Kiedy youtuberka "Andziaks" opublikowała nagrania ze swojego drugiego porodu, internet zareagował natychmiast. Jedni pisali o odwadze, szczerości i przełamywaniu tabu. Inni – o przekroczeniu granicy intymności, uprzedmiotowieniu dziecka i zarabianiu na najbardziej prywatnych momentach życia. W kilka godzin temat zamienił się w społeczną dyskusję o sharentingu – zjawisku, które od lat narasta, lecz dopiero teraz zaczyna być realnie kwestionowane.
Kiedy youtuberka "Andziaks" opublikowała nagrania ze swojego drugiego porodu, internet zareagował natychmiast. Jedni pisali o odwadze, szczerości i przełamywaniu tabu. Inni – o przekroczeniu granicy intymności, uprzedmiotowieniu dziecka i zarabianiu na najbardziej prywatnych momentach życia. W kilka godzin temat zamienił się w społeczną dyskusję o sharentingu – zjawisku, które od lat narasta, lecz dopiero teraz zaczyna być realnie kwestionowane.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}