Zmarł drugi zaatakowany przez nożownika ksiądz. Kolejny walczy o życie [AKTUALIZACJA]
Jak poinformowała Gazeta Jarosławska zmarł drugi ksiądz zaatakowany dziś przez 31-letniego Ukraińca. Napastnik ugodził nożem czterech mężczyzn i kobietę na terenie klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu – poinformowała miejscowa policja. Ranni zostali przewiezieni do szpitala w stanie zagrażającym życiu, gdzie zmarło dwóch księży, w tym - jak poinformowała w rozmowie z TVP Info s. Barbara z jarosławskiego opactwa - ks. Stanisław.
Informację o śmierci jednego z poszkodowanych potwierdziła aspirant sztabowa Anna Długosz z jarosławskiej policji oraz Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Śmierć kapłana potwierdził także dyrektor jarosławskiego szpitala, który poinformował, że ofiara zmarła na SOR, w wyniku zatrzymania krążenia. O śmierci drugiego kapłana poinformowała Gazeta Jrosławska. Miał on umrzeć podczas operacji. Jedna z ofiar wciąż znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. W asyście policji do szpitala trafił początkowo także napastnik, który jednak nie wymagał hospitalizacji.
Do ataku nożem doszło 24 września około godz. 9:30, tuż przed rozpoczęciem Mszy św. Pierwsi na miejscu byli funkcjonariusze policji, którzy ustalili, że zaatakowanych zostało w sumie pięć osób – informuje aspirant sztabowy Anna Długosz z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. Według ustaleń Interii jest to trzech księży oraz dwie osoby świeckie.
Wszystko zaczęło się od agresji słownej – przyznała w rozmowie z TVP Info s. Barbara z jarosławskiego opactwa. Próbowano go uspokoić, sytuacja eskalowała i mężczyzna wyciągnął nóż. – Otrzymujemy wciąż telefony i SMSy z pytaniem czy jesteśmy bezpieczne. Jesteśmy w szoku, że dokonał się taki zamach na naszą tożsamość i na całe dobro, które się tutaj dzieje. Ja nie przypominam sobie, by miały tu miejsce jakieś ataki – powiedziała benedyktynka.
31-letni sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia. Według relacji świadków nie bronił się - na widok policjantów rzucił nóż i podniósł ręce do góry. Obecnie funkcjonariusze zbierają ślady i prowadzą czynności mające na celu wyjaśnienie dokładnego przebiegu zdarzenia.
Policja nie ustaliła na razie motywu działania sprawcy. – To być może wynik rosyjskiej propagandy, która szczuje Polaków na Ukraińców i Ukraińców na Polaków. By temu zapobiegać należy typować osoby z zaburzeniami, które mogą być najbardziej podatne na taką propagandę – powiedział na antenie TVP Info Piotr Niemczyk, ekspert z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych.
Nie wiadomo dlaczego mężczyzna znalazł się na terenie opactwa. Teren klasztoru był jak dotąd miejscem otwartym dla każdego. Do pierwszego ataku miało dojść na terenie miejscowej kawiarenki, a następnie napastnik przeniósł się do kościoła, gdzie o godz. 10:00 miała rozpocząć się Msza św.
Szkoły w Jarosławiu otrzymały zalecenie od zespołu zarządzania kryzysowego, by nie pozwalać uczniom wychodzić na zewnątrz – podaje portal Interia.
Policja próbuje ustalić, czy zatrzymany Ukrainiec był mieszkańcem ośrodka dla uchodźców, który znajduje się na terenie opactwa. Jest to ośrodek stacjonarny, w którym wolontariusze pomagali głównie uchodźcom z Ukrainy.
Jak zaznaczył na antenie TVP Info Dariusz Loranty, były policjant, funkcjonariusze kryminalni przesłuchują świadków, zabezpieczają wszelkie możliwe ślady, w tym nagrania z monitoringu. Motyw tego morderstwa mógł być religijny, ale też mogło chodzić o zemstę za dawne krzywdy - motywy mogą być różne, to jest do ustalenia - mówi były policyjny negocjator. Możliwe, że sprawca chciał po prostu zabić jak najwięcej osób.
Jak informuje burmistrz Jarosławia Marcin Nazarewicz do ataku doszło w kościele i są naoczni świadkowie tego zdarzania. Według Interii przy zatrzymanym mężczyźnie znaleziono ukraiński paszport.
Skomentuj artykuł