Tragedia w Pszczynie wymaga wyjaśnienia. Trzydziestoletnia kobieta nie żyje, jej rodzina i przyjaciele pogrążeni są w bólu, a dziecko zostało osierocone. I już choćby dlatego konieczna jest prawda i sprawiedliwość.
Tragedia w Pszczynie wymaga wyjaśnienia. Trzydziestoletnia kobieta nie żyje, jej rodzina i przyjaciele pogrążeni są w bólu, a dziecko zostało osierocone. I już choćby dlatego konieczna jest prawda i sprawiedliwość.
PAP/mk
Masowe protesty odbywały się w sobotę i niedzielę w polskich miastach w związku ze śmiercią 30-letniej pacjentki w szpitalu w Pszczynie. Kobieta trafiła do szpitala w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci kobiety.
Masowe protesty odbywały się w sobotę i niedzielę w polskich miastach w związku ze śmiercią 30-letniej pacjentki w szpitalu w Pszczynie. Kobieta trafiła do szpitala w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci kobiety.
- Gdy zagrożone jest życie i zdrowie matki, a życie dziecka jest nie do uratowania, dopuszczalne z perspektywy prawnej było podjęcie działań ratujących życie matki - podkreśla Tomasz Terlikowski. I dodaje, że jeżeli takich działań nie podjęto, to z innych, nieznanych obecnie powodów, co musi wyjaśnić prokuratura i sąd.
- Gdy zagrożone jest życie i zdrowie matki, a życie dziecka jest nie do uratowania, dopuszczalne z perspektywy prawnej było podjęcie działań ratujących życie matki - podkreśla Tomasz Terlikowski. I dodaje, że jeżeli takich działań nie podjęto, to z innych, nieznanych obecnie powodów, co musi wyjaśnić prokuratura i sąd.