Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet. Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet. Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.