Kilka dni temu toczyłam bardzo ciekawą dyskusję z nastoletnim synem. On jako wielki przeciwnik pisania ręką i ja, osoba z zupełnie odmienną perspektywą. Rozumiem moje dziecko, które żali się, że ktoś każe mu bezrefleksyjnie spisywać fragment podręcznika do zeszytu, zamiast nauczyć jak robić dobre notatki czy mapy myśli, które w późniejszej nauce – choćby powtórce przed sprawdzianem – mogłyby okazać się bardziej przydatne. Trudno z tym argumentem jakkolwiek dyskutować. Jest jednak druga strona tego medalu. Przepisywanie, nawet to w którym nie zmieniamy w tekście ani kropki, ma bardzo dobry wpływ na nasz mózg.
Kilka dni temu toczyłam bardzo ciekawą dyskusję z nastoletnim synem. On jako wielki przeciwnik pisania ręką i ja, osoba z zupełnie odmienną perspektywą. Rozumiem moje dziecko, które żali się, że ktoś każe mu bezrefleksyjnie spisywać fragment podręcznika do zeszytu, zamiast nauczyć jak robić dobre notatki czy mapy myśli, które w późniejszej nauce – choćby powtórce przed sprawdzianem – mogłyby okazać się bardziej przydatne. Trudno z tym argumentem jakkolwiek dyskutować. Jest jednak druga strona tego medalu. Przepisywanie, nawet to w którym nie zmieniamy w tekście ani kropki, ma bardzo dobry wpływ na nasz mózg.