4,5 mln zł dla znajomych i rodziny? „Afera powodziowa” rozgrzewa polskie media i polityków
4,5 mln zł przeznaczonych na pomoc dla powodzian miało trafić do trzech firm z jednej miejscowości, w tym przedsiębiorstwa należącego do męża wiceprezeski instytucji rozdzielającej środki - wynika z ustaleń Wirtualnej Polski. Dziennikarze portalu wskazują również na wątpliwości dotyczące tego, czy nieruchomości objęte pomocą rzeczywiście ucierpiały w wyniku powodzi. Publikacja wywołała polityczną burzę i pierwsze konsekwencje wobec związanej z Koalicją Obywatelską wiceprezeski KARR.
4,5 mln zł pomocy dla powodzian miało trafić do trzech firm z jednej miejscowości, a ich właścicieli łączyć mają lokalne i rodzinne powiązania. Jak ustalił Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski, wśród beneficjentów znalazła się m.in. firma należąca do męża Anny Konieczyńskiej, wiceprezeski Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, instytucji rozdzielającej środki, oraz przedsiębiorstwo właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Co więcej, "z danych straży pożarnej i systemów satelitarnych nie wynika, by te nieruchomości znalazły się pod wodą" - czytamy na Wirtualnej Polsce.
Sprawą od kwietnia zajmuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne, które prowadzi czynności kontrolne i może zdecydować o skierowaniu wniosku do prokuratury.
Publikacja Wirtualnej Polski wywołała już pierwsze konsekwencje polityczne. Anna Konieczyńska, wiceprezeska KARR i polityczka Koalicji Obywatelskiej, 23 czerwca została zawieszona w prawach członka partii, a wobec niej prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne. Politycy KO zapowiadają, że jeśli zarzuty się potwierdzą, mogą zostać wyciągnięte dalsze konsekwencje, włącznie z usunięciem jej z partii - podaje portal
Europoseł Bogdan Zdrojewski podkreśla, że nie przesądza winy ani skali problemu, ale zaznacza, że każda nieprawidłowość przy podziale środków powodziowych może podważyć zaufanie do działań podjętych po katastrofie. Jego zdaniem szczególnie dokładnej i szybkiej kontroli wymagają sytuacje, w których beneficjent pomocy jest jednocześnie powiązany z instytucją uczestniczącą w rozdysponowaniu pieniędzy - informuje Wirtualna Polska.
Zdrojewski dodaje: "(...) w czasie powodzi i po powodzi zrobiliśmy bardzo dużo, aby uzyskać środki finansowe poprzez Parlament Europejski. Środki ze strony rządu również były pozyskane rekordowo szybko. Jestem więc szczególnie uwrażliwiony na jakąkolwiek nieprawidłowość, bo ona może ten pozytywny efekt zniszczyć" - informuje Wirtualna Polska.
Europoseł apeluje również o szybkie wyjaśnienie zarzutów dotyczących rozdysponowania pieniędzy przeznaczonych na pomoc po powodzi. Jego zdaniem w przypadku potwierdzenia nieprawidłowości środki powinny zostać zwrócone, a osoby odpowiedzialne za naruszenie zasad lub prawa ukarane.
Publikacja Wirtualnej Polski wywołała również falę komentarzy w internecie, a sprawę zaczęli komentować m.in. politycy Konfederacji i PiS - czytamy na portalu. Jak podaje portal, politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucają Koalicji Obywatelskiej nieprawidłowości przy rozdysponowaniu publicznych pieniędzy. Daniel Obajtek określił sprawę jako "aferę, która powinna utopić KO", a inni politycy PiS domagają się wyjaśnień, a nawet dymisji Marcina Kierwińskiego odpowiedzialnego za koordynację działań po powodzi.
"Afera powodziowa" to kolejna afera związana z działaczami Platformy Obywatelskiej, która w ostatnich miesiącach wywołała polityczną burzę. Wcześniej kontrowersje wzbudziła sprawa Szpitala Południowego w Warszawie.
Źródło: Wirtualna Polska / red
Skomentuj artykuł