La Repubblica/łs
Od niemal ćwierć wieku twarz Giovanniego Galizii spogląda na turystów z niemal każdego rzymskiego kramu z pamiątkami. Przez dekady jego wizerunek stał się rozpoznawalny na całym świecie. Mężczyzna z okładki słynnego „Calendario Romano” nigdy jednak nie przyjął święceń, nie był w seminarium, a na co dzień pracuje w lotnictwie cywilnym jako… steward. To jedna z wielu tajemnic wydawnictwa, które od 30 lat sprzedaje się w tysiącach egzemplarzy, budując mit o rzymskich duchownych.
Od niemal ćwierć wieku twarz Giovanniego Galizii spogląda na turystów z niemal każdego rzymskiego kramu z pamiątkami. Przez dekady jego wizerunek stał się rozpoznawalny na całym świecie. Mężczyzna z okładki słynnego „Calendario Romano” nigdy jednak nie przyjął święceń, nie był w seminarium, a na co dzień pracuje w lotnictwie cywilnym jako… steward. To jedna z wielu tajemnic wydawnictwa, które od 30 lat sprzedaje się w tysiącach egzemplarzy, budując mit o rzymskich duchownych.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}