przystosować się do zmian środowiska lodowcowego, a z drugiej strony stanie się fauną, która utożsamia się z lodem i ulega roztopieniu – pisał abp Fulton J. Sheen w „Those Mysterious Priests” (1978 r.).
Prowadzony przez niego w latach 50-tych program telewizyjny "Life is Worth Living" ("Życie jest warte tego, by je przeżyć") gromadził przed odbiornikami niebagatelną liczbę 30 mln widzów. To dawało mu w pierwsze miejsce w USA, jeśli chodzi o popularność. Wygrywał nawet z rodzącymi się wówczas talk-showami, chociaż Stany nie są krajem katolickim - dominuje tam przecież protestantyzm.
Prowadzony przez niego w latach 50-tych program telewizyjny "Life is Worth Living" ("Życie jest warte tego, by je przeżyć") gromadził przed odbiornikami niebagatelną liczbę 30 mln widzów. To dawało mu w pierwsze miejsce w USA, jeśli chodzi o popularność. Wygrywał nawet z rodzącymi się wówczas talk-showami, chociaż Stany nie są krajem katolickim - dominuje tam przecież protestantyzm.