onet/niedziela/opoka/portalsamorzadowy.pl/Stacja7/łs
„Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania i niehumanitarnego traktowania” – te słowa ks. Michała Olszewskiego, wypowiedziane we wtorek 10 lutego przed Sądem Okręgowym w Warszawie, rzucają nowe światło na przebieg jednego z najgłośniejszych procesów ostatnich lat. Duchowny, zasiadający na ławie oskarżonych w związku z dotacjami z Funduszu Sprawiedliwości, zdecydował się na drastyczny krok: skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Jego kilkunastominutowe oświadczenie nie było jednak milczeniem, lecz poruszającym zapisem lęku, poczucia osaczenia i walki o godność w machinie wymiaru sprawiedliwości.
„Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania i niehumanitarnego traktowania” – te słowa ks. Michała Olszewskiego, wypowiedziane we wtorek 10 lutego przed Sądem Okręgowym w Warszawie, rzucają nowe światło na przebieg jednego z najgłośniejszych procesów ostatnich lat. Duchowny, zasiadający na ławie oskarżonych w związku z dotacjami z Funduszu Sprawiedliwości, zdecydował się na drastyczny krok: skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Jego kilkunastominutowe oświadczenie nie było jednak milczeniem, lecz poruszającym zapisem lęku, poczucia osaczenia i walki o godność w machinie wymiaru sprawiedliwości.