Są takie zdania w Piśmie Świętym, które bardzo łatwo przyjąć, dopóki nie dotyczą konkretnych ludzi. Jednym z nich jest to, które dziś wybrzmiewa w kościołach: „dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów” (Iz 56, 7). Wszystkich. To słowo brzmi pięknie, dopóki nie postawimy obok siebie tych, których sami, w naszym subiektywnym osądzie, ustawilibyśmy trochę dalej od Boga – ludzi niewierzących lub żyjących inaczej niż my. Kogoś, kto Kościół odrzuca, wyśmiewa albo otwarcie krytykuje. Kogoś, kto ma poglądy, które nas drażnią. Właśnie wtedy okazuje się, czy naprawdę wierzymy w Boga, który chce zbawić człowieka, czy raczej w Boga, którego próbujemy urządzić według własnych kategorii.
Są takie zdania w Piśmie Świętym, które bardzo łatwo przyjąć, dopóki nie dotyczą konkretnych ludzi. Jednym z nich jest to, które dziś wybrzmiewa w kościołach: „dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów” (Iz 56, 7). Wszystkich. To słowo brzmi pięknie, dopóki nie postawimy obok siebie tych, których sami, w naszym subiektywnym osądzie, ustawilibyśmy trochę dalej od Boga – ludzi niewierzących lub żyjących inaczej niż my. Kogoś, kto Kościół odrzuca, wyśmiewa albo otwarcie krytykuje. Kogoś, kto ma poglądy, które nas drażnią. Właśnie wtedy okazuje się, czy naprawdę wierzymy w Boga, który chce zbawić człowieka, czy raczej w Boga, którego próbujemy urządzić według własnych kategorii.
Śpiewy i tańce tubylcze podczas rzymskokatolickiej mszy tam, gdzie globalizacja liturgiczna zabiłaby lokalną kulturę, też nie powinny wzbudzać chęci niszczenia i topienia.
Śpiewy i tańce tubylcze podczas rzymskokatolickiej mszy tam, gdzie globalizacja liturgiczna zabiłaby lokalną kulturę, też nie powinny wzbudzać chęci niszczenia i topienia.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}